(RNS) — Chrześcijanie powinni przejmować się okrucieństwem wobec zwierząt, a może nawet szczególnie wobec tych, których jemy.
Pismo Święte przepełnione jest zasadami regulującymi to, jak zwierzęta powinny być traktowane, ubijane, spożywane i składane w ofierze. Przepisy i normy w naszym własnym rządzie dzisiaj, które eliminują lub ograniczają niepotrzebnie okrutne i nieludzkie warunki dla zwierząt, po prostu odzwierciedlają biblijną mądrość dotyczącą dobrego zarządzania Bożym stworzeniem.
Chrześcijanie powinni zatem wiedzieć, że Ustawa Rolna 2026, która została przegłosowana przez Izbę Reprezentantów Stanów Zjednoczonych w kwietniu i ma trafić pod obrady Senatu w tym miesiącu, odstaje od tej biblijnej mądrości. W ustawie znajdzie się postanowienie, zwane Save Our Bacon Act, mające na celu przewalczenie niektórych stanowych przepisów przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt. Akt ten konkretnie celuje w prawodawstwo w Kalifornii i Massachusetts (zatwierdzone decyzją wyborców), które wymaga, by „świnie, cielęta i kurczęta przebywające na fermach w zamknięciu lub sprzedawane w stanach były hodowane w sposób zapewniający wystarczający metr na obrót, możliwość położenia się i wyciągnięcie kończyn.”
Aby być bardzo jasnym: proponowana zmiana unieważni podstawowy wymóg, że żywe, oddychające, obdarzone świadomością istoty stworzone przez Boga mają mieć możliwość ruchu i odpoczynku przez krótki czas swojego życia. Wymaganie takiego minimalnego komfortu „wygląda na całkiem rozsądne żądanie dla współczesnego, oświeconego społeczeństwa,” jak niedawno zastanawiała się Kathleen Parker. Rzeczywiście, takie okrucieństwo bezpośrednio przeczy Pismom zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu, które nakazują nam nie krępować wołu podczas młócenia.
Jak niektórzy krytycy zwracają uwagę, to postanowienie nie tylko usuwa ochronę dobrostanu zwierząt, lecz także zaszkodzi małym rolnikom. Ponadto, raport z Harvard Law School stwierdza, że akt ten może mieć nieprzewidywalne skutki dla setek lokalnych i stanowych praw i przepisów „dotyczących produkcji bydła i produktów zwierzęcych, które mają na celu ochronę zdrowia publicznego, rolników i konsumentów, takich jak wymogi dotyczące szczepień i bezpieczeństwa żywności.”
Ostatecznie, chociaż może się wydawać, że nie da się rozwikłać wszystkich warstw sprzecznych potrzeb i interesów zawartych w tej ustawie, chrześcijanie mają etyczny, Bożo wyznaczony obowiązek dbać o całe stworzenie poprzez wspieranie praktyk, które są humanitarne i zdrowe zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Sprzeciw wobec okrucieństwa stanowi fundament każdego systemu etyki chrześcijańskiej, ale jest również niezbędny dla samej naszej ludzkości.
To nie jest bowiem nowy pomysł, oczywiście, ale zyskał na sile w okresie wczesnonowożytnym, gdy urbanizacja i industrializacja odcinały stare więzi między człowiekiem a światem natury. To właśnie w trakcie tej wielkiej przemiany angielski malarz William Hogarth stworzył serię rycin zatytułowanych „The Four Stages of Cruelty” (1751), które wyraźnie ukazują naturalny przebieg okrucieństwa dla tego, kto je praktykuje.
Ta seria przedstawia postać, trafnie nazwaną Tom Nero, na przestrzeni życia naznaczonego aktami bezlitosnego okrucieństwa — najpierw czynione przez niego, a ostatecznie na niego samego. Pierwsza rycina ukazuje Toma, jak sadystycznie dręczy psa na miejskiej ulicy razem z innym chłopcem, podczas gdy inni dopuszczają się nadużyć wobec innych zwierząt w pobliżu. Tylko jeden chłopiec wygląda na błagającego o zaprzestanie.
Druga rycina ukazuje Toma dorosłego, pracującego jako dorożkarz. Jego koń padł z wyczerpania, a Tom wymachuje laską, którą bezlitośnie bił konia, otoczony przez innych mężczyzn, którzy zniewarzają inne stworzenia na ulicy.
W trzeciej rycinie widzimy Toma chwilę po tym, jak zabił swoją ciążarną ukochaną; szczegóły zdarzenia opisane w liście napisanym przez jego kochankę, dołączonym do sceny. Kieszenie Toma są pełne skradzionych dóbr i broni.
Czwarta i ostatnia część serii przekazuje moralny przekaz wraz z nieuniknionymi konsekwencjami takiego życia: Tom został powieszony, jego ciało poddane jest sekcji przez bezwzględnych operatorów i nosi ślady oraz symbole odzwierciedlające wszystkie okrucieństwa, które popełnił podczas całego życia.
Seria Hogartha ożywia wyraźnie przekonanie, że okrucieństwo rodzi okrucieństwo i ostatecznie pochłania tego, kto się go dopuszcza. To prawda, którą przyjęli najwcześniejsi ewangeliczni reformatorzy, których szerokie reformy w XVIII i XIX wieku zmieniły świat w sposób, który dziś uznajemy za oczywisty.
Dzieło Hogartha powstało w dekadach, w których ewangelikalizm rozwijał się jako ruch w Anglii i Koloniach. W ciągu kilku dekad po tej serii wyłoniło się pokolenie liderów ewangelikalnych, które dostrzegało na nowo różne formy okrucieństwa obecne wokół nas w codziennym życiu i podjęło z nimi walkę: niewolnictwo, nieludzkie warunki pracy ubogich, niesprawiedliwość systemu prawa karnego i okrucieństwo wobec zwierząt.
Ci ewangelikalni — w tym John Newton, William Wilberforce i Hannah More — skutecznie zabiegali o reformy we wszystkich tych dziedzinach. Walcząc o zniesienie handlu niewolnikami — napędzani cnotą dobroczynności i uznaniem demoralizującego i upokarzającego wpływu wszelkich form okrucieństwa na wszystkich, którzy w nim uczestniczą — ci ewangelikali również zabiegali o dobro zwierząt. W rzeczy samej, w 1824 roku Wilberforce pomógł założyć Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt. To dziedzictwo, niestety, zostało w dużej mierze zapomniane przez dzisiejszych ewangelikalnych. Ale to dziedzictwo warte jest pamiętania i pielęgnowania dzisiaj.
Industrializacja i biurokracja pogłęniają dystans między nami a zwierzętami, które jemy, i łatwo jest poczuć się odciętym od praktyk, dzięki którym żywe, oddychające, świadome istoty stają się produktami, które konsumujemy — bo jesteśmy od nich tak bardzo oddaleni.
Jednak ten dystans nie pozbawia nas etycznego i moralnego obowiązku wypełniania powierzonego nam przez Boga mandatu opieki nad całym stworzeniem w sposób odzwierciedlający dobroć i troskę, jaką Jego stworzenie wykazuje. Dobrze i słusznie jest dbać o życie istot, które wspomagają i utrzymują ludzkie życie.
