Katolicy nie są konsekwencjalistami: Dlaczego Stany Zjednoczone muszą odrzucić zbrodnie wojenne w Iranie

(RNS) — W minioną niedzielę (26 lipca) Papież LEO XIV ponownie z niezwykłym naciskiem zwrócił uwagę na temat pokoju — temat ten wyraźnie leży w centrum jego pontyfikatu. W swoim cotygodniowym przemówieniu podczas modlitwy Anioł Pański wezwał wszystkie strony na Bliskim Wschodzie do zaprzestania walki „aby pokój tak bardzo pożądany przez cały region mógł zostać osiągnięty bez zwłoki.”

Papież zwrócił szczególną uwagę na konflikt prowadzony przez Stany Zjednoczone przeciwko Iranowi w ciągu ostatnich miesięcy — odnosząc się do wezwań do bezpośrednich ataków na naród irański jako „naprawdę nie do zaakceptowania.”

W formułowaniu tych ocen moralnych, Leo odwołuje się do wiekowych katolickich nauk o wojnie. Stosowanie śmiertelnych gróźb wobec ludności cywilnej to czyn zarówno ciężki, jak i z samej natury zły — czego nigdy nie można czynić, bez względu na okoliczności. Moralna teologia Kościoła odnosiła się w ciągu wieków do szeregu takich działań: bezpośrednia aborcja i eutanazja, rasizm, lichwa, surogacja, tortury, i tak, celowe zagrażanie niewinnym w czasie wojny.

W ostatnich latach w niektórych kręgach Kościoła pojawiały się głosy domagające się tzw. paradigm shift w teologii moralnej Kościoła, który miałby w zasadzie wyeliminować pojęcie czynów z samej natury złych i norm moralnych bez wyjątku. Ale cieszę się, że te próby nie odniosły skutku. Próba obrócenia takich sposobów myślenia potknęłaby całkowitą wizję moralną Kościoła — zwłaszcza jeśli chodzi o wojnę.

Teraz, patrząc praktycznie, czy nauczanie Kościoła zakazuje jakiejkolwiek działalności, która negatywnie wpłynęłaby na cywilów? A co z zabijaniem ich? Odpowiedź brzmi nie, a kluczowym kryterium rozróżniającym jest intencja sprawcy oraz sam charakter czynu.

Na przykład, gdyby amerykańscy generałowie rozkazywali ataki na generator prądu obsługujący bunkier dowodzenia i takie działanie przyniosłoby przewidywalne, lecz niezamierzone skutki dla reszty irańskiej sieci energetycznej, to mogłoby to być uzasadnione z powodu poważnego powodu proporcjonalnego, jaki Kościół nazywa.

Istnieją jednak wyraźne różnice między taką sytuacją a na przykład celowym atakiem na irański zakład energetyczny lub instalację do odsalania wody, gdzie celem jest wyrządzenie poważnych trudności i cierpienia ludności cywilnej w celu wywarcia presji na irański reżim, aby uległ wobec żądań USA. Jeśli taki atak, jak zasugerowałem gdzie indziej, miałby wywołać szeroko rozprzestrzenne ciemności, zepszone jedzenie, panujące choroby, zepsute szpitale i podobne skutki, aby zyskać przewagę w wojnie, to śmiertelne konsekwencje dla ludności stają się częścią celu lub natury samego czynu. Katolicka nauka moralna nalega, że takie działania nigdy nie mogą być podejmowane z jakiegokolwiek powodu — nawet jeśli mogłyby przynieść dobry skutek w postaci szybszego zakończenia wojny.

Katolicy nie są konsekucjonalistami. Koniec. Niektóre czyny są tak złe, tak Fundamentally sprzeczne z dobrem, że muszą być nigdy nie wykonane.

W trakcie konfliktu wojskowego z Iranem roszczenia naszego dowódcy naczelnego były jasne.

Na przykład 22 lipca prezydent Trump wezwał do wysadzenia „JEDNEGO MOSTU LUB ZAKŁADU ENERGETYCZNEGO” za każdy statek Iran atakował w Cieśninie Hormuz. Prezydent proponował to, co może być nazwane harmonogramem kar, nie z powodu militarnej wartości tych celów, lecz ze względu na nacisk, jaki miał wywrzeć na reżim, aby dopuścić swobodny przepływ ropy przez cieśninę. W innych okolicznościach Trump groził infrastrukturze cywilnej „chyba że (irackie przywództwo) usiądzie do rozmów” dla poważnych negocjacji.

A w poniedziałek prezydent powiedział, że ostatnie uderzenia USA na Iran zostały wstrzymane „na prośbę reżimu” i wznowią się „z większą siłą niż wcześniej” jeśli rozmowy nie dojdą do skutku. Trump powiedział, że „nie interesuje go długotrwałe negocjacje.” Warto teraz powiedzieć, że publicznie sformułowana polityka Stanów Zjednoczonych polega na zablokowaniu ataków na infrastrukturę cywilną jako groźbę, którą można ponownie uruchomić.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że Iran nie był również wzorem etyki w tej wojnie. Przywódcy Iranu wielokrotnie grozili (i czasem dotrzymali słowa) atakować naszych sojuszników w Zatoce w podobny sposób. Dotyczy to ataków na kluczowe obiekty w Kuwejcie — w tym instalacje odsalania wody — z których kraj czerpie ponad 90% wody pitnej. Miałem także podobne rodzaje ataków na infrastrukturę w Katarze, Arabii Saudyjskiej i Iraku. Al Jazeera nazwała wybór Iranu, by to uczynić, „zbrodnią wojenną według międzynarodowego prawa humanitarnego.”

Ale trzeba oczywiście powiedzieć, że fakt, iż Stany Zjednoczone mają do czynienia z wrogiem skłonnym popełniać zbrodnie wojenne, nie daje nam żadnego specjalnego prawa do popełniania zbrodni wojennych samym sobą. Wiele milionów Amerykanów w tym miesiącu zastanawia się nad tym, kim jesteśmy jako kraj, gdy świętujemy 250 lat. Jednym z głównych tematów są zasady teologiczne dotyczące równości i godności człowieka w Deklaracji Niepodległości i nasze starania, by lepiej realizować te zasady na przestrzeni dziesięcioleci i wieków. Nie możemy pozwolić, by konflikty takie jak ten z Iranem zniekształciły tę trajektorię. Nie możemy dopuścić, by frustracja z wojny zmieniła nas samych ani to, kim chcemy być.

Detale są sporne, ale wygląda na to, że mamy kolejną przerwę w walkach i kolejną próbę ponownego uruchomienia dyplomacji. Wydaje się, że jednym z powodów, dla których przerwaliśmy, było to, że nasze ataki ponownie nie wywarły pożądanego efektu na reżim. I bardzo prawdopodobne jest, że najnowsza seria negocjacji nie przyniesie rozwiązania. Jeśli tak będzie, niektórzy w administracji mogą być skłonni zaryzykować strategię spalonej ziemi w desperacyjnej próbie zmuszenia irański reżim do zmiany decyzji w kierunku nasilenia cierpienia ludności.

Jeśli do tego dojdzie, Kościół będzie musiał jasno stwierdzić, że USA będą winne zbrodni wojennych. Wystarczy, że nasi przywódcy trzymają tę możliwość jako kartę przetargową nad głowami cywilów. Nie możemy jednak doprowadzić do sytuacji, w której członkowie amerykańskiego wojska staną się zbrodniarzami wojennymi. Czyny z samej natury złe nie mają miejsca w kulturze, która twierdzi, że wierzy w godność człowieka.

Rzeczywiście, jeśli żołnierze mają być proszeni o atakowanie infrastruktury cywilnej, Kościół powinien ich namawiać do odmowy. Arcybiskup ds. Służb Wojskowych Timothy Broglio powiedział wcześniej w tym roku, w kontekście możliwej inwazji na Grenlandię, że jeśli katolicki żołnierz otrzymałby niemoralny rozkaz, „w granicach własnego sumienia byłoby moralnie dopuszczalne nieposłuszeństwo.”

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. USA muszą prowadzić ten konflikt zgodnie z zasadami wojny i podstawowym, niezbywalnym szacunkiem dla ludzkiego życia. Bez wyjątków.

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności