Jerozolima (RNS) — Kiedy Michal Cohen poprosiła męża o poszukiwanie pracy poza Izraelem w zeszłym roku, wyobrażała sobie życie wolne od ciągłego lęku przed kolejnym atakiem rakietowym lub telefonem z poleceniem powrotu męża do służby w rezerwie wojskowej.
Chociaż para od dawna marzyła o długim pobycie za granicą, by zapoznać ich dzieci z innymi kulturami i pluralizmem religijnym we wspólnocie żydowskiej, masakra Hamasu z 7 października 2023 r. i towarzysząca wojna nadały ich planom nową pilność.
— Miałam ataki paniki — powiedziała Cohen, 33 lata, z regionu Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych, do którego rodzina przeprowadziła się na początku tego miesiąca. — Nie mogłam dłużej żyć myślą, że mój mąż, który odbył ponad 400 dni służby w rezerwie, zostanie ponownie powołany, a my nie będziemy wiedzieć, gdzie ani na jak długo.
Doświadczanie ataków rakietowych będąc samotnie z trzema małymi dziećmi wzmocniło jej poczucie bezradności. Gdy podczas jednego z ataków irańskich rozległy się syreny alarmowe, Cohen znalazła się na zewnątrz z córką-niemowlakiem, a ludzie wokół nich biegnili do najbliższej kryjówki.
— Siedziałam na trawie z moją półroczną córeczką, a ta zaczęła się trząść — wspomina Cohen, mieszkająca w Jerozolimie. — Pomyślałam: jeśli moje niemowlę reaguje w ten sposób, wyobraź sobie, jak na to reagują moje cztero- i sześcioletnie dzieci. Nie mogłam już tego znieść.
Cohenowie należą do rosnącej liczby Izraelczyków, którzy opuścili Izrael — przynajmniej tymczasowo — od 2023 roku, trend ukazujący traumę nieustającej wojny, wysokie koszty życia i niezadowolenie wielu z rządu premiera Benjamina Netanjahu.
Prawie 270 000 obywateli Izraela opuściło Izrael na co najmniej trzy kolejne miesiące w latach 2023–2025 — o 47% więcej niż 183 219 Izraelczyków, którzy wyjechali w porównywalnym trzyletnim okresie 2013–2015, według najnowszych badań Uniwersytetu w Tel Awiwie. Kraj zamieszkuje około 10 milionów.
Badacze szacują, że ponad połowa z 90 922 osób, które wyjechały w 2025 roku, przebywała za granicą przynajmniej rok, według Centralnego Biura Statystycznego. A około 82 400 osób imigrowało do Izraela między 2023 a 2025 rokiem.
„W 2025 r. nadal obserwujemy bardzo niepokojące liczby Izraelczyków opuszczających kraj na znaczący czas, co dodaje do fali emigracji z lat 2023–2024” — powiedział Itai Ater, jeden z badaczy tego badania. „Sama w sobie te liczby nie stanowią jeszcze zagrożenia dla odporności Izraela. Jednak patrząc w przyszłość i bez zmian, rośnie obawa, że rosnąca emigracja z Izraela mogłaby zagrozić przyszłemu bezpieczeństwu i gospodarce kraju.”
Dla badaczy demografia osób opuszczających dodaje do narodowego niepokoju. Badanie z 2025 roku Instytutu Demokracji Izraelskiej wykazało, że około jednej trzeciej Arabów i jednej czwartej Żydów rozważała wyjazd, czy to tymczasowy, czy na stałe; osoby z wysokimi dochodami i „zawodami o wysokiej mobilności” w takich sektorach jak medycyna, nauka i technologia były bardziej skłonne rozważać emigrację. Izraelczycy posiadający więcej niż jedno obywatelstwo lub mający przyjaciół lub krewnych zagranicą również częściej chcieli się przeprowadzić.
W przypadku Żydów im młodsza i mniej religijna osoba, tym większe prawdopodobieństwo rozważania wyjazdu (39% osób świeckich vs zaledwie 3% Haredich lub ultraortodoksyjnych Żydów), według badania IDI. A ponad 40% osób z lewej strony sceny politycznej i 35% z centrum stwierdziło, że rozważa wyjazd, w porównaniu z 19% po prawej stronie.
Dla osób z lewicy rozważających wyjazd, najczęściej podawano politykę, rząd, reformy sądownictwa i brak dobrej przyszłości dla dzieci. Izraelczycy o poglądach prawicowych częściej wskazywali wysokie koszty życia oraz brak dobrej przyszłości dla dzieci.
Yossi Klein Halevi, starszy współpracownik w Instytucie Shalom Hartman, centrum badawczo-edukacyjne w Jerozolimie, powiedział, że emigracja była zawsze częścią historii Izraela, wskazując na ludzi wyjeżdżających przez dekady z powodów ekonomicznych, zawodowych i rodzinnych. Jednak to, co różni obecną sytuację, jak stwierdził, to fakt, że niektórzy Izraelczycy opuszczają kraj, bo utracili wiarę w kierunek, w jakim podąża państwo.
„Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy” — powiedział Halevi. „Oni odchodzą, bo są w rozpaczy. Są rozczarowani.”
Wskazał na połączenie walk politycznych o demokrację, traumy po ataku z 7 października oraz długotrwałego obciążenia militarnego na rezerwistów i ich rodziny, podczas gdy dziesiątki tysięcy ultraortodoksyjnych mężczyzn w wieku poborowym odmawia służby w Siłach Obrony Izraela na radę swoich rabinów.
Spór o służbę wojskową Haredich jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych krajowych problemów Izraela, zwłaszcza od początku wojny w Gazie, która rozprzestrzeniła się na kilka frontów. Przez dziesięciolecia mężczyźni ultraortodoksyjni uczący się w jesziwach korzystali z systemu, który skutecznie zwalniał ich od obowiązkowej służby wojskowej. Jednak w 2024 roku Sąd Najwyższy Izraela orzekł, że zwolnienie jest nielegalne i nakazał rządowi rozpocząć pobór mężczyzn z grupy Haredi.

Rząd Netanjahu od dawna polega na ultraortodoksyjnych Żydach, aby utrzymać się u władzy, i nie wydał rozkazu aresztowania unikających służby.
„Kiedy Izraelczycy odczuwają poczucie solidarności, skłania to do zrównoważenia poświęceń” — powiedział Halevi. „Ale ten rząd zobowiązał się do zapewnienia, że 15% populacji będzie zwolnione z służby wojskowej w czasie bezprecedensowego obciążenia reszty. Żaden kraj zachodni nie wymaga od swoich obywateli aż takich poświęceń. Nie dziwi, że część społeczeństwa decyduje się opuścić kraj.”
Problem nabrał szczególnego ciężaru wśród rodzin, których członkowie spędzili setki dni na służbie w rezerwie od 7 października. Przed wojną większość weteranów IDF służyła około 30 dni rocznie w rezerwie. Jednak w 2024 roku rezerwisti służyli średnio 94 dni, a w 2025 roku liczba ta spadła do 78 dni, według IDF. Wielu z nich służy znacznie dłużej.
Dla Marion Krivine, 54, która trzy dekady temu wyemigrowała do Izraela z Francji , rozpad poczucia wspólnej odpowiedzialności był jednym z powodów, dla których ostatecznie zdecydowała się opuścić kraj. W zeszłym roku przeprowadziła się do Cabo Verde, po tym jak dwójka jej dzieci opuściła Izrael, a trzecie miało opuścić kraj po ukończeniu służby wojskowej.
Krivine powiedziała, że próby rządu Netanjahu przyznania większych uprawnień prawodawcom poprzez osłabienie systemu sądowniczego były jednym z czynników, ale nie jedynym. Opisała szersze uczucie, że rząd izraelski wspiera i finansuje ortodoksyjne instytucje żydowskie kosztem Żydów nieortodoksyjnych i sekularnych.
„Staje się niemożliwe nie być religijnym w Izraelu,” — powiedziała. „Nie ma miejsca dla ludzi świeckich.”

Krivine, która mieszkała w południowym Izraelu, powiedziała, że szczególnie denerwuje ją fakt, iż rząd priorytetowo traktuje osady na Zachodnim Brzegu kosztem potrzeb mieszkańców na peryferiach kraju.
„Kiedy mieszkasz w Negewie, oczywiste jest, że ogromna część budżetu państwa trafia do Juda i Samaria, — powiedziała, używając biblijnego hebrajskiego terminu dla Zachodniego Brzegu. „Byłam jak krowa doiaca mleko, podczas gdy my nic nie dostajemy. Tymczasem, — dodała, — społeczność Haredi, w której rodziny mają średnio 6,5 dzieci, „staje się coraz większa.”
Od tylko 3 000 do 4 000 z uprawnionych 70 000 żołnierzy Haredi służy w IDF, inni muszą służyć dłużej. Badania przytoczone w niedawnym opracowaniu Taub Center wykazały, że przedłużająca się służba w rezerwie negatywnie wpływa na wynagrodzenia, kariery, firmy, edukację i życie rodzinne. Wielu rezerwistów, którzy studiują na kierunkach, może stracić semestr lub więcej, podczas gdy zatrudnieni rezerwistowie często zostają w tyle zawodowo. Samozatrudnieni rezerwsi często mają problemy z utrzymaniem swoich firm.
Dla J, chrześcijańskiego arabskiego obywatela Izraela, służba w IDF nie jest czynnikiem w decyzjach rodziny dotyczących wyjazdu zagranicznego w najbliższej przyszłości. Podobnie jak większość innych Arabów w Izraelu, jest zwolniony z obowiązkowej służby.
„Próbujemy przetrwać, ale tu praktycznie nie da się utrzymać rodziny,” — powiedział J, 46 lat, prosząc o nieujawnianie pełnego imienia, by nie martwić rodziców. „Nasz rodzinny interes w dużej mierze zależy od pielgrzymów, a turystyka została zdziesiątkowana, najpierw przez COVID, a potem przez wojnę.”
Decyzje powodują, że jego rodzina nie może spać w nocy, dodał. „Nasza rodzina żyje w Ziemi Świętej od 2 000 lat. Nie chcemy opuszczać naszej społeczności, ale czasy są ciężkie.”
Chociaż cieszy się z pobytu w Stanach Zjednoczonych, Cohen wciąż martwi się o swoją rodzinę i przyjaciół oraz o dobro żołnierzy, którymi kierował jej mąż. Jego praca ma trwać trzy lata. Jednak po 7 października, Cohen powiedziała, nauczyła się, że plany mogą się szybko zmieniać.
— Na razie to tymczasowa relokacja — powiedziała.
