Kalifornijscy więźniowie świętują wyjątkową grupową bar micwę

SAN QUENTIN, Kalifornia (RNS) — W najstarszym więzieniu Kalifornii, na brzegu Zatoki San Francisco, mężczyźni siedzieli w rzędzie na pierwszym planie kaplicy, ubrani w purpurowe jarmułki i identyczne jasnoniebieskie koszule. Jeden po drugim podchodzili do mównicy i składali krótkie oświadczenia.

„Przysięgam, że nigdy nie powrócę do krwi przemocy ani do narkotyków,” powiedział jeden z nich. Inny dodał: „Oddaję swoje życie Adonai (Bogu) i ludowi żydowskiemu.” Trzeci dopowiedział: „Chcę, by moi przodkowie byli dumni.”

W towarzystwie muzyki zespołu Greater Good mężczyźni poprowadzili poranną usługę Szabatu w hebrajskim, języku, którego wciąż usiłują opanować. Założyli talit i przemaszerowali po kaplicy z małym zwojem Tory, stukając dłońmi w dłonie członków publiczności. Każdy z nich odśpiewał kilka wersów Tory, wzbudzając brawa i okrzyki „yasher koach!” (dobrze zrobione).

Ceremonia grupowej bar micwy w San Quentin Rehabilitation Center była kulminacją ponad roku nauki dla dziewięciu uczestników, których wiek wahał się od późnych trzydziestek do połowy sześćdziesiątki.

„Chłopaki pojawili się z taką obecnością i szczerością,” powiedziała Kiki Lipsett, muzyk i nauczyciel b’nai mitzvah, która pomagała mężczyznom przygotować się do tego kamienia milowego. „Wystarczyło spojrzeć na wspólnotę, by zobaczyć, jak niezwykle poruszające i znaczące to było — same łzy i twarze radości od przodu do tyłu.”

Grupa wielorasowa obejmowała mężczyzn wychowanych w chrześcijaństwie lub bez religii, jednego, który identyfikuje się jako Izraelita, jednego, który od ponad 20 lat studiuje Kabałę, oraz jednego, który po prostu chciał nauczyć się hebrajskiego, lecz zafascynował się judaizmem. Wielu z nich od lat praktykuje żydowskie zwyczaje i formalnie nawróciłoby się, gdyby było to możliwe za kratami, według Lipsett. (Więźniowie nie mają dostępu do mikwy, naturalnego źródła wody, do rytualnego obmycia.)

Część mężczyzn została skazana za przestępstwa z użyciem przemocy, w tym morderstwo, i odbywa długie wyroki w więzieniu o najwyższym rygorze. Najdłużej osadzony trafił tu w 1999 roku.

Tony Tafoya, osadzony od 2015 roku, wciąż czuł się uszczęśliwiony kilka tygodni po bar micwie.

„Zrobiłem coś, co od dawna chciałem zrobić,” powiedział Tafoya, 37 lat, w rozmowie telefonicznej, zaznaczając, że ma trochę żydowskiego dziedzictwa. „To było trochę jak powrót do samego siebie.”

Tafoya, wychowany w Nowym Jorku, został skazany na 29 lat za namawianie do kontaktów seksualnych z nieletnimi i w przyszłym roku odbędzie pierwszą rozprawę w sprawie zwolnienia warunkowego. Dzięki Lipsett i programowi bar micwy przypomniano mu i innym mężczyznom o ich wartości.

„To wyciągnęło mnie z więziennego sposobu myślenia i postawiło w tej przestrzeni z grupą ludzi, którzy spotykają się wokół wyższej siły, dla Boga, i aby być światłem dla świata,” powiedział.

Rabbi Paul Shleffar, żydowski kapelan San Quentin, powiedział, że mężczyźni pogłębili swoją więź z judaizmem, realizując formę „teshuvah”, czyli pokuty za popełnione przestępstwa.

„W zdecydowanej większości ci ludzie wrócą do społeczeństwa,” powiedział w wywiadzie telefonicznym. „Czy nie chcemy, by ludzie byli przemienieni i pochodzili z miejsca miłości, a nie strachu? Czy nie chcemy, by uczestniczyli w leczeniu świata zamiast jego niszczenia? Odpowiedź brzmi – tak.”

Religia jako linia ratunkowa za kratami

Dorosłe bar/bat micwy nie są rzadkością; obchodzone są przez tych, którzy nie mieli bat micwy w wieku 12 lat lub bar micwy w wieku 13 lat, takich jak nawróceni, a także przez tych, którzy kończą 83 lata (70 lat to w judaizmie uznawane za pełne życie). Podobnie, wspólne b’nai mitzvah nie należą do rzadkości, zwłaszcza w synagogach o dużej liczbie członków.

Jednak grupowe dorosłe bar micwy w więzieniach są rzadkością.

„Nigdy wcześniej o tym nie słyszałem, ale uważam to za całkowicie niesamowite,” powiedział Matthew Perry, dyrektor wykonawczy Jewish Prisoner Services International, która zapewnia zasoby i wsparcie żydowskim więźniom i ich rodzinom w całej Ameryce Północnej. Organizacja zorganizowała ponad 40 bar micw dla poszczególnych więźniów.

Badanie Pew Research Center z 2012 roku, przeprowadzone wśród kapelanów więziennych, oszacowało populację więźniów żydowskich na 1,7 %. 

Shleffar nie wie dokładnie, ilu z 2 220 więźniów w San Quentin identyfikuje się jako Żydzi. Powiedział jedynie, że na piątkowe wieczory udział w nabożeństwach bierze od 20 do 30 mężczyzn.

„Ta społeczność to bezpieczne miejsce dla nich, gdzie nie zawsze czujemy się bezpieczni,” powiedział Shleffar, 69 lat. „Mogą tu przyjść i wzajemnie się wspierać.”

Oprócz nabożeństw szabatowych Shleffar organizuje także seder Pesach i inne obchody świąt dla mieszkańców. W tych programach biorą udział zarówno Żydzi, jak i osoby niebędące Żydami.

„Religia i praktyka duchowa w więzieniu to jak linia ratunkowa,” powiedziała Lipsett, która od 2022 roku jest wolontariuszem liderem modlitwy w San Quentin. „Niektórzy naprawdę znajdują pocieszenie w judaizmie. Zgodziłabym się, że liczba osób korzystających z żydowskich programów jest wyższa niż liczba samych Żydów.”

Więźniowie mają dostęp do różnorodnych programów edukacyjnych i szkoleniowych w San Quentin, który jest przekształcany w obiekt skoncentrowany na rehabilitacji. Lipsett zaczęła organizować program bar micwy, uważany za pierwszy tego typu w amerykańskim więzieniu, po tym, jak kilku mężczyzn regularnie uczestniczących w nabożeństwach wyraziło zainteresowanie przystąpieniem do rytuału przejścia.

Anne Germanacos, filantrop z San Francisco, zapewniła finansowanie początkowe, a ponad 350 osób przekazało na zbiókę GoFundMe na zakup materiałów edukacyjnych i żydowskich przedmiotów rytualnych dla uczestników. Kitchen, niezależna żydowska wspólnota w San Francisco, wypożyczyła modlitewniki na ceremonię 16 lipca. Wise Sons Jewish Delicatessen przekazało bajgle na przyjęcie po ceremonii.

Przez ponad rok Lipsett spotykała się z mężczyznami co poniedziałek wieczorem, najpierw ucząc ich czytania hebrajskiego, a później śpiewu liturgii i recytowania trop Tory. Dawała im fotokopie tekstów do nauki i nagrała nośniki audio na własne odtwarzacze CD.

„To było 42 utworów — każda modlitwa, która była w ceremonii, każda poszczególna linia Tory, którą ktoś miał recytować,” powiedziała. „Niektórzy, nie chcąc żartu urazić, słuchali tego CD-a gorliwie, i to właśnie w ten sposób się uczyli.”

Dwoje lokalnych rabinów również pracowało z mężczyznami: rabin Peretz Wolf-Prusan prowadził zajęcia z hebrajskiej kaligrafii, podczas gdy rabin Jhos Singer pomagał im w „divrei Torah,” refleksjach na temat tygodniowej części Tory, pochodzącej z Księgi Liczb.

„To jedne z najszczęśliwszych prac, które wykonałem w ostatnim roku,” powiedział Singer. „Dla mnie wiele znaczy widzieć, jak mężczyźni, korzystając z tego czasu wewnątrz i ograniczonych możliwości, jakie mają, eksplorują inną część siebie.”

Amy Tobin, performerka z Oakland i facilitatorka wydarzeń życiowych, pomogła Lipsett zaprojektować program bar micwy. Spotkała się również z mężczyznami i powiedziała, że była poruszona ich więzią i tym, jak nawzajem się wspierali.

„Każdy był na własnej drodze, ale to, co wydarzyło się między nimi i między nimi, było równie potężne,” powiedziała. „Ponieważ są tak odizolowani, a ich wolność jest tak ograniczona, w tym programie powstało poczucie hevruta (przyjaźni) i wzajemnej duchowej troski i wsparcia. To było naprawdę piękne do zobaczenia.”

Znajdowanie drogi do poczucia wolności

Goście uczestniczący w ceremonii bar micwy byli prowadzeni przez kilka zamkniętych bram i kontrole tożsamości, zanim weszli na duży wewnętrzny dziedziniec więzienia, z kaplicami religijnymi po jednej stronie i korytarzem śmierci po przeciwnej. Zaproszonym powiedziano z góry, by ubrali się skromnie i unikali koloru niebieskiego i zielonego — kolorów mundurów osadzonych i strażników.

„Podnieście ręce, jeśli wcześniej byliście na grupowej bar micwie w San Quentin,” powiedziała Lipsett w swoich uwagach otwierających.

Wywołało to śmiech publiczności, w której znalazły się krewni trzech z mężczyzn, członkowie żydowskiej społeczności Bay Area i inni więźniowie ciekawi tego wyjątkowego wydarzenia.

Jamie i Jason Tafoya przyszli, by wesprzeć syna, Tony’ego.

„To było bardzo emocjonalne,” powiedział Jamie w wywiadzie po wszystkim. „Dało mi i mojemu mężowi poczucie rodzinnej bliskości, której dawno nie mieliśmy.”

Kiedy zapytano, jak program wpłynął na jej syna, odpowiedziała: „Wzrosła jego dojrzałość w sposób, którego się nie spodziewałam. Nie byłam pewna, czy go ukończy. Był zdeterminowany. Teraz myśli o innych bardziej niż wcześniej.”

Pomimo wyraźnych nerwów, mężczyźni zachowali spokój, kiedy na zmianę prowadzili modlitwy i czytali lub recytowali wersy z Tory, a Tobin uznała, że jedną z najsilniejszych chwil było to, gdy recytowali błogosławieństwo w części liturgii „codziennych cudów”: „Błogosławiony jesteś, Boże … który mnie wyzwolił.”

„Nie sądzę, żeby w sali był ktoś, kto słuchałby tych bar micw, mówiących to samemu sobie i zdającego sobie sprawę z różnicy między tymi, którzy są wolni, a tymi, którzy szukają sposobu na wolność duchową,” dodała. „Oni wciąż muszą znaleźć sposób, by poczuć się wolnymi tam w środku.”

Na zakończenie nabożeństwa mężczyźni otrzymali certyfikaty, zrobili zdjęcia z Lipsett, zjedli bajgle i wymienili poglądy z gośćmi. Następnie wrócili do więziennych obowiązków. Dla jednego z nich była to praca przy pralce — mnóstwo prania.

W przyszłości Lipsett powiedziała, że wycofa się z nauczania, ale mężczyźni będą nadal spotykać się w poniedziałkowe wieczory, aby wspólnie studiować Torę i medytować.

„Mam nadzieję, że judaizm nadal będzie dla nich źródłem spokoju i pełni,” powiedział Singer. „Oni to rozumieją: możesz być totalnym bałaganiarzem i nie musisz tkwić w tej narracji przez resztę życia. Ta ścieżka, ta relacja z Bogiem, daje ci sprawczość.”

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności