(RNS) — W ten Dzień Pamięci wstanę, by upamiętnić W. Lloyda Warnera, wybitnego antropologa, który dostarczył nam jedno z najlepszych opracowań tego, jak w Ameryce funkcjonowała — a raczej funkcjonowała kiedyś — religia cywilna państwa.
„Amerykański sakralny obrzęd”, rozdział w książce Warnera z 1953 roku „American Life: Dream and Reality” skupia się na obchodach Dnia Pamięci w Newburyport, Massachusetts, w czasach powojennych.
Dzień Pamięci narodził się na północy po wojnie secesyjnej, by oddać hołd poległym żołnierzom Unii, jednak w połowie XX wieku stał się upamiętnieniem wszystkich, którzy oddali życie za kraj. Warner, nie używając terminu „religia obywatelska”, nazywa to „kultem zmarłych, który organizuje i scala różne wyznania oraz grupy narodowe i klasowe w świętą jedność.”
W „Yankee City” (tak nazywał Newburyport), przygotowania zaczynały się na kilka tygodni przed samym Dniem Pamięci, a różne uczestniczące organizacje obywatelskie i religijne prowadziły spotkania i wysyłały do lokalnej gazety komunikaty o planowanych na ten dzień działaniach. Wśród nich były procesje, nabożeństwa upamiętniające, programy patriotyczne i sprzątanie cmentarzy, a także dekorowanie starych grobowców i stawianie nowych.
Inwestowano przede wszystkim w samarytaninę i ofiarność — dobrowolność żołnierzy do oddania życia dla demokracji i dla kraju. Kazania wygłaszane w niedzielę poprzedzającą Dzień Pamięci często wspominały ofiarę Jezusa za wszystkich i podkreślały znaczenie Dnia dla narodu jako całości.
Jak ujął to jeden duchowny: „Dzień Pamięci to dzień religijny. To dzień, w którym dostrzegamy niezłomne braterstwo i jedność ducha, która istnieje i nadal istnieje, bez względu na rasę, wyznanie czy kolor skóry, w kraju, gdzie wszyscy mają równe prawa.”
W niedzielne popołudnie rytuały na cmentarzach, placach pamięci, w siedzibach bractw i kościołach często obejmowały puste krzesła ozdobione flagami i wieńcami, każde z imieniem weterana, który zmarł. Przemówienia często odwoływały się do Jerzego Waszyngtona, który poświęcił się ojczyźnie, oraz Abrahama Lincolna, który oddał dla niej życie.
Rytuały kontynuowały się w poniedziałkowy poranek Dnia Pamięci. Wczesnym popołudniem, mundurowe grupy gromadziły się w dzielnicy handlowej, by wyruszyć w paradę do cmentarzy, gdy tłumy gromadziły się na całej trasie. Różne wspólnoty religijne — protestancka, katolicka, prawosławna i żydowska — prowadziły oddzielne ceremonie na swoich cmentarzach, a następnie znowu łączyły się w powrocie do miasta, gdy oddział salwowy American Legion oddał trzy salwy jako „ Ogólne salut dla wszystkich poległych na cmentarzu.”
„Poczucie odrębności poszczególnych wspólnot religijnych było obecne i wyrażane w różnych ceremoniach, ale pochód i jedność, którą zyskało wspólne działanie jednocześnie, podkreślały jedność całej grupy,” napisał Warner. „Każdy rytuał również podkreślał fakt, że wojna była doświadczeniem, w którym wszyscy się poświęcali i niektórzy ginęli, nie jako członkowie odrębnej grupy, lecz jako obywatele całej wspólnoty.”
Są tacy, którzy gardzą tym rodzajem sacralizowanego patriotyzmu jako pseudo-religią lub nacjonalizmem religijnym. Niechętnie się z tym zgadzam. Jak bardzo jest to realne w dzisiejszych czasach, to inna kwestia.
Gdy Warner studiował „Yankee City”, wciąż było kilka osób-weteranów z wojny secesyjnej, a także wielu, którzy walczyli w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej, I wojnie światowej i II wojnie światowej. I wojna koreańska toczyła się w tle. Niewielu Amerykanów nie znało kogoś, czyje życie zostało pochłonięte przez którykolwiek z tych konfliktów.
Od tego czasu wojny, w któreśmy wkroczyli, w tym ta obecna, nie przypominały masowych mobilizacji z przeszłości; unlike them, they exist in our collective memory as shadowed affairs at best, and moral disasters at worst.
Gdy to piszę, słychać zespół ze szkoły średniej za rogiem, ćwiczący „The Caisson Song” w przygotowaniu do poniedziałkowej parady przez West Hartford Center. Poza tym przygotowania były ograniczone. Patrząc na to, parada będzie miała mniej wspólnego z mieszkańcami, którzy oddali życie za swój kraj, niż z dzieciakami grającymi w piłkę nożną, lacrosse i baseball w młodzieżowej lidze.
