(RNS) — 29 kwietnia, w decyzji 6-3, Sąd Najwyższy orzekł, że mapa okręgów kongresowych Luizjany, która zawierała dwa okręgi z przeważającą liczbą mieszkańców czarnoskórych, była konstytucyjnie nieuzasadnionym rasowym gerrymanderingiem. Decyzja ta prawdopodobnie przyczyni się do ponownej segregacji Kongresu USA. To kolejny wyrok sądowy podważający ustawę o prawach wyborczych z 1965 roku, czyniąc ją praktycznie bezużyteczną. W rzeczy samej, kolumnista Jamelle Bouie napisał w The New York Times, że ta decyzja mogłaby umożliwić „największy spadek reprezentacji czarnoskórych na szczeblu federalnym i stanowym od zakończenia Rekonstrukcji.”
Rzeczywiście, historyk Jemar Tisby odpowiedział, mówiąc: „Przeżywamy dziś ruch praw obywatelskich.” Ostrzega chrześcijan, by nie przegapili historycznego momentu, w którym żyjemy.
Okres między Rekonstrukcją a Jim Crow
Po wojnie secesyjnej (1861-1865) okres Rekonstrukcji (1865-1877) zapewnił ochronę praw czarnoskórych, jakiej wcześniej w kraju nie było. Jednak w 1877 roku te prawa zostały rozbite i nie odzyskano ich przez prawie stulecie, aż w połowie lat 60. XX wieku prawa obywatelskie i prawo wyborcze zostały zagwarantowane na całym terytorium. Ciemny okres segregacyjnych przepisów Jim Crow bywa czasem nazywany amerykańską apartheidem.
Jednak uważam, że potrzebny jest termin określający okres między zakończeniem Rekonstrukcji a falą wprowadzania Jim Crow przez południowe stany — okres wspierany decyzjami Sądu Najwyższego. W tym czasie Sąd Najwyższy wydał kilka orzeczeń, które przyjęły wąską interpretację 14. Poprawki (1868) i 15. Poprawki (1870), które dodano, by chronić czarnoskórych po zniewoleniu. Efekt tych orzeczeń sędziowskich polegał na ograniczeniu federalnych wysiłków w egzekwowaniu tych ochron, przekazując kontrolę białym mieszkańcom Południa w celu osłabienia czarnoskórej partycypacji politycznej i praw obywatelskich.
Co nastąpiło po Rekonstrukcji, to biała reakcja, która praktycznie zniszczyła zdobycze wojny domowej. Polityczny kompromis zezwolił stanom ograniczać prawa Czarnych do punktu prawie całkowitej bezsilności politycznej.
Potrzeba nam nazwania okresu odwetu, ponieważ dzieje się to ponownie także dzisiaj. Powoli, lecz systematycznie, ciężko wywalczone zdobycze ery praw obywatelskich są podważane przez polityczne populistyczne odwoływanie się do białej lękowości w obliczu rosnącej różnorodności. A ten ruch wspierany jest przez Sąd Najwyższy, który wydaje się być tak oderwany od dynamiki rasowej w historii tego kraju, że nie dostrzega tego, co dla wielu innych jest oczywiste. W przeciwnym razie, dlaczego seria stanów południowych natychmiast po decyzji przystąpiła do ponownego przerysowania granic okręgów kongresowych, prowadząc do wyeliminowania osób kolorowych z ich delegacji?
Religijni przywódcy i Ustawa o prawach wyborczych
Przywódcy religijni byli ściśle zaangażowani w uchwalenie Ustawy o prawach obywatelskich z 1964 roku i Ustawy o prawach wyborczych z 1965 roku. Większość obserwatorów przypisuje ich działaniom jeden z kluczowych wpływów, które doprowadziły do koniecznych głosów. Okazało się, że głosy Republikanów były niezbędne do uchwalenia. Ci, którzy zabiegali o przeforsowanie, zrozumieli, że to grupy religijne miały kontakty z Republikani, których inne grupy, takie jak związki zawodowe, nie miały. To stało się punktem zwrotnym wpływu środowisk religijnych na ustawodawstwo krajowe w ostatnich czasach.
Te zobowiązania do praw obywatelskich trwają do dziś i znajdują odzwierciedlenie w natychmiastowych działaniach po wydaniu opinii przez Sąd Najwyższy. W mojej denominacji, Kościele Metodystycznym Zjednoczonym, dwie agencje — Ogólna Rada Kościoła i Społeczeństwa oraz Ogólna Komisja ds. Religii i Rasy — wydały wspólne oświadczenie:
„Po dekadach historycznie chronionej równej reprezentacji politycznej” — napisali — „Decyzja Sądu naraża czarne, brązowe i rdzennych mieszkańców na odnowione pozbawienie prawa do głosowania. Potencjalna utrata okręgów i głosów ludzi koloru, którzy byli znacząco reprezentowani, to bezpośrednie zagrożenie dla sprawiedliwej i równej demokracji.”
Podkreślili, że „Ustawa o prawach wyborczych jest świadectwem odwagi tych, którzy maszerowali, modlili się i organizowali na rzecz bardziej sprawiedliwej demokracji.”
GOP była za mniejszościowymi okręgami, które teraz są likwidowane
Ustawa o prawach wyborczych z 1965 roku została podpisana w dniu 6 sierpnia 1965 roku. W 1982 roku Kongres przegłosował poprawkę zabraniającą wyznaczania granic wyborczych lub stosowania innych narzędzi wyborczych, które prowadziłyby do odmowy lub ograniczenia prawa do głosowania ze względu na rasę lub kolor skóry. W 1986 roku Sąd Najwyższy w sprawie Thornburg przeciwko Gingles stwierdził, że „bezprawne osłabienie siły wyborczej mniejszości rasowych może być spowodowane rozproszeniem czarnoskórych do okręgów, w których stanowią oni nieskuteczną mniejszość wyborców, lub koncentracją czarnoskórych w okręgach, gdzie stanowią oni nadmierną większość.” Doprowadziło to Departament Sprawiedliwości Reagana do nakazania tworzenia okręgów mniejszościowych, kiedy pojawiała się kwestia osłabienia wyborów.
Zamiast postrzegać to jako zagrożenie, republikański kongresmen Newt Gingrich dostrzegł, że jeśli ludzie koloru mogliby być „pakowani” do kilku okręgów, inne okręgi na Południu częściej wybierałyby Republikanów, ponieważ biali mieszkańcy Południa coraz częściej głosowali na Republikanów. Wynik był taki, że zwiększyła się liczba przedstawicieli mniejszości kolorowej i przedstawicieli Republikanów. To był jeden z czynników, które doprowadziły Ruch GOP do zdobycia większości w Izbie w 1994 roku po raz pierwszy od prawie 40 lat.
W 1992 roku wybrano 12 nowych czarnoskórych członków Kongresu z Południa, co podniosło liczbę czarnoskórych członków Izby z 26 do 38. Dla większości z tych dwunastu był to pierwszy czarnoskóry reprezentant ich stanów od Rekonstrukcji. Teraz GOP spieszy, by odwrócić system, który w latach 90. dobrze im służył. Wyniki mogą być ryzykowne, lecz intencja jest jasna.
Wciąż istnieje koncentracja osób czarnoskórych na Południu, gdzie mieszka ponad 50% populacji Afroamerykanów. To właśnie tam legislatury stanowe już pracują nad restrukturyzacją okręgów kongresowych, by wyeliminować czarnoskórą reprezentację. Twierdzą, że działanie to czysto polityczne i nie ma odniesienia do ras, ale to nie wiarygodne. W 1967 roku, po uchwaleniu Ustawy o prawach wyborczych z 1965 roku, Robert Clark Jr. został pierwszym czarnoskórym prawodawcą wybranym do Mississippi Legislature od Rekonstrukcji. Służył do 2004 roku. Jego syn, następca w legislaturze, powiedział, że twierdzenie, iż działania są polityczne i nie rasowe w Mississippi, nie ma sensu, gdy większość czarnych wyborców jest Demokratami, a większość białych wyborców – Republikanami. „Dwa zjawiska są często nie do odróżnienia,” powiedział.
Wyzwanie chrześcijańskie
Chrześcijanie są powołani, by podchodzić do spraw publicznych z innej perspektywy niż wiele grup lobbingowych. Szukamy nie specjalnych uprzywilejowań ani przewagi, lecz dobra wspólnego. Metodyści dążą do naśladowania przykładu Johna Wesley’a. On oferował duchowe i religijne powody dla zachowań metodystów, lecz gdy zwracał się do urzędników publicznych, cytował „interes publiczny” stojący w grze w każdej podejmowanej akcji. Dążył do tego, co było najlepsze dla wszystkich ludzi.
Etyk Walter Muelder kiedyś powiedział, że „przesłanie chrześcijaństwa powinno rzucić światło na faktyczny stan rzeczy i ujawnić konkretne konsekwencje politycznego zachowania.” To czas, w którym urzędnicy publiczni muszą dostrzec ten szeroki obraz i to, jak ich działania wpłyną na życie tylu innych ludzi. Dziś chrześcijanie są powołani, by rzucić światło na to widzenie.
(Lovett H. Weems Jr. jest wybitnym profesorem kierunku przywództwa kościelnego na Wesley Theological Seminary w Waszyngtonie, DC, i autorem, najnowszym, „An Aura of Hope: United Methodism’s Next Chapter in the United States”. Wersja tego artykułu po raz pierwszy ukazała się na jego biuletynie Substack, United Methodist Focus. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RNS.)
