John Cavadini z Notre Dame nauczał o zapomnianej sile ojcostwa

(RNS) — Trudno byłoby znaleźć w Kościele katolickim w Stanach Zjednoczonych organizację prowadzoną przez świeckich, która byłaby tak wpływowa jak McGrath Institute for Church Life na Notre Dame. McGrath stał się niezwykle znaczącym mostem łączącym życie intelektualne uniwersytetu z szerokim Kościołem, z jednymi z najlepszych katolickich uczonych na świecie, z dziesiątkami milionów dolarów w endowmentach i grantach oraz, aż do niedawna, z niezwykłym kierownictwem długoletniego dyrektora, Johna Cavadiniego.

Pod 26-letnim okresem przywództwa Johna McGrath rozwinął liczbę swoich programów, które teraz obejmują kursy teologii online, umieszczanie nauczycieli w katolickich szkołach w całym kraju, rozwój zawodowy, konferencje dla uczniów szkół średnich i liderów młodzieży oraz liczne zasoby, materiały do dialogu i nauczania na temat nauki i wiary oraz katolickiego nauczania społecznego. W szczególności „Church Life Journal” McGrath dociera do wielu tysięcy czytelników każdego roku i w istotny sposób przyczynia się do poważnych, ale przystępnych dyskusji o trendach teologicznych i innych ideach w kręgach katolickich.

Notre Dame zatrudniło teraz Joe Capizzi z Catholic University, aby objął miejsce Johna. Nie ma wątpliwości, że projekt Johna będzie w dobrych rękach. Jednak tak dramatyczne przekazanie pałeczki skłoniło mnie do refleksji nad karierą osoby, która, gdy ten tydzień rozpocznie rok akademicki na Notre Dame, po raz pierwszy od ponad dwóch dekad nie będzie już dyrektorem McGrath Institute for Church Life.

Zanim zbudował instytut w globalną potęgę, kariera Johna była już masywnie znacząca jako przewodniczący wydziału teologii Notre Dame w latach 1997–2010. Christopher Kaczor już przedstawił listę jego osiągnięć z tamtego okresu, w tym zatrudnienie licznych uczonych światowej klasy, co przekształciło wydział w instytucję wierną tradycji i nauczaniu Kościoła, jednocześnie plasując go jako najlepszy wydział teologii na świecie.

Jednak największym osiągnięciem Johna nie były instytucje, które zbudował, lecz ludzie, których uformował. Ukształtował ich poprzez model autorytetu, który ukazuje to, co w idealnym ojcostwie i męskości jest najlepsze, w czasach, gdy oba te pojęcia stoją przed ogromnymi wyzwaniami. Powinienem wiedzieć, ponieważ jestem jednym z tych dawnych studentów.

Swoje studia doktorskie z teologii moralnej ukończyłem na Notre Dame w latach 2003–2008, gdy wydział w pełni odzwierciedlał wizję Johna. Do programu doktoranckiego wszedłem na wczesnym etapie okresu odzyskiwania tego, co było w praktyce agnostycznym nastawieniem. Jednak ukształtowany i wspierany przez silną i wierną wspólnotę, którą stworzył John, wyszedłem jako katolicki profesor rozpalony wiarą i gotowy, by podbić świat — przynajmniej Nowy Jork. Byłem w wielu aspektach naiwny, i zanim wyjechałem do Fordham, John poprosił o rozmowę pożegnalną, w której bezpośrednio przygotował mnie na wiele, co napotkam w tym środowisku. Podczas tej rozmowy — tak jak podczas niemal każdej innej interakcji, którą miałem z nim — był skromny, mądry, ochronny, bezpośredni, otwarty, dający moc i troskliwy.

Podobnie dramatyczne i znaczące historie mogłyby opowiedzieć setki innych profesorów, administratorów i osób publicznych, z których wielu teraz szkolą własnych studentów. Rzeczywiście, po dekadach unikania tej praktyki, wydział teologii Notre Dame obecnie zatrudnia profesorów, których sam wykształcił na studiach magisterskich, ponieważ ci kandydaci są po prostu najlepsi, jacy są dostępni. W paradoksalnym przykładzie tego trendu Bill Mattison — który uzyskał doktorat z teologii moralnej na Notre Dame w 2003 roku — jest obecnie przewodniczącym wydziału.

Ta nowa trajektoria była szczególnie atrakcyjna dla studentów studiów licencjackich. Jak zauważa Kaczor, teologia na Notre Dame ma aż 306 kierunków studiów! A to, w połączeniu z 585 minorami, oznacza, że pełne 10 procent społeczności studentów studiów licencjackich formalnie studiuje teologię. To rezultat rekordowych rekordów w liczbie kierunków i przedmiotów od 10 lat.

Jeśli to charakterystyka Johna kojarzy ci się ze świętym Józefem, to nie przypadek. John wypracował wyraźne nabożeństwo do ojca zastępczego Jezusa i wygłosił w rzeczywistości najlepsze przemówienie, jakie kiedykolwiek słyszałem na temat tego świętego. To skromne serce Józefa i ojcowska miłość ostatecznie były w stanie ukryć narodziny Chrystusa przed Złym, lecz poproszono go, by uczynił to w sposób, który był (co najmniej) głęboko dziwaczny dla tych, którzy najpełniej rozumieją, kim lub czym powinien być ojciec. „Św. Józef nie ma warunków i nie składa nikomu relacji o swoim życiu,” powiedział John. Jego milczenie „znamionuje intymność całego daru z siebie.” Dziwne ojcostwo św. Józefa jest autentyczne właśnie dlatego, że nie da się go wyjaśnić. Tego rodzaju pokorną, nawet samodomykającą miłością jest jedną z rzeczy, które były niewidoczne dla krzykliwego i pompatycznego Księcia tego Świata, Szatana.

Pobożność Johna do św. Józefa, między innymi, pomogła mu wykształcić teorię męskości w czasach, gdy idea ta była bezpośrednio atakowana w dużej części świata akademickiego. Oto cytat Johna, który staram się czytać raz w tygodniu i mam nadzieję, że również będzie rezonował z czytelnikami: „Cokolwiek to jeszcze jest, prawdziwa męskość wydaje się nie polegać na sile, nie na kontroli, nie na dominacji, lecz na ryzyku wyrażania siebie, które czyni kogoś naprawdę podatnym i odpowiedzialnym, na postawieniu siebie w takiej sytuacji, w której ryzykuje się wyglądanie na śmiesznego, ale ma się coś do spełnienia, na ryzyku miłości, która zawsze będzie wiązała się z rezygnacją z przywileju, który gardzi miłością i usiłuje ją zastąpić siłą, kontrolą lub statusem.”

Jeszcze raz, oprócz samego św. Józefa, być może nikt nie żył tego lepiej niż John Cavadini. Miał on tyle prestiżowych osiągnięć godnych chwalenia — na mediach społecznościowych i gdzie indziej — ale wycofał się z czegokolwiek podobnego, wybierając ciężką pracę, głównie za kulisami, aby torować drogę innym. Rzeczywiście, właśnie zaczyna nowy rok akademicki w ważnej, lecz niewdzięcznej roli dyrektora studiów magisterskich dla wydziału teologii. Rola, która ponownie stawia go do służby studentom studiów magisterskich, ale także Billowi Mattisonowi, jego dawnemu studentowi.

Jeśli przeczyta to ten artykuł, na pewno będzie z tego powodu zirytowany. Ale trudno; takie historie trzeba opowiadać. Dziękuję, John, za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. Za tak wielu z nas. Za Chrystusa i Jego Kościół. Nadal jesteś inspiracją dla tysięcy, powiększając dług, którego nie jesteśmy w stanie spłacić.

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności