(RNS) — Wielkie uwagi zwrócono na trwające ataki administracji Trumpa na muzea Smithsonian i na historię amerykańską ogólnie, ataki, które obejmowały, ale nie ograniczały się do, usunięcia tablic dotyczących niewolnictwa, ponownego ustawienia pomnika generała konfederatów w Waszyngtonie oraz, najnowszym latem, nowego rozkazu wykonawczego nakazującego Smithsonianowi umieszczanie na zewnątrz budynków muzealnych tablic „ostrzegających odwiedzających przed ideologicznym przejęciem w Narodowym Muzeum Historii Ameryki.”
Co mniej znane jest, to fakt, że obok swoich roszczeń, iż Muzeum Historii Ameryki Smithsonian promuje „skrajny aktywizm polityczny”, Trump i jego sojusznicy jednocześnie wykorzystują pobliskie „Muzeum Biblii” — mieszczące się dosłownie kilka jardów od muzeów Smithsonian na National Mall — by legitymizować alternatywną, chrześcijańsko-nacjonalistyczną historię Ameryki.
Zaledwie nieco ponad rok temu Trump przemawiał w Muzeum Biblii, wychwalając jego założycieli, Steve’a i Jackie Greenów, za stworzenie „muzeum, które czci najczęściej czytaną księgę w historii.” Trump posunął się nawet do stwierdzenia, że „Muzeum Biblii przyciąga tutaj więcej ludzi niż jakiekolwiek inne miejsce.” Choć jego składnia bywa zawiła, zdaje się sugerować, że twierdzi on, iż Muzeum Biblii przyciąga więcej zwiedzających niż sąsiednie Smithsonian oraz inne muzea w Waszyngtonie, DC, co jest twierdzeniem nieprawdziwym.
W tym roku, latem, gdy ludzie zjeżdżali do stolicy, by świętować 250. rocznicę Ameryki, Muzeum Biblii zaproponowało zwiedzającym jednoczesne i skoordynowane „doświadczenie muzealne”, które miało współgrać z Rededicate 250 oraz The Great American State Fair. Świadome dążenie Muzeum Biblii do jednoczesnego wykorzystania rocznicy 250. i zaoferowania własnej alternatywnej historii jest jasne z treści strony głównej serwisu, która brzmi: „Nagrodzone i nieustannie zaskakujące, Muzeum Biblii znajduje się zaledwie trzy przecznice od Kapitolu USA i oferuje coś dla każdego: rzadkie artefakty obejmujące 4 000 lat, immersyjne doświadczenia, które ożywiają narrację biblijną, oraz rozmowy, które zmienią sposób, w jaki postrzegasz historię Ameryki.”
3 lipca Muzeum Biblii zadebiutowało z nową wystawą „Sacred Liberty”, która „podkreśla osoby, których losy zostały dotknięte Biblią w całej historii Ameryki — zarówno historycznie wpływowe postacie, jak i codzienni Amerykanie,” oraz „ukazuje sposoby, w jakie te osoby używały Biblii, (wyciągając) motywy związane z Biblią w fundamentowych i wpływowych dokumentach amerykańskich.”
Zanim ta wystawa została otwarta (jest bezpłatna dla publiczności, w przeciwieństwie do standardowej opłaty 35 USD za dorosłych), Muzeum Biblii zaprezentowało także zaktualizowaną wersję swojej flagowej ekspozycji, „Wpływ Biblii”, która została przemianowana na „Biblia w Ameryce”, wraz z zupełnie nową wystawą zatytułowaną „Biblia w czasach wojny.” Razem te ekspozycje stanowią ważne okno do świata pseudo-historii, który chrześcijańscy nacjonaliści chcieliby wprowadzić na miejsce złożonej wersji amerykańskiej historii utrwalonej i prezentowanej przez Smithsonian.
Idea paternalistyczna, według której marginalizowane grupy znajdowały uzasadnienie swoich praw w wpływie Biblii i jej obecności w dokumentach założycielskich Ameryki, powtarza się na całej wystawie, a jeden panel wyjaśnia, że „choć pogląd Założycieli na prawa w pełni stosował się tylko do białych mężczyzn będących właścicielami posiadłości, otworzył drogę innym grupom, które w przyszłych pokoleniach będą walczyć o własne prawa.” W sekcjach badających argumenty za i przeciw zniesieniu niewolnictwa, prawa kobiet do głosowania i praw obywatelskich, muzeum reinterpretują wszystkie ruchy wyzwalania jako rozwinięcia wynikające z biblijnej formy protestanckiego chrześcijaństwa. Choć chrześcijaństwo było znaczącym wpływem w życiu wielu amerykańskich liderów, ponowne ujęcie historii Ameryki jako z natury związanej z Biblią jest zarówno niedokładne, jak i mylące.
To, co dzieje się tutaj, to coś więcej niż kwestia konkurowania nad historycznymi akcentami czy różnic w interpretacji. Muzeum Biblii, przy wsparciu administracji Trumpa i jej sojuszników, przyjmuje znane materialne aspekty muzeów (tablice informacyjne, interaktywne wystawy, artefakty) razem z samym terminem „muzeum”, aby przedstawić z góry ustaloną i chrystianizowaną wersję amerykańskiej tożsamości.
Muzeum Biblii ma a priori zestaw wniosków („Od najwcześniejszych dni Ameryki żaden tekst nie wywarł głębszego wpływu na ideały, prawa i kulturę narodu niż Biblia”), co oznacza, że nie ma prawdziwej możliwości krytycznego zaangażowania ani narracyjnego poddania w weryfikację, którą prawdziwa historia wymaga. To podejście nie różni się zbytnio od tego, co od dziesięcioleci robi Muzeum Kreacji w Kentucky — tj. brać to, co na pierwszy rzut oka wygląda na muzeum, i używać go nie do zapraszania do pytań i dialogu, lecz do skierowania zwiedzających ku z góry ustalonym wnioskom o narodzie i świecie.
Oczywiście muzea nigdy nie były neutralnymi przestrzeniami. Historycznie były wykorzystywane przez kolonialne i faszystowskie władze do kształtowania tożsamości narodowej, promowania wyższości rasowej i marginalizowania niektórych grup, podczas gdy inne były centralne. W ostatnich latach wiele muzeów, takich jak Museum of Us, Muzeum Archeologii Peabody, a także liczne muzea Smithsonian, zaczęło przemyśleć i naprawiać te krzywdy, stawiając im czoła. Proces ten obejmuje repatriację obiektów, które zostały skradzione lub uzyskane pod przymusem, a także kwestionowanie segregacji, egzotyzowania i rasistowskich ekspozycji Czarnych i Brązowych ludzi i ich ciał w galeriach muzealnych. Muzeum Biblii stoi w sercu tej pracy, biorąc pod uwagę, że brało udział w plądrowaniu i nielegalnym przemycie obiektów z Iraku (które teraz zwraca).
Ale poza repatriacją obiektów do społeczności potomnych, muzea dopiero zaczynają stawiać czoła sposobom, w jakie ich prace kuratorskie i zbieranie także wpisywały się w chrześcijańsko-nacjonalistyczne ramy. W wystawach fetyszyzujących osoby o kolorze skóry, muzea również egzotyzowały przekonania religijne innych niż chrześcijańskie, używając obiektów (wiele z nich zbieranych przez białych ludzi podczas misji ewangelizacyjnych) jako argumentu, że te duchowe systemy były „prymitywne” w porównaniu z chrześcijaństwem europejskim (i amerykańskim). Muzeum Biblii buduje na drugiej części tego schematu, twierdząc, że ideał Ameryki został wyobrażony i zbudowany na fundamentach białego protestanckiego chrześcijaństwa.
W rzeczywistości późniejsze muzea stworzone przez i pod rządami faszystowskich państw również opierały się na tym modelu klasyfikacji kulturowej i moralistycznego porządku. Na przykład muzea okresu faszyzmu we Włoszech były znacznie prostsze i bardziej efektowne, zauważyła Beatrice Falcucci w swoim artykule z 2020 roku, a takich miejsc, jak Museo Archeologico, otwarto w czerwcu 1930 roku, pełniły rolę istotnych „plac budowy” dla narodu, łącząc włoskie kolonie z domem poprzez ekspozycje, które zachęcały i wychwalały rezultat imperium. Jak wyjaśniła Falcucci, jednym z „kluczy interpretacyjnych” do poruszania się po muzeum była harmonia między skolonizowanymi a kolonizatorami. Religia także była częścią tego. „Motyw układów wystaw opierał się na powtarzaniu przeszłości w teraźniejszości,” kontynuowała Falcucci. „Była również próba podkreślenia znaczenia wpływów chrześcijańskich: do tego stopnia, że planowano umieścić Chrześcijańskie Muzeum w przylegającej dawnej meczecie.”
Muzeum Biblii robi coś podobnie wyraźnie, dążąc do jednoczenia ludzi wierzących z różnymi doświadczeniami życiowymi i przekonując ich, że współczesne wysiłki polityczne, aby „przywrócić” chrześcijańską Amerykę, mają korzenie w samej historii, jak Ameryka powstała. Gdy sąsiednie muzea, takie jak Smithsonian, prezentują bardziej złożoną narrację o tym, jak chrześcijaństwo nie tylko dodawało odwagi, lecz także umożliwiało przemoc kolonialną, segregację, niewolnictwo i dyskryminację, lub kwestionuje ideę, że Ojcowie Założyciele byli wszyscy jednoznacznie chrześcijanami, Muzeum Biblii oferuje łatwiejszą, zjednoczoną alternatywę, w której patriotyzm upodabnia się do niezachwianej wiary w białe protestanckie chrześcijaństwo Ameryki.
Kiedy administracja oficjalnie pochwala Muzeum Biblii, podczas gdy muzeum dopasowuje własny marketing do obchodów 250. rocznicy (sprawiając wrażenie, że jest oficjalnie zatwierdzone lub powiązane z rządem), powstaje kolejna instytucja pełniąca rolę promowania dobrobytu i wiary w państwo chrześcijańskiego nacjonalizmu.
(Karen E. Park jest redaktorem ds. pozyskiwania w Broadleaf Books oraz pisarką i historykiem amerykańskiego chrześcijaństwa, której praca koncentruje się na religii, polityce i życiu publicznym. Publikuje newsletter Ex Voto. Emma Cieslik jest queerową, niepełnosprawną uczoną religijną i pracowniczką muzeum z siedzibą w Waszyngtonie, D.C. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)
