(RNS) — Kilka tygodni temu moja kolumna, w której pisałem o liczbie młodszych kobiet opuszczających Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich w Stanach Zjednoczonych, wywołała silną reakcję. Wielu czytelników zabrało głos w mediach społecznościowych, zastanawiając się, dlaczego to się dzieje. (Nieliczni próbowali również zaprzeczać, że ma to miejsce.) Niektóre kobiety podzieliły się swoimi osobistymi historiami, które są poruszające i zasługują na większą uwagę niż do tej pory w kościele.
Również jednak kilka osób zastanawiało się na głośno nad tym, jak wygląda życie religijne ludzi po opuszczeniu kościoła. Czy oficjalnie rezygnują ze swojego członkostwa w LDS? Czy dołączają do innych religii?
To doskonałe pytania, więc podzielę się fragmentem z mojej nadchodzącej książki z Benjaminem Knoll, „Leaving Mormonism: Who Is Exiting the Church of Jesus Christ of Latter-day Saints—and Why.” Książka nie ukaże się wcześniej niż na początku marca 2027 roku, ale możemy podać kilka wniosków.
Większość nie rezygnuje formalnie ze swojego członkostwa
Niewielka mniejszość osób odchodzących podejmuje formalny krok usunięcia swoich nazwisk z rejestru kościoła. Zgodnie z naszą ankietą Next Mormons Survey 2 — przeprowadzoną w latach 2022 i 2023 i przeprowadzoną wśród 1 420 obecnych członków i 178 byłych członków — zaledwie 18% byłych Mormonów zrobiło to. Najczęstszą odpowiedzią na to pytanie było jednak to, że ich nazwiska wciąż widniały w rejestrze, mimo że nie identyfikowali się już osobiście jako członkowie (46%).
Nasze ustalenia dotyczące tak niskiego odsetka rezygnacji mogą być nieco zaniżone, i warto pamiętać, że nasza próbka była niewielka. Choć istnieje niewiele badań porównawczych na temat tego, ilu byłych członków oficjalnie usuwa swoje nazwiska, dwa inne badania (jedno z 1989 roku i drugie z 2023) wykazały, że jedna trzecia byłych Świętych w Dniach Ostatnich w USA dokonała tego. Wszystkie trzy badania zgadzają się jednak, że jedynie mniejszość formalnie zrezygnowała. W zależności od badania, od 66% do 82% byłych Mormonów nie zrezygnowało.
Co to oznacza dla statystyk LDS? Oficjalne członkostwo kościoła, liczące niemal siedem milionów członków w USA, zawiera wielu ludzi, którzy nigdy nie przekroczyli progu kościoła i już nie uważają siebie za wierzących. Jeśli członkowie nie usuną swojego członkostwa, umrą lub zostaną wykluczeni, ich nazwiska pozostają na listach aż do 110. roku życia i domniemie się ich za zmarłych.
Większość nie oczekuje powrotu do Kościoła LDS
Jeśli nie chcą usuwać swoich nazwisk, czy to oznacza, że pozostawiają otwarte drzwi do powrotu do pełnego, aktywnego członkostwa w kościele?
Nie do końca. Większość nie wydaje się planować powrotu, a 71% respondentów NMS2 zadeklarowało, że nigdy nie wróci lub wyraża wątpliwość co do możliwości takiego powrotu. Niektórzy plasują się pośrodku, sugerując, że nie przewidują powrotu, ale nie wykluczają go całkowicie.
Tylko 15% byłych członków w NMS2 oceniło powrót do aktywności kościelnej jako prawdopodobny lub określony. W innych badaniach, sondażu B. H. Roberts z 2023 roku, który miał znacznie większą próbę byłych członków, stwierdzono jeszcze niższy odsetek byłych członków wyrażających zainteresowanie powrotem do kościoła (8%).

Wniosek jest dość oczywisty: większość osób, które odeszły od kościoła, planuje ten rozbrat na stałe. To typowe dla ludzi opuszczających inne religie w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych; po-Mormoni nie różnią się aż tak bardzo.
To odkrycie różni się od dawnej, powszechnie przyjętej mądrości, że ludzie opuszczający religię prawdopodobnie wracają do niej w kluczowych momentach życia — kiedy biorą ślub, rodzą dzieci lub zbliżają się do śmierci. Dziś jest to rzadsze. Po pierwsze, coraz mniej Amerykanów bierze ślub i decyduje się na posiadanie dzieci, a osoby niereligijne szczególnie skłonne są do opóźniania lub unikania posiadania potomstwa. Istnieje również niewiele dowodów na to, że Amerykanie ogólnie wracają do religii wraz z wiekiem i zbliżaniem się do śmierci. Zamiast tego każda grupa wiekowa jest teraz bardziej skłonna opuszczać religię niż w przeszłości na tym samym etapie życia.
Większość nie dołącza do innej religii
Więc większość mówi, że nie wraca do Mormonizmu. Czyli czy dołączają do innej religii zamiast tego?
Znowu, nie do końca. W danych NMS2 połowa stała się „nones” (brak przynależności religijnej) i kolejna ćwiartka zidentyfikowała się jako „po prostu chrześcijanie”.
Najnowsze dane Pew Research Center wskazują, że post-LDS coraz częściej nie mają przynależności religijnej, a odsetek ten wynosi aż 61%. Oto grafika z najnowszej analizy statystycznej Ryana Burge’a dotyczącej utrzymania przynależności do LDS, wykorzystującej dane Pew.

Pamiętaj, że to jedynie bazowy wskaźnik przynależności lub jej braku do religii. Procent osób aktywnie praktykujących religię jest jeszcze niższy: Mniej niż jedna piąta byłych Mormonów zgłasza uczestnictwo w nabożeństwach co najmniej raz w miesiącu (19% według danych NMS2 i 16% według danych Pew).
Większość nie postrzega tego jako stratę, a niektórzy twierdzą, że są szczęśliwsi bez religii. Zainteresowało mnie, że niektórzy rozmówcy, którzy dorastali w LDS i zmagali się z depresją oraz lękiem, powiedzieli mi, że te problemy są dla nich znacznie łatwiejsze do opanowania, odkąd opuścili kościół. Mimo że wiele badań pokazuje, iż osoby religijne mają przewagę zdrowia psychicznego nad osobami niereligijnymi, nie dotyczy to wszystkich, nawet jeśli większość ma rację. Zwłaszcza wtedy, gdy ludzie nie mieszczą się w narzuconych przez religię kategoriach dotyczących ról płciowych, orientacji seksualnej czy tego, co kościół uznaje za właściwą konfigurację rodziny.
Wyrażenie „raz zraniony, dwa razy ostrożniejszy” opisuje wielu rozmówców, którzy teraz unikają zorganizowanej religii. Stracili zaufanie do instytucji religijnych, a niektórzy utracili również zaufanie do siebie samych. Jak mówiła była misjonarka Mormonów, Amy, 53 lata: „To traumatyczne widzieć to nagłe, całkowite zaskoczenie. Sprawiło to, że zastanawiałam się, co jeszcze brałam za oczywiste, gdy powinnam była to zbadać. Uważam siebie za inteligentną osobę. Jak mogłam być aż tak bardzo w błędzie?”
Zamiast ufać innej religii, Amy odbudowuje zaufanie do samej siebie. Wróciła na studia i mówi, że jest „bardziej stabilną osobą” niż była wtedy Mormoninem, kiedy nigdy nie czuła, że dorównuje wymogom. Teraz chętniej wyraża własne zdanie, niż czuć, że „muszę trzymać głowę nisko i milczeć.”
