Historia ta pierwotnie została opublikowana w Forward. Kliknij tutaj, aby otrzymywać darmowe newslettery Forward na swoją skrzynkę pocztową.
Niniejszy artykuł opiera się na obszernych wywiadach i terenowych relacjach w ramach najnowszego odcinka naszej serii Holy Ground, która prezentuje historie żydowskiej odporności i reinwencji w całych Stanach Zjednoczonych.
NOWY ORLEAN — Zanim trębacz wyjrzał z ławek, cukierki już fruwały po sanktuarium.
Dzieci pędziły po bimie pod zielono-złotą kopułą synagogi Touro, podczas gdy tłum bił brawo do muzyki, a trzynastoletni chłopiec w pomarańczowych butach Nike stał u boku swojej mamy przed dwoma otwartymi zwojami Tory — jeden dla chłopca obchodzącego bar micwę, drugi dla jego matki, która miała 47 lat, niedawnej konwertytki obchodzącej swoją dorosłą bat micwę.
Pod koniec nabożeństwa zgromadzeni niosący gitary, flety i tamburyny przekształcili sanktuarium w miejsce przypominające drugą linię Mardi Gras.
W większości amerykańskich synagog byłoby to odczuwane jako dość niezwykłe. W Touro, położonej przy słynnej trasie parad, wywoływało to wrażenie niemal rutynowe.
W całym kraju wspólnoty żydowskie się kurczą, starzeją i łączą się w większe całości. Lojalność do denominacji słabnie. Młodsi Żydzi rzadziej przyłączają się do synagog. Ale tutaj, w Nowym Orleanie, życie wspólnoty żydowskiej przeżyło niezwykłe odrodzenie.
Nowy Orlean wciąż odczuwa skutki Katrina w swoich liczbach demograficznych. Miasto wciąż ma około 25% mniej mieszkańców niż przed huraganem. Jego populacja czarnoskórych, choć nadal stanowi większość, uległa największemu spadkowi. Żydowski Nowy Orlean, w przeważającej większości biały, opowiada inną historię. Liderzy lokalnej społeczności twierdzą, że populacja żydowska odrodziła się do — a może nawet przewyższyła — poziomy sprzed Katrina.
Odrodzenie to częściowo napędzane było wymianą pokoleniową. Po huraganie w 2005 roku wielu starszych Żydów z Nowego Orleanu postanowiło nie wracać, wybierając emeryturę w pobliżu dzieci i rodziny w miastach takich jak Houston czy Atlanta. Na ich miejsce przyszła młodsza generacja nowych mieszkańców po Katrina — wolontariusze, pracownicy organizacji non-profit, migranci z Uniwersytetu Tulane i młode rodziny pociągnięte możliwością pomocy w odbudowie miasta.
Ale odnowa nie da się wyjaśnić jedynie danymi demograficznymi. W całym mieście Żydzi opisują głęboko powiązany wspólnotowy ekosystem, kształtowany przez katastrofę, współpracę i wyraźny nowoorleański instynkt improwizacji.
Instytucje żydowskie miasta coraz częściej nauczyły się dzielić zasobami, zacierać granice między denominacjami i dostosowywać się do realiów nowoczesnych rodzin żydowskich. Pary międzreligijijne spotkały się z cieplejszym przyjęciem. Synagogi, które kiedyś funkcjonowały na oddzielnych torach, zaczęły ściślej ze sobą współpracować. „Granice denominacyjne tutaj są bardzo porowate,” powiedziała Ilana Horwitz, profesor Studiów Żydowskich na Uniwersytecie Tulane, która pisze książkę o tym, jak społeczność żydowska przetrwała i odbudowała się po Katrina.
W sercu tej odnowy tkwi Synagoga Touro, prawie dwustuleczna wspólnota reformistyczna, którą wyraźnie nie dotyka spadek instytucjonalny.
W 2019 roku Touro zatrudniło jako swojego duchowego lidera Rabin Katie Bauman, rodowitą Nowoorleańczyk. Przyszła zaledwie kilka miesięcy przed tym, jak pandemia zmusiła synagogi w całych Stanach Zjednoczonych do ponownego przemyślenia własnej tożsamości.
W tamtym czasie zgromadzenie liczyło około 570 rodzin. Dziś zbliża się do 750. Szkoła religijna rozrosła się z 131 uczniów do 243 w ciągu sześciu lat. W 2019 roku synagoga zorganizowała osiem b’nai mitzwah. Prawie 30 b’nai mitzvahów jest już zaplanowanych na rok szkolny 2027–28 — tak dużo, że kierownictwo synagogi zaczęło potajemnie stawiać czoła nieznanemu problemowi: czy nie rozwijamy się za bardzo?

„Nie odwrócimy ludzi od drzwi,” powiedział Kevin Wilkins, prezes synagogi i pierwszy w historii konwertyta zajmujący tę funkcję. „Nie będziemy mieć listy oczekujących.”
Dwie dekady po Katrina, które niemal utopiły Nowy Orlean, Touro stało się swego rodzaju laboratorium tego, jak może wyglądać życie wspólnot żydowskich po przebudowie wywołanej katastrofą.
Ludzie, którzy przyszli po burzy
Pochodzący z Detroit Joshua Lichtman przyjechał do Nowego Orleanu w 2007 roku po spędzeniu czasu w żydowskim programie rolniczym i środowiskowym w Connecticut. Jak wielu ludzi przyciągniętych na południe po Katrina, szukał sensu i szansy na pomoc w odbudowie.
„To była praca wolontariacka i przygoda,” wspomina Lichtman, 51 lat, pewnego sobotniego poranka po nabożeństwie w Touro.
Całe sąsiedztwa pozostały naznaczone wodą powodziową. Lichtman spędził te pierwsze miesiące na wypruwaniu wnętrz domów, pracy w ogrodach społecznych i wspieraniu projektów pomocy prawnej. Następnie poznał Davidę Finger, która prowadziła Katrina Clinic na Uniwersytecie Loyola, która świadczyła bezpłatną pomoc prawną mieszkańcom przesiedlonym po huraganie. Pobrali się.
Przybył, by pomóc odbudować miasto. Gdzieś po drodze miasto odnowiło go również.
Lichtman pozostał, pomógł uruchomić Avodah New Orleans, żydowski korpus służebny, a teraz pracuje w planowaniu finansowym. Dziś on i jego żona wychowują w mieście dwoje dzieci.

Jego historia odzwierciedla szerszą przemianę demograficzną, która przekształciła Żydowski Nowy Orlean po Katrina. Społeczność żydowska zmalała z około 10 000 ludzi do około 6 500 po zalaniu. „Populacja żydowska została odnowiona,” powiedziała Horwitz, która przeprowadziła się do Nowego Orleanu z Bay Area w 2021 roku, co czyni ją zarówno badaczką żydowskiego odrodzenia miasta, jak i uczestniczką w nim. „Ale to inna konfiguracja ludzi niż przedtem.”
Przed Katrina większość Żydowskiego Nowego Orleanu charakteryzowała się kontynuacją. Wiele rodzin miało korzenie w mieście sięgające czterech lub pięciu pokoleń wstecz, do niemiecko-żydowskich imigrantów, którzy przybyli w XIX wieku. Uczestniczyli w tych samych szkołach, należeli do tych samych zgromadzeń i często pozostawali na całe życie.
Reform Judaism, od dawna dominujący sposób bycia żydowskiego tutaj, odzwierciedlał wyraźnie południową tradycję — wysoce zrównoważoną, głęboko zakorzenioną w lokalnych sprawach obywatelskich i często bardziej powiązaną z Nowym Orleanem niż z szerszymi prądami amerykańskiego judaizmu.
Wspólnota była zżyta i głęboko zakorzeniona. Lojalność instytucjonalna była mocna. Wielu pracowało w prawie, medycynie lub w rodzinnych firmach budowanych przez pokolenia. W miarę jak gospodarka miasta się zmieniała, młodsi mieszkańcy wyjeżdżali do większych miast, populacja żydowska zaczęła się powoli kurczyć.
Ludzie, którzy przybyli po Katrina, wniesli inne tła i inne powody przybycia. Byli wolontariuszami, pracownikami organizacji non-profit, akademikami i przedsiębiorcami napędzani nie dziedzictwem, lecz możliwością — i szansą ponownego zbudowania miasta.
Transformacja nie była całkowicie przypadkowa. W latach po Katrina Żydowska Federacja Greater New Orleans uruchomiła program zachęt dla nowoprzybyłych, oferując stypendium na koszty przeprowadzki, zniżki na czesne w żydowskiej szkole dziennej i rok bezpłatnego członkostwa w synagodze. Według federacji setki ludzi wzięły udział w programie, który trwał do 2012 roku, a jedna czwarta z nich pozostawała.
Jednym z motorów tego wzrostu była Uniwersytet Tulane, gdzie według lokalnych szacunków 25–30% studentów to Żydzi, co plasuje go wyżej niż University of Pennsylvania (17%), Columbia (16%) i Harvard (10%).
Obecnie niektórzy żydowscy mieszkańcy postrzegają Tulane jako kuszącą alternatywę dla bardziej spolaryzowanych kampusów politycznie. Nicholas Lemann, urodzony w Nowym Orleanie autor książki Returning: A Search for Home Across Three Centuries, powiedział, że uniwersytet korzysta z kulturowej atrakcyjności Nowego Orleanu oraz klimatu kampusu, który wielu rodziców postrzega jako mniej kontrowersyjny niż uczelnie na wybrzeżach.
„Dzieci nie będą narażone na antysyjonizm, jak na większych Ivach,” powiedział Lemann, długoletni profesor i były dziekan przy Columbia Journalism School. „To ma znaczenie dla wielu rodziców żydowskich.”
Tulane pełni funkcję rurociągu, który przyciąga do miasta żydowskich studentów, wykładowców i młodych profesjonalistów, z których niektórzy decydują się zostać na stałe.
Jednak sama populacja nie wyjaśnia odrodzenia. To, co wyłoniło się po Katrina, to inny sposób organizowania życia żydowskiego w Nowym Orleanie. Sześć synagog miasta i dwa Chabady regularnie promują nawzajem swoje programy. Rabini współpracują ponad granicami denominacyjnymi. Zgromadzeni często należą do więcej niż jednej synagogi jednocześnie.

Alan Smason, redaktor Crescent City Jewish News — który założył po huraganie — powiedział, że znaczna część tej współpracy wyrosła bezpośrednio z burzy. „Mamy tutaj świątynię Reform, która faktycznie mieszkają obok siebie i partneruje z ortodoksyjną synagogą — wiele z tych tradycji powstało właśnie z powodu Katrina,” stwierdził.
Smason, rodowity Nowooleanin, spędził dekady, kronikując życie żydowskie miasta. Współpraca, którą dziś widzi, byłaby trudna do wyobrażenia przed burzą. „Z ciemności — powiedział — wyszło światło.”
Inne miasto
Wspólnota, która wykształciła się po Katrina, była inna. W rezultacie powstała społeczność, która stała się bardziej elastyczna i w pewnym sensie bardziej otwarta na eksperymenty niż ta, która istniała wcześniej. Nowy Orlean od zawsze był miastem komfortowym z reinwentą.
W wilgotne popołudnie przewodnik turystyczny Roni Bossin zaprowadził mnie przez Francuską Dzielnicę, wskazując ślady żydowskiej historii ukryte na widoku wszystkim.
Była tu dawna fabryka, w której Joseph Haspel ma być wynalazcą garnituru seersucker. Był Sam Zemurray — imigrant żydowski znany jako „Sam Banany” — który z Nowego Orleanu zbudował imperium owocowe. Był memorial Holocaustu wychodzący nad rzeką Missisipi i spuścizna Judahu Touro, filantropa, którego imię wciąż zdobi szpital, a także synagogę.

Żydowska historia w tym miejscu to raczej wątek niż rozdział — przetykany przez handel, politykę, filantropię i folklor miasta. „Żydzi byli wpleceni w opowieść o Nowym Orleanie od samego początku,” powiedział Bossin, osoba z pięknego kraju, która osiedliła się tutaj z Izraela.
Isaac Monsanto, pierwszy żydowski osadnik w Nowym Orleanie, dla którego istnieją źródła historyczne, przybył w 1757 roku. Do 1828 roku miejscowi Żydzi założyli zgromadzenie, które ostatecznie stało się Synagogą Touro.
Ale jeśli żydowski Nowy Orlean ma głębokie korzenie, to także uległ drastycznej zmianie. Lemann powiedział, że miasto, które odwiedza dziś, wydaje się znacznie inne niż to, w którym dorastał. Kiedy był młody, wiele żydowskich rodzin mieszkało w Nowym Orleanie od pokoleń. Jego ojciec urodził się w mieście. Jego dziadek urodził się w Donaldsonville, Luizjana. Lokalna tożsamość była często dziedziczona.
Dzisiaj, powiedział, społeczność obejmuje znacznie więcej nowoprzybyłych. „Różne elementy żydowskiego Nowego Orleanu zjednoczyły się bardziej,” powiedział Lemann.
Ta historia pomaga tłumaczyć, dlaczego Touro jest wyczuwalnie nowoorleański. W przeciwieństwie do wielu amerykańskich synagog zbudowanych na rozległych podmiejskich kampusach, miasto leży tuż przy murach sanktuarium. Budynek stoi przy ulicy St. Charles Avenue bez parkingu, który oddzielałby go od chodnika. Tramwaje przejeżdżają obok. Parady Mardi Gras przetaczają się przez frontowe drzwi. Podczas sezonu karnawałowego członkowie gromadzą się tu, by wspólnie oglądać parady. Zgromadzenie buduje trybuny widokowe dla dzieci niepełnosprawnych. Rodziny urządzają na terenie synagogi pikniki przed występami.

Dla rabin Lily Kowalski, asystentki rabinowej, która dołączyła do zgromadzenia w zeszłym roku, jednym z jej pierwszych doświadczeń Mardi Gras w Touro miało miejsce podczas nabożeństwa szabbatowego. Zgromadzenie modliło się, gdy przed zewnętrznymi drzwiami rozpoczynała się parada.
„Coś jednocześnie ironicznego i pięknego,” wspominała.
Ostatecznie duchowieństwo podjęło praktyczną decyzję: odśpiewają kilka ostatnich piosenek i wyjdą na zewnątrz, by obejrzeć paradę. „Parada zaczęła się,” przypomniała Kowalski, „musimy wyjść i zobaczyć paradę.”
Podczas weekendu JazzFest Touro organizuje specjalne muzyczne nabożeństwo szabbatowe, które od trzech dekad stało się jednym z charakterystycznych wydarzeń zgromadzenia. „Lubimy się bawić,” powiedział rabin Bauman. „Ale to symbol, jak bardzo jesteśmy dumni, że tu jesteśmy.”
Przez pokolenia Nowy Orlean kwitował dzięki łączeniu tradycji, a nie ich pilnowaniu. Jazz wyłonił się z tego kulturowego mieszania. Także kuchnia miasta, język i kultura obywatelska. Wielu wiernych widzi w Touro żydowską interpretację tego samego instynktu — zgromadzenie, które bardziej interesuje łączenie ludzi niż ich redystrybucja według kategorii.
The open tent
Co tydzień, biuletyn rozdawany wiernym zawiera prostą wiadomość na górze: Synagoga Touro wita wszystkich.
Dla Abby Gaunt te słowa okazały się czymś więcej niż sloganem.
Wychowana na katoliczce w Nowym Jorku Gaunt od dawna czuła pociąg do judaizmu. Wyszła za mąż za Żyda, posłała swoje dwoje dzieci do żydowskich szkół i zanurzyła się w życie wspólnoty żydowskiej. Jednak nigdy nie odczuła pragnienia konwersji.
Potem nadszedł strzał w Tree of Life w Pittsburghu w 2018 roku. Czytając o ofiarach, jedna szczegółowa informacja ją zatrzymała. Dwóch zabitych tego dnia — bracia Cecil i David Rosenthal — miało zespół Fragile X, ten sam genetyczny stan co jej syn, Mack.
Historia wydała się osobista. Gdy szkoły miały problemy z dostosowaniem nauki Macka do jego odchyłek, żydowska społeczność Nowego Orleanu miała wyciągnąć rękę, by go objąć. Lokalna szkoła dzienna przyjęła go, kiedy inni nie chcieli. Wierni go przyjęli. Rodziny zorganizowały wsparcie wokół niego.

„Po prostu czuliśmy, że przyjęli cię takim, jakim jesteś — bez żadnego asterisku,” powiedziała Gaunt o Touro.
To doświadczenie skłoniło ją do rozpoczęcia nauki konwersji. Wiosną ubiegłego roku ukończyła ten proces, stojąc u boku Macka. Mama i syn stanęli razem na bimie. Wspólnie odmawiali modlitwy. Każdy czytał z zwoju Tory — on z bar micwy, ona z dorosłej bat micwy.
Dla Touro było to odpowiednie zdjęcie. Wzrost zgromadzenia był napędzany przez nowoprzybyłych i młode rodziny, a także przez szerokie rozumienie tego, kto jest częścią wspólnoty. Członkostwo obejmuje rodziny mieszane, byłych Żydów Ortodoksów, Żydów Reform, konwertytów i rosnącą liczbę członków, którzy przybyli z lokalnej synagogi Konserwatywnej.
Zamiast prosić nowoprzybyłych o dopasowanie się do jednego modelu życia żydowskiego, liderzy synagogi coraz częściej dostosowują instytucję do ludzi, którzy do niej wchodzą. „Nie tylko mówimy, że jesteśmy otwartym namiotem,” powiedziała Beth Shapiro Lavin, dyrektor wykonawczy Touro i następna prezes zgromadzenia od 2027 roku. „Mówimy to naprawdę.”
W mieście odbudowanym przez ludzi, którzy przybyli z innego miejsca, poczucie przynależności stało się jedną z definicyjnych wartości Touro.
Kiedy Lavin dołączyła do zarządu Touro w 2022 roku, zgromadzenie już rosło. Teraz myśli mniej o przetrwaniu, a bardziej o sukcesji. Touro będzie obchodzić 200. rocznicę w 2028 roku, podczas jej prezydentury. W tym samym czasie jej własna córka będzie obchodzić bat micwę w sanktuarium, gdzie Lavin sama dorastała.
„To naprawdę ekscytujący czas,” powiedziała Lavin, która wróciła do domu po Katrina.

Pytania stojące przed Touro różnią się od tych, z którymi zmagają się liczne amerykańskie synagogi. Zgromadzenie modli się pod kopułą ukończoną w 1909 roku. Płaskorzeźby upamiętniające członków zgromadzenia, niektórzy zmarli w XIX wieku, pokrywają ściany sanktuarium. Nazwy na ścianach stają się starsze z każdym rokiem. Dzieci pod nimi biegną nadal młodością.
Wzrost przyniósł nowe pytania dla przywódców synagogi. „Jaki jest właściwy rozmiar?” — zapytała Lavin.
Część odpowiedzi, wedle niej, polega na ułatwieniu uczestnictwa młodym rodzinom. Ponad dekadę temu Touro zniosło obowiązek członkostwa, zastępując go modelem dobrowolnego darowizny.
To doświadczenie zadziałało. W tym roku dwie trzecie darczyńców zwiększyło swoje wpłaty. Niektórzy czterokrotnie je powiększyli. „Model działa tylko wtedy, gdy wszyscy dajemy tyle, ile możemy,” powiedziała.
Korzyść widać w całym budynku. Rodzice zostają po nabożeństwach. Nastolatkowie uczą młodszych w hebrajskim. Wierni dobrowolnie pomagają w ćwiczeniu przemówień b’nai mitzvah. Dzieci, które kiedyś siedziały na podłodze sanktuarium, cierpliwie otrzymując błogosławieństwa od duchowieństwa, wracają jako liderzy młodzieżowych grup i nauczyciele szkoły religijnej.
Ponad denominacje
Kilka lat temu grupa rodzin z konserwatywnej synagogi Nowego Orleanu poszukowała nowego duchowego domu. Część przyciągnęła charyzmatyczna leadership rabina Bauman. Inni szukali zgromadzenia w mieście, a nie na przedmieściach. Wielu miało już przyjaciół w Touro.
To, czego nie szukali, to typowa usługa Reform.
„Naprawdę cenimy podejście Touro do szerokiego namiotu,” powiedział Ben Horwitz (bez związku z Ilaną), który pomógł założyć grupę prowadzącą modlitwy — spotykającą się dwa razy w miesiącu — raz w domu członka społeczności, a raz w bibliotece Touro. „Powinniśmy być w stanie służyć tej społeczności szeroko.”
Znana jako Chavurat Or’Leans, oferuje bardziej tradycyjne doświadczenie modlitwy, pozostając jednocześnie częścią większego zgromadzenia. Z niektórymi weekendami uczestniczy 30–50 osób, gdy spotyka się w Touro. Synagoga zapewnia przestrzeń, programy dla dzieci i wsparcie logistyczne.
„To była sytuacja korzystna dla obu stron,” powiedział Horwitz.
Ułożenie to odzwierciedla szerszą filozofię, która zaczynała obowiązywać w Touro. Zamiast prosić wiernych o dopasowanie się do jednej kategorii denominacyjnej, synagoga coraz częściej stara się spotykać ludzi tam, gdzie są.
Kiedy Horwitz i jej żona, Ellie Streiffer, zaczęli planować bat micwę ich syna, chcieli tradycyjnej, egalitarnej usługi. Touro nie tylko zaspokoiło to życzenie, lecz także zapewniło rabiniczne wsparcie, pomagając synowi w przygotowaniach.

Inne rodziny podjęły podobne decyzje. „Staramy się przesuwać granice,” powiedział Bauman. „Ludzie szukają wspólnoty, a nie konkretnego ruchu.”
Ta sama elastyczność, która doprowadziła Bauman do zaspokojenia różnych tradycji religijnych, pomogła też poruszać inne różnice. Polityczna różnorodność Touro jest niezwykła w epoce, w której wiele wspólnot religijnych stało się ideologicznie jednorodnych. Sam Nowy Orlean pozostaje błękitną enklawą w głęboko czerwonym stanie.
Bauman powiedziała, że widzi, jak wierni wielokrotnie wybierają wspólnotę ponad zgodę. „Szczególnie w ciągu ostatnich dwóch lat, które były tak wyzywające i politycznie podzielone,” powiedziała, „ludzie chcą być razem, bardziej niż chcą mieć rację.”
Problem, którego zazdrości większość synagog
Część wzrostu zgromadzenia zbiegła się z przybyciem Bauman. W 2019 roku została starszym rabinem, na kilka miesięcy przed tym, jak pandemia wywróciła amerykańskie życie religijne do góry nogami.
Podczas gdy zgromadzenia w kraju przenosiły się do sieci, Bauman zabrała dużą część Touro na zewnątrz. Grupy młodzieżowe spotykały się w parkach i dziedzińcach w stylu obozowym. Rodziny gromadziły się pod dębami. Dzieci, które mogły zniknąć w ekranach, wciąż spotykały się twarzą w twarz.
„Nigdy nie robiliśmy Zooma,” jeśli chodzi o programy edukacyjne dla młodzieży i nastolatków, powiedziała Bauman. Patrząc wstecz, wierzy, że ta decyzja przyspieszyła wzrost wspólnoty, umacniając relacje w momencie, gdy wiele instytucji miało problemy z ich utrzymaniem.
Wzrost był tak wyraźny, że w zeszłym roku Touro zatrudniło trzeciego rabina na pełny etat po raz pierwszy w swojej historii. Rabin Kowalski przybyła latem 2025 roku z Montrealu, aby pełnić funkcję rabina asystującego i dyrektora ds. edukacji.

Siedząc w swoim biurze pewnego popołudnia pod ręcznie malowanym znakiem „Witamy Rabina Kowalski,” opisywała tę pracę jako jednocześnie „inspirującą i onieśmiewającą.”
W niedzielne poranki i w środowe popołudnia synagoga tętni życiem. Zajęcia religijne wypełniają niemal każdy dostępny pokój. Rodzice uczestniczą w programach edukacji dorosłych, podczas gdy ich dzieci uczą się hebrajskiego. Próby chóru odbywają się w tym samym czasie.
Budowla została zaprojektowana, by nieść pamięć. Teraz brakuje miejsca na impet. „Używamy każdego kąta budynku,” powiedziała Kowalski.
Przez pokolenia wyzwanie stojące przed amerykańskimi synagogami polegało na tym, jak przyciągnąć młode rodziny. W Touro pytanie stało się czymś zupełnie innym: Jak utrzymać wzrost, nie tracąc intymności, która skłoniła ludzi do dołączenia na początku?
The second tablets
Dla Bauman odrodzenie synagogi zaczyna się dużo wcześniej niż ostatni, rosnący wzrost Touro.
Podczas wspólnego b’nai mitzvah matki i syna Bauman skupiła kazanie na jednej z najstarszych historii judaizmu o zerwaniu i naprawie. W tygodniowym fragmencie Tory Mojżesz schodzi z Góry Synaj niosąc Dziesięć Przykazań, by po odkryciu, że Izraelici czczą Złotego Cielca, zniszczyć kamienne tablice. W końcu Bóg każe mu wspiąć się ponownie na górę i wyrzeźbić drugi zestaw.
Pierwsze tablice, mówi Bauman, należały do świata, który był uporządkowany i nienaruszony. Drugi zestaw pojawił się później. „Pierwsze tablice były proste i jasne,” powiedziała. „Ale życie jest bardziej złożone.”
W powojennej Nowej Orleanie po Katrina metafora ta nie była abstrakcyjna. Odbudowa nigdy nie miała oznaczać przywrócenia dawnego stanu.

Horwitz, profesor Tulane, dostrzega echa biblijnych opowieści w całym doświadczeniu Nowego Orleanu po huraganie. Jej nadchodząca książka śledzi podróż wspólnoty przez motywy powodzi, wygnania, wędrówki i powrotu.
Horwitz, której rodzina przybyła do Stanów Zjednoczonych jako żydowscy uchodźcy z ZSRR pod koniec lat osiemdziesiątych, twierdzi, że po Katrina przetrwała nie sama budowla, lecz sama wspólnota — nie jako zbiór budynków, lecz jako sieć relacji, które pomogły ludziom ponownie odnaleźć siebie nawzajem. „To fundament,” powiedziała Horwitz. „Żydowskie wspólnoty są dla ciebie w momencie kryzysu.”
Żydowski Nowy Orlean, który wyłonił się po Katrina, nie jest identyczny z tym, który istniał przed burzą. Wielu ludzi jest innych. Także sposoby, w jakie nauczyli się budować wspólnotę.
Ale być może to właśnie Bauman miała na myśli, mówiąc o drugich tablicach. Pierwsza wersja została utracona. Drugi zestaw, który poprowadził lud Izraela przez pustynię, to ten, który przetrwał.
Historia ta została pierwotnie opublikowana w Forward.
window.dataLayer = window.dataLayer || [];function gtag(){dataLayer.push(arguments)}gtag(’js’, new Date());gtag(’config’, 'G-M5T63K49VC’, { 'page_location’: 'https://forward.com/news/833489/new-orleans-jewish-katrina-touro-synagogue/’, 'page_referrer’: window.location.href, 'campaign_source’:’republication’, 'campaign_medium’:’web’, 'author_id’: 1516});
