(RNS) — Życie po pandemii COVID-19 — od wszystkiego, co wiąże się z wyższymi cenami, po rosnącą rolę technologii kształtującej nasze podejście do pracy, kondycji i zdrowia psychicznego — nigdy nie będzie takie, jak dawniej.
Ale dla niektórych zdiagnozowanych z długim COVID, przewlekłym schorzeniem utrzymującym się miesięcy i lat po zakażeniu, sama pandemia nie zmieniła jedynie świata na zewnątrz. Wywróciła ich istnienie do góry nogami.
Moja przyjaciółka Anjum, kiedyś zapalona podróżniczka i nauczycielka w szkole podstawowej, obecnie przebywa na urlopie chorobowym i większość dni spędza w łóżku.
„Szczerze myślałam, że po pięciu dniach z COVID moje życie wróci do normalności,” powiedziała. „Ale tak się nie stało.”
Jako muzułmanka regularnie odwiedzająca lokalny meczet w Toronto — nie tylko dla potrzeb duchowych, lecz przede wszystkim społecznych — Anjum mówi, że jej spojrzenie na wiarę i przyjaźń całkowicie się przewróciło. Jej życie zmieniło się z dość aktywnego życia towarzyskiego — wolontariat w różnych programach charytatywnych meczetu i cotygodniowe wyjścia z szeroką grupą znajomych, których poznała przez grupę młodzieżową — na wysyłanie SMS-ów i dzwonienie tylko do kilku bliskich przyjaciół. Podczas utraty wielu przyjaźni z powodu tej choroby straciła także możliwość kontaktu ze swoją wspólnotą religijną — kluczową częścią jej zdrowia psychicznego i ogólnego samopoczucia.
Izolacja domowa nauczyła ją twardych lekcji na temat odpuszczania, cierpliwości i akceptowania, że wiele, jeśli nie większość, rzeczy w tym życiu leży poza naszą kontrolą. W rezultacie uważa, że jej więź z Bogiem się pogłębiła.
„Bycie muzułmanką oznacza, że celem mego życia jest łączenie się z Bogiem,” podzieliła się. „Muszę mieć w nim pełne zaufanie i wszystkie nadzieje dotyczące uzdrowienia płyną z Niego.”
Anjum zachorowała na długi COVID w 2023 roku. Zauważyła, że serce zaczyna jej bić szybciej, gdy siedzi lub stoi, co powoduje silne zawroty głowy, skrajne zmęczenie i mgłę mózgową. Wówczas zdiagnozowano u niej zespół posturalnej tachykardii ortostatycznej, zaburzenie układu autonomicznego nerwowego prowadzące do nieprawidłowego przyspieszenia tętna.
Kilka miesięcy później objawy nasiliły się, gdy pojawiły się znaczące „załamania”.
„Cokolwiek robię, ma to koszt energetyczny,” powiedziała. „W dni, kiedy czuję się źle, nawet drobne czynności, takie jak mycie zębów czy pięciominutowy kontakt z komputerem, powodują, że jestem niezwykle wyczerpana i dosłownie przez dni lub tygodnie muszę leżeć w łóżku.”
Ten spadek energii nazywany jest post exertional malaise, czyli PEM. Lekarze oficjalnie zdiagnozowali ją w 2024 roku jako zespół przewlekłego zmęczenia (ME/CFS). ME/CFS to choroba neurologiczna obejmująca wiele układów biologicznych i charakteryzująca się skrajnym zmęczeniem fizycznym i psychicznym oraz zaburzeniami poznawczymi po minimalnym wysiłku fizycznym, poznawczym, emocjonalnym lub społecznym, takim jak prysznic, spacer czy czytanie.
„Ale sama diagnoza, która wyjaśniła jej liczne objawy, nie oznacza, że Anjum wraca na drogę zdrowia. ME/CFS to choroba, którą bardzo słabo rozumiemy, mimo że jej rozpowszechnienie rośnie szybko — według jednego niedawnego szacunku obecnie wskaźniki ME/CFS są 15 razy wyższe niż przed pandemią. Co więcej, jedno badanie sugeruje, że jakość życia pacjentów z ME/CFS należy do najniższych wśród kilku wyniszczających chorób, w tym cukrzycy, artretyzmu, schizofrenii i różnych nowotworów.
Ponieważ nie ma leku na ME/CFS, obecne leczenie koncentruje się wyłącznie na zarządzaniu objawami.
Po trzech latach Anjum próbuje kontrolować objawy poprzez istotne zmiany stylu życia, dostosowanie oczekiwań i zmianę podejścia do własnej wiary jako muzułmanki.
Nauki islamu kładą silny nacisk na przemijalność tego życia, prowadząc do poddania się (dosłowne znaczenie arabskiego słowa „Islam”) i zadowolenia z Bożego zamysłu.
„Głębiej rozumiem, że każdy jest wystawiany na próbę i stawiany czoła innym wyzwaniom,” powiedziała. „Wszyscy w życiu przechodzimy przez coś trudnego i jeśli tak to pojmujemy, nasze problemy nie wydają się aż tak przytłaczające.”
Anjum mieszka z rodzicami, którzy stali się jej całodobowymi opiekunami. Jej priorytetem jest przetrwanie. Niektóre dni nie ma nawet energii, by zjeść — powiedziała. Pozostałą energię po zaspokojeniu podstawowych potrzeb zwykle poświęca na spędzanie czasu z rodziną.
W zależności od mamy w wykonywaniu większości codziennych czynności, zwłaszcza w dni, gdy jest całkowicie przykuta do łóżka, podczas gdy tata zajmuje się dużą częścią zadań administracyjnych w domu. A dla osoby z przewlekłą chorobą lub niepełnosprawnością zadania administracyjne są niekończące. Wypełnianie formularzy ubezpieczeniowych czy umawianie wizyt lekarskich staje się niezwykle zniechęcające.
W tych momentach odczuwa namacalnie ogromne korzyści wynikające z związku z rodziną i wspólnotą religijną.
„Prawdziwie swoją wiarę okażesz przez czyny, a nie tylko słowa,” powiedziała. „Jako muzułmanki uczymy się, że czyny charytatywne i dobroć są bardzo ważne. Naprawdę wierzę, że pomaganie komuś w trudnym czasie jest tak samo istotne, jak regularne uczęszczanie do meczetu. Ogromna część bycia troskliwym członkiem społeczeństwa polega na poświęceniu swojego czasu lub energii, by pomóc komuś, kto sobie nie radzi.”
Anjum przypominała sobie sytuacje, gdy ktoś przysyłał jej posiłek, pomagał w wypełnianiu formularzy potrzebnych do uzyskania renty inwalidzkiej i nowego wsparcia, które mogłyby pomóc w codziennych funkcjach, albo po prostu wysłuchał jej żalu, gdy nie była w stanie funkcjonować.
„To było tak wiele, że ktoś się o mnie troszczył i pomagał mi, nie musząc o to prosić.”
I choć Anjum patrzyła, jak świat, który znała, zwija się, jednocześnie obserwowała, jak jej wiara i wdzięczność rosły w towarzystwie.
„Przeżywamy życie w tak szybkim tempie, że często nie zatrzymujemy się, aby być wdzięcznym. Nawet najprostsze rzeczy w życiu mogą być czyimś marzeniem. Myślę, że głęboka wdzięczność naprawdę nadaje sens wszystkiemu,” powiedziała.
Gdy Anjum kontynuuje badania nad leczeniem i rozważa różne próby kliniczne ME/CFS, będąc optymistycznie nastawiona na dzień, w którym będzie mogła wrócić do normalnego życia, trzyma się pogłębionej wiary i silniejszej nadziei, aby przejść przez trudne momenty nowego życia — krok po kroku, jedna szeptana modlitwa na raz.
(Zehra Kamani to niezależna pisarka z siedzibą w Toronto, z wykształceniem w dziedzinie badań. Jej strona to zehrakamani.com. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)
