Hinduski żołnierz i muzułmański poeta pokazują, jak tożsamości religijne przenikały się w Indiach XIX wieku

(The Conversation) — Coraz częściej mówi się o dominującej hinduskiej tożsamości, co napędza debaty o religijnym pluralizmie w Indiach. Raport grupy badawczej z Waszyngtonu z 2025 roku odnotował stały, stopniowy wzrost mowy nienawiści od 2023 roku skierowanej przeciwko mniejszościom religijnym w Indiach, podczas gdy Human Rights Watch zgłosił wzrost przemocy religijnej i wspólnotowej w 2024 roku. Większość tej retoryki i przemocy usprawiedliwiana jest jako obrona tożsamości religijnej.

Kiedy Indie uzyskały niepodległość w 1947 roku, ich konstytucja potwierdziła zaangażowanie w różnorodność religijną i pluralizm jako narodowy ideał.

Indie należą do jednych z najbardziej różnorodnych pod względem religijnym państw na świecie. Podczas gdy przeważa hinduska większość, kraj ten gości także trzecią co do wielkości populację muzułmańską na świecie — prawie 172 miliony ludzi. Chrześcijanie, sikhowie, dźainowie oraz liczne tradycje rdzenne także stanowią część bogatego krajobrazu religijnego Indii.

Jako badacz Indii z końca XVIII i XIX wieku badałem codzienne zapiski, dokumenty wojskowe i pamiętniki z tamtego okresu. Ujawniły one, że Indie były wyobrażane jako święta kraina na różne sposoby. Dwa opisy ilustrują ten sposób bycia — pamiętniki hinduskiego żołnierza urodzonego w małej wsi oraz pamiętniki elitarnego muzułmańskiego poety z Delhi. Pomimo odmiennych pochodzeń, opisują region, w którym tożsamości religijne współistnieją z wieloma formami przynależności.

Memoir of a Hindu soldier

Sitaram Pande, żołnierz armii Bengalu Kompanii Wschodnioindyjskiej, napisał pamiętnik o swoich podróżach i czasie spędzonym w służbie wojskowej.

Jego doświadczenia obejmują lata prowadzące aż do powstania z 1857 roku i po nim. W tym roku indyjscy żołnierze służący Kompanii Wschodnioindyjskiej zbuntowali się przeciwko brytyjskim oficerom dowodzącym, zabijając wielu z nich i wywołując powstanie, które szybko rozprzestrzeniło się na dużą część północnych Indii. Po długim oblężeniu i walkach Brytyjczycy ponownie zajęli Delhi i brutalnie stłumili powstanie. W jego następstwie Indie znalazły się pod bezpośrednią kontrolą Korony Brytyjskiej.

Pande służył w armii Kompanii Wschodnioindyjskiej podczas brytyjskiej inwazji na Afganistan w 1838 roku. Używa terminu „Hindustan”, powszechnie stosowanego w ówczesnych pismach, aby odnosić się do ziemi leżącej na wschód od rzeki Indus.

Dla Pande Hindustan, który obejmuje terytoria przejęte przez Brytyjczyków, jest miejscem piękna, romantyzmu i przygody. „Dom” to wieś, w której dorastał na północy Indii, skąd wyrusza, aby dołączyć do armii; wszystko poza nią w Hindustanie to „świat”. Jak zauważa, „Dnia 10 października 1812 roku, o szóstej rano opuściłem mój dom, aby wejść w to, co dla mnie było nieznanym światem.”

Opisuje miasta, przez które podróżuje w Hindistanie, w romantycznych barwach, czerpiąc z rajsko wyglądających pejzaży, gdzie ziemia przedstawiana jest w bujnych, idyllicznych obrazach sanskryckiej poezji. Tak więc w mieście Jaipur: „Kukułki śpiewały na drzewach mango, a pawie przechadzały się po ukrytych miejscach.”

Pande jest Brahminem i praktykuje hinduskie praktyki żywieniowe i rytuały, podróżując z własnymi garnkami i naczyniami, aby pobierać wodę ze studni i gotować posiłki. Wówczas Brahmini tradycyjnie mogli akceptować jedynie posiłki ugotowane przez innego Brahmina. Gdy wraca z Afganistanu, musi odprawić modlitwę, aby móc powrócić do swojej wioski, ponieważ przekroczył świętą geografię Hindustanu.

Jednak podczas swoich podróży ratuje hinduską kobietę zmuszoną do bycia kochanką arabskiego najemnika i poślubia ją. Sprzeciwia się panującym normom czystości seksualnej i religijnej. Kobieta nie jest Brahminką i jest uznawana za „nieczystą” seksualnie — ponieważ nie jest dziewicą — zgodnie z obowiązującymi normami.

W rozdziale zatytułowanym „Urocza Thakurin” Pande opisuje, jak ratuje kobietę z rąk jej oprawcy i powierza ją opiece pułku. Stopniowo jego „serce zapłonęło miłością”, i mimo że ostrzegano go, iż przyniesie to „haniebę”, postanawia poślubić ją.

Jego opowieść ukazuje świętą krainę, która czerpie opisy z i wibruje w duchowości świętych sanskryckich tekstów. Jednocześnie pokazuje, że jego życie i poczucie przynależności wykraczają daleko poza tę religijną tożsamość.

Wizja muzułmańskiego poety

Rzeźba przedstawia poety Mirzę Ghaliba.
Banswalhemant via Wikimedia Commons, CC BY-SA

Pamiętnik poety Mirzy Ghaliba, „Dastanbuy” — luźno tłumaczony jako „bukiet kwiatów” — to opowieść o jego latach w Delhi podczas powstania z 1857 roku. Miasto było miejscem długotrwałych walk między powstańczymi siłami indyjskimi a armią Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindijskiej. Imperium Mogołów — islamska dynastia, która rządziła dużą częścią północnych Indii od XVI wieku — było w swoich ostatnich latach. Po tym, jak siły brytyjskie odzyskały Delhi, znaczna część miasta została zniszczona, a ostatni cesarz mugalski Bahadur Shah Zafar został zesłany.

Dla Ghaliba Delhi było miastem kosmopolitycznym, w którym Hindusi, Muzułmanie i Brytyjczycy żyli i pracowali ramię w ramię. Jak zauważa, „tutaj pisaliśmy nasze wersy i tworzyliśmy nasze diwany (zbiór poezji).” Ghalib był gorliwym muzułmaninem, lecz pił wino, mimo islamskiego zakazu alkoholu. W swojej poezji i listach wyraża przekonanie o „pokojowym współistnieniu” dla wszystkich wyznań.

Ghalib opisuje Delhi jako „ogrod” pod „gwiazdami” „Pana, Cesarza”, Bahadura Shaha Zafara. W Koranie raj przedstawiany jest jako idealny ogród. W praktyce Mogołowie w Indiach, od XV wieku wzwyż, mieli bogatą tradycję krajobrazową, tworząc nadbrzeżne i pałacowe ogrody, wzorując się na boskiej władzy i porządku miasta jako na niebiańskim ogrodzie. Delhi, z pałacami, fortecami i ogrodami, odzwierciedlało tę etos. Ghalib opisuje miasto, przed jego zniszczeniem przez Brytyjczyków w 1857 roku, w idyllicznych słowach jako „pełne tulipanów i zapachu róż.”

Pamiętnik Ghaliba ukazuje islamską wizję ogrodu poprzez Delhi. Jednocześnie jego tożsamość jako kosmopolitycznego elity wykraczała poza granice religijne.

Historyczne spojrzenie wstecz pokazuje, że tożsamości religijne rzadko bywają czyste, a świętość Indii opierała się na duchowych wyobrażeniach wielu wyznań.

Wierzę, że współczesne argumenty, które uzasadniają przemoc i retorykę przeciwko mniejszościom w imię obrony „czystych” tożsamości religijnych, ignorują tę historyczną świętość.

(Aishwarya Lakshmi, dyrektor wykonawczy Boniuk Institute for the Study and Advancement of Religious Tolerance, Rice University. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)

The Conversation

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności