(RNS) — Jak ten miesiąc zbliża się do końca, w związku z 250. rocznicą założenia narodu, warto zauważyć, że założyciele rzadko poruszali temat religii. Ich beztroskie lekceważenie przerodziło się w wyraźny niepokój, nie tyle z powodu zmiany poglądów, ile z powodu obawy.
Oto na przykład, co John Adams miał do powiedzenia w swoim „Obronie konstytucji Stanów Zjednoczonych”, którą napisał między 1787 a 1788 rokiem, będąc ambasadorem w Anglii.
„Nigdy nie będzie powiedziane, że ktokolwiek zaangażowany w projektowanie rządów amerykańskich miał jakieś rozmowy z bogami, ani że był w jakimkolwiek stopniu pod natchnieniem niebiańskim, podobnie jak ci, którzy pracują przy statkach lub domach, lub zajmują się handlem czy rolnictwem: na zawsze będzie uznane, że te rządy zostały stworzone jedynie za pomocą rozumu i zmysłów.”
Z kolei, dziesięć lat później, Adams, będąc prezydentem, wypowiedział odmienną nutę w liście do oficerów milicji Massachusetts. „Chciwość, Ambicja, Zemsta lub Galanteria zniszczyłyby najsilniejsze więzy naszej Konstytucji, tak jak wieloryb przechodzi przez sieć,” napisał. „Nasza Konstytucja została stworzona wyłącznie dla ludzi moralnych i religijnych.”
Podobnie, w swoim liście do Żydów z Newport w 1790 roku, George Washington oświadczył, że „Rząd Stanów Zjednoczonych … wymaga jedynie tego, by ci, którzy żyją pod jego ochroną, zachowywali się jako dobrzy obywatele i w każdych okolicznościach dawali temu ochronę skuteczną.” Jednak sześć lat później, w swoim Pożegnalnym przemówieniu, ostrzegał:
„Spośród wszystkich skłonności i nawyków prowadzących do dobrobytu politycznego, religia i moralność są niezastąpionymi filarami. Na próżno by ktoś rościł prawo do miana patrioty, jeśli dążyłby do podważenia tych wielkich filarów ludzkiego szczęścia, tych najsolidniejszych podpór obowiązków ludzi i obywateli. Zwykły polityk, podobnie jak pobożny człowiek, powinien je szanować i pielęgnować … I ostrożnie rozważajmy twierdzenie, że moralność może utrzymywać się bez religii.”
To właśnie te słowa sformułował Alexander Hamilton — ten sam Hamilton, który, gdy wcześniej zapytano go, dlaczego zwyczajowe odwołanie do Boga nie zostało uwzględnione w preambule Konstytucji, podobno odparł: „Zapomnieliśmy o tym.”
Niektórym założycielom oczywiście nie brakowało argumentów, że religijne wezwania i więzi stanowią niezbędne elementy sprawnie funkcjonującej polityki. Podczas Konwencji Konstytucyjnej delegat z Marylandu, Luther Martin, nerwowo poinformował tamtejsze izby ustawodawcze, że „większość konwencji” głosowała, przy niewielkiej dyskusji, iż nie powinno być testu religijnego dla zajmowania urzędów federalnych — choć „byli i tacy członkowie, którzy byli na tyle niemodni, by uważać, że wiara w istnienie bytu Boskiego oraz stan przyszłych nagród i kar mogłaby stanowić pewne zabezpieczenie dla dobrego postępowania naszych włodarzy, a w chrześcijańskim kraju co najmniej byłoby przyzwoite, by zachować pewne rozróżnienie między profesorami chrześcijaństwa a całkowitą niewiarą lub pogaństwem.”
Co wyjaśniało późniejszy zwrot w nastawieniu innych? Rewolucja francuska.
W swojej historii rewolucji amerykańskiej, opublikowanej w 1805 roku, Mercy Warren starała się wykazać, że „sceptycyzm i późne pojawienie się całkowitego lekceważenia praktyk religijnych w Francji” w żaden sposób nie wynikały z „demokratycznych zmagań” w Ameryce. Przeciwnie: „Można zauważyć, że charakter nowoczesnych republik wskazuje, iż religia była wielkim palladium ich instytucji.”
Krótko mówiąc, gdy wieści o antyreligijnym Rządzie Terroru w latach 1793–1794 dotarły na amerykańskie wybrzeża, zachwiały beztroską założycieli w kwestii miejsca religii w nowo stworzonej rzeczy. Ich reakcją było podkreślenie znaczenia palladium Warrena. Jednak bez wątpienia można powiedzieć, że pogląd, który był modny w 1787 roku, prawdopodobnie łatwiej by przetrwał, gdyby Konwencja Konstytucyjna miała miejsce dekadę później.
Warto się zastanowić, co ta opowieść oznacza dla zwolenników oryginalizmu i tekstualizmu, którzy utrzymują, że Konstytucja powinna być interpretowana ściśle według intencji i słów jej autorów. Czy ma znaczenie, jeśli potem zmienili swoje zdanie?
