(The Conversation) — Kiedy Pentagon usunął około 180 wyznań z kodów przynależności religijnej, redukując listę z ponad 200 kategorii do 31 w maju 2026 roku, włączył „religię rdzennej Ameryki” do szerszej kategorii „inna religia” – jedną z wielu religii, które ta zmiana wyklucza z widoku wojska.
Jako naukowiec zajmujący się Studiami nad rdzenniami Ameryki i ludami autochtonicznymi, dostrzegam ten rodzaj zmiany jako część długotrwałego wzorca. Tradycje rdzenne były wielokrotnie uznawane w założeniu – w sposób nazwany, policzony, formalnie rozpoznany – lecz w praktyce słabo chronione.
Co przekazują kody
Kody przynależności religijnej to krótkie zapisy w rejestrze służącego w centralnej bazie danych demograficznych Pentagonu. Są one oddzielone od identyfikatorów żołnierskich (dog tags), metalowych tabliczek noszonych na szyi, na których żołnierze nadal mogą wpisywać dowolne wyznanie, które wybiorą.
Rzecznik Pentagonu powiedział, że zmiana miała na celu usprawnienie przeładowanego systemu, zauważając, że 82% żołnierzy wyznaniowych używało tylko kilku kodów.
Kody mają realne znaczenie. Pozwalają armii oszacować, ilu żołnierzy praktykuje daną religię, wyznaczyć kapelanów przeszkolonych w tej tradycji i zaplanować obchody religijne, ograniczenia dietetyczne i obrzędy pogrzebowe. Większość żołnierzy należy do kilku dużych kategorii — różnorodnych wyznań chrześcijańskich, a także judaizmu i islamu, które są liczne na tyle, by mieć własnych kapelanów.
Żołnierze spoza tych kategorii są tymi, u których kapelan najrzadziej zna ich tradycję. Dla nich odrębny kod często bywa jedyną rzeczą, która czyni ich potrzeby widocznymi dla instytucji.
Usunięcie drobnych kodów nie scala rozproszonej populacji. Utrudnia widoczność tej populacji i w konsekwencji utrudnia obsadzenie personelu, planowanie i uzasadnianie wydatków.
Około 1 300 kapelanów Armii na służbie aktywnej reprezentuje pięć grup wyznaniowych — katolicyzm, protestantyzm, judaizm, islam i buddyzm. Dla żołnierza, którego wiara nie mieści się w tych kategoriach, odrębny kod często bywa jedyną informacją, że są oni w armii, a bez tego odliczenia nie ma bodźca, by szkolić kapelana ani planować ich ceremonie. Żaden z nich nie obsługuje tradycji rdzennej.
Historia ograniczeń
Przez dużą część historii USA polityka federalna nie tylko źle rozumiała religijne życie rdzennego ludu, lecz je tłumiła. Kodeks przestępstw religijnych z 1883 roku ograniczał ceremonie takie jak Sun Dance, kilkudniowy rytuał modlitwy, postu i ofiary, będący centralnym elementem odnowy społeczności wśród plemion Lakota, Cheyenne i Arapaho. Kodeks karal praktyków tradycyjnego uzdrawiania, którzy mogli zostać oskarżeni o udzielanie duchowych wskazówek. Zakaz ten utrzymywał się przez ponad 50 lat.
Szkoły z internatem dążyły do tego samego celu. Od końca XIX wieku rząd wysyłał rdzenne dzieci do szkół, które miały zastąpić tubylcze języki i wierzenia angielskim i chrześcijaństwem.
Wyraźnym celem, jak opisali to urzędnicy, było rozpuszczenie odrębnych religijności narodów rdzennego w jeden amerykański, w dużej mierze protestancki, kształt.
Dlaczego prawo USA ma problemy z dostrzeżeniem religii rdzennej
Ten projekt ukształtował to, które tradycje instytucje USA uznają za religię. Prawo amerykańskie przyswoiło protestanckie założenie dotyczące tego, jak wygląda religia: indywidualne przekonanie, dobrowolne kulto, duchowieństwo, zgromadzenia i święte teksty. Ta rama ostatecznie została rozszerzona, aby uwzględnić inne tradycje zbudowane na podobnych warunkach, w tym katolicyzm, judaizm i islam.
W praktyce sądy czytają Pierwszą Poprawkę jako ochronę tego, w co wierzysz i co wyrażasz, znacznie bardziej niż to, gdzie lub jak praktykujesz, czy prawa należące do grupy.
Dla wielu ludów rdzennej Ameryki miejsca święte nie są wymienialnymi miejscami kultu, tak jak chrześcijanin wchodzi do dowolnego kościoła swojej denominacji i odnajduje znaną liturgię. Są one częścią samej praktyki. Góra, rzeka lub osada mogą być kluczowe dla ceremonii, a ich zniszczenie może uczynić praktykę niemożliwą.
Kongres uznał to w Ustawie o wolności religijnej rdzennych mieszkańców Ameryki z 1978 roku, która ustanowiła politykę USA chroniącą prawo rdzennej ludności Ameryki, rdzennej ludności Alaski i rdzennej ludności Hawajów do praktykowania swoich tradycyjnych religii, w tym dostępu do miejsc świętych.
Jej ograniczenia stały się jasne w orzeczeniu Sądu Najwyższego z 1988 roku w Lyng v. Northwest Indian Cemetery Protective Association, sprawie dotyczącej planowanej federalnej drogi przebiegającej przez Las Six Rivers National Forest w Kalifornii, obszarze używanym do praktyk religijnych przez ludy Yurok, Karuk i Tolowa. Badanie rządowe wykazało, że droga poważnie zaszkodziłaby temu wykorzystaniu.
Jednak orzeczenie stwierdziło, że nie narusza to klauzuli wolności wyznania z Pierwszej Poprawki, która chroni prawo do swobodnego praktykowania religii, argumentując, że rząd nie wywierał przymusu; działał na własnej ziemi. Ale dla ludzi, którzy tam czcili, ta ziemia była kościołem.
Co znika, gdy kategoria znika
Zmiana kodowania Pentagonu nie jest tym samym przypadkiem, co Lyng — nie ma tu buldożera zagrażającego świętemu miejscu. Jednak dotyka tego samego pytania o widoczność – czy instytucja potrafi zidentyfikować tradycję religijną, zrozumieć, czego praktyka wymaga, i zaplanować te potrzeby na tyle dobrze, by ją chronić.
Rdzenni Amerykanie i rdzenni mieszkańcy Alaski służą w siłach zbrojnych w wyższym odsetku niż jakakolwiek inna grupa etniczna. Około 19% służyło, w porównaniu z około 14% całej populacji. Ten pattern utrzymuje się od czasów Wojny o Niepodległość, od Navajo Code Talkers z II wojny światowej po dzisiejsze szeregi aktywne, nawet gdy narody rdzenne doświadczały złamanych traktatów, wywłaszczeń i federalnej przemocy ze strony rządu.
Bez odrębnego kodu instytucja nie posiada danych, ilu żołnierzy praktykuje tradycje rdzenne.
Tożsamość religijna rdzenna nie polega na tym lub na tamtym – wielu praktykujących jednocześnie praktykuje także chrześcijaństwo. Żołnierz policzony według kodu chrześcijańskiego ma rdzenne wymiary swojej praktyki ukryte. Konsekwencje są konkretne.
W sierpniu 2024 roku Armia przeprowadziła to, co nazwała pierwszą oficjalnie sankcjonowaną usługą kultu rdzennego Amerykanina w swojej historii, ceremonię okadzania szałwią w Fort Gregg-Adams w Wirginii, prowadzoną nie przez kapelana, lecz przez żołnierza, sierż. Jakuba Jamesa, który najpierw musiał sam wyedukować kapelanów posterunku.
Z tego powodu biuro Naczelnika Kapelanów musiało stworzyć nową linię księgową, by sfinansować to. Bez kapelana przeszkolonego w tej tradycji, świecki lider może zrobić tylko tyle: nikt nie może formalnie doradzić dowódcy w kwestii dostosowań ani oferować poufnych porad.
Efektem jest system, który nie planuje z wyprzedzeniem; reaguje dopiero wtedy, gdy ktoś jest wystarczająco wytrwały, by zapytać.
Przywrócenie kategorii nie rozwiąże większego problemu. Wolność religijna rdzenna wymaga więcej niż samego dokumentowania. Wymaga, aby instytucje uznawały tradycje autochtoniczne na ich własnych warunkach, w tym te związane z ziemią.
(Kerri J. Malloy, Assistant Professor of Native American and Indigenous Studies, San José State University. The views expressed in this commentary do not necessarily reflect those of Religion News Service.)
