Medytacja, gry 'polowanie na mnicha’ i dwie godziny ciszy: Witaj na buddyjskim obozie letnim

(RNS i NPR) — W Dharma Camp, obozie letnim buddyjskim w Molalli, w stanie Oregon, dzień zaczyna się od 20 minut medytacji i milczenia podczas wykonywania obowiązków domowych aż po śniadanie — to niełatwe zadanie dla niektórych nastolatków i młodzieży, które tu uczęszczają. „Chcesz po prostu gadać i gadać,” powiedziała Isabell Brice, lat 10. „Chcesz po prostu opowiadać o swoich snach i na przykład: ‚Och, widziałam latającego kameleona! Och, widziałam latającego wieloryba!’”

Amerykańskie obozy letnie od dawna noszą cechy religijne, począwszy od XIX-wiecznego „chrześcijaństwa muskularnego”, które motywowało najwcześniejsze programy letnie, a kontynuując przez XX-wieczną silną sieć obozów żydowskich, według Leslie Paris, profesora Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej i autorki „Dziecięca natura: Wzrost amerykańskiego obozu letniego”.

Jednak obozy buddyjskie wciąż należą do rzadkości: mimo że populacja buddyjska w Stanach Zjednoczonych jest większa niż połowa liczebności populacji żydowskiej, nie istnieje ogólnokrajowa sieć obozów i tylko garstka obozów rozsianych po kraju próbuje określić, jak wygląda letni obóz buddyjski.

Niektóre obozy, takie jak ten prowadzony przez Los Angeles Buddhist Coordinating Council, są przeznaczone wyłącznie dla członków buddyjskich kościołów, ale inne, takie jak Dharma Camp, prowadzone przez Dharma Rain Zen Center, społeczność buddyjska Soto Zen, są otwarte dla dzieci i rodzin, które mają jedynie lekkie powiązania z buddyzmem.

Dharma Camp od ponad 30 lat stara się dać dzieciom w wieku 9–18 lat namacalne zrozumienie buddyjskiej praktyki. Nie jest to milczący odosobnienie, lecz obozowicze siedzą w medytacji przez 20 minut, kończąc ceremonią buddyjskiego śpiewu. Następnie przechodzą do pracy w ciszy — zamiatania hali sportowej, porządkowania porozrzucanych kart UNO, kolorowej kredy i innych odpadków z zajęć plastycznych. Dopiero po zjedzeniu śniadania dwugodzinna cisza zostaje przerwana.

Szesnastoletni Cyrus Boyd uczęszcza na Dharma Camp po trzeci letni sezon. Na początku to dla niego wyzwanie. „Szczerze mówiąc, w pierwszy dzień na obozie zawsze mam w sobie „ojej, muszę tu siedzieć przez 20 minut”. Jednak to w pewnym sensie zostaje z tobą. Jeśli naprawdę wyciszysz swój umysł i po prostu wejdziesz w siedzenie, to jest przyjemne. To po prostu krótkie poranne chwile, kiedy możesz oczyścić umysł.”

Buddyjscy kapłani i mnisi obsługują Dharma Camp, a uczestnicy zabaw grają w gry, które mają zapewnić zabawę — a także przekazywać buddyjską praktykę. „To jest po prostu rozsiane przez cały dzień. A większość z tego to obóz letni. Większość tego przypomina czas zabawy,” powiedział Kakumyo Lowe, opat Dharma Rain Zen Center w Portland, Oregon, który spędził 27 lat na Dharma Camp. Są klasyczne elementy obozu: bitwy wodne, bransoletki przyjaźni i gry piłkarskie, ale gdy obóz organizuje kolorową wojnę, każda drużyna rywalizuje w imieniu określonego bodhisattwy, czyli oświeconej postaci z buddyjskiej linii. Przechodzą przez różnorodne wyzwania, oceniane według współpracy, inkluzji, pracy zespołowej, życzliwości i spokoju.

Dzieci spędzają również popołudnie na grze chintzy w hunt-a-monk, coś w rodzaju chowanego z mnichami.

„Wiele osób myśli o buddyzmie jako o medytacji i naukach buddyjskich,” powiedziała Rev. Sumi Loundon Kim, buddyjska kapelan Yale University i autorka książek o rozwijaniu buddyjskiej praktyki w dzieciach i młodzieży. „Jeśli masz osiem lat, masz mniej niż zerowe zainteresowanie tymi rzeczami.”

Kim powiedziała, że obozy buddyjskie mogą zapewnić dzieciom „silne poczucie” duchowej praktyki, angażując ich zmysły pięciu. Obozy letnie buddyjskie mogą również stanowić potencjalny bonus w postaci drogi do duchowej praktyki dla ludzi z różnych środowisk i tradycji, dodała. „Ponieważ to tradycja wiary, która nie koncentruje końcowych celów zbawienia na Bogu ani na postaci Boga, może być ateistyczna lub agnostyczna w tej kwestii,” powiedziała Kim.

Czy obóz buddyjski inspiruje dzieci do przyjęcia buddyjskich praktyk, nie jest jasne. Nie ma jednak badań, chociaż Narodowe Studium Młodzieży i Religii, które przyglądało się obozom letnim różnych tradycji religijnych, wykazało zależność między uczestnictwem nastolatków w obozach religijnych a siłą ich wiary religijnej.

Jednak dla niektórych rodziców obozu religijna tożsamość nie jest jedynym celem. „To nie tak, że koniecznie chcę, aby mój syn został buddystą, lecz chcę, by miał doświadczenie przebywania wśród ludzi o otwartym sercach,” powiedziała Sarah Konen Clark, „laicki uczeń” w Dharma Rain Zen Center, która wysłała syna na Dharma Camp przez trzy lata.

Niektórzy obozowicze, tacy jak Evie Phillips, 12 lat, powiedzieli, że chcą zabrać praktyki do domu. „Zdecydowanie będę medytować dużo więcej po tym, bo to po prostu uspokaja i tak dalej,” powiedziała Phillips.

Dziewiętnastoletnia Violet O’Herron, która przeszła od obozowiczki do wychowawczyni w Dharma Camp, mówi, że jej mama mówi, iż po powrocie z obozu wydaje się mieć blask.

„Mam tu tak głębokie poczucie jaźni, które zawsze tu znajduję, a potem mogę zabrać ze sobą wszędzie, dokąd idę,” powiedziała O’Herron.

Jedna z nauk Buddy mówi, że wszystko jest nietrwałe. Dzieci na Dharma Camp — i inne obozy buddyjskie — uczą się praktyki pozostawania spokojnymi pośród całej tej zmienności i słuchania, co jest prawdą. Że ogniska w końcu zgaśną. Że lato minie, a te dzieci staną się dorosłymi. I może zabiorą ze sobą kawałek tego obozu.

Deena Prichep to nagradzana producentka dźwięku, pisarka i redaktorka z Portland, Oregon. Ta historia została wyprodukowana we współpracy NPR i RNS. Posłuchaj radiowej wersji tej historii.

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności