(RNS) — Mohan Bhagwat, przywódca jednej z najbardziej wpływowych hindusko-nacjonalistycznych organizacji w Indiach, Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS), przyjedzie do Nowego Jorku w sobotę (29 sierpnia). Jego wizyta mogła być spotkaniem diaspory. Zamiast tego stała się testem tego, jak Stany Zjednoczone zareagują na organizację posiadającą nieprzejrzaną sieć afiliacji, którą grupy praw człowieka oskarżają o podsycanie dyskryminacji religijnej i przemocy.
Nadchodzące „Święto Uniwersalnej Jedności” organizuje American Hindus for Engagement and Dialogue, organizacja non‑profit powiązana z amerykańskim skrzydłem RSS i założona w 2025 roku. Oczekuje się, że wydarzenie przyciągnie około 5 000 hinduskich Amerykanów, a także ponad 100 grup, od stowarzyszeń świątynnych po grupy jogi i kulturalne.
Założona w 1925 roku, RSS jest jedną z najważniejszych organizacji społecznych i ideologicznych w Indiach. Dzięki dziesiąkom tysięcy lokalnych oddziałów i rozległej sieci obejmującej edukację, pracę, grupy studenckie i usługi społeczne, RSS przyczyniła się do szerzenia hindutva – hindusko-nacjonalistycznych idei – w całym indyjskim społeczeństwie, a jednocześnie spotkała się z krytyką za traktowanie muzułmanów i chrześcijan, często postrzeganych jako mniej indyjskich niż hindusi.
RSS promuje i kształtuje najkontrowersywniejsze polityki i retorykę rządzącej Bharatiya Janata Party (BJP), w tym ochronę krów, która zachęcała do samoorganizowanych aktów przemocy wobec muzułmanów, przepisy anty-konwersyjne, które prowadziły do ataków tłumu na kościoły, poprawkę obywatelstwa faworyzującą migracje nie‑muzułmanów oraz ograniczenia finansowania zagranicznego dla organizacji religijnych, co w niesprawiedliwy sposób ogranicza NGO‑ki chrześcijańskie i muzułmańskie, które zapewniają Hindusom kluczowe usługi w edukacji i innych sektorach społecznych.
W 2025 roku Komisja Stanów Zjednoczonych ds. Wolności Religijnej za Granicą (USCIRF), niezależna, dwupartyjna federalna komisja powołana przez Kongres do monitorowania wolności religijnej za granicą i składania zaleceń rządowi USA, zaleciła uznanie Indii za „kraj o szczególnej trosce” (Country of Particular Concern, CPC). USCIRF zaleciła także ukierunkowane sankcje wobec poszczególnych osób i podmiotów, w tym RSS, w tym zamrożenie ich aktywów i ograniczenie ich wjazdu do kraju. Ostatnio urzędnicy USCIRF ostrzegli przed rozszerzaniem spotkań na wysokim szczeblu i dyplomatycznych uprzejmości względem Bhagwata i innych liderów RSS. Kilka organizacji praw człowieka i grup rzeczniczych wezwało także sekretarza stanu Marca Rubio do odmowy lub cofnięcia wizy Bhagwata do USA.
Rząd Indii i różne grupy Hindutva ostro temu zaprzeczają, twierdząc, że ich krytycy są po prostu antyhinduscy.
Po raz pierwszy, w 2002 roku, po zamieszkach w Gudźaracie, gdy Narendra Modi był naczelnikiem stanu, USCIRF zaleciła objęcie Indii mianem „Kraju o szczególnej trosce” (CPC). W 2004 roku powtórzyła to zalecenie, lecz nie przyznała CPC Indiom ponownie aż do 2020 roku. Od tego czasu rekomendacja ta pojawia się każdego roku.
W zeszłym roku, podczas swojego przemówienia z okazji Dnia Niepodległości na Red Fort, premier Narendra Modi określił tę organizację jako największą NGO na świecie, obchodzącą swój setny rok. To określenie odświeżyło ważne pytanie instytucjonalne: jeśli RSS jest jedną z największych w kraju organizacji dobrowolnych, w jakich ramach prawnych działa w Indiach i czy organizacja o tak wielkim zasięgu powinna podlegać tym samym standardom rejestracji i przejrzystości, co inne organizacje działające w interesie publicznym?
Dodatkowo, jeśli RSS to organizacja o tak rozległej sieci i globalnej obecności, dlaczego programy i wydarzenia dla jej członków i zwolenników organizowane są przez oddzielne organizacje, zarówno w Indiach, jak i za granicą? Jaki jest charakter relacji między RSS a tymi organizacjami i jak przejrzysta jest ta relacja?
Jedno proste wyjaśnienie może leżeć w pragnieniu uniknięcia większej przejrzystości i potencjalnego nadzoru podatkowego. Obawy te zostały niedawno podniesione przez Priyanka Kharga, ministra spraw wewnętrznych stanu Karnataka z Indian National Congress, który kwestionuje status prawny RSS, źródła finansowania (w szczególności dobrowolne składki), zgodność z przepisami podatkowymi i skalę jego publicznych działań, w tym tysiące codziennych oddziałów działających w stanach, a nawet w budynkach rządowych. Wymaga od RSS zarejestrowania się zgodnie z prawem lub objęcia go zakazem.
Jego uwagi spotkały się z ostrą odpowiedzią ze strony RSS i BJP. Bhagwat określił żądanie jako politycznie motywowane, twierdząc, że organizacja od niemal wieku działa jawnie jako dobrowolny kulturowy organ i nie potrzebuje formalnej rejestracji. Poseł BJP, Ramesh Jigajinagi, zakwestionował, dlaczego lider dalickiej kasty, taki jak Kharge, miałby martwić się RSS, co wywołało kolejną debatę.
Aby zrozumieć prawdziwą skalę instytucjonalnego zasięgu RSS, trzeba spojrzeć poza sam RSS. Indyjski magazyn „The Caravan” niedawno uruchomił projekt badawczy „Seeing the Sangh” – trwający projekt badawczy opracowywany przez sześć lat we współpracy z badaczami. Projekt ten stara się zmapować olbrzymią sieć organizacyjną otaczającą RSS. Wykorzystując publicznie dostępne źródła, w tym publikacje RSS, badania naukowe, zapisy finansowe i dokumenty rządowe, dotychczas zidentyfikowano ponad 2 500 organizacji powiązanych z szerszym ekosystemem RSS na całym świecie. Chociaż baza danych nadal ewoluuje, sama skala sieci daje wnikliwy obraz tego, jak parasol RSS rozbudował swoją obecność w różnych obszarach życia publicznego i rodzi dalsze pytania o naturę, strukturę i przejrzystość tych instytucjonalnych relacji.
Na dzień dzisiejszy mapa projektu identyfikuje 113 organizacji stowarzyszonych działających pod różnymi nazwami jedynie w samych Stanach Zjednoczonych.
Podczas gdy wiele organizacji powiązanych z RSS ma odrębne rejestracje, samo RSS utrzymuje, że działa jako dobrowolny ruch kulturowy, a nie organizacja wymagająca formalnej rejestracji. To ogranicza publiczną przejrzystość dotycząca jego struktury, finansów i odpowiedzialności.
W 2025 roku RSS po cichu wynajęło jedną z największych firm lobbingowych w Waszyngtonie — nie bezpośrednio, lecz za pośrednictwem pośredników, tak że na papierze nazwa RSS ledwie się pojawiała. Celem, zgodnie z dokumentami, miało być zaprezentowanie RSS w Senacie i Izbie Reprezentantów USA. Reporterzy, przeszukując ujawnienia, zdołali ustalić, kim był prawdziwy klient. To nie jest przeoczenie; to ten sam manewr, który RSS stosuje w kraju — pozostawać tuż poza ramą, która zmusiłaby do ujawnienia.
To rodzi proste pytanie: jeśli RSS, zgodnie z własnymi powtarzanymi zapewnieniami, jest jedynie nie zarejestrowaną kulturalną instytucją ograniczoną do Indii, to po co mu 330 000 dolarów dostępu do Capitol Hill i zespół pracowników kongresowych szeptających senatorom do ucha? Organizacje wyłącznie kulturalne zazwyczaj nie wymagają takiego lobbingu.
W końcu pozostaje najważniejsze pytanie: czy organizacja o tak rozległym wpływie powinna mieć prawo do pozostawania instytucjonalnie nieprzejrzystą?
(Mohd Arshid jest starszym naukowcem w dziedzinie badań nad polityczną ekonomią religii na Uniwersytecie Jawaharlal Nehru w New Delhi. Poglądy wyrażone w niniejszym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)
