Co mówi starożytny hinduski tekst o ludobójstwie

(RNS) — Groźby ludobójstwa i przemoc zbiorowa nie są wspomnieniami przeszłej epoki. W Gazie, Sudanie, Mjanmie i innych miejscach cywile są zabijani, wysiedlani, głodowani i pozbawiani niezbędnych do życia dóbr. Chociaż te konflikty mają różne historie, stawiają przed nami to samo pilne pytanie moralne: czy krzywdy popełnione przez niektórych mogą kiedykolwiek uzasadniać przemoc wobec całego narodu?

Indie stanowią z tym związane zagrożenie. Ideologia hinduskiego nacjonalizmu, związana z Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS), coraz częściej definiuje przynależność narodową w sposób marginalizujący muzułmanów i chrześcijan oraz tworzy warunki, w których dyskryminacja i przemoc wobec mniejszości religijnych mogą się stać normalne. Jedną z najbardziej niebezpiecznych strategii jest obarczanie współczesnych muzułmanów winą za okrucieństwa popełnione wieki temu przez niektórych muzułmańskich władców. Historia w ten sposób zostaje przekształcona w księgę dziedzicznej winy: ludzie oceniani są nie za to, co zrobili, lecz za to, że mają wspólną wiarę z tymi, którzy działali w przeszłości.

Niedawne protesty w Nowym Jorku, podczas wizyty lidera RSS, Mohana Bhagwata, ponownie zwróciły uwagę na te obawy. Dla Hindusów ten moment wymaga czegoś więcej niż analizy politycznej. Wymaga od nas pytania, czego najbardziej fundamentalne nauczanie naszej własnej tradycji domaga się, gdy tożsamość religijna jest wykorzystywana do umniejszania godności i równości innych.

„Puranę Bhagawata” to starożytne hinduistyczne pismo, które zachowuje i opowiada liczne święte historie. Jedną z nich jest opowieść o Dhruvie, prawym władcy ogromnego królestwa.

Młodszy brat Dhruvy, Uttama, został zabity przez członka sąsiedniej społeczności Yaksha podczas polowania. Po otrzymaniu wieści o śmierci brata Dhruva ogarnęła żałość, gniew i silne pragnienie zemsty.

Jako król Dhruva był odpowiedzialny za badanie nadużyć i pociąganie winnych do odpowiedzialności. Miał obowiązek wymierzyć sprawiedliwość w sprawie brata, tak jak w przypadku każdego obywatela swojego królestwa.

Ale Dhruva został opanowany pragnieniem odwetu. Zwołał swoje siły militarne i wyparł się przeciw całej społeczności Yaksha. Wielu niewinnych ludzi zostało zabitych. Tekst opisuje ich jako osoby, które nie popełniły żadnego przewinienia.

Problem Dhruvy nie polega na miłości do brata ani na pragnieniu sprawiedliwości. Jego moralny upadek polega na tym, że przenosi winę jednej osoby na całą społeczność i zabija bez zahamowań. To tragicznie powtarzająca się opowieść.

Raz po raz narody i społeczności dopuszczają do tego, by czyny kilku, lub zbrodnie popełnione w przeszłości, usprawiedliwiały nienawiść wobec całych grup i uzasadniały przemoc, która może przybrać charakter ludobójczy. Granica między winą a niewinnością ginie w żarze zemsty. Wszyscy są uznawani za winnych, w tym kobiety i dzieci, wyłącznie ze względu na przynależność do określonej religii, grupy etnicznej, kasty, narodowości lub innej wspólnej tożsamości. Wspólna wina potęguje cierpienie i zaślepia sprawców przemocy w ludzkie oblicze i godność tych, których zabijają bez konsekwencji.

Kto będzie przemawiał w imieniu niewinnych?

Gdy Dhruva prowadzi swoją wojnę odwetu, jego dziadek, Svayambhuva Manu, zbliża się do niego z grupą mędrców religijnych. Widząc bezkrytyczne zabójstwa, interweniują z powodu współczucia. Dziad Dhruvy nie mówi mu, że śmierć brata nie ma znaczenia ani że dążenie do sprawiedliwości jest złe. Wzywa go z powrotem od ludobójstwa. Dhruva przekroczył granicę oddzielającą sprawiedliwość od zemsty.

Na jakich teologicznych podstawach zwraca się do niego? Swoje odwołanie opiera na świętości. Zabijanie niewinnych, mówi Dhruvie, „nie jest drogą ludzi cnotliwych, którzy kroczą drogą Boga.” Innymi słowy, Dhruva nie może usprawiedliwiać swojej przemocy, odwołując się do Boga.

Jego dziadek wie, że Dhruva nie jest obojętny na Boga. Dhruva nie wziął pod uwagę, co wiara w Boga wymaga od niego zanim rzucił się na masowe rzezie. „Jestem zaskoczony — powiedział dziadek — że podjąłeś takie odrażające działanie.”

Droga Boga, kontynuuje dziadek, to droga cnotliwa, która wymaga cierpliwości, współczucia, przyjaźni i równości. Te cnoty nie powinny być praktykowane tylko w naszych relacjach z członkami własnej grupy. Muszą być szeroko rozciągnięte na wszystkie istoty („akhila jantusu”). To ich uniwersalna praktyka, która podoba się Bogu („bhagavan samprasidati”). Cnoty praktykowane wyłącznie w granicach własnego narodu lub grupy przestają być cnotami i stają się niebezpiecznymi wyrazami interesu własnego.

Dhruva nie może twierdzić, że osoby spoza jego wspólnoty nie zasługują na to, by być traktowanymi jako moralni równi. Bóg, przypomina mu dziadek, jest jaźnią wszystkich istot („sarvatma”). Dzięki temu dziadek rozprawia się z dwoma powszechnymi usprawiedliwieniami przemocy — że jest ona dozwolona przez Boga i że ci, którzy są od nas różni, mają mniejszą wartość.

Cierpliwość wymaga, byśmy zatrzymali się i zbadali nasze motywy, gdy rozważamy przemoc. Współczucie wymaga, by nawet w dążeniu do sprawiedliwości powstrzymywać się i chronić życie niewinnych. Przyjaźń i równość wymagają, byśmy szanowali godność i człowieczeństwo wszystkich ludzi, nie tylko tych, którzy dzielą z nami identyfikację.

Historia nie prosi nas o wybór między sprawiedliwością a współczuciem. Ostrzega, że bez współczucia pogoń za sprawiedliwością może stać się jej odwrotnością. Sprawiedliwość dąży do prawdy, rozróżnia winnych od niewinnych i pociąga do odpowiedzialności osoby winne. Zemsta nie tworzy takie rozróżnienia, pochłania współczucie i czyni cierpienie celem samym w sobie.

Wieczne pytanie zadane przez opowieść o Dhruvie dotyczy więc nie tylko tego, co władcy zrobią, gdy żal przerodzi się w gniew. Chodzi także o to, czy przywódcy religijni, obywatele i wspólnoty będą mieli odwagę Manu i mędrców, by przeciwstawić się żarowi zemsty, bronić niewinnych i stwierdzić, że karanie zbiorowe nie jest ani drogą Boga, ani drogą cnoty.

(Anantanand Rambachan jest profesorem emerytowanym religioznawstwa na St. Olaf College. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności