Jak stawić czoła nienawiści w muzyce rockowej?

(RNS) — Stones mówią to w ten sposób: to tylko rock ’n’ roll, ale ja to lubię.

A ja również — The Beatles, The Stones, David Bowie.

Ale są pewne rzeczy, które mi się w tym nie podobają. Autor i muzyk Daniel Rachel napisał nową, niepokojącą i dosyć długo oczekiwaną książkę pod tytułem “This Ain’t Rock ’n’ Roll: Pop Music, the Swastika and the Third Reich.” I przeprowadziłem z nim wywiad na jej temat do mojego podcastu.

Książka ukazuje coś, co było ukryte na widoku od ponad sześćdziesięciu lat. Jak pisze Rachel:

Od ponad siedemdziesięciu pięciu lat muzycy przyciągani są do języka i prowokacyjnych obrazów nazizmu, zafascynowani jego siłą, grozą i ukrytą seksualnością. Flirtują z teatralnym widowiskiem Trzeciej Rzeszy, eksponują swastyki, afiszują memorabilia, noszą nazistowskie mundury i podziwiają okazałe wiece w Niemczech z lat trzydziestych.

Lata temu Woody Guthrie miał gitarę z wyrytym napisem: „Ta maszyna zabija faszystów.” Nigdy byśmy nie pomyśleli, że przyszłe gwiazdy rocka mogą mieć gitary, które mogą oznaczać popieranie faszystów.

Najgorsze jest to, że przemysł rockowy przez siedem dekad po prostu odwracał wzrok. I tak samo robiła publiczność, w tym ja. Jednak „This Ain’t Rock ’n’ Roll” wyraźnie łączy faszyzmem powiązanie, ukazując je w pełni jawnie.

Zacznijmy od The Beatles, zwłaszcza Johna Lennona. Jak napisała jego pół-siostra — według książki Rachel:

John był absolutnie zafascynowany Adolfem Hitlerem. Jako chłopiec zbierał i wymieniał nazistowskie odznaki, medale, sztylety i inne rzeczy. Nazywał siebie Johna „Adolf” Lennona, zamiast Winstona. Pamiętam, jak mówił mi, że Hitler był współczesnym Jezusem Chrystusem i jak narzucał światowi swój sposób myślenia … i prawie go zdominował.

Gdy weźmie się pod uwagę, że Lennon urodził się w czasie Blitzkriegu, to przeraża jeszcze bardziej.

Brian Epstein, menedżer The Beatles, pochodził z prominentnej żydowskiej rodziny w Liverpoolu. Lennon drwił z Epsteina — z powodu bycia gejem, z powodu bycia Żydem — a ludzie wokół nich śmiali się, opisuje książka.

Potem, Rolling Stones. W 1966 roku ich gitarzysta Brian Jones założył pełny mundur SS, łącznie z Krzyżem Żelaznym i opaską z swastyką, podczas sesji zdjęciowej.

A potem The Who. Ich dawno temu zmarły perkusista, Keith Moon, ubrał się w pełne regalia nazistowskie, wynajął otwartego Mercedesa, by przejechać przez londyńską dzielnicę Golders Green, gdzie mieszkało wielu ocalałych z Holokaustu — tak opisuje książka. Sprzedawca, wymachując tępą siekierą, gonił go po ulicy. Najwyraźniej nie było to dla niego zabawne.

A potem David Bowie. W 1975 roku, według książki:

Gwiazdy rocka to faszyści. Adolf Hitler był jednym z pierwszych gwiazd rocka. Spójrz na niektóre z jego filmów i zobacz, jak poruszał się na scenie. Uważam, że był równie dobry jak Jagger. A gdy wszedł na scenę, oczarowywał publiczność. Boże!

Bowie wzywał do powstania „skrajnie prawej froncie”, która przyjdzie i wyczyści Wielką Brytanię. Powiedział dziennikarzom, że Wielka Brytania jest „gotowa na nowego Hitlera”.

A co z Eric Claptonem? W 1976 roku, podczas koncertu w Birmingham, oświadczył: „Czy mamy wśród publiczności jakichś obcokrajowców? Wogs, mam na myśli was… wyjdźcie z naszego kraju. Nie chcę was tu, w sali ani w moim kraju,” jak podaje Rachel w swojej księdze.

Tymczasem pank rock był celowo prowokacyjny — aż do przyjęcia nazistowskich motywów. Sex Pistols nagrali utwór „Belsen Was a Gas.” Krytyk rocka, Lester Bangs, nazwał to „jednym z najbardziej przerażających rzeczy, jakie kiedykolwiek słyszałem… tani nihilizm.”

Joy Division nazwali swoją kapelę na cześć jednostek przymusowej prostytucji w obozach koncentracyjnych — pomiędzy 300 a 400 kobiet były przemycane i poddawane temu, co Rachel trafnie nazywa „legalizowanym gwałtem.”

To właśnie reprezentuje brytyjską scenę rockową, można by powiedzieć. A co z Ameryką?

Weźmy Ramones. Joey Ramone (ur. Jeffrey Ross Hyman) był Żydem. Tommy Ramone również był Żydem — urodzonym jako Tamás Erdélyi w Budapeszcie. Jego rodzice przeżyli Holokaust, ale jego dalsi krewni nie.

A mimo to, teksty Ramones zawierały wersy typu: „Jestem Nazi Schätze, wiesz, że walczę o ojczyznę.”

To jest właśnie punk rock, można by powiedzieć. A co z muzyką bardziej mainstreamową?

Nie potrzebowała ona obrazów nazistowskich. Mogła od razu przejść do antysemityzmu — tak jak zrobił to Michael Jackson, kiedy śpiewał: „Jew me, sue me, everybody do me, kick me, kike me …”

Istnieje obecnie debata, czy istnieje konieczny związek między antyizraelizmem a antysemityzmem. Roger Waters, współzałożyciel Pink Floyd, jest przykładem A.

Porozmawiajmy o koncercie, na którym uniósł nad sceną latającego świniaka, ozdobionego Gwiazdą Dawida. Albo o wyborze przez niego stroju scenicznego — ubranie przypominające mundur oficera SS, a na scenie wyświetlany był także nazwisko Anny Frank.

Ocenę Polly Samson, żony gitarzysty Pink Floyd Davida Gilmoura, warto rozważyć. Jej ojciec przybył do Londynu w 1938 roku w ramach Kindertransport. Napisała do Watersa na X: „Niestety, jesteś antysemickim aż po rdzeń.… Dość twoich bredni.”

Ale jej sprzeciw był głosem mniejszości. Przeważał raczej głuchy spokój.

Patrzcie: jak zaznacza Rachel, rockowi muzycy nie świętują twórczości Ku Klux Klanu ani nie podziwiają ubioru nadzorcy niewolników. Jednak noszą regalia nazistowskie. Podobnie był z ruchem Rock Against Racism. Ale nie ma ruchu Rock Against Antisemitism.

Z jednej strony ta książka dotyczy muzyki rockowej i nazizmu. To kulturowa historia arogancji, która narodziła się z artystycznego przywileju i celowego braku wyczucia. Kto wie, ile młodych ludzi zostało na to wystawionych i ile szkód to wyrządziło?

NEW: Bring more puzzles and play to your week with RNS Games

Ale prawdziwym tematem tej książki jest coś głębszego: współudział i przyzwolenie. To właśnie umożliwiło Kanye’owi Westowi, raperowi, który teraz nazywa się Ye, by chwalić Hitlera, wydać utwór zatytułowany „Heil Hitler”, wyrażać zachwyt nad „Mein Kampf”, wrzucić swastykę w Gwiazdę Dawida oraz sprzedawać koszulkę z swastyką za 20 dolarów w trakcie przerwy reklamowej Super Bowl — najśledzonym na świecie programem telewizyjnym w Ameryce.

To nie jest rock ’n’ roll. To rachunek sumienia. I to około 75 lat spóźniony.

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności