(RNS) — Historie o nieuzasadnionym wpływie miliarderów na amerykańskie życie i politykę stały się, niestety, dość powszechne. Większość z tych komentarzy koncentrowała się na miliarderach z Doliny Krzemowej. Jednak nowa książka rzuca światło na nadmierny wpływ miliarderów działających w innych sektorach: sztuce, rzemiośle i konserwatywnym chrześcijaństwie.
W „Ewangelia według Hobby Lobby: W środku dążenia rodziny miliarderów do stworzenia chrześcijańskiego narodu” dziennikarz Michael Blanding opowiada historię Greensów, rodziny miliarderów, którzy posiadają i prowadzą potężny łańcuch sklepów z artykułami plastycznymi Hobby Lobby.
Centralnym punktem opowieści jest to, w jaki sposób ich specyficzny rodzaj konserwatywnego ewangelikalizmu chrześcijańskiego, wraz z towarzyszącą mu polityką republikańską, kształtuje sposób, w jaki wykorzystali swój majątek, aby próbować przemodelować świat zgodnie z ich wyobrażeniem Boga i dobra moralnego. Ich historia zasługuje na uwagę przede wszystkim ze względu na to, jak skutecznie zamienili swoją olbrzymią fortunę w wpływy polityczne, społeczne i religijne.
W książce opublikowanej w ubiegłym miesiącu przez PublicAffairs Blanding rysuje różne sposoby, w jakie Greensowie wykorzystali pieniądze, by wspierać konserwatywnych aktorów religijnych i politycznych — od znacznych darowizn na Instytut w Zasadach Podstaw Życia Billa Gotharda (ze względu na „Shiny Happy People”) po powtarzane dotacje o wartości milionów dolarów dla konserwatywnej organizacji prawno‑obronnej Alliance Defending Freedom. Ta ostatnia była kluczowym architektem przepisów i spraw prawnych, które obaliły Roe v. Wade i była ważnym motorem ustaw anty-LGBTQ+ w USA i poza granicami kraju.
Blanding opowiada także o (nie)dobrej zabawie rodu Greenów w zdobywanie artefaktów dla ich Muzeum Biblii, często w sposób prawnie wątpliwy. W ten sposób wskazuje, w jaki sposób wykorzystali swój majątek, aby wpływać na to, które osobistości-naukowcy mają dostęp do ważnych artefaktów biblijnych, co grozi wypaczeniem badań biblijnych w kierunku konkluzji zgodnych z wolą ich sponsorów.
Jako profesor filozofii i prawa, uważam „Ewangelię według Hobby Lobby” za istotną ze względu na to, co ujawnia o politycznym zbrojeniu Pierwszej Poprawki oraz o tym, jak łatwo pieniądze potrafią zniekształcić nawet szczere próby poznawania i promowania prawdy.
Blanding przedstawia wszechstronny obraz rodziny Greenów, płynnie łącząc teologiczne, religijne, ekonomiczne, społeczne i polityczne siły, które ich ukształtowały, a które z kolei oni kształtowali. Książka, podążając chronologicznie, rozpoczyna się od opisu pentekostalizmu, w który urodził się patriarcha rodziny Green, David Green.
David był synem ubogich, lecz pobożnych pastorów pentekostalnych. Wszyscy pięcioro jego rodzeństwa objęli role w służbie, co — zgodnie z relacją Blanding — sprawiło, że David poczuł się „czarną owcą” rodziny.
Pomimo bycia nieśmiałym i mającym problemy z nauką, David odkrył, że ma talent do handlu detalicznego, pracując w sklepach sieciowych w swoim rodzinnym Oklahomie jako nastolatek i w wieku dwudziestu lat. Dzięki ciężkiej pracy i czujności szybko awansował na stanowiska kierownicze w sieci TG&Y.
Jednak David powiedział, że jego matka była niezadowolona. Zapamiętał, że kiedy opowiadał o swoich zawodowych osiągnięciach, jej odpowiedź brzmiała: „O, a co robisz dla Pana?”
Większość dalszej motywacji Davida jawi się jako próba odpowiedzi na to pytanie poprzez wykorzystanie pieniędzy do szerzenia Królestwa Bożego, według jego rozumienia.
Blanding pisze z perspektywy dobroczynnego obserwatora z zewnątrz, zwykle pozwalając Greensom i innym postaciom mówić za siebie. Robi to przy tym unikając dawania Greensom taryfy ulgowej, gdy ich poglądy są sprzeczne z dostępnymi dowodami (co często ma miejsce). Rodzina odmówiła rozmowy z nim do książki, więc relacje Blanding opiera się na dotychczasowych wywiadach, dokumentach prawnych i wielu innych źródłach, z których wiele zawiera własne relacje Greensów na temat ich historii.
Na przykład, według książki, David opowiadał, że w Boże Narodzenie 1994 roku z przerażeniem odkrył, iż w tym dniu w The Sunday Oklahoman nie ma żadnej wzmianki o Bożym Narodzeniu. Od tego czasu utrzymuje, że wydarzenie to zadecydowało o jego decyzji, by publicznie szerzyć wiarę chrześcijańską. Jednak Blanding donosi, że w Boże Narodzenie 1994 roku gazeta zawierała „dziesiątki wzmiank o Bożym Narodzeniu, zaczynając od dużego zdjęcia sceny żłóbkowej z Dzieciątkiem w żłobie na okładce pierwszej strony”.
Co istotniejsze, gdy Greensowie zaskarżyli rząd federalny w sprawie wymogu Ustawy o ochronie zdrowia (Affordable Care Act), aby niektóre plany ubezpieczenia zdrowotnego pracowników obejmowały antykoncepcję, zrobili to, twierdząc że niektóre formy antykoncepcji mogą zapobiec implantacji zapłodnionego jaja w macicy, co uważali za rodzaj aborcji. Jednak, jak zauważa Blanding, badania naukowe dostępne podczas ich pozwu zdyskredytowały te twierdzenia. (Greensowie ostatecznie wygrali w kontrowersyjnym, 5–4 orzeczeniu Sądu Najwyższego, podział polityczny był wyraźny.)
Jak relacjonuje Blanding, podczas rodzinnego spotkania na początku lat 2000, najstarszy syn Davida, Mart, wyraźnie sformułował ideę, która od dawna kierowała działaniami Greensów. „Jakie jest jedyne słowo, które nasza rodzina będzie znana za 50 lat?” Jego odpowiedź brzmiała: „Biblia.”
Oprócz hojnych darowizn na rzecz tych, którzy zajmują się tłumaczeniem i rozpowszechnianiem Biblii, Greensowie ostatecznie zdecydowali się na bezpośrednie zaangażowanie w szerzenie Biblii przez utworzenie Muzeum Biblii w Waszyngtonie, D.C.
Blanding barwnie opisuje chaotyczny proces, dzięki któremu Greensowie nabywali artefakty dla muzeum. Mart i jego brat Steve często podróżowali na Bliski Wschód i płacili wysokie sumy za przedmioty od sprzedawców, którzy często podawali naciągane wyjaśnienia co do tego, skąd pochodzą nabywane przedmioty. Ostatecznie federalne śledztwo wykazało, że Greensowie kupili tysiące przedmiotów, które były skradzione lub sfałszowane.

Blanding opowiada również o magazynach pełnych niewłaściwie przechowywanych starożytnych artefaktów obok kiczowatego asortymentu Hobby Lobby oraz o przerażonym pracowniku, który widział jednego z gości Greensów, Marco Rubio, stojącego nonszabo nad cennym artefaktem z filiżanką kawy w dłoni.
Wydaje mi się, że uderza, jak zachowanie Greensów tak ładnie wpisuje się w rodzaj bezceremonialnego podejścia do prawa i jego konsekwencji, które tak często obserwujemy wśród ultrabogatych. Mimo że ich motywy mogą być nieco szlachetniejsze niż motywy Elona Muska czy Jeffa Bezosa, efekt odrętwienia wywołany skrajnym bogactwem wydaje się podobny.
Muzeum Biblii to opowieść o działaniu bez zastanowienia (a jeśli w ogóle) późniejszym myśleniu. To z kolei ujawnia szerszy problem. Greensowie byli skoczni w działanie, próbując doprowadzić świat do zgodności z ich rozumieniem Biblii. Jednak Greensowie nie są biblistami i nie włożyli pracy w zdobycie prawdziwej, eksperckiej wiedzy o Biblii.
Zamiast tego Greensowie płacili za dostęp do uczonych, których poglądy zgadzają się z tym, co Greensowie już myślą. Związywanie się z tym stosunkowo niewielkim podzbiorem ewangelikalnych uczonych (i pseudo‑naukowcami, takimi jak David Barton) wydaje się dawać im fałszywe poczucie pewności co do trafności i rygoru ich poglądów na Biblię i jej rolę w amerykańskiej historii. Innymi słowy, zdobyli najlepsze źródła potwierdzające ich uprzedzenia, na jakie mogą sobie pozwolić pieniądze.
Żyjemy w świecie, który coraz bardziej jest kształtowany przez poglądy i preferencje miliarderów. Dotyczy to Greensów i ich poglądów na Biblię oraz politykę USA. W tym sensie to, co Blanding nam ukazuje o Greensach, pomaga nam zrozumieć siebie i nasz świat.
(Mark Satta jest adiunktem filozofii i prawa na Wayne State University w Detroit. Jego badania koncentrują się na Pierwszej Poprawce, prawach obywatelskich, filozofii prawa i epistemologii społecznej, między innymi. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.
