Odbieraj codziennie przemyślane i niezbędne relacje religijne od RNS. Zapisz się za darmo!
(The Conversation) — Przez dwa tygodnie we wrześniu wszyscy chcą być Włochami — przynajmniej jeśli patrzeć na tłumy podczas corocznego Festynu San Gennaro w Nowojorskiej Little Italy.
Założony w 1926 roku, największy i najdłużej trwający festiwal włoski w Stanach Zjednoczonych obchodzi w tym roku setną rocznicę, a mieszkańcy i turyści zjeżdżają na Mulberry Street na Manhattanie, by świętować kulturę włosko-amerykańską.
Trzeba przyznać, że sporo tu aspektów komercyjnych: imitatorzy Franka Sinatry śpiewają „New York, New York”, podczas gdy sprzedawcy oferują koszulki z cytatami z „The Godfather” i „The Sopranos” po astronomicznych cenach. Klasyczne dania włosko-amerykańskie, takie jak kanapki z kurczakiem parmigiana i kiełbasa z paprykami, znikają z wózków z jedzeniem szybciej niż myślą.
A jednak w mojej pracy jako mediewista badałem, jak ten festiwal pielęgnuje tradycje sięgające tysięcy lat.
Jeśli chodzi o to, to fakt, że wiekowe rytuały współistnieją z słodkimi włoskimi kiełbaskami i dużymi, opadającymi kawałkami pizzy, świadczy o długim, wyczerpującym i pięknym procesie asymilacji kulturowej.
From the Bay of Naples to Little Italy
Między 1881 a 1920 rokiem do Ameryki imigrowało ponad 4,5 miliona Włochów. Tysiace, z których większość pochodziła z południowych Włoch, osiadły na Lower East Side Manhattanu, tworząc to, co stało się Little Italy.
Te „stłoczone masy” napotykały wszelkie trudności: przepełnione kamienice, problemy ze znalezieniem pracy, dyskryminacja rasowa i podejrzenia co do ich południowowłoskich praktyk katolickich, zwłaszcza ze strony irlandzkich katolików. Irlandczycy twierdzili, że procesja włoskich posągów religijnych i towarzyszące jej zabawy na ulicach wyglądają zbyt pogańsko i bałwochwalczo, by uznać je za „prawdziwy” katolicyzm. Podejrzenia Irlandczyków podzielali również miejscowi protestanci.
Ale na początku XX wieku wspólnoty włoskie rosły do tego stopnia, że mogły utrzymywać własne kościoły włoskojęzyczne.
Jedną z takich parafii była Kościół Najświętszej Krwi, zbudowany w 1904 roku na Baxter Street. W 1926 roku grupa parafian pod wodzą Aleksandra Tisi zorganizowała hołd dla jednej z najpopularniejszych postaci świętych z południowych Włoch: San Gennaro, znanego po włosku jako San Gennaro.
Wczesnochrześcijański biskup Gennaro został brutalnie ścięty pod Neapolem 19 września 305 roku n.e. z powodu swojej wiary. Jego egzekucja była jedną z kilku, które miały miejsce podczas prześladowań Dioklecjana, systemowej kampanii antychrześcijańskiej prowadzonej przez Cesarstwo Rzymskie.
Od tego czasu mieszkańcy południowych Włoch przypisują mu różne cuda za pośrednictwem jego wstawiennictwa, w tym ugaszenie erupcji wulkanu Wezuwiusz w 1631 roku.
Uważany jest także za proroka. Co najmniej od 1389 roku dwa fiolki, rzekomo zawierające krew świętego, były czczone w Neapolu ze względu na ich niezwykłą zdolność do upłynniania się w dniu jego święta. Upłynniająca krew była długo interpretowana jako znak ochrony świętego. Z kolei Włosi wierzyli, że krew pozostająca stała to znak nadchodzącej katastrofy. Na przykład alianckie bombardowania Neapolu w 1943 roku nastąpiły po tym, jak krew nie uległa upłynnieniu.
Ksiądz z Kościoła Najświętszej Krwi niesie ampułkę, która rzekomo zawiera nieskarconą krew San Gennaro, w grudniu 2020 roku w katedrze w Neapolu, Włochy.
Marco Cantile/LightRocket via Getty Images
Od późnego średniowiecza święto Gennaro obchodzone 19 września było jednym z najważniejszych dni w kalendarzu Neapolu.
Podczas obchodów w średniowieczu i renesansie, najważniejszym posiłkiem była wieprzowina, a zwycięzcy gier ulicznych często otrzymywali świniaki. Młodzi mężczyźni mogli siłować się z posmarowaną tłuszczem świnką w katedrze w Neapolu, a zwycięzca gotował zwierzę na kolację.
The road to cultural assimilation
Wieki oddania przekształciły San Gennaro w symbol neapolitańskiej tożsamości. Festiwal w Nowym Jorku miał na celu zachowanie tych tradycji.
Pierwsze Święto San Gennaro w 1926 roku dało włoskim imigrantom wyjątkową okazję do publicznego wyrażenia kulturowej tożsamości, którą zostawili za sobą we Włoszech.
Rozpoczęła się procesja z 3-stopowym posągiem San Gennaro. Niosąc go na ramionach mężczyźni, święty przemieszczał się po kościele i okalających go uliczkach. W drodze wierni przypinali do jego ciała dolary, co czyni się do dzisiaj. Nie było relikwii krwi, lecz istniał domniemany fragment kości Gennaro ofiarowany specjalnie na ten cel. Fragment kości umieszczono w okrągłym pojemniku zwanym relikwiarium i zawieszono na szyi świętego. Następnie Włosi z Little Italy zgromadzili się przy talerzach z pieczonym kurczakiem, aby wspólnie wznieść toast za wspólne dziedzictwo i tradycje.

Ksiądz Kościoła Najświętszej Krwi prowadzi procesję wzdłuż Mulberry Street w Nowym Jorku w 2015 roku, trzymając relikwiarzowy krzyż z fragmentem kości San Gennaro.
Andy Katz/Pacific Press/LightRocket via Getty Images
Wydarzenie odniosło wielki sukces. Zaledwie dwa lata później, w 1928 roku, „The New York Times” donosił, że tysiące byłych Neapolitan były zgromadzone na festiwalu, który już od jednego dnia przeszedł na cały tydzień.
Ale z triumfem przyszły kłopoty. W tym samym roku komisarz policji Nowego Jorku, Joseph Warren, zakazał procesji, twierdząc, że dolary przymocowane do posągu stanowią „ profanację świętych symboli religijnych.” Decyzja została ostatecznie uchylona przez sędziego Sądu Najwyższego Nowego Jorku, na podstawie naruszenia wolności religijnej ludności.
Próba Warrena, by stłumić procesję, ilustruje rodzaj religijnych uprzedzeń nękających wspólnoty włoskie w tym okresie. Ale nie była to jedyna forma dyskryminacji, którą napotykali Włosi.
Ciemniejszy kolor skóry południowowłoskich obywateli narażał ich na dyskryminację, rodząc obraźliwe określenia takie jak „guinea” lub „swarthy.” Podejrzenie, że imigranci włoscy są skłonni do przestępstw, było wzmacniane przez prawdziwe organizacje mafijne, takie jak znane Black Hand.
Te uprzedzenia, połączone z zakładaniem kościołów i festynów włoskich, doprowadziły do przekonania, że włoscy imigranci zbyt mocno trzymają się tradycji kraju ojczystego i odmawiają asymilacji z kulturą amerykańską.
Obcokrajowcy dołączają do zabawy
Nie dopiero po II wojnie światowej obcokrajowcy zaczęli chętnie brać udział w kulturze i obchodach włoskich.

Sprzedawca sprzedaje kiełbasę z paprykami na Mulberry Street w Nowym Jorku podczas Festynu San Gennaro w 1947 roku.
Bettmann/Getty Images
W 1949 roku lokalne gazety doniosły, że w tłocznym święcie uczestniczyły tysiące ludzi o różnym pochodzeniu etnicznym; oglądali, jak Włosi tańczą do ludowych pieśni na ulicach, a orkiestry symfoniczne przemierzały okolicę pod nową innowacją: kolorowe łańcuchy świateł, które kreśliły zielone, białe i czerwone akcenty na miejskich ulicach. Jedzenie odgrywało ogromną rolę: stragany z świeżymi małżami, makaronem i ciastami obiecywały nie-Włochom autentyczny smak Włoch.
Stamtąd frekwencja rosła w zastraszającym tempie. W latach 60. autobusy wynajmowane przywoziły Włochów z takich stanów jak Maine i Ohio. Do lat 70. festiwal odwiedzało około 3 milionów osób rocznie. Wielu mieszkańców do dziś pamięta, jak w latach 60. i 70. młodzi mężczyźni wspinali się na nasmarowane olejem stalowe słupy ustawione na ulicach, by zdobyć nagrodę pieniężną. Ten tłusty wyczyn został powstrzymany ze względów bezpieczeństwa w latach 80.
Z biegiem lat festiwal stawał się przedmiotem własnych wyzwań ze strony samej społeczności włoskiej.
W 2007 roku niektórzy mieszkańcy Little Italy złożyli petycję do burmistrza Michaela Bloomberga o odwołanie festiwalu, powołując się na obciążenie, jakie turyści wywierają na okolicę, oraz na ingerencję mafii. W 1996 roku na przykład 19 członków rodziny Genovese aresztowano za hazard, pobieranie składek od sprzedawców, a nawet kradzież pieniędzy ze statuy Gennaro.
Niemniej Bloomberg nie zdecydował się na ingerencję. Imprezę, jak powiedział, była częścią samego Nowego Jorku.
Nikt lepiej nie rozumie tego niż organizatorzy tegorocznego święta. Omawiając plany na rok 2026, komitet oświadczył, że to wydarzenie nie jest tylko włoskim festiwalem, lecz hołdem dla kocioła kulturowego Nowego Jorku.
Setne święto poświęcone jest Włochom-amerykanom, którzy przyczynili się do narodzin miasta, co następuje w momencie kontrowersji. Dwa miesiące wcześniej burmistrz Zohran Mamdani pominął Little Italy z mapy enklaw imigranckich miasta, co wywołało natychmiastowy sprzeciw. Choć Mamdani zobowiązał się do ponownego uwzględnienia tej dzielnicy, niektórzy twierdzili, że to pominięcie odzwierciedla rzeczywiście malejącą liczbę Włochów mieszkających przy Mulberry Street.
Być może odpowiedzią na to pytanie jest tegoroczny wielki marszałek, sam San Gennaro, który nadal pełni rolę mostu między dziećmi diaspory włoskiej a ich przodkami, tak jak to robił w 1926 roku.
(Clare Whitton, doktorantka historii średniowiecznej, Uniwersytet w Oksfordzie. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)
![]()
