Kongres musi wybrać odpowiedzialność i godność człowieka ponad finansowanie ICE

(RNS) — W Waszyngtonie panuje kryzys odpowiedzialności — taki, w którym administracja wyznacza granice władzy wykonawczej, podczas gdy Kongres coraz częściej odmawia wykonywania swoich konstytucyjnych obowiązków. Nadchodzi moment, gdy Kongres przygotowuje kolejny ogromny projekt ustawy rekonsylacyjnej na początku czerwca, który zablokuje miliardy kolejnych środków na egzekwowanie imigracji, pomijając rodzaj dwustronnych negocjacji i publicznej odpowiedzialności, której od demokracji oczekujemy.

Większa część 72 miliardów tej miary miałaby trafić na finansowanie ICE i CBP do roku 2029. Zamiast wykorzystać proces przydzielania środków do wynegocjowania reform, zabezpieczeń czy nadzoru, kierownictwo Kongresu po raz kolejny wybiera partyjny, przyspieszony proces, który wymaga jedynie głosów partii rządzącej.

Miniony rok był jednym z najkrwawszych w historii przetrzymywania w placówkach ICE, a USA są już na dobrej drodze do pobicia tego rekordu w 2026 roku. Rodzi się pytanie, dlaczego większość członków Kongresu popiera wypłatę na rzecz nieograniczonego egzekwowania imigracyjnego, naznaczonego agresją, naruszeniami praw obywatelskich, odmową udzielenia opieki medycznej, ograniczeniami w duchowej opiece nad detained i więzieniem dzieci — wszystko to bez uchwalenia jednej ustawy o odpowiedzialności legislacyjnej.

Posłowie z obu stron od początku roku wyrażają jasną i natychmiastową potrzebę reform. Kierownictwo Izby odpowiedzialne za finansowanie Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego niedawno przyznało, że wszyscy „czuliśmy coś” z powodu wykorzystania przez administrację ogromnego zastrzyku finansowego w zeszłorocznym projekcie „One Big Beautiful Bill” i że Kongres potrzebuje przepisów nadzoru nad egzekwowaniem imigracji. Mimo to, zamiast domagać się rozliczalności przed zatwierdzeniem kolejnego finansowania, Kongres jest gotowy pogłębić swoje zaangażowanie w same systemy wywołujące szeroki alarm.

Chociaż projekt jest rażący, ten moment jest czymś większym niż pojedynczy projekt budżetowy. To kwestia odpowiedzialności — jednej z podstaw demokracji — lub rosnącego braku tej odpowiedzialności. Historia wielokrotnie pokazywała, że władza bez odpowiedzialności nieuchronnie podważa godność ludzką, osłabia instytucje i sprzyja nadużyciom. Sądy od czasu do czasu ingerowały, by ograniczyć nadmierną ingerencję władzy wykonawczej, a niektórzy parlamentarzyści wyrażali zaniepokojenie związane z niekontrolowaną władzą. Jednak w każdej z wielu kwestii — od uprawnień wojennych po egzekwowanie imigracji i priorytety wydatkowe — Kongres zbyt często ustępował zamiast rządzić.

To dzieje się w czasie, gdy rodziny w całym kraju borykają się z rosnącymi kosztami życia i kurczącej się sieci zabezpieczeń socjalnych. Amerykanie płacą znacznie więcej za mieszkanie, artykuły spożywcze, opiekę zdrowotną, opiekę nad dziećmi i paliwo. W niektórych stanach rodziny wydają rocznie tysiące dolarów więcej, by utrzymać ten sam standard życia. A zamiast reagować na te pilne realia, Kongres wyznacza sobie cel poszerzenia egzekwowania imigracji i, być może, budżet o wartości 1,5 biliona dolarów na nielegalne, nieskuteczne i kosztowne wojny, takie jak konflikt w Iranie.

Te wyzwania nie istnieją w izolacji. W zeszłym roku akt „One Big Beautiful Bill Act” przewidywał niemal 1 bilion dolarów cięć w federalnych programach opieki zdrowotnej, takich jak Medicaid i Medicare, oraz znaczące ograniczenia w programach wsparcia żywieniowego, takich jak SNAP — skutki których już odczuwają ludzie. W Arizonie udział w SNAP spadł do rekordowo niskich poziomów. W Nebrasce nowe wymogi pracy w Medicaid wzbudziły powszechny strach przed utratą pokrycia medycznego. Uchodźcy i wiele rodzin imigranckich również utraciło uprawnienia do podstawowych wsparć, które pomagają utrzymać rodziny w domach, w pełnym braku głodu i w zdrowiu.

Na każdym kroku ustawodawcy podejmują decyzje o tym, co — i kogo — cenimy. I Kongres ponownie to robi, wykorzystując ten partyjny proces budżetowy po raz drugi w ciągu dwóch lat, aby promować bezprawne, przemocowe i wywołujące strach działania wobec obywateli i nieobywateli, unikając jednocześnie szerszych debat i kompromisów. Legislation z zeszłego roku przeznaczyła 170 miliardów dolarów na rozszerzenie aresztowań, zdolności detencyjnych i operacji egzekwowania prawa w całym kraju. Społeczności nadal zmagają się z konsekwencjami.

W miastach takich jak Minneapolis i Los Angeles agresywne i czasem śmiertelne działania ICE i Straży Granicznej wywołały szerokie zaniepokojenie społeczne i rosnące poparcie dla reformy zamiast bezwzględnego egzekwowania. Od 20 stycznia 2025 roku ponad 145 000 dzieci będących obywatelami USA miało co najmniej jednego rodzica aresztowanego i umieszczonego w detencji imigracyjnej, a ponad 22 000 doświadczało detencji obojga rodziców mieszających się w tym samym gospodarstwie. Nie tylko te działania karzą osoby, które przestrzegały prawo, ale także zaburzają amerykański rynek pracy i społeczności. Ludzie ze wszystkimi statusami unikają uczestnictwa w nabożeństwach i szkoł, i unikają uzyskania pomocy medycznej w wrażliwych miejscach z powodu ingerencji i aresztowań naruszających wolności obywatelskie.

Nie potrafię wyobrazić sobie mniej odpowiedniego momentu na dołożenie kolejnych 72 miliardów dolarów do ICE i CBP — zwłaszcza bez wprowadzenia znaczących reform lub mechanizmów odpowiedzialności. Tak, ten naród ma obowiązki prawne do egzekwowania i istniejące interesy publiczne do ochrony. Jednak szacunek dla tych potrzeb nie oznacza lekceważenia światła w każdym z dzieci Bożych.

Jako kwakrzy odrzucamy fałszywy wybór między bezpieczeństwem a godnością ludzką. Prawdziwe bezpieczeństwo nie może być budowane na strachu, okrucieństwie ani niekontrolowanej władzy. Trwałe bezpieczeństwo pochodzi z rozwijających się wspólnot, funkcjonujących instytucji, możliwości ekonomicznych i poszanowania praw człowieka.

I nie jesteśmy sami w tych przekonaniach. W tym miesiącu moja organizacja, Friends Committee on National Legislation, dołączyła do 150 innych organizacji wyznaniowych, wzywających Kongres do odrzucenia tego ustawodawstwa. Zainicjowane przez Interfaith Immigration Coalition, pismo reprezentuje miliony osób wierzących w całym kraju, które wierzą, że nasze polityki imigracyjne powinny odzwierciedlać współczucie, sprawiedliwość i odpowiedzialność — a nie polityczną wygodę.

Ta wiadomość opiera się na wspólnym koncepcie powitania przybysza i na moralnym przekonaniu, że rządy mają zobowiązanie dbać o ludzi, zwłaszcza o tych najbardziej bezbrennych. Pisma święte uczą nas, że miłość nie wyrządza szkody sąsiadowi. Jeśli to zasada ma znaczenie w życiu publicznym, musi oznaczać, że nasz rząd nie może kontynuować finansowania szkód, jednocześnie odmawiając odpowiedzialności za ich konsekwencje.

Ponieważ projekt rekonsylacyjny stoi teraz przed Kongresem, jest to zatem test definiujący — nie tylko pod kątem polityki, lecz także sumienia — bo budżety są rzeczywiście moralnymi dokumentami. Pokazują, czego się boimy, czego bronimy, co cenimy i jakimi sąsiedźmi wybieramy być dla siebie nawzajem.

Kiedy ustawodawcy wrócą w czerwcu, mam nadzieję, że wybiorą drogę odzwierciedlającą nasze najlepsze wartości: współczucie nad okrucieństwem, odpowiedzialność nad niekontrolowaną władzą i godność ludzką nad polityczną wygodą. W tej chwili miłość bliźniego wymaga więcej niż samej retoryki. Wymaga działania.

(Bridget Moix jest sekretarzem generalnym Friends Committee on National Legislation i kieruje dwoma innymi organizacjami kwakrów, Friends Place on Capitol Hill oraz FCNL Education Fund. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności