(RNS) — Byłam dziennikarką w Siłach Powietrznych podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej. Pamiętam, jak wyglądało życie w wojsku, zanim siły zbrojne uznały, że żołnierze o wyznaniach pogańskich istnieją i mają uzasadnione potrzeby religijne.
Wówczas skutki ujawniały się w bardzo praktycznych formach: rekrut pogański w szkoleniu podstawowym nie miał dostępu do żadnych usług, żołnierze rozlokowani nie mieli większej nadziei na znalezienie duchowego wsparcia, a rodziny poległych przez lata walczyły po prostu o możliwość umieszczenia religijnych symboli na nagrobkach swoich bliskich.
Dlatego decyzja Departamentu Obrony o ostatnich latach o likwidacji ponad 180 kodów przynależności religijnej budzi we mnie głębokie zaniepokojenie. Osoby, które nie służyły, mogą nie rozumieć istoty usuwania tych kodów i wrzucenia wszystkiego do kategorii „inne”.
Kody to wszystko w wojsku. Twój zawód ma kod. Twój stan zdrowia ma kod. Sprzęt ma kody. Szkolenie ma kody. Wojsko to — być może — najbardziej zorganizowana biurokracja w Ameryce. Jeśli czegoś nie ma w kodzie, to nie istnieje. Jeśli nie istnieje kod, nie ma liczenia. Brak liczenia oznacza brak planowania. Brak planowania oznacza brak zasobów.
Pentagon twierdzi, że te kody religijne pomagają kapelanom zrozumieć duchowy skład ich jednostek. Jeśli poganie, druidzi, wyznawcy pogańskich wierzeń i dziesiątki innych mniejszości religijnych są teraz łączone w kategorię „inne”, jak to pomaga kapelanom zrozumieć, kogo obsługują?
Nie mówimy tu o garstce członków służby. Szacunki wskazują, że około 15 000 pogan, druidów i wyznawców pogańskich wierzeń służy obecnie w armii — według danych z Sił Powietrznych i Korpusu Piechoty Morskiej — populacja zbliżona do liczby członków sił wyznających judaizm, islam czy buddyzm. W nowej polityce ci żołnierze zostali teraz sklasyfikowani w ogólnej kategorii „inne” i są praktycznie niewidoczni.
Pamiętam, jak to było, gdy wojsko nie widziało nas.
Kiedy przeszłam szkolenie podstawowe w Siłach Powietrznych w 1989 roku, pogaństwo nie było uznawanym wyborem. Nie było żadnych usług ani miejsc dla pogan do spotkań czy kultu. Nie było duchowego doradztwa, bo nie istniał odpowiedni kod. Brak kodu oznacza brak liczenia. Brak liczenia oznacza brak planowania. Brak planowania oznacza brak zasobów.
Szkolenie podstawowe to jedno z najbardziej stresujących doświadczeń, jakich młodzi ludzie doświadczają. Dni są długie, presja nieustannie narasta, jesteś z dala od rodziny i przyjaciół, każdy aspekt twojego życia jest kontrolowany przez kogoś innego i nie możesz odejść.
W niedziele rekuci mieli możliwość uczestniczenia w nabożeństwach. Wracali odświeżeni po spędzeniu czasu z duchownymi i ludźmi podzielającymi ich przekonania oraz wartości. Poganie, podobnie jak inne mniejszości religijne, tej możliwości nie mieli.
Po dodaniu kodu dla pogaństwa w 2017 roku wojsko mogło identyfikować ich jako odrębną społeczność. Pogańscy świeccy liderzy duchowni zostali wyznaczeni, aby pomagać w organizowaniu nabożeństw i innych aktywności. Grupy mogły ubiegać się o miejsce w bazowych kaplicach i innych obiektach. Dowódcy i kapelani mieli sposób, by dostrzec istnienie populacji pogańskiej i odpowiednio zaplanować. Dobrowolni kapelani pogańscy mogli przybywać na bazę, aby prowadzić nabożeństwa, zapewniać wspólnotę i duchowe wsparcie dla kursantów. To właśnie kod umożliwia w wojsku takie możliwości.
Prawa uznania nie dotyczyły wyłącznie wsparcia kapelanów. Miały także swoje skutki w całej armii.
Weźmy na przykład zewnętrzny okrąg modlitewny na Akademii Sił Powietrznych. Istnieje on dlatego, że akademia uznała kadetów-pogan za odrębną wspólnotę religijną o wyraźnych potrzebach religijnych. To uznanie dało poganom kadetom specjalnie przeznaczoną przestrzeń do modlitwy, możliwość organizowania rekolekcji oraz miejsce w Radzie Kadetów ds. Dialogu Międzywyznaniowego. Żaden z tych elementów nie był przypadkowy — był to skutek liczenia ich jako odrębnej społeczności.
Chociaż nikt nie sugeruje, że ten okrąg modlitewny zostanie zrównany z ziemią, co będzie dalej? Czy poganie nadal będą mogli ubiegać się o korzystanie z tej przestrzeni? Czy oni, a także inne mniejszości religijne, które utraciły swój kod, utracą miejsce w radzie? Jak przywódcy wojskowi mają określać zapotrzebowanie na obiekty dla wyznań mniejszości, jeśli społeczności, które z nich korzystają, nie są już oddzielnie śledzone?
Wpływ uznania nie ograniczał się do szkolenia podstawowego, wysiłków militarno-operacyjnych ani życia w wojsku. Miał również znaczenie po śmierci żołnierza.
Po zakończeniu mojej służby, jako reporter religijny dla The Wild Hunt — publikacji zajmującej się pogaństwem — relacjonowałam wieloletnie starania o zapewnienie poganom symboli na nagrobkach wojskowych. To przedsięwzięcie znane było jako Misja Pentakla.
W 2007 roku Departament Spraw Weteranów zatwierdził pentakl jako symbol na nagrobkach wojskowych. Decyzja ta była wynikiem dekad aktywizmu połączonego z procesem prawnym, mającego na celu przyznanie poległym poganom tych samych godności i uznania, które przysługują innym żołnierzom.
Obecnie, jeśli rodzina żąda poganskiego nagrobka dla poległego członka służby, VA sprawdza oficjalny teczkę personalną żołnierza pod kątem jego kodu religijnego. Jeśli kod religijny odpowiada prośbie rodziny, nagrobek zostaje automatycznie zatwierdzony.
Z nową polityką, oficjalny rejestr żołnierza o wyznaniu pogan będzie wykazywał go jako „brak religii” lub „inna”. Gdy rodzina prosi o poganski nagrobek, jeśli weryfikacja VA nie znajdzie pasującego kodu, rodziny będą musiały udowodnić „szczere wyznanie” w inny, jeszcze nie zdefiniowany sposób, bo sama armia przestała generować podstawowy dowód tej religii.
Misja Pentakla nie polegała na zdobyciu kodu w bazie danych. Chodziło o wszystko, co wynikało z tego oznaczenia. Wojsko spędziło dekady, ucząc się identyfikować i wspierać żołnierzy wyznających religie mniejszościowe.
Co się dzieje, gdy w systemie zbudowanym na kodach zniknie twój kod?
(Cara Schulz to była nadawczyni wojskowa w Stanach Zjednoczonych i reporterka „The Wild Hunt”, mieszkająca w Burnsville, w stanie Minnesota. Obecnie jest autorką książek i pełni funkcję w Radzie Miasta Burnsville. Opinie wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)
