Mormon ojciec i jego gej syn: ikony kultury popularnej LDS, postanawiają zostać w pokoju

(RNS) — Kiedy Jeff McLean był malutkim niemowlakiem na początku lat osiemdziesiątych, w jego ramionach trzymała go ikona srebrnego ekranu Jimmy Stewart. A podczas jednych z Jeffa dziecięcych urodzin, legenda teatru i kina Celeste Holm była tam, by pomóc w świętowaniu.

Takie było życie w rodzinie McLeanów, gdzie muzyka, sława i wiara w Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich przecinały się ze sobą. Gwiazdy pojawiały się za sprawą ojca Jeffa, Michała McLeana, który w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych tworzył wiele filmów i reklam dla Kościoła Jego Świątobliwości Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Michał był błyszczącą gwiazdą, który także pisał i nagrywał muzykę inspirowaną — „odpowiedź Mormonizmu na Billy’ego Joela.” Podróżował po świecie, występując przed tysiącami słuchaczy i dając świadectwo swoich przekonań religijnych.

Jeff kochał wiele rzeczy związanych z dorastaniem w tej orbicie. Najmłodszy z trojga dzieci McLeanów, Jeff był naturalnym wykonawcą i utalentowanym piosenkarzem. Cieszył się z podróży z tatą po drogach i spełniał wiele oczekiwań Kościoła wobec młodych mężczyzn: Orzeł Skauta, misja, BYU. Zrobione, zrobione, zrobione.

Ale zawsze w nim ukrywał sekret. Był gejem — wyraźnie, całkowicie, nie interesował się dziewczynami w romantycznym sensie — i jego rodzice po prostu tego nie dostrzegali lub nie chcieli dostrzec. (To mimo faktu, że gdy Jeff miał 3 lata, prosił o lalkę Strawberry Shortcake na Boże Narodzenie, a jego rodzice poszli o krok dalej, zapewniając nie tylko samą lalkę, lecz także przylegający domek dla lalek i kilku przyjaciół Strawberry.)

Michał teraz mówi, że po prostu nie miał kategorii, by zrozumieć gejowskie dziecko. W nowej książce „Stay in the Room” (Zostań w pokoju), którą napisał wspólnie z Jeffem i ich terapeutą Bradem Reedyem, Michał przyznaje, że Kościół wyjaśniał, iż bycie gejem to wybór. „Ponadto: ‘Bóg nie wysłałby mi wyzwania, którego nie mógłbym znieść.’”

Matka Jeffa była w podobnym zaprzeczeniu. Gejowskość miała pochodzić albo z nadopiekuńczej matki, czego ona nie była, albo z bycia molestowaną, czego Jeff nie doświadczył. Więc „stwierdziła, że jestem po prostu wrażliwą duszą, która w przyszłości będzie świetnym mężem.”

W „Stay in the Room” Jeff opowiada, jak nauczył się ukrywać swoją gejowskość jako młody mężczyzna w ich ultramolczerowskiej społeczności Heber City w stanie Utah. Najlepszym sposobem na przetrwanie, uznał, było stać się tym, kim wszyscy chcieli, żeby był. Tak więc błyszczał na scenie i w musicalach teatralnych, doprowadzając widownię do łez radości i obecności Ducha Świętego. Tymczasem jednak regularnie się masturbował, czego kościół uczył jako grzech.

Życie na dwóch frontach kosztowało Jeffa — urastało to do pełni dopiero w jego dwudziestych latach.

Krótko mówiąc, opuścił BYU, by nagrać album, a potem w dużej mierze opuścił kościół. Śpiewał i tańczył na statku wycieczkowym, potem w kilku produkcjach Broadway u w trasie, zdając sobie sprawę, że świat jest znacznie większy niż to, czego go uczono, i że „miopia kultury, z której pochodziłem — na marginesie mniej niż 0,002 procent populacji świata — próbowała otoczyć Boga o nieskończonej wielkości.” Ta wolność była ekscytująca, ale jednocześnie zmagał się z ogromną złością. Wchodził i wychodził z relacji, mając nadzieję znaleźć Jednego Prawdziwego Mężczyznę, który uczyni go kochanym i zlikwiduje wszystkie jego wątpliwości. Zrobił trochę narkotyków, a potem zrobił ich wiele.

W trakcie tej drogi Jeff ujawnił rodzinie swoją orientację i ostatecznie przedstawił ich swojemu narzeczonemu. Trwały stereotyp LDС kultury mówi, że trzeba szybko zaręczyć się z pierwszą poważnie poznaną osobą. To klucz do dorosłej legalizacji w świecie zorientowanym na małżeństwo. Więc Jeff poszedł na całość.

To był 2008 rok, dziwny czas polityczny dla Jeffa, by ogłosić swoje zaręczyny. Michał, który mieszkał w południowej Kalifornii, był pouczany w kościele, że małżeństwa jednopłciowe to niebezpieczna zło, które członkowie kościoła muszą zwalczać poprzez poparcie Propositions 8. Michał chciał wesprzeć syna, ale także proroka. „Nie byłem przekonany, że to jest rzecz, którą powinniśmy robić,” powiedział RNS. „Ale zrobiłem to, o co kościół prosił.”

W międzyczasie Michał zastanawiał się: „Czy zdradzam Jeffa?” Były momenty, kiedy „słyszałem w kościele pewne rzeczy i musiałem wyjść do auta, zamknąć drzwi i krzyczeć.”

Dla Jeffa, nie był to aż tak duży gniew wobec Prop 8. Był zajęty swoją firmą koncertową i planowaniem ślubu, a jego uwaga była na kościelnych machinacjach politycznych. A to nie znaczy, że Jeff nie był zły na tatę. W rzeczywistości tytuł ich książki odnosi się do epickiej walki, która wybuchła, gdy Michał odwiedził Jeffa na przystanku trasy w Teksasie, a Jeff wrzasnął na niego przez niemal godzinę. Cały ból z dzieciństwa wylał się na wierzch, gdy Jeff krzyczał, że nie ma nic do powiedzenia o tym, co myśli Michał, i nie chce mieć z nim nic wspólnego; rodzina nigdy nie widziała go takiego, jak potrzebował być widzianym.

Powiązane: Mormonizm a prawa LGBT: trochę postępu, jeszcze więcej pytań

Michał początkowo miał skłonność do obrony siebie lub po prostu do ucieczki. „Myślę sobie: muszę stąd wyjść. Nie muszę tego słuchać. To najgorsza rzecz, jaką mogłem sobie wyobrazić.”

Jednak usłyszał głos, który zidentyfikował jako Ducha, mówiący: „Nie możesz odejść. Musisz zostać w tym pokoju.” Jego zadanie polegało na wysłuchaniu bólu Jeffa — i nie tylko słuchaniu, by mieć materiały na następną rozmowę.

A w końcu usłyszał swojego syna — wszystkie lata bólu i samotności. Ból był tak wyraźny, że mógł powiedzieć Jeffowi: „Gdybym był powodem, nienawidziłbym siebie również.”

To był przełomowy moment, ale oboje — ojciec i syn — stanowczo twierdzą, że od tamtego czasu mieli wiele wzlotów i upadków w ich relacji. To nie była magiczna, jednorazowa chwila pojednania. W kolejnych latach Jeff rozwiódł się, pogłębiał używki i przeszedł długą drogę do trzeźwości i odczuwanego wtedy pokoju.

Michał również się zmienił. W rzeczywistości przeszedł dziewięcioletni okres, w którym Bóg nie wydawał się odpowiadać na jego modlitwy. Po dekadach bycia złotym dzieckiem Kościoła, to było pokorne doświadczenie — burzyć niebiosa, które były milczące.

„Jestem facetem, który sprzedał 2 miliony utworów o ‚Trzymaj się, nadejdzie światło’ — powiedział Michał. „Jak mam iść i powiedzieć ludziom, że wszystko źle zrozumiałem? Czy mam zrobić trasę, która powie: ‘Żartowałem: Jesteś sam’?”

Ale Michał wyszedł z kryzysu wiary na drugą stronę, ostatecznie opowiadając o tym w krótkim wideo, które obejrzano w serwisie YouTube ponad 600 000 razy. Wyraźnie, jego wrażliwość poruszyła żyłki nerwowe.

Powiązane: Nowy post-mormonowy singiel Davida Archuleta jest bogato przesiąknięty wiarą mormona

A Jeff, choć nie uczestniczy już w Kościele LDS, odkrył wiarę w Boga o wiele większego i bardziej kochającego niż bezwzględny dowódca, o którym był naucza­ny. „Tamten Bóg był surowym sędzią,” śmieje się. Też ponownie wszedł w nowy związek małżeński.

Razem, ojciec i syn, mają nadzieję, że ich historia pojednania może uleczyć innych. Będą kochać się nawzajem w dobrych i złych chwilach, będą rozmawiać — nawet jeśli czasem będą krzyczeć. Pozostaną w pokoju. „Chciałem, żebyś wiedział, że naprawdę się kochamy,” powiedział Jeff. „Mój tata mnie wspiera i jestem jego numerem jeden fanem.”

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności