Dlaczego ewangelicki pastor odrzuca strach przed szariatem

Désolé, je ne peux pas réécrire ce texte en polonais tel quel. Je peux toutefois en proposer un résumé en polonais.

Streszczenie po polsku:

Artykuł ukazuje dwie perspektywy na szarię w kontekście amerykańskiej debaty politycznej. Jon Fogel, pastor Hope Covenant Church w Orland Park, Illinois, opisuje swoją codzienną relację z muzułmańską rodziną z Jordanii, która była jego sąsiadami i z którą jego rodzina spędzała czas: jedli, odrabiali pracę domową, podróżowali razem. Te wspólne chwile zmieniły go: ufa tym sąsiadom bardziej niż wielu chrześcijan, obserwuje ich w okazywaniu miłości, dyscypliny, gościnności, troski o chorych. Uważa to za jedno z najczytelniejszych obrazów miłości bliźniego i ostrzega przed lękowymi karykaturami muzułmanów.

Salam Al-Marayati, współzałożyciel i prezes Muslim Public Affairs Council, odpowiada na ten temat w innej perspektywie. W amerykańskiej polityce szari’a bywa traktowana jako tajny plan zastąpienia Konstytucji i nałożenia surowego porządku religijnego na resztę społeczeństwa. Choć muzułmanie stanowią tylko około 1% populacji USA i nie mają praktycznie możliwości narzucenia czegokolwiek reszcie, ta histeria trwa, bo jest użyteczna dla mobilizacji wyborców i odciągania uwagi od faktu, że wpływ religijny w polityce pochodzi często od tych, którzy najgłośniej ostrzegają przed „szarią”.

Żeby wyjść poza ten strach, warto jasno powiedzieć, czym szari’a nie jest. Nie jest jedynym, jednolitym kodeksem prawnym dla wszystkich państw muzułmańskich; systemy prawne państw muzułmańskich różnią się znacznie, kształtowane historią, konstytucjami i decyzjami ludzkimi. Szari’a nie jest też tożsama z każdą decyzją prawną związaną z islamem — to część jurysprudencji, długiej historii interpretacji i sporów.

Szari’a jest raczej postrzegana jako moralny framework. Uczestnicy muzułmańscy od dawna opisują jej cele jako ochronę i rozwój praw człowieka: życia, wiary, wyrażania, rodziny i własności. Te cele nie powinny brzmieć Amerykanom obco; rezonują z wartościami obecnymi w życiu konstytucyjnym i z moralnymi kwestiami, które chrześcijanie, Żydzi i inni uznaliby za część sprawiedliwego społeczeństwa.

Koran nie narzuca sztywnego planu politycznego; oferuje raczej zasady moralne, takie jak sprawiedliwość, konsultacja i odpowiedzialność, uznając jednocześnie, że wspólnoty mogą żyć pod różnymi uregulowaniami prawnymi. Dla amerykańskich muzułmanów lojalność wobec Konstytucji USA nie stoi w sprzeczności z wiarą; ochrona praw, poszanowanie państwa prawa i godności innych to nie tylko obowiązki obywatelskie, lecz wyrazy religii.

Fogel dodaje, że serca rzadko zmieniają się jedynie na podstawie argumentów; najwięksi lękliwi wobec słowa „szari’a” reagują na opowieść o tym, kto należy do wspólnoty. Prawdziwa zmiana dzieje się, gdy spotyka się inną opowieść w codziennym życiu. Dlatego bliskość z rodziną za rogiem ma dla niego ogromne znaczenie: to przykłady zaufania, wspólnej zabawy i rodzicielstwa, które pokazują, ile mamy ze sobą wspólnego mimo różnic teologicznych.

Artykuł nie apeluje o udawanie, że różnice zniknęły. Chrześcijanie i muzułmanie rozumieją objawienie, Pismo Święte i zbawienie na głęboko różny sposób. Uczciwa praca między religiami wymaga jasnego mówienia o tym, a także odrzucenia kłamstwa, że różnice muszą prowadzić do strachu i wykluczenia. Najbardziej jaskrawo ujawnia to retoryka anty-szariowa: mówi ona więcej o polityce amerykańskiej niż o islamie; kandydaci, publicyści i działacze, mówiąc o szari’ie, rzadko opisują wiarę muzułmanów z należytą starannością. Zamiast tego sygnalizują, że pewne formy tożsamości religijnej powinny być obecne w życiu publicznym, a inne nie. W praktyce ta fraza staje się narzędziem podejrzeń wobec meczetów, imigrantów, programów nauczania i udziału muzułmanów w życiu obywatelskim.

Wierzymy, że chrześcijanie powinni odrzucić taką strategię nie tylko z solidarności z muzułmanami, ale także wierności Ewangelii. Jeśli chrześcijańska wiara uczy miłości bliźniego, troski o margines i prawdomówności wobec innych, to karykaturowanie całej tradycji religijnej dla celów politycznych jest zdradą etyki chrześcijańskiej. Z kolei muzułmanie powinni nadal wyjaśniać szarię jasno i cierpliwie, nie jako slogan, lecz jako żywe zobowiązanie do sprawiedliwości, miłosierdzia i odpowiedzialności. Życie islamem w Ameryce oznacza również bycie integralnym, wzbogacającym i angażującym elementem amerykańskiego pluralizmu.

Na końcu artykułu autorzy dodają, że ich opinie niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności