Dlaczego warto mówić 'namaste’ na zajęciach jogi

(Rozmowa) — „Namaste”, powszechnie używane powitanie w Indiach i Azji Południowej, stało się globalnym fenomenem kulturowym – to słowo pojawia się wszędzie, od ośrodków wellness po wydarzenia polityczne i popkulturę.

W wielu zajęciach jogi w Ameryce Północnej i Europie, kończą praktykę rytuałem wypowiedzenia „namaste”, które w globalnej kulturze jogi oznacza coś w rodzaju „boskość we mnie skłania się ku boskości w tobie”.

Ta tradycja nie jest pozbawiona kontrowersji. Niektórzy krytycy zarzucają Zachodnim joginom kulturowe przywłaszczenie, gdy tylko je wypowiadają.

Ich argumento polega na tym, że w Indiach namaste zasadniczo oznacza „cześć” lub „do widzenia”. W Zachodzie jednak jogini przekształcili to słowo w hasło naładowane „przesadnymi interpretacjami” i „udawaną powagą”, aby lepiej sprzedawać jogę, pisze dziennikarka Kumari Devarajan w artykule NPR.

Inni nie zgadzają się z tym poglądem. Swami Tattwamayananda, przewodniczący Vedanta Society of Northern California w San Francisco i czołowy autorytet w indyjskich rytuałach i pismach, powiedział mi: „Jak najbardziej odpowiednie jest to dla każdego, w tym Zachodniochrześcijan takich jak ty, aby mówić namaste na zakończenie swoich zajęć jogi.”

Jako naukowiec zajmujący się komunikacją i etyką oraz wieloletni nauczyciel jogi, badam tę kontrowersję w mojej książce z 2026 roku „Living Namaste: Praktyczny przewodnik po uważności, jodze i budowaniu wspólnoty.” Moje wnioski dla tych, którzy się zastanawiają: Tak, wypowiadanie namaste jest w porządku. Wyjaśnię dlaczego.

Krótka historia namaste

Namaste to to, co językoznawcy nazywają „słowem zapożyczonym”, które trafia do angielskiego z sanskrytu. Składa się z dwóch słów: „namas” oznacza skłon, pochylanie się lub czczenie; a „te” oznacza „tobie”. Dosłownie namaste oznacza „skłaniam się tobie”.

Jak najlepiej potwierdzają badacze, namaste wszedł do języka angielskiego pod koniec lat 60. i na początku lat 70. XX wieku jako jedno z wielu słów związanych z kontrkulturową rewolucją duchową. W miarę upływu czasu jego znaczenie przekształciło się w „boskość we mnie skłania się ku boskości w tobie”.

Jednym z tych, którzy upowszechnili nowe znaczenie namaste, był Ram Dass. Charyzmatyczny nauczyciel duchowy i bestsellerowy autor z tłem w psychologii, Dass podróżował po kampusach w latach siedemdziesiątych, popularyzując jogę, medytację i psychedelics jako styl życia dla niezadowolonego pokolenia. W swoich wykładach namawiał ludzi do mówienia namaste i nauczał, że namaste to ukłon z boskości jednej osoby ku boskości drugiej.

Gdy popularność jogi gwałtownie wzrosła w latach 90. i na początku 2000., użycie namaste stało się jeszcze powszechniejsze.

Shiva Rea była jedną z najsłynniejszych nauczycielek jogi tego okresu i spopularyzowała zakończenie zajęć słowem namaste. W jej słowach namaste oznacza „skłaniam się przed boskością w tobie z boskością we mnie”. W artykule w numerze Yoga Journal z stycznia–lutego 2000 roku napisała: „To powitanie uważane jest za esencję praktyki jogicznej polegającej na dostrzeganiu boskości we wszystkim, co istnieje.”

Kwestia przywłaszczenia kulturowego

Przywłaszczenie kulturowe zwykle definiuje się jako sytuację, w której ludzie z kultury dominującej przyjmują lub wykorzystują praktykę kulturową cenioną przez inną kulturę, bez właściwego zrozumienia jej historii lub kontekstu. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy robią to w sposób nie szanujący, utrwalający stereotypy lub powodujący materialne szkody dla oryginalnej kultury.

Według mnie, na podstawie tej definicji, wypowiadanie namaste na zakończenie praktyki jogi nie zasługuje na sygnał ostrzegawczy w postaci przywłaszczenia kulturowego.

Namaste nie jest imieniem bóstwa w żadnej indyjskiej religii. Co więcej, jak zwraca uwagę James Mallinson z Uniwersytetu Oksfordzkiego w wywiadzie z 2017 roku, namaste nie odgrywa centralnej roli w hinduskich rytuałach religijnych. Gdyby namaste było świętym religijnym słowem wypowiadanym przez osoby nie praktykujące tej religii, mogłoby być przykładem przywłaszczenia kulturowego. Ale tak nie jest.

W tym samym wywiadzie w podcaście, badaczka studiów jogi Andrea Jain zgadza się z poglądem Mallinsona, że wypowiadanie namaste nie jest przywłaszczeniem kulturowym. Twierdzi, że roszczenia o przywłaszczenie kulturowe zakładają istnienie jednej prawdziwej, indyjskiej wersji jogi, którą Zachód ukradł. Jednak historia jogi jest znacznie bardziej skomplikowana.

Joga przybierała w Indiach i na całym świecie bogatą różnorodność form przez ostatnie dwa tysiąclecia. Nigdy nie istniała jedna autentyczna linia jogi indyjskiej. Istnieją jedynie jogi w liczbie mnogiej — wiele różnych form praktyki jogi związanych z różnymi tradycjami, szkołami filozoficznymi i religiami.

Nikt nie posiada jednej tradycji jogi ani słów, które z nią związane, takich jak namaste. Mając to na uwadze, pytanie przestaje dotyczyć przywłaszczenia i skupia się na praktyce: co dokładnie mamy na myśli, gdy mówimy namaste?

Namaste to słowo łączące

W ciągu ostatnich 50 lat namaste ewoluowało z prostego powitania i pożegnania w słowo będące mini-meditacją na temat powiązań i wspólnej boskości wszystkich istot.

Śledząc ewolucję znaczenia namaste, łatwo zrozumieć, jak to słowo przeszło od „skłaniam się wobec ciebie” do „boskość we mnie skłania się ku boskości w tobie”.

Większość religii i tradycji duchowych w Indiach zgadza się, że w każdej osobie tkwi coś boskiego: dla Hindusów i Jainów to dusza, atman; dla Buddystów to „naturą Buddy” – żywa energia uważności, pokoju i przebudzenia.

Przebudzenie się do poczucia wrodzonej boskości to właśnie to, co czyni namaste praktyką przemiany osobistej.

Kiedy kłaniasz się innemu człowiekowi, mówiąc „namaste”, czcisz w nim coś cennego. Uznajesz, że ta osoba jest święta i godna szacunku. Jednocześnie czcisz te same cechy w sobie.

To moment polaryzacji i podziału. Wielu Amerykanów czuje się wyizolowanych i samotnych. Słowa, które przypominają nam o wspólnej ludzkości, o tym, jak traktować innych z godnością, zamiast zlekceważeniem i brakiem szacunku, są dziś bardzo potrzebne. Namaste jest jednym z takich słów.

(Jeremy David Engels, profesor w zakresie komunikacji, Penn State. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności