Dlaczego tak wiele kobiet nawracają się na katolicyzm

(RNS) — Zapytaj ewangelika, co odróżnia go od Rzymu, a prawdopodobnie wspomni Maryję. Zapytaj nawróconą katoliczkę, dlaczego przeszła na katolicyzm, a być może powie to samo. Nic nie dzieli ewangelicznych protestantów od katolików tak jawnie jak Maryja.

Ale pod tym podziałem kryją się głębsze pytania o władzę, tradycję, liturgię i to, co znaczy należeć do Kościoła.

W minionym roku, jako pisarka i prowadząca podcast, rozmawiałam szeroko z protestanckimi kobietami, które przeszły na katolicyzm, a także z naukowcami i badaczami sił stojących za tym zjawiskiem.

Wzorzec konwersji jest realny: diecezje katolickie w całym kraju odnotowują znaczny wzrost liczby nawróconych, a w niektórych przypadkach liczba ta rośnie o 70% do prawie 90% w ciągu jednego roku.

Orthodoksja Wschodnia — kolejna liturgicznie „gęsta” tradycja — odnotowała podobny wzrost, 65% jej nawróconych pochodzi z protestanckich środowisk, według Orthodox Studies Institute.

Dla wielu kobiet nawracających się na katolicyzm czynnik Maryi faktycznie odgrywa dużą rolę.

„Katolicyzm jest jednym z nielicznych wyznań, które szanują i czczą kobiety,” powiedziała mi Genileigh Wentworth, 37-letnia nawrócona.

Przeszła przez różne kościoły ewangelikalne, potem duchowość New Age, zanim katolicyzm doprowadził ją z powrotem do Chrystusa.

„Maryja była nigdy nie uznawana ani omawiana w żadnym z protestanckich kościołów, do których chodziłam — a chodziłam do wielu,” powiedziała.

To, co ją przyciągnęło z powrotem, nie było doktryną tak bardzo, jak uczuciem, które od dzieciństwa niejako goniła. Pamięta, jak podczas wycieczki szkolnej została zabraną do Washington National Cathedral i poczuła „takie emocjonalnie poruszenie historią, witrażami, ogromny spokój, który odczuła” — czego wówczas nie potrafiła inaczej wyrazić.

Chociaż małżeństwo z katolikiem nadal jest jednym z największych motorów konwersji, liczba kobiet takich jak Wentworth rośnie. Ta mniejsza, trudniejsza do zmierzenia grupa — wykształcona, teologicznie obeznana, konwertująca z przekonania, a nie z okoliczności — to najciekawsza historia konwersji, jaką widziałem.

Podczas gdy kobiety w Stanach Zjednoczonych odchodzą od zorganizowanej religii szybciej niż mężczyźni, niektóre kobiety wchodzą do niej.

Po miesiącach badań oto moje spojrzenie na to, co wydaje się napędzać trend konwersji katolickiej wśród kobiet:

1. Głód sakramentalny

Eucharystia przewija się przez niemal każdą historię konwersji, które zebrałem, bardziej niż jakiś inny pojedynczy czynnik. Heather Howard, 42-letnia matka dwójki dzieci z Bloomington w stanie Indiana, zaczęła od podcastu Fr. Mike’a Schmitza „Katechizm w roku” i ku własnemu zaskoczeniu odkryła, że „tęskni za Eucharystią” w sposób, w jaki protestanckie nabożeństwa bez komunii w tygodniu nie były w stanie zaspokoić.

Phylicia Masonheimer, ewangeliczna nauczycielka Biblii, która nie jest katoliczką, zwróciła uwagę na to, dlaczego: praktyka Komunii w protestantyzmie różni się szeroko między zborami — co tydzień tu, co miesiąc tam, co kwartał gdzie indziej — i „wiele osób jest bardzo niezadowolonych z czegoś, co powinno być tak ważne.”

Brad Littlejohn i Chris Castaldo zaznaczają to samo w „Why Do Protestants Convert,” twierdząc, że Protestantyzm traktuje świętość jako głównie werbalną, „drugą po Słowie” — podczas gdy katolicyzm opiera ją na „oleju, wodzie, sanktuariach, relikwiach, kaplicach.” Dla kobiet konwertujących w średnim wieku, wiele z nich jest po prostu zmęczonych abstrakcjami, ta różnica jest kluczowa.

2. Zmęczenie wiecznymi sporami o role kobiet

Przez dziesięciolecia Mary była często Dowodem A w protestanckim nauczaniu o tym, co jest nie tak z katolicyzmem. Postrzegana była jako rozproszenie od Chrystusa, jeśli nie wręcz idolizowana, zależnie od tego, kogo pytasz.

Kilka konwertów powiedziało mi, że w młodości odziedziczyli realne podejrzliwość wobec niej. Co się dla nich zmieniło, to poznanie więcej o katolicyzmie i uświadomienie sobie, że to, czego ich uczono o niej, było nieprecyzyjne i że była szanowaną kobietą w duchowym przywództwie, które czasami wydawało się nie tak otwarte na kobiety.

Masonheimer twierdzi, że lata protestanckich sporów o role kobiet — spór, który niedawno upubliczniła Konwencja Baptystów Południowych — pozostawiają „pustkę”, którą Mary wypełnia dla niektórych. „Kobiecość staje się czymś, co Bóg uznaje za godne … niezbędny element obrazu Ewangelii,” powiedziała Masonheimer.

Dla niektórych konwertytów zamknięcie i postrzegana prostota są pocieszające. Widzą Maryję jako symbol łagodnego równouprawnienia z mężczyznami, mimo że zajmuje inną rolę.

3. Teologia ciała, która poważnie traktuje kobiecość

Profesor z Notre Dame i autorka Abigail Favale, pisząca o katolickim feminizmie i przestająca popierać aborcję oraz antykoncepcję, powiedziała mi, że podejście ewangelikalizmu do materialności „uderza w kobiety inaczej niż w mężczyzn.” Jak wyjaśniła, „to, co jest unikalne w doświadzeniu kobiecego życia, jest silniej cielesne.”

Etyka seksualna katolicka, jak argumentuje, nie jest anty-kobietę pozycją, którą kiedyś przypuszczała. „Poważnie traktuje realność ciąży” zamiast traktować płodność jako problem do zarządzania.

Rachel Aldhizer, ewangelikalna pisarka i stypendystka EPPC, pracująca w mocno katolickich kręgach, postawiła to prosto: „Czuję, że katolicy rozumieją, iż chcę kariery i więcej dzieci, i nie ma porównania do protestantów.” Nie nawraca się, ale Aldhizer trafia w coś, co inni, z którymi rozmawiałem, czuli.

4. Zmęczenie polityką kaznodziejską — na całej linii

Krystle Gabele powiedziała, że odeszła od ewangelikalizmu częściowo dlatego, że kazania stały się „politycznie zaangażowane” i mało treściwe. Etykieta ewangelikalna jest z pewnością związana z polityką republikańską, niezależnie od tego, czy zborowcy to lubią, czy nie. Msza, w przeciwieństwie do tego, oferowała „intelektualnie stymulujące homilie”, które mogła rzeczywiście zastosować w swoim życiu.

Przyciąganie katolicyzmu nie polega na tym, że jest apolityczny — katolicy mają własnych konserwatywnych i progresywnych aktywistów, a księża czasem przemawiają politycznie z ambony. Ale katolicyzm wydaje się mniej uwikłany w politykę bieżących czasów niż protestantyzm, wyłaniając tożsamość opartą bardziej na historycznej ciągłości i katechezie. Wielu konwertytów docenia, że nauczanie Kościoła nie ma skłonności do zmian w cyklach wyborczych. Zmiany następują, ale powoli, poprzez hierarchię zaprojektowaną tak, by to umożliwiać.

Większość kościołów protestanckich nie działa w ten sposób, ale ich struktury umożliwiają większą teologiczną zmienność: pojedynczy pastor, na przykład, może zmienić teologię kościoła wraz ze zmianą przywództwa i stosunkowo niewielkim nadzorem. Nawet jeśli to się nie stanie, sama możliwość może stworzyć własny rodzaj niestabilności.

5. Intelektualny i kulturowy prestiż

Kilku naukowców, z którymi rozmawiałem, zauważyło, że — dobra czy zła — katolicyzm ma większy ciężar w elicie i w sferach intelektualnych.

„W elitarnych kręgach w Waszyngtonie, w Dystrykcie Kolumbii, owoce antyintelektualizmu ewangelikalizmu są bardziej widoczne,” stwierdził Rev. Barton Gingerich, arcybiskup anglikański w Richmond, Wirginia.

Konwerty mają skłonność do wyższego wykształcenia i dochodów niż ogólna populacja, a badacze konsekwentnie stwierdzają, że te czynniki przewidują zaangażowanie religijne szeroko pojęte.

Co oznaczają konwersje

To, co widziałem w moich wywiadach, nie sprowadza się przede wszystkim do odrzucenia protestanckiej doktryny. To odrzucenie tego, co wiele osób postrzega jako niestabilność protestancką na poziomie instytucjonalnym, liturgicznym i kulturowym. W wielu sferach ewangelikalizmu w ostatniej dekadzie widzieliśmy ponowne rozważenie wielu kwestii: ról kobiet, seksualności, polityki i innych.

Ale ponowne ocenianie rzeczy nie zawsze jest złe. Błędy ludzkie — nawet te wyświęcone przez Boga — mogą być popełniane, i protestanci, i katolicy to potwierdzają. Protestanci mają większą swobodę w ponownym przeglądaniu dawnych praktyk i ich reformowaniu, gdy uważają, że konieczna jest korekta.

To może wywoływać poczucie niestabilności, gdy jest używane zbyt swobodnie lub zbyt często. W zależności od denomination lub kościoła, niektórzy konwertyci mówili mi, że czuli protestantyzm jako budowanie duchowego życia na kruchych fundamentach.

Co ważne, żadne z tych kobiet nie powiedziało, że nawróciły się po rozwiązaniu każdej trudnej katolickiej doktryny. Większość wciąż zmaga się z pytaniami dotyczącymi transsubstancjacji, czyśćca i niemożliwości pewności zbawienia. W rzeczywistości kilka powiedziało mi, że po prostu uznały, iż te pytania mają dla nich mniejsze znaczenie niż stabilność instytucji, którą wybrały, by jej zaufać. Doktryna wydaje się być nieistotna.

Entuzjazm konwersji mógł być także skutkiem „efektu miesiąca miodowego”. Pew zauważa, że 38% konwertytów uczestniczy we Mszy świętej co tydzień, w porównaniu z 28% katolików narodzonych, a CARA szacuje, że 84% dorosłych konwertytów pozostaje aktywnych w wierze na dłuższy czas. Ale ogólny odsetek uczestnictwa w Mszach katolickich co tydzień spadł z 34% populacji katolików narodzonych w 1973 roku do 11% dzisiaj. Wraz z napływem imigrantów Kościół katolicki w pewnym sensie jest utrzymywany przez ludzi, od których pochodzi, nawet jeśli traci 9 na 10 własnych członków.

Carl Trueman nazwał ten trend „triumfem estetyki i gustu konsumpcyjnego nad wyznaniem doktrynalnym.” John Piper powiedział, że nie dopuści, by pragnienie „pewnych form lub styli czy bogactwa” zdominowało doktrynę.

Littlejohn i Castaldo, mimo że dokumentują trend w sposób sympatyczny, kończą swoją książkę wezwaniem do protestantów, by w ogóle nie nawracali. W rzeczywistości nazywają to „duchowo niebezpiecznym” i obawiają się, że konwertyci szukają tradycji, która rozwiąże wątpliwości, na które żadna tradycja nie może w pełni odpowiedzieć. Niektórzy, jak mówią, mogą dążyć do bardziej czystego protestantyzmu, ukrytego w katolickim ubraniu, a nie do samego katolicyzmu.

Wczesny protestantyzm głęboko cenił Eucharystię i kazanie, ale ten akcent z czasem zanikł — coś, czego sam Martin Luther prawdopodobnie by nie popierał. W 1530 roku w Augsburskim Wyznaniu Wiary Luther napisał: „Fałszywie nasze kościoły są oskarżane o zniesienie Mszy, albowiem Msza jest przez nas utrzymana i odprawiana z najwyższą czcią.”

Jak pisze Gavin Ortlund, „protestancki wysiłek polegał na odzyskaniu Eucharystii, a nie na jej zastąpieniu.” Zatem ewangelik, który staje się przyciągany do tygodniowej Eucharystii, liturgii, czci, obecności i historycznego zakorzenienia, niekoniecznie odkrywa rzeczy obce protestantyzmowi. W wielu przypadkach mogą ponownie odkrywać rzeczy, które nowoczesny ewangelikalny protestantyzm po prostu stracił po drodze.

Pragnienie Kościoła, który wyraźniej ceni sakramenty, szanuje teologię ciała i docenia liturgię oraz tradycję, to piękna rzecz. To nie tylko estetyka, lecz głębokie, duchowe pragnienie bardziej namacalnej wiary.

W czasach, gdy kobiety odchodzą z Kościoła w bezprecedensowych tempach — zjawisko, które szeroko omawiałam w mojej książce „Powód, by wrócić: Dlaczego kobiety potrzebują Kościoła a Kościół potrzebuje kobiet” — kluczowe jest, aby protestanci wzięli poważnie pod uwagę, co stracili lub przeoczyli we współczesności. Jeśli tego nie zrobią, mogą nadal tracić kobiety — na rzecz katolicyzmu, lub zupełnie z samej wiary.

(Ericka Andersen to niezależna pisarka i autorka „Freely Sober: Rethinking Alcohol Through the Lens of Faith.” Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko RNS.)

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności