ELIZABETH, N.J. — W niedzielę w marcu, kanonik ks. Andy Moore spojrzał na puste, tylne lewe ławki w Kościele Episkopalnym św. Elżbiety, który niegdyś był wypełniony przez imigrantów z Haiti. „ Modlimy się w sposób bardzo wyjątkowy za naszych Haitińczyków, którzy nie są obecni na tej mszy, ogarnięci strachem,” powiedział, zanim rozdzielił hostię komunijną.
Zaledwie kilka miesięcy wcześniej jego haitańscy parafianie ożywiali starzejący się Kościół św. Elżbiety, którego chór ponownie zaistniał. Prawie kilkunastu Haitińczyków prowadziło liturgię podczas Wigilii Bożego Narodzenia, śpiewając „Mèsi Bondye” — dziękując Boga w kreolskim haitańskim. Kościół św. Elżbiety pomógł wielu z nich znaleźć mieszkanie, nauczyć się angielskiego i zdobyć pracę w USA.
Tamtego ranka jednak Haitińczycy mieli powód, by zostać w domu: poszła wieść, że funkcjonariusze ds. imigracji zbierają się przed pobliską restauracją Wendy’s — dwie ulice od kościoła św. Elżbiety.
W listopadzie ubiegłego roku administracja Trumpa ogłosiła zamiar zakończenia Tymczasowego Statusu Ochrony (TPS) dla Haitińczyków, a obawy przed aresztowaniami wśród haitijskich imigrantów gwałtownie wzrosły w New Jersey i w całym kraju, gdy prowadzone były masowe działania deportacyjne. Sąd Najwyższy rozpatrzył ustne argumenty w sprawie podważającej cofnięcie TPS w kwietniu i ma orzec o losie około 330 000 dotkniętych Haitińczyków do końca czerwca.
W Tabernakulum Głosu Ewangelii, w dzielnicy Mattapan w Bostonie, parafianie dostarczają artykuły spożywcze dwudziestu kilku Haitińczykom, którzy obawiają się opuszczać domy, by dotrzeć do kościelnej jadłodajni. Kiedyś gromadziło się tam około 300 osób w niedzielę. Teraz biskup Nicholas Homicil, główny duchowny kościoła, szacuje, że około 80% pozostaje w domach. W całej Narodowej Federacji Haitian Haitian Baptists Conference, która liczy ponad 500 kościołów w kraju, odnotowano średni spadek frekwencji o 30%, według Rev. Keny Felixa, prezesa federacji i starszego pastora w Bethel Evangelical Baptist Church w Miami.
Wysiłki Moore’a, by przyciągnąć Haitijczyków z powrotem do St. Elizabeth’s, okazały się bezskuteczne. Darowany minivan do przewozu imigrantów z Haiti do kościoła i z powrotem wymagał więcej napraw, niż kościół mógł sfinansować, a dwóch kierowców — oboje byli imigrantami z Haiti — zaczęło czuć się niebezpiecznie. Grupa na WhatsApp, nazwana „ministracja haitijska”, gdzie członek kościoła tłumaczył Moore’a wiadomości z angielskiego na kreolski, spotkała się z niewielkim odzewem.
Nawet z Zoomem boją się. Mówią, że nie chcą być śledzeni.
Członek kościoła, która prosiła o pseudonim Roseline ze względu na obawę przed egzekwowaniem przepisów imigracyjnych
„Powiedzieli: nie, nie chcą przychodzić,” powiedział członek kościoła, który prosił o pseudonim Roseline ze względu na obawę przed egzekwowaniem przepisów imigracyjnych. „Nawet z Zoomem boją się. Mówią, że nie chcą być śledzeni.” Następnie poprawiła się. „My się boimy, nie ‘oni’. My się boimy.”
Haitińczycy po raz pierwszy otrzymali TPS w 2010 roku po trzęsieniu ziemi, które zabiło ponad 220 tys. osób i wysiedliło 1,5 mln. Ochrony były wielokrotnie przedłużane, gdy Haiti doświadczało kolejnych kryzysów.
Strach rozprzestrzeniający się w społecznościach haitajskich w USA jest nierozerwalnie związany z tym, co skłoniło ich do ucieczki z Haiti w pierwszej kolejności.
Jedna z parafian St. Elizabeth’s powiedziała RNS, że piastowała funkcje przywódcze w swoim Kościele Pentecostalnym w Cité Soleil, jednym z najgwałtowniejszych rejonów Port-au-Prince. Następnie przemoc gangów zniszczyła firmę transportową jej męża, a strzelanina spaliła dom z dzieciństwa w maju 2023 roku. Kilka miesięcy później ona i jej mąż, z rocznym dzieckiem na ramionach, przekroczyli Nikaraguę, Honduras, Gwatemalę i Meksyk, lądując w Teksasie, zanim dotarli do New Jersey.
Znajdowali St. Elizabeth’s w kwietniu 2024 roku, dzięki zajęciom z języka angielskiego, które oferował kościół. Moore szybko zrozumiał, że są „praktycznie bezdomni.” Kościół zakwaterował ich w hotelu, dopóki nie uzyskali mieszkania i nie skontaktowali ich z pomocą prawą w złożeniu wniosku o TPS. Znaleźli sposoby, by odwdzięczyć się: ona śpiewała solówki w chórze kreolskim haitajskim; jej mąż został jednym z wolontariuszy kierowców. Zanim napływ uchodźców haitijskich zaczął napływać do Elizabeth w 2010 roku, członkostwo w kościele pozostawało praktycznie stałe, na niskim poziomie czterdziestu kilku osób w niedzielę. (Według Moore’a Haitijczycy i nowi parafianie, którzy dołączyli do kościoła, by ich wspierać, czterokrotnie powiększyli tę liczbę.)
Moore powiedział, że dostrzegł „okazję” i kościół zaczął zbierać artykuły spożywcze niepsujące się oraz odzież dla nowych przybyszów. Niedługo potem pojawiły się zajęcia z angielskiego, które przerosły mały pokój nad sanktuarium, przyciągając ponad 300 chętnych haitijskich uczniów.
Członkowie kościoła pomagali nowo przybyłym znaleźć stabilne zatrudnienie, często jako opiekunki domowe lub asystenci pielęgniarscy — dziedziny, w których New Jersey zmaga się z ostrym niedoborem. Sam Crawford, organista w St. Elizabeth’s, tworzył CV dla ponad stu niedawnych migrantów. Crawford spędzał tyle czasu na drukowaniu kopii w Bibliotece Publicznej w Elizabeth, że jeden z pracowników zadzwonił do Moore’a, zapraszając haitijskich studentów ze St. Elizabeth’s na zajęcia angielskiego w samej bibliotece. Ale woleli pozostawać w kościele.
„Stali się bardzo bliscy naszemu nauczycielowi tutaj i temu środowisku, i nie było to tak publiczne jak biblioteka,” powiedział Crawford. „Przylgnęli do nas bardziej.”
Haitijczycy szybko stali się całkowicie wrośnięci w życie kościoła, pełniąc funkcje akolitów i ministrów Eucharystii. W niedziele Pisma Święte czytane były po francusku i kreolskim haitajskim.
„Po nabożeństwie trzeba będzie ich wygonić, bo będą tu przez godziny,” powiedział Moore. „Przygotowywali w kościelnej kuchni wieprzowinę na griot, a rozmowy przeradzały się w śpiew.”
O 22:00 w dniu 1 stycznia Moore zaprosił kilkudziesięciu Haitińczyków i innych mieszkańców Karaibów do sali parafialnej St. Elizabeth’s, by obchodzić Haitińskie Święto Niepodległości przy zupie joumou, „zupie wolności,” której nauczył się przygotowywać. Ci, co przyszli, zostali aż do drugiej nad ranem. „To tak, jakby powiedzieli nam: ‚Widzimy was, jesteście tutaj i macie znaczenie’,” powiedziała Roseline. „Dlatego Jezus rozdaje jedzenie cały czas.”
Jednak była jedną z nielicznych, które wciąż czuły się bezpieczne. Kobieta z Cité Soleil przestała śpiewać w haitijskim chórze przed Bożym Narodzeniem, gdy jej mąż stał się zbyt przerażony możliwością aresztowania, by nadal dowodzić haitijskimi kierowcami do kościoła. Tydzień po święcie Roseline również pozostawała w domu przez ponad dwa miesiące. Gdy ostrożnie wróciła, prawie zawsze była jedyną Haitijką na ławeczkach.
„Myślę, że to był największy cios w moją całkowitą posługę,” powiedział Moore. „Spotkałem się ze wszelkiego rodzaju niepowodzeniami i wyzwaniami, ale to naprawdę, naprawdę zachwiało moją wiarą.”
Spotkałem się ze wszystkimi możliwymi niepowodzeniami i wyzwaniami, ale to naprawdę, naprawdę zachwiało moją wiarą.
Kanonik Andy Moore
Myśl o zamknięciu drzwi St. Elizabeth’s nigdy nie opuszcza Moore’a. W Wielki Piątek Moore spojrzał na zaledwie 18 uczestników nabożeństwa, łącznie z osobami za organami i ołtarzem.
Kościół św. Agnes w pobliskim Little Falls w New Jersey ogłosił, że jego ostatnia msza odbędzie się w Niedzielę Wielkanocną po 130 latach z powodu malejącej liczby wiernych.
„Oni giną, a my żyjemy,” powiedział Moore, modląc się tak, jak i deklarując. „Proszę, jako świadectwo życia, które Chrystus wnosi do nas, zaproście przyjaciela, zaproście członka rodziny.” Następnie jego myśli zwróciły się ku Haitińczykom za zamkniętymi drzwiami, nieco nie różniący się od uczniów, którzy byli obecni w pierwszą Wielkanoc. Kościół, który prowadzili śpiewem zaledwie kilka miesięcy wcześniej, teraz pozostaje w nadziei na kolejne zmartwychwstanie.
„Niech ten kościół będzie wypełniony głosami, zwłaszcza dla tych, których brakuje,” powiedział Moore. „Śpiewamy za tych, którzy nie mogą śpiewać.”
Noah LaBelle jest dziennikarzem i studentem na Uniwersytecie Princeton. W przeszłości współpracował z The Guardian, między innymi publikacjami.
