(The Conversation) — „Nie szukaj dalej!” billboard przy drodze woła, przyciągając mój wzrok do czerwonej okładki Biblii. „Jesteś godny odkupienia!”
Niedaleko stamtąd kolejny znak wzywa mnie: „Zatrzymaj Chrystusa w Świętach.” Potem, dalej wzdłuż drogi, pojawia się trzeci: „Jezus: NADCHODZI” — jego jaskrawe kolory zapowiadają.
Tego rodzaju znaki są mi dobrze znane: jestem historykiem, który bada Południe Stanów Zjednoczonych i mieszka w nim. Wiem, jak łatwo mogą wywołać skojarzenie z Południem — a raczej z pewnym obrazem tego regionu. Obraz ten przedstawia Południe jako „Pas Biblijny”: miejsce, w którym ludzie są naprawdę religijni, a co za tym idzie, społecznie i politycznie konserwatywni. W rzeczywistości, w tym roku wyborów śródkadencyjnych, prawie na pewno usłyszy się, że komentatorzy używają terminu „Pas Biblijny” jako skróconego wyjaśnienia zachowań politycznych Południa.
To wyrażenie funkcjonuje od wieku. Jednak jego trwałość — i „dowody” na jego poparcie dzisiaj — wymagają poważnej weryfikacji. Zauważyłem te znaki drogowe, na przykład, w Ontario w Kanadzie, tysiąc mil od miejsca, które ktokolwiek by uznał za Południe.
Ze wszystkich rzeczy, o których mówiono o Południu na przestrzeni lat, „Pas Biblijny” jest frazesem, które nie chce umrzeć.
Ośmieszanie Południa
„Bible Belt” wszedł do leksykonu w 1924 roku, na kartach The American Mercury, magazynu współzałożonego przez H.L. Menckena. Z siedzibą w Baltimore, na górnym skraju Południa, Mencken był jednym z najważniejszych dziennikarzy w kraju w latach między I a II wojną światową.
Zgryźliwy satyryk ostro wyśmiał Południe w swoim szeroko komentowanym eseju z 1919 roku „The Sahara of the Bozart,” przedstawiając je jako ogromny kulturowy jałowy obszar. W 1925 roku dokładnie relacjonował proces Johna T. Scopesa z Dayton w stanie Tennessee, nauczyciela biologii, oskarżonego o złamanie stanowego prawa zabraniającego nauczania teorii ewolucji Charlesa Darwina. Mencken słynnie wyśmiał to jako proces „małp.”
W swojej regularnej kolumnie z krótkimi notatkami wymyślił termin „Bible Belt” i potem używał go rutynowo. Przez to określenie miał na myśli miejsce, w którym dwa protestanckie odłamy, Baptyści i Metodyści, dominowały nie tylko w życiu religijnym, lecz także w normach całego społeczeństwa. Cały region, według Mencken’a, był żelaznym uściskiem Baptystów i Metodyści, gdzie zabawa i wolna myśl były wykluczone.
Czyje chrześcijaństwo?
To prawda, że na początku XX wieku baptyści i metodyści dominowali w Południu w sposób, w jaki nigdzie indziej nie dominują. Aby prześledzić blok stanów, w których ponad 50% członków zgromadzeń religijnych było baptyści lub metodyści, trzeba było odtworzyć granice regionu z niezwykłą precyzją.
Ale pod wspólnymi cechami religijne życie było podzielone także rasowo i klasowo. Czarnoskórzy baptyści i metodyści spotykali się w własnych kościołach: autonomicznych instytucjach, które łącznie stały się znane jako „czarny Kościół.” Biedniejsi chrześcijanie regionu czerpali z dziedziczonych tradycji i własnych trudności, aby stworzyć ludową wersję wiary baptystów i metodyków — co opisałem jako „twarde, twarde religie.”
Członkowie Kościoła Baptystów Puryjnych w Morehead, Kentucky, uczestniczą w chrzcielnym chrzcie w strumieniu w 1940 roku.
Marion Post Wolcott/Library of Congress via Wikimedia Commons
Te podziały religijne odpowiadały podziałom politycznym. Dzięki technikom takim jak podatki od głosu (poll taxes) i testy czytania oraz pisania, południowe stany surowo ograniczały prawo wyborcze, skutecznie pozbawiając czarnoskórych i ubogich białych Południowców praw wyborczych.
Ład społeczny, który Mencken opisał jako Pas Biblijny, wyrażał kulturę białych elit i klasy średniej, tych, którzy mieli władzę polityczną, by ten porządek egzekwować.
„Bible Belt” dołączył do innych określeń opisujących to, w jaki sposób Południe na początku XX wieku różniło się od reszty kraju. W obliczu industrializacji i urbanizacji Ameryki Południe było „Pasem Bawełnianym” — światowym liderem w produkcji bawełny, z przeważnie wiejską, rolniczą populacją. Wyścigi polityczne kształtowały naród, ale w „Solidnym Południu”Partia Demokratyczna monopolizowała politykę. Z powodu wysokiego ubóstwa, niskich płac i ograniczonego kapitału Południe było „Największym problemem gospodarczym” narodu, jak to ujął prezydent Franklin Roosevelt w 1938 roku. A brutalna rasowa opresja „Jim Crow South” była tym, czego wielu Południowców czarnoskórych z zapałem unikało, gdy drzwi możliwości otwierały się w innych regionach.
Ostry opis Południowego społeczeństwa autorstwa H. L. Mencken utrwalił stereotyp, którego trudno się pozbyć.
John Hayes
Nowe Południe
Sto lat później wiele się zmieniło.
Większość Południowców, podobnie jak większość Amerykanów, mieszka na przedmieściach i pracuje w gospodarce opartej na usługach. Republikanie utrzymują tam większość polityczną, ale muszą o nią konkurować. Południowe firmy, takie jak Walmart, McKesson i Exxon Mobil, znajdują się w czołówce Fortune 500. A to, co prawniczka Michelle Alexander nazywa „Nowym Jim Crow” — system masowej incarceracji, który w znacznej mierze karze osoby kolorowe — nie ogranicza się do Południa, lecz obejmuje cały kraj.
Stare linie różnic między Południem a resztą kraju zanikły. Zniknęły także niegdyś powszechne przezwiska, które je opisywały — z upartym wyjątkiem „Pasa Biblijnego.”
Szybki przegląd wiadomości ukazuje jego trwałość, z nagłówkami o „Wierzeniach Pasa Biblijnego dotyczących kobiet,” lub opisujących jedno miasto w Arkansas jako „Oazę LGBTQ Pasa Biblijnego.”
Kwestie kulturowe, o których mówi się w takich opowieściach, są niewątpliwie realne, ale przedstawianie ich jako wyrazu utrzymującego się Południa Pasa Biblijnego wydaje się traktować religię jako niezmienną i ponadczasową.
W rzeczywistości zarówno ludzie tego regionu, jak i ich religia, ulegają dramatycznym przemianom. Więcej Czarnych, Latynosów i osób mieszanej rasy mieszka na Południu niż w jakimkolwiek innym regionie kraju. Biali stanowią zaledwie 52,5% populacji regionu. Szybko zmieniające się Południe jest dynamiczne, pod względem różnorodności demograficznej, tuż za Zachodem.
To kształtuje także religię. Jak pokazało badanie Pew Religious Landscape 2023-2024, Czarnoskórzy i Latynosi częściej identyfikują się jako chrześcijanie niż biali Amerykanie. Wiara Południowych Czarnych (przeważnie baptyści) i Południowych Latynosów (przeważnie katolicy) przypomina, że Południe nie jest religijną monolitycznością.
W międzyczasie biali baptyści i metodyści nie stanowią już siły, którą kiedyś bywali. Ich główne instytucje, Konwencja Baptystów Południa i Kościół United Methodist, od dekad tracą członków. Te same badania Pew wykazały, że zaledwie 12% Południowców identyfikuje się z którąkolwiek z tych denominacji.
Od „Pasa Biblijnego” do „wojen kulturowych”
Wewnętrznie obie denominacje doświadczyły poważnych podziałów dotyczących tego, czy kobiety mogą piastować przywódcze stanowiska i czy uznaje się identyfikacje LGBTQ. Takie podziały odzwierciedlają rozłamy, które socjolog James Davison Hunter opisał w 1991 roku jako „Wojny kulturowe.”
Przemyślmy jednak tytuł jego książki: „The Struggle to Define America.” W tych wojnach kulturowych pole bitwy jest naród. Walczące strony to nie regiony, lecz frakcje polityczne. O co walczą? O spuściznę ruchów społecznych z lat sześćdziesiątych: prawa obywatelskie, prawa kobiet, prawa gejów, środowisko.
Fakt, że wojny kulturowe Ameryki można odnaleźć w współczesnym Południu, świadczy o tym, jak bardzo ten niegdyś odrębny region uczestniczy w dynamice życia narodowego. Te wojny mogą brzmieć głośniej na Południu niż gdzie indziej, ale nie są wyrazem niezmiennego Pasu Biblijnego; to raczej historyczny wzór, według którego reakcje bywają najsilniejsze tam, gdzie zmiana jest najbardziej widoczna.
(John Hayes, adiunkt na Wydziale Historii, Augusta University. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)
![]()
