Ożywienie języka jidysz wskazuje na jego wytrzymałość jako przenośnej ojczyzny – i globalny zasięg, od Rosji po Meksyk i USA
(The Conversation) — Dorastałem w Mexico City i gdy ludzie dowiadują się, że jednym z moich języków ojczystych jest jidysz, myślą, że żartuję. Czy to nie żydowski język? Meksyk? Niemożliwe. Może powinieneś napisać powieść science fiction, która wyobraża jidysz na Marsie.
W rzeczywistości istnieje już taka powieść. W latach pięćdziesiątych ukraińsko-argentyński pisarz Velvl Tshernovetski opublikował „Erev der Ferter Velt-Milkhome: Hines, di Kenign fun Mars”, co tłumaczy się jako „Przed wieczorem czwartej wojny światowej: Hines, Królowa Marsa”.
To nie jest zaskoczenie. Amerykańscy Żydzi często kojarzą jidysz z Europą Wschodnią, lecz od dawna wykracza on poza te granice. Od samego początku niektórzy Żydzi wyobrażali sobie jidysz jako żydowski język-wynika, wspólny język. Jednak dopiero w ostatnich dekadach to uniwersalne pragnienie zaczyna być uznawane.
Most między światami
Jidysz, język germański zapisywany alfabetem hebrajskim, jest znany jako język Żydów aszkenazyjskich. Przez wieki Żydzi z Europy Środkowej i Wschodniej posługiwali się nim w swoich wspólnotach, od Holandii po Rosję.
Pod koniec XIX wieku jidysz był rzeczywiście „językiem mostem”, którym różne grupy żydowskie komunikowały się między sobą. Gdy Żyd z Polski i Żyd z Litwy spotykali się na drodze, mówili po jidysz, oczywiście każdy z nich z własnym akcentem. Żaden z nich nie znał narodowego języka drugiego.
Hebrajski natomiast był głównym językiem Biblii i rabinów. Do odrodzenia go jako codziennego, mówionego języka w nowoczesnym państwie Izrael, był on głównie zarezerwowany do modlitw i piśmiennictwa religijnego.
Wielu współczesnych użytkowników jidysz mieszka w rejonie Nowego Jorku.
Na początku XX wieku jednak jidysz zaczynał być usuwany z korzeni. Niezliczeni użytkownicy opuszczali Pale of Settlement — terytorium w Europie Wschodniej, gdzie Żydom przyznano prawo do zamieszkania na mocy edyktu carów rosyjskich. Większość ruszała się w stronę Palestyny lub Stanów Zjednoczonych. A podczas Holokaustu język ten stał w obliczu wyginięcia. Większość z 6 milionów Żydów zamordowanych mówiła jidysz.
Dla ocalałych z Holokaustu i ich potomków, a także dla żydowskich imigrantów i ich dzieci, jidysz stał się źródłem nostalgii — łącznikiem do świata, który zniknął boleśnie w bardzo krótkim czasie. Dziś wielu Amerykanów wplata w swoją mowę jidyszowe słowa takie jak „schlep” — dźwigać coś; lub „schmooze” — gawędzić i towarzysko zyskiwać kontakt.
Język globalny
Jednak język, zawsze niezwykle odporny, ponownie wyrusza ku nowym horyzontom w XXI wieku.
W trakcie pandemii COVID-19 liczba studentów zapisanych na internetowe kursy jidysz eksplodowała — nie tylko w Stanach Zjednoczonych, lecz także w Kanadzie, Meksyku i Ameryce Łacińskiej, w Europie i dalej. Mając wolny czas, uczniowie w różnym wieku pragnęli czegoś innego niż czysta nostalgia wyrażona kilkoma rozpoznawalnymi neologizmami. Pragnęli biegłości w języku.
Jednocześnie organizacje takie jak YIVO Institute for Jewish Research i Yiddish Book Center nalegały na nową percepcję jidysz. Poprzez wystawy, zajęcia i inne formy działalności przekonują, że jest to znacznie więcej niż język Aszkenazyjczyków ograniczony do swojego geograficznego pochodzenia. Zawsze był to globalny środek komunikacji, używany w miejscach tak różnorodnych jak Meksyk, Egipt i Republica Południowej Afryki.
Jidysz rozkwitał na przykład w częściach Ameryki Łacińskiej — na początku w Argentynie, która przyciągała imigrantów pod koniec XIX i na początku XX wieku. Żydowscy osadnicy na Pampasach, stepowych równinach, będących domem argentyńskich „gauchos”, zakładali społeczności z jidysz szkół, gazet i teatrów — instytucji, które odtworzyli po przeprowadzce do Buenos Aires i innych miast.
Kraje takie jak Brazylia, Urugwaj, Meksyk i Kuba również miały żywe, choć mniejsze sceny jidysz. Mój ojciec był aktorem jidysz w Meksyku, a ja rozpocząłem swoją literacką karierę, pisząc futurystyczny dramat jidysz „Genesis 2000”.
Żydowscy imigranci przywieźli jidysz ze sobą do Meksyku.
W 2025 roku Yiddish Book Center uruchomiło wystawę ukazującą ten planetarny zasięg poprzez książki kucharskie, powieści kieszonkowe, czasopisma literackie i przekłady wszelkiego rodzaju książek, od „The Origin of Species” Charlesa Darwina po „Harry Potter”. Język stał się przenośnym domem dla ludzi w niezliczonych diasporach.
Wiele osób odkrywających jidysz dziś — i jego uniwersalny zasięg — odnajduje go poprzez klezmers, tradycyjną muzykę ludową Żydów z Europy Wschodniej. Podobnie jak jazz i cumbia, gatunek ten okazał się niezwykle wszechstronny. Obecnie istnieją zespoły klezmerskie łączące kubańskie i tango rytmy, piosenki aktywistyczne, duchowe pieśni czarnych, muzykę klasyczną i więcej.
Yidstock, festiwal nowej jidyszowej muzyki w Amherst, Massachusetts, przyciąga tłumy każdego roku; istnieją także festiwale klezmerskie w Kanadzie, Niemczech, Polsce i Izraelu. Mój własny film, „My Mexican Shiva” — o śmierci patriarchy w dysfunkcyjnej meksykańskiej rodzinie żydowskiej — łączy klezmer z mariachi.
Dzisiejszy klezmer często łączy tradycję z nowymi motywami i stylami.
„Język wygnania”
Niech entuzjazm nie ukryje prawdy.
Liczba mówców jidysz na świecie pozostaje stosunkowo niewielka: według jednego szacunku, od 500 000 do 1 miliona. Większość stanowią Żydzi ultraortodoksyjni, skupieni w Nowym Jorku i Jerozolimie. „Nowi” mówcy, głównie świeccy, stanowią jedynie ułamek całości.
Historia jidysz to nie prosta linia — droga jidyszu skręca i zawraca. W związku z tym nie jest to jego pierwsze „odrodzenie”. W Pale of Settlement był często traktowany z pogardą jako język kobiet, dzieci i analfabetów. Zanim jidysz stał się głównym językiem polityki, biznesu i edukacji, upłynęło jeszcze sporo czasu.
W drugiej połowie XIX wieku pisarze tacy jak Szolem Alejchem i I.L. Perets zaczęli pisać powieści po jidysz, aby dotrzeć do mas i nadać jidyszowi poczucie legitymizacji. W 1978 roku Izaak Bajszewicz Singer, jedyny jak dotąd pisarz jidysz, który zdobył Nagrodę Nobla, opisał go jako „język wygnania, bez ziemi, bez granic, niepopierany przez żaden rząd, język, który nie ma słów na broń, amunicję, ćwiczenia wojskowe, taktykę wojenną.”
Jestem przekonany, że obecne odrodzenie w dużej mierze ma związek z tym ostatnim punktem. Jidysz jest jednym z kilkudziesięciu żydowskich języków, obok ladino, judeo‑włoskiego i judeo‑perskiego. Dwa najważniejsze, hebrajski i jidysz, od dawna były nieprawdopodobnymi kompanami, często toczących między sobą spory. A w czasie wojny izraelsko‑palestyńskiej, gdy wielu Żydów z diaspor z młodego pokolenia mierzy się z własnymi poglądami na Izrael, niektórzy widzą w jidyszu pewien stopień bezstronności.
Niezależnie od kierunku, w którym podąża dzisiejsze odrodzenie, jidysz jest daleki od śmierci. A nawet jeśli byłby, jak mówił Singer w swoim przemówieniu noblowskim: „Im bardziej martwy język, tym żywszy duch.”
(Ilan Stavans, profesor nauk humanistycznych i kultury latynoamerykańskiej i latynowskiej, Amherst College. Poglądy wyrażone w tej opinii niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.
← Wróć do aktualności