Ebola rozprzestrzenia się we wschodniej Demokratycznej Republice Konga dotkniętej wojną — liderzy religijni dostosowują działania

NAIROBI, Kenya (RNS) — Przez prawie dwa lata ewangeliczny kaznodzieja Francis Mbombo podróżował od domu do domu i przez obozy przesiedleńców na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga, modląc się z rodzinami wysiedlonymi przez konflikt i pocieszając tych, którzy opłakiwali utraconych bliskich z powodu lat wojny domowej. 

Nastąpiła wtedy epidemia Eboli. 

Kiedy władze nałożyły ograniczenia zgromadzeń, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się groźnego wirusa, Mbombo został zmuszony do zawieszenia znaczącej części swojej posługi. Martwił się o ludzi, z którymi zbudował duchowe więzi, i zastanawiał się, jak sobie poradzą bez modlitwy, doradztwa i fizycznej obecności wspólnoty kościelnej. 

„Kiedy usłyszałem o wybuchu epidemii Eboli, byłem w szoku,” powiedział Mbombo dla RNS. „Czułem, że moja misja dobiegła końca.” 

Wysoce zaraźliwy i często śmiertelny wirus pogłębił cierpienie społeczności, które wciąż próbuje odbudować się po latach konfliktu zbrojnego. Rodziny, które straciły bliskich podczas przemocy, obawiają się teraz utraty kolejnych członków rodziny z powodu choroby, podczas gdy ograniczenia mające powstrzymać Ebola utrudniają kościołom pocieszanie chorych i towarzyszenie pogrążonym w żałobie rodzinom. 

Zamiast odwiedzać wiernych, Mbombo polega teraz na rozmowach telefonicznych i wiadomościach tekstowych, by ich wspierać. W zeszłym tygodniu modlił się przez telefon z członkiem kościoła, którego dziecko było w ciężkim stanie. Rodzina wciąż opłakiwała inne dziecko, które zginęło podczas konfliktu w Gomie rok wcześniej. 

„Muszę upewnić się, że usłyszą Słowo Boże i wiedzą, że nie są sami” — powiedział. „Jednak codzienne dzwonienie jest kosztowne, zwłaszcza dla ludzi, którzy nie potrafią czytać wiadomości.” 

Wschodnia Demokratyczna Republika Konga przeszła przez lata przemocy między siłami rządowymi a zbrojnymi grupami, w tym sojuszem AFC-M23, co pochłonęło tysiące istnień i zmusiło miliony do opuszczenia domów. Miasta takie jak Goma i Bukavu stały się schronieniem dla wysiedlonych rodzin. Wielu z nich polega na kościołach i wspólnotach religijnych dla schronienia, wsparcia emocjonalnego i stabilności finansowej. 

Congolskie władze ogłosiły 15 maja najnowszy wybuch Eboli, a urzędnicy służby zdrowia mówią, że choroba szybko rozprzestrzeniła się po kraju. Do wtorku (23 czerwca) zgłoszono 1 048 potwierdzonych przypadków i 267 zgonów, co według dr Abdirahmana Mahamuda, dyrektora ds. Alarmowania i Reagowania w Operacjach ds. Sytuacji Nadzwyczajnych w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), który niedawno wrócił z miesiącowej misji w DRK, stanowi „największą liczbę potwierdzonych przypadków w pierwszym miesiącu wybuchu choroby Ebola w Afryce.” 

Wybuch koncentruje się w prowincji Ituri, ale rozprzestrzenił się na sąsiednie North Kivu i South Kivu, regiony już borykające się z konfliktem i masowymi wysiedleniami. Przypadki powiązane z wybuchem zostały również wykryte poza granicami w Ugandzie, co skłoniło regionalne władze zdrowotne do wzmocnienia nadzoru i procedur kontroli. 

W odróżnieniu od częściej spotykanego szczepu Eboli Zaire, obecny szczep Bundibugyo nie ma licencjonowanej szczepionki ani dopuszczonego leczenia. Międzynarodowe agencje, w tym Światowa Organizacja Zdrowia i Lekarze bez Granic, rozszerzyły nadzór, leczenie i działania podnoszące świadomość w społecznościach, ale niestabilność, przemieszczenia ludności i niedobór finansowy nadal utrudniają reakcję. 

Pastor Albert Nswadi z Goma International Pentecostal Church powiedział, że wybuch epidemii zmusił kościoły do zawieszenia nabożeństw i środowych spotkań wspólnot, gdzie członkowie zbierali się w domach, by modlić się i wzajemnie motywować. 

„Wszystko zostało zawieszone, i wpłynęło to na naszą wspólnotę wiary” — powiedział Nswadi. 

Zmiany te były szczególnie dotkliwe podczas okresów żałoby. Nswadi przypomniał, że jeden z jego parafian był podejrzewany o śmierć z powodu Eboli pod koniec maja, lecz wielu członków kościoła bało się uczestniczyć w pogrzebie z powodu ryzyka zakażenia. 

„To było bardzo bolesne dla kościoła, że nie mogliśmy iść i pochować jednego z nas,” powiedział. „Niektórzy podjęli ryzyko i dziękujemy Bogu, że nie zostali zainfekowani. Modlimy się, aby Bóg nadal chronił nasz lud i okazywał miłosierdzie wschodniej Konga, gdzie ludzie już stoją przed kolejną tragedią po latach wojny.” 

Wybuch stworzył również nieoczekiwane wyzwania duszpasterskie, gdy liderzy religijni starają się równoważyć wiarę z zaleceniami zdrowia publicznego. 

Według Nswadi, wielu wiernych początkowo miało trudności ze zrozumieniem samej choroby. 

„Niektórzy uważają, że Ebola to dzieło szatana i są przekonani, że wystarczy modlić się nad nią i kontynuować kontakt bez ograniczeń, bo Bóg chronił ich podczas wojny,” powiedział. „Staramy się zwiększać świadomość i pomagać ludziom zrozumieć niebezpieczeństwo.” 

Kościół katolicki również apeluje do chrześcijan, by poważnie traktowali wybuch epidemii. 

W przesłaniu duszpasterskim przekazanym RNS arcybiskup Xavier Maroy Rusengo z Bukavu wezwał wiernych do ścisłego przestrzegania środków zapobiegawczych Ebola zaleconych przez władze zdrowia i zachęcił pracowników duszpasterskich do ich wprowadzania podczas celebracji Eucharystii i innych zgromadzeń kościelnych. 

Arcybiskup ponadto zachęcił szkoły prowadzone przez kościół i placówki zdrowotne do egzekwowania tych środków, oferując modlitwy i wsparcie duszpasterskie dla osób dotkniętych epidemią oraz dla pracowników ochrony zdrowia narażających życie, by opiekować się pacjentami. Zachęcił chrześcijan, by nie tracili nadziei, pomimo połączonych wyzwań związanych z niestabilnością i chorobą. 

„Nie traćmy odwagi,” napisał arcybiskup. „Złóżmy całe nasze zaufanie Bogu … i nie poddawajmy się lękowi.” 

Dla Mbombo największym wyzwaniem jest jednak znalezienie nowych sposobów posługi ludziom obciążonym zarówno wojną, jak i chorobą. 

Jego powołanie polegało zawsze na tym, by towarzyszyć rodzinom w ich najciemniejszych chwilach, modlić się z nimi w ich domach i ofiarować nadzieję tym, którzy zmagają się ze stratą. Dziś znaczą część tej posługi realizuje się przez telefon. 

Wierzy, że ludzie ze wschodniej Konga potrzebują duchowego wsparcia teraz bardziej niż kiedykolwiek, gdy stają w obliczu kolejnego kryzysu. 

„Nasz lud cierpiał z powodu wojny, a teraz staje przed Ebolą,” powiedział Mbombo. „Potrzebują nadziei teraz, bardziej niż kiedykolwiek.” 

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności