NOWY JORK (RNS) — Szacuje się, że około 60 tys. uczestników marszu i ponad 100 tys. widzów zgromadziło się na Piątej Alei w niedzielę (31 maja) na Paradzie Dnia Izraela w Nowym Jorku, corocznym wydarzeniu, które budzi krytykę ze strony osób sprzeciwiających się działaniom militarnym Izraela i rządowi.
Nieuczestniczenie w wydarzeniu sprawiło, że burmistrz Zohran Mamdani, działacz pro-palestyński i stanowczy krytyk Izraela, stał się pierwszym urzędującym burmistrzem Nowego Jorku od czasu założenia parady w 1964 roku, który ją opuścił.
Zwolenicy parady twierdzą, że udział ma przede wszystkim na celu wspieranie nowojorskiej społeczności żydowskiej — która od ataków Hamasu z 7 października 2023 r. i toczącej się wojny w Gazie doświadcza rosnącej liczby incydentów antysemickich — a nie działania rządu izraelskiego. Miasto to jest domem dla największej populacji Żydów poza Izraelem.
Kilku innych liderów stanowych i miejskich dołączyło do obchodów i wygłosiło przemówienia, w tym gubernator Kathy Hochul oraz byli burmistrzowie Nowego Jorku Michael R. Bloomberg i Eric Adams. Jessica Tisch, żydowska komisarz policji Nowego Jorku, była marszałkiem.
„Co za niesamowity pokaz jedności, miłości i wytrwałości, gdy dziesiąki tysięcy nowojorczyków pojawiły się na Paradzie Dnia Izraela w NYC” — napisał Adams na Twitterze po paradzie. „Dzisiaj zbojkotowaliśmy antysemityzm i wysłaliśmy silny sygnał: Nowy Jork zawsze będzie stał u boku swojej społeczności żydowskiej, a Nowojorczycy będą zawsze stać z Izraelem.”
W lutowym badaniu przeprowadzonym przez Żydowskie Federacje Ameryki Północnej okazało się, że 9 na 10 Żydów twierdzi, iż popiera prawo Izraela do istnienia jako żydowskiego i demokratycznego państwa, lecz tylko jedna trzecia stwierdziła, że identyfikuje się jako syjonista — słowo, które w wielu kręgach stało się pejoratywne. Choć te statystyki wskazują na to, jak poparcie Żydów dla polityk Izraela — zwłaszcza po blisko trzech latach wojny z Hamasem, Hezbollahem i teraz Irāńskim Korpusem Rewolucyjnym — uległo erozji, sondaż sugeruje, że wielu z nich „nie odrzuca istnienia Izraela ani idei państwa żydowskiego. Reagują na zrozumienie syjonizmu, które obejmuje polityki, ideologie i działania, z którymi się nie zgadzają i do których nie chcą być kojarzeni,” według Mimi Kravetz, dyrektor ds. wpływu w JFNA.
W artykule opinii dla Jewish Telegraphic Agency kilka dni przed paradą, rabin Jill Jacobs, dyrektor naczelna T’ruah: The Rabbinic Call for Human Rights, argumentowała, że parada „stała się testem lakmusowym, który w praktyce zmusza Żydów do podpisania pod agendą rządu Izraela, aby uczestniczyć w głównym nurcie życia żydowskiego, jednocześnie redukując nowojorskich Żydów do jednego aspektu tożsamości żydowskiej — mianowicie do związku z innym krajem.”
Podczas parady Gordon Josey, mieszkaniec Westchester w Nowym Jorku, powiedział, że wsparcie dla Izraela jako państwa nie powinno zależeć od działań jego rządu.
„Nie jestem zwolennikiem Trumpa, ale i tak będę świętował Dzień Niepodległości 4 lipca jako Amerykanin,” powiedział. „Ludzie mogą nie zgadzać się z rządem Izraela, ale wciąż mogą wspierać jedyne państwo, w którym Żydzi są w 100% bezpieczni i akceptowani.”
W obliczu rosnącego antysemityzmu tegoroczny motyw parady, „Dumni Amerykanie, Dumni Syjoniści,” sprzeciwia się starożytnym stereotypom antysemickim twierdzącym, że Żydzi nigdy nie mogą być lojalnymi obywatelami krajów, w których żyją.
Dla Marka Medina, wiceprezesa wykonawczego Federacji UJA-Federation of New York, oglądanie kolejnych grup amerykańskich Żydów radośnie maszerujących w paradzie, śpiewających hebrajskie pieśni i wymachujących amerykańskimi i izraelskimi flagami, było „przepełniającym uczuciem dumy i miłości do Izraela i do Ameryki i do Judaizmu — można kochać wszystkie te byty jednocześnie.”
Stojąc za barierami nowojorskiej policji, w ramach opisanych jako bezprecedensowy poziom zabezpieczeń Parady Dnia Izraela, widzowie czuli się bezpieczni, nosząc jarmułki i żydowskie gwiazdy Dawida na szyjach — coś, czego wielu Żydów przestało nosić z obawy przed byciem celem antysemitów, gdy wyraźnie żydowscy mieszkańcy i turyści odwiedzający Nowy Jork byli w ostatnich latach coraz częściej nękani lub atakowani.
„Przyszliśmy na paradę, by pokazać poparcie dla Izraela i sprzeciwić się antysemityzmowi,” powiedział David Himber, mieszkaniec Long Island. „Ważne jest dla wszystkich, niezależnie od ich poglądów na Izrael, aby wspierać Żydów w Nowym Jorku i na całym świecie.”
Widzowie i maszerujący zgodzili się, że parad a była najbardziej dobrze frekwencją i radością z ostatnich lat podczas Parady Dnia Izraela. Choć nie cechowała ją praktycznie żadna dopracowana zespoły marszowe i wspaniałe platformy charakterystyczne dla innych parad, entuzjazm uczestników — głównie lokalnych żydowskich szkół, grup młodzieżowych, synagog i organizacji wspólnotowych — nadał paradzie klimat wydarzenia z rodzinnego miasta.
Nie wszyscy uczestnicy byli Żydami. Grupa zwana Kongresem Żydowsko-Chrześcijańskiego Zjednoczenia Syjonizmu i inna znana jako American Muslim & Multifaith Women’s Empowerment Council także maszerowały.
W przeciwieństwie do tego, odmowa Mamdaniego udziału w jednej z największych i najgłośniejszych demonstracji dumy żydowskiej i izraelskiej w Ameryce oburzyła wielu Żydów, którzy traktują paradę nie tylko jako demonstrację poparcia dla żydowskiej ojczyzny, lecz także jako istotne święto jedności i tożsamości żydowskiej w czasie, gdy antysemickie incydenty w Nowym Jorku mają miejsce niemal codziennie.
„Pytanie nie dotyczy tego, czy burmistrz może krytykować Izrael. Oczywiście może,” napisał Stephen M. Flatow, prezes Religijnych Zionistów Ameryki, w The Times of Israel. „Pytanie brzmi, czy burmistrz Nowego Jorku rozumie, że dla dużej części społeczności żydowskiej syjonizm nie jest preferencją polityki zagranicznej. Jest częścią żydowskiej tożsamości, żydowskiej historii, żydowskiej pamięci i przetrwania.”
Flatow napisał, że pokolenia burmistrzów Nowego Jorku maszerowały nie dlatego, że zgadzały się z każdą izraelską polityką, lecz że uznawały znaczenie parady dla żydowskiej populacji Nowego Jorku.
Moshe Davis, były dyrektor wykonawczy Biura Burmistrza ds. Zwalczania Antysemityzmu za czasów Adamsa, powiedział The Jerusalem Post, że parada jest „świętem społeczności żydowskiej, która pomogła zbudować to miasto, i trwałą relacją między Nowym Jorkiem a Izraelem — relacją, która wzmocniła nasze szpitale, nasze uniwersytety i naszą gospodarkę.”
Jednak bardziej lewicowo nastawieni Żydzi amerykańscy wyrażają dyskomfort z paradą, argumentując, że stanowi ona poparcie dla rządu prowadzonego przez premiera Benjamina Netanjahu. Niektórzy twierdzili, że obecność ponad tuzina izraelskich parlamentarzystów, w tym skrajnie prawicowego ministra finansów Bezalela Smotricha, na niedzielnej paradzie, dowodzi ich racji.
„Naprawdę nie mogę się doczekać dnia, w którym liderzy najważniejszych nowojorskich instytucji żydowskich będą bardziej oburzeni obecnością Smotricha i innych kahantystów maszerujących w Paradzie Dnia Izraela niż tym, że burmistrz z niej zrezygnował,” powiedziała Jacobs, dyrektor wykonawcza T’ruah, na swoim koncie na Facebooku.
Zamiast łączenia Żydów, powiedziała, parad a „podwaja najbardziej zpolitycznioną i najbardziej kontrowersyjną kwestię, która dzieli społeczności żydowskie” — odnosząc się do Izraela. Zaapelowała o alternatywną liberalną paradę żydowską, która skupiłaby się na kulturze żydowskiej, religii i życiu wspólnotowym, w której Izrael byłby tylko jednym z elementów dla Żydów, którzy go popierają.
Jednak Gavin Rostin, 13 lat, który przybył na paradę z rodziną z Północnego Nowego Jorku, powiedział, że dla niego parada była po prostu radosnym sposobem spędzenia czasu w towarzystwie innych Żydów.
„Gdzie mieszkamy, nie ma zbyt wielu Żydów,” powiedział, „więc przyszliśmy, by być z naszą społecznością.”
