Brzydki zwrot Dnia Jerozolimy hańbi nazwę miasta i Judaizm

(RNS) — Dzień Jerozolimy upamiętnia przejęcie przez Izrael Wschodniej Jerozolimy, w tym Starego Miasta i jego miejsc świętych czczonych przez Żydów, chrześcijan i muzułmanów, podczas Wojny Sześciodniowej w 1967 roku. Był czas, niewiele wcześniej, gdy wielu Żydów obchodziło ten dzień jako moment radości i wdzięczności Bogu za możliwość ponownego oddawania czci przy Ścianie Zachodniej Świątyni, reszcie dawnej centralnej Świątyni Jerozolimskiej – muru oporowego, od którego Żydzi nie mogli modlić się od 1948 roku.

Wciąż wielu Żydów uroczyście obchodzi ten dzień w ten sposób. Niestety, ostatnio „Parada Flagi” Dnia Jerozolimy, która niegdyś była spokojnym, szczerym wyrazem nabożeństwa, została splamiona przez działania ultranacjonalistycznych chuliganów.

W zeszły czwartek (14 maja), jeszcze przed rozpoczęciem pochodu, młodzi mężczyźni zaczęli wykrzykiwać hasła antyarabskie i antyislamskie. Doszło do przepychanek między Żydami a Arabami, a członkowie obu grup rzucali w siebie krzesłami. Grupa izraelsko-palestyńskiego współistnienia podjęła próbę powstrzymania konfrontacji, ale jej skuteczność była ograniczona. Arabscy mieszkańcy i sprzedawcy, wielu z nich prawdopodobnie obywateli Izraela, poczuli potrzebę odseparowania się w swoich domach w Wschodniej Jerozolimie i zamknięcia swoich sklepów.

Patrząc na filmy z tymi nienawistnymi okrzykami, przypominały mi wspomnienia mojego zmarłego ojca z lat jego dzieciństwa w latach trzydziestych ubiegłego wieku i to, jak Żydzi w jego polskim shtetl-u zamykali okna i pozostawali w domach, gdy ludzie podburzeni kazaniami Wielkanocnymi w ich kościołach maszerowali po ulicach i atakowali każdego Żyda, jakiego napotkali.

Ton jądra czwartekowego nacjonalistycznego naporu nadawała wizyta w tym dniu ministra Bezpieczeństwa Narodowego Itamara Ben-Gvira na Wzgórzu Świątynnym, gdzie podniósł izraelską flagę i oświadczył „Wzgórze Świątynne jest w naszych rękach”, nawiązując do wzruszających słów dowódcy spadochroniarzy w 1967 roku, gdy Wzgórze zostało zabezpieczone.

Wzgórze Świątynne to miejsce, które niegdyś gościło Żydowską Świątynię Świętą. Obecnie mieści się tam Meczet Al-Aksa, a Izrael, kiedy zdobył miasto w 1967 roku, zobowiązał się, że muzułmańskie modlitwy nie będą tam zakłócane. Szacowani rabiniczni autorytety również zakazali Żydom wstępu na Wzgórze.

Wielu ludzi nie ma jednoznacznego obrazu społeczeństwa izraelskiego. Większość Izraelczyków to albo świeccy, albo „tradycyjni”, co oznacza, że uznają judaizm za swoją wiarę i świętują żydowskie święta, lecz nie są ściśle praktykujący. Haredi, czasem nazywani „ultraortodoksyjnymi”, stanowią od 10% do 14%; a około 13% do 16% to ortodoksja nie-Haredi. Ta ostatnia grupa łączy dumę narodową z wiarą religijną i praktyką religijną.

Stosunkowo niewielka, lecz bardzo głośna i aktywna podgrupa tej nacjonalistycznej części, w przeciwieństwie do Haredim — którzy są ściśle religijni, lecz nie fanatyczni — zasługuje na przedrostek „ultra” w dziedzinie nacjonalizmu. Do tej podgrupy należą tzw. Młodzież z Wzgórz, która ostatnio z coraz większą siłą atakowała Arabów i ich mienie na Zachodnim Brzegu, oraz ci, którzy zachowywali się godnie w sposób wstrętny podczas Parady Flagi.

Tak więc Dzień Jerozolimy stał się dwoma różnymi rzeczami. Dla większości Izraelczyków i niezliczonych Żydów na całym świecie jest to czas, by skupić się na wdzięczności i nadziei. Dla niektórych jednak to czas na okazanie politycznej dominacji i obrażanie Arabów i Islamu.

This is more than a public relations disaster that’s giving Israel’s critics and enemies more support for their criticisms and enmity. It is morally, Jewishly, wrong. Hard stop.

Nic nic w judaizmie nie nakazuje ani nie zezwala na nadużywanie nie-Żydów na Ziemi Świętej ani w żadnym innym miejscu. A wszystko w judaizmie nakazuje szacunek dla innych, zwłaszcza dla tych, którzy identyfikują się z religiami opierającymi się na Bogu.

Tak, Izrael stoi przed poważnymi wyzwaniami ze strony ruchów islamistycznych, a ogniska przemocy mają miejsce w niektórych arabskich miastach na Zachodnim Brzegu. Ale żaden z tych czynników nie usprawiedliwia ani nie pozwala na taki sposób postępowania, jaki widziano w zeszły czwartek w Jerozolimie, mieście, którego nazwa zawiera hebrajskie słowo na pokój.

A także Izrael stoi przed innymi wewnętrznymi napięciami. Haredim są pogardzani przez wielu, jeśli nie przez większość świeckich Izraelczyków, głównie z powodu centralnego ideału Haredim – studiowania Tory i praktyk religijnych – i ich wynikającego z tego odrzucania służby wojskowej. Lecz prawdziwie niebezpiecznym wewnętrznym elementem izraelskiego społeczeństwa nie są ci, którzy powstrzymują się od służby z powodów sumienia, lecz obywatele, którzy śpiewali i skandowali nienawiść wobec Arabów i Islamu, i którzy wandalizowali arabskie sklepy.

Jedno zdjęcie gruzu na podłodze sklepu w Starym Mieście, do którego włamano, ukazywało religijne pamiątki, wśród nich kilka menorach, świeczniki używane podczas święta Hanuki. Menora, stojąca między dwoma gałęziami oliwnymi, jest również oficjalnym symbolem państwa Izrael.

Menory leżące na podłodze wydawały się w pewnym sensie symbolicznym odzwierciedleniem potrzeby, by Izrael stanowczo panując nad sytuacją i, gdy to konieczne, pociągać do odpowiedzialności karnej tych spośród swoich obywateli, którzy nie dążą do życia w pokoju, lecz do wywołania gniewu i narzucania innym własnej dominacji.

(Rabbi Avi Shafran pisze szeroko w żydowskich i ogólnych mediach i ma tu Substack. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.) 

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności