Po modlitwie misjonarze wyświetlają mapy wirtualne i wybierają świat do wejścia, co Kuligowski opisał jako sztukę samą w sobie — 20 użytkowników to „słodki punkt”, wystarczająca aktywność bez chaosu.
Gdy znajdują się w danym świecie, misjonarze rozpadają się na mniejsze grupy i wyszukują cichsze zakątki, gdzie ludzie rozmawiają. Zaczynają od luźnych tematów. „Ładny awatar,” mógłby powiedzieć Kuligowski. „Czy go zrobiłeś sam/a?” Po pewnej rozmowie zaczynają kierować rozmowę ku religii: „Czy wiara ma jakąkolwiek rolę w Twoim życiu?” lub „Wcześniej dzisiaj czytałem w Biblii.”
Nic, trzydziestokilkuletni pracownik socjalny z Danii, spotkał misjonarzy podczas jednej z ich piątkowych wypraw. Zdecydował się nie podawać nazwiska, ponieważ w sieci woli pozostawać anonimowy — część tego, co przyciągnęło go do VRChat. W wirtualnym świecie pojawia się jako mały, unoszący się kot.
„Jesteście naprawdę spokojni,” powiedział Nic, gdy po raz pierwszy spotkali się w świecie japońskiego ogrodu. „Po prostu słucham.”
Po tym spotkaniu Nic dołączył do misjonarzy na kilka kolejnych piątkowych wypadów i podróżował z nimi do VRChurch. Uważał się za chrześcijanina głównie dlatego, że wychował się w tym sposobie. Gdy wspomniał, że zaczął używać kart tarota do podejmowania decyzji, jeden misjonarz Cru wysłał mu na Discord artykuł z przypisem do fragmentu Biblii ostrzegającego przed wróżbiarstwem.
ZWIĄZANE: Ta poranna msza na Zoomie stała się satelitą miłości
Nic ostatecznie przestał dołączać do misjonarzy, ale przyznał, że ceni sobie miejsce do prowadzenia rozmów na temat religii.
„Miło mieć ludzi, z którymi można porozmawiać o duchowych, pogłębionych kwestiiach online,” powiedział RNS. „W VR to dość rzadko spotykane.”
W opowieści o jednym ze swoich sukcesów Kuligowski opisuje zatłoczony świat statku kosmicznego, w którym on i współpracownik rozmawiali z kobietą z Chin, która powiedziała, że chciałaby pójść do kościoła. Zaprosili ją do wirtualnego kościoła, a gdy troje weszło, zza ich pleców wszedł cichy, czwarty użytkownik. To spotkanie ostatecznie doprowadziło nieproszonej osobie do udziału w wirtualnej mszy kościelnej i nawiązania kontaktu z realnym duszpasterstwem na kampusie.
„To był jeden z moich największych wspomnień,” powiedział Kuligowski.
Założona w 1951 roku jako Campus Crusade for Christ, Cru tradycyjnie koncentrowała się na ewangelizacji i dyscyplinowaniu wśród studentów i młodych ludzi, ale w ostatnich latach weszła również do świata gier wideo, a obecnie także do rzeczywistości wirtualnej.

Heidi Campbell, profesor na Texas A&M University, badaczka religii cyfrowej, powiedziała, że wysiłki takie jak Cru datują się na lata 90., kiedy Fundacja Billy’ego Grahama zaczęła szkolić chrześcijan do rozpoczynania rozmów w internetowych czatach.
„To praca polegająca na postrzeganiu tych cyfrowych przestrzeni jako nowego, religijnego terytorium frontu ewangelizacji w wielu aspektach,” powiedziała Campbell.
Ich obecność w VRChat nie jest jednak powszechnie akceptowana. Wątek na subreddicie VRChat, kwestionujący „napływ” chrześcijan, zebrał prawie 200 komentarzy. Jeden użytkownik wymienił „bar o zachodzie słońca” i „nocny taras” wśród światów, w których misjonarze są najaktywniejsi. Kilku komentatorów wyraziło obawy, że misjonarze mogą wprowadzić do VRChat poglądy anty-LGBTQ+, platformy znanej z otwierania na różnorodne tożsamości płciowe.
Campbell powiedziała, że obawy przed tym, iż misjonarze mogą zachwiać kulturą online, są powszechne.
„Uważam, że to jedna z głównych krytyk, że ludzie wchodzą i próbują przejąć kontrolę i przemienić to w coś, czym nie jest,” powiedziała Campbell. „Niezależnie od tego, czy misjonarze pochodzą z Cru, czy z innych internetowych grup misyjnych, istnieje przekonanie, że powinni być częścią kultury, zgodnie z tymi samymi zasadami dotyczącymi adaptacji do obcych krajów.”
Misjonarze, którzy biorą udział w cotygodniowych spotkaniach Cru, to od Geoffery’ego Powella, który spędził w VRChat tysiące godzin, po Curtisa, który powiedział, że rzadko korzysta z platformy poza ewangelizacją.
Powell, 28-letni artysta multimedialny i naukowiec komputerowy, powiedział, że VRChat przyciąga go ze względu na jego twórczy potencjał, pozwalający użytkownikom tworzyć „dowolne światy lub postacie, jakie tylko zechcesz.”

Jednak po siedmiu latach spędzonych na VRChat Powell dostrzegł społeczność często dotkniętą samotnością, alkoholizmem, myślami samobójczymi i wyraźną aktywnością seksualną, w tym wykorzystywanie przestrzeni do udostępniania pornografii i prowadzenia wirtualnych grupowych kontaktów seksualnych. W ostatnich latach doniesiono o oskarżeniach o molestowanie seksualne i o to, że dzieci mają dostęp do wirtualnych klubów striptease.
„Kiedy lepiej poznałem tę społeczność, naprawdę zacząłem odczuwać ból,” powiedział Powell, który pomagał członkom Cru nawigować po VRChat w początkowych dniach grupy i pozostaje jej lokalnym ekspertem technicznym. „Wiedziałem, że ludzie w VRChat to realni ludzie, do których Bóg chciał, żebym dotarł.”
W przypadku Stewarta Freemana nawiązanie kontaktu z pastorem w VRChat zmieniło wszystko w jego życiu.
Po zerwaniu sześcioletniego związku Freeman wpadł w to, co nazywa swoim „najniższym punktem” i zaczął spędzać noce w VRChat — łącznie ponad 10 000 godzin, często grając od po pracy aż do 5 nad ranem. Powiedział, że wpadł w mroczniejszą stronę tej przestrzeni.
„ Żonglowałem relacjami z różnymi kobietami w tej przestrzeni,” powiedział. „I goniłem każdą drogę, którą ta przestrzeń próbowała wmawiać mi nadzieję.”
To się zmieniło, gdy spotkał Jasona Polinga, pastora z Kalifornii z Cornerstone Church, który zaczął odwiedzać go w jego „domowym świecie” VRChat — prywatnym świecie, który każdy użytkownik tworzy dla siebie — aby co tydzień czytać Biblię i przechodzić przez Pismo razem z nim.
„Jak to brzmi szalenio, Bóg użył wirtualnej rzeczywistości, by powołać kogoś do tej przestrzeni i przedstawić pełnię ewangelii,” powiedział Freeman, który dorastał jako chrześcijanin, ale sam siebie nazywał nim tylko z powodu rodziców. „To był pierwszy raz, kiedy uwierzyłem w ewangelie.”

Po duchowym prowadzeniu w VR, powiedział, że poczuł powołanie Boga do tej pracy na pełny etat, ostatecznie sprzedał swój biznes i przeprowadził się do Orlando, by dołączyć do Jesus Film Project Cru i pomagać innym ludziom w VR znaleźć Boga.
„Jedną z najważniejszych rzeczy, które są mi najbliższe sercu, jest wchodzenie w najciemniejsze miejsca, poznawanie osób w tej przestrzeni, rozwijanie z nimi relacji, a następnie wskazywanie im odpowiedzi, których szukają,” powiedział Freeman.