To jest trzeci w serii felietonów autora na temat pierwszej encykliki papieża Leona XIV „Magnifica Humanitas”. Niniejszy artykuł koncentruje się na Rozdziale 3. Wcześniejsze kolumny można znaleźć w Rozdziale 1 i Rozdziale 2.
(RNS) — Po podsumowaniu nauczania społecznego Kościoła w Rozdziale 2 encykliki „Magnifica Humanitas” (Wspaniała Humanitas), papież Leon XIV odnosi to nauczanie do współczesnych technologii cyfrowych, w szczególności sztucznej inteligencji.
W szczególności papież Leon twierdzi, że sztuczna inteligencja powinna respektować godność człowieka, sprzyjać dobru wspólnemu i nie ograniczać się do wzmocnienia i wzbogacenia tych, którzy ją rozwijają.
Podobnie jak papież Franciszek przed nim, Leo potępia „rosnącą dominację paradygmatu technokratycznego w naszym zglobalizowanym świecie: skłonność do pozostawiania logice wydajności, kontroli i zysku jedynym motorem decyzji osobistych, społecznych i ekonomicznych.”
Kiedy ten paradygmat rządzi, Leo argumentuje, technologia nie jest tylko narzędziem — pisze Leo — „staje się standardem, według którego wszystko jest oceniane, zaczyna dyktować to, co ma znaczenie i co można odrzucić, redukując stworzenie do przedmiotu wykorzystywania, a ludzi do zwykłych trybików w systemie napędzanym coraz większą wydajnością.”
W erze firm wartej biliony dolarów, Leo zauważa, że kontrola nad nowoczesnymi technologiami cyfrowymi leży w rękach głównych graczy ekonomicznych i technologicznych, którzy „skutecznie ustalają warunki dostępu, określają zasady widoczności i kształtują same możliwości udziału.” Mogą „unikać nadzoru publicznego, zwiększając ryzyko zniekształconych form rozwoju, które dają początek nowym zależnościom, wykluczeniom, manipulacjom i nierównościom.”
W obliczu tej rzeczywistości Leo potwierdza, że „kryteria oceny i rozeznania w nowej sytuacji są szlachetnymi zasadami Nauczania Społecznego: niezbywalna godność osoby ludzkiej, dobro wspólne, powszechne przeznaczenie dóbr, subsydiarność, solidarność i sprawiedliwość społeczną.” Oznacza to, że SI powinna sprzyjać uczestnictwu i dobrobytowi wszystkich ludzi, a nie służyć wyłącznie ich właścicielom korporacyjnym i deweloperom. Powinny być specjalne troski o ubogich i wykluczonych.
Wbrew tym, którzy wierzą, że SI może być równoważna lub przewyższać ludzką inteligencję, Leo argumentuje, że modele SI jedynie naśladują pewne funkcje ludzkiej inteligencji. One „nie podlegają doświadczeniom, nie posiadają ciała, nie czują radości ani bólu, nie dojrzewają poprzez relacje i nie wiedzą od wewnątrz, co znaczą miłość, praca, przyjaźń czy odpowiedzialność.”
„Ani nie mają one moralnego sumienia,” pisze Leo, „ponieważ nie oceniają dobra i zła, nie pojmują ostatecznego sensu sytuacji ani nie ponoszą odpowiedzialności za konsekwencje.”
Ostatecznie Leo wierzy, że ludzie muszą brać odpowiedzialność za technologię, która może wpływać na życie ludzi w gospodarce, a także w wojnach.
Oni mogą jedynie symulować „pozytywną ludzką komunikację — rady, empatię, przyjaźń i nawet miłość,” twierdzi Leo. „Niebezpieczeństwo polega nie na tym, że człowiek może uwierzyć, iż komunikuje się z inną osobą, lecz na tym, że stopniowo traci on samą chęć tworzenia autentycznych ludzkich więzi.” Tylko w łączeniu się z innymi jesteśmy prawdziwie ludźmi, ponieważ Bóg stworzył nas do towarzystwa i miłości. Współczesne życie podkopało te więzi, a nie chcemy, by SI pogorszyła sytuację.
Etyczna refleksja jest niezbędna, ponieważ SI może „wpływać na życie ludzi, dotyka praw, możliwości, statusu i wolności. Ważne i wrażliwe decyzje — dotyczące zatrudnienia, kredytów, dostępu do usług publicznych, a nawet reputacji osoby — ryzykują być całkowicie powierzone zautomatyzowanym systemom,” ostrzega Leo.
Przywołując papieża Franciszka, zauważa, że te systemy nie znają „współczucia, miłosierdzia, przebaczenia, a przede wszystkim nadziei, że ludzie potrafią się zmienić” i mogą zatem prowadzić do nowych form wykluczenia dla mniejszości i ubogich, którzy zawsze najpóźniej zyskują dostęp do korzyści płynących z nowych technologii.
Papież przyznaje, że systemy SI mogą być cennymi narzędziami, ale „odzwierciedlają kulturowe założenia tych, którzy je projektowali i trenowali, ze wszystkimi ich mocnymi i ograniczeniami.” W erze geeków technologicznych, podczas gdy „systemy SI przedstawiają się jako neutralne i obiektywne, ostatecznie odzwierciedlają i wzmacniają stereotypy lub ideologiczny bias ich projektantów i deweloperów.”
Leo argumentuje, że jeśli SI jest zasadniczo wadliwie zaprojektowana, to użytkownik nie może uciec od stronniczych rezultatów. To forma grzechu pierworodnego, że tak powiem w katolickich kategoriach. „Jeśli system jest zaprojektowany lub używany w sposób, który traktuje niektóre życia jako mniej godne, lub je wyklucza bez możliwości odwołania,” kontynuuje Leo, „to nie jest tylko narzędzie „by być używanym dobrze”; ponieważ już wprowadza kryteria, które sprzeciwiają się niezbywalnej godności człowieka.”
W rezultacie, według Leona, musimy badać nie tylko jak system jest używany, ale także jak jest projektowany i „jaką wizję człowieka i społeczeństwa zawiera w danych i modelach, które go kierują.”
W wyzwaniu dla credo Doliny Krzemowej „szybkiego działania i łamania rzeczy” Leo wzywa do „cierpliwości, rygorystycznej oceny, a czasem nawet wolniejszego tempa w przyjmowaniu SI.”
Nie jest też przeciwny regulacjom rządowym AI, czym wielu w Dolinie Silikonu nie przepadnie. „Nie wystarczy odwoływać się do etyki w abstrakcji,” pisze Leo. „(Solidne) ramy prawne, niezależny nadzór, poinformowani użytkownicy i system polityczny, który nie zdejmuje odpowiedzialności — to jest potrzebne.”
Leo obawia się, że wraz z SI „małe, ale wysoce wpływowe grupy mogą kształtować informacje i wzorce konsumpcyjne, wpływać na procesy demokratyczne i kierować dynamiką gospodarczą na swoją korzyść, podważając społeczną sprawiedliwość i solidarność między ludźmi.”
Wzywa do „rozbrajania SI” tam, gdzie firmy i narody biorą udział w „wyścigu o coraz potężniejsze algorytmy i większe zestawy danych, napędzane pragnieniem zabezpieczenia dominacji geopolitycznej lub handlowej.” Chce zdyskredytować „założenie, że potęga techniczna automatycznie daje prawo do rządzenia.”
Leo także kwestionuje ruchy transhumanistyczne i posthumanistyczne, w których niezdolność, choroba, starość, cierpienie i wrażliwość postrzegane są jako defekty do skorygowania, zamiast jako realia, przez które nasze człowieczeństwo dojrzewa i otwiera się na relacje.
Zamiast tego „musimy pamiętać, że ludzkość kwitnie nie dzięki ograniczeniom, lecz często poprzez nie.” To nasze ograniczenia inspirują współczucie, hojność i „otwierają nas na rozpoznanie oblicza Boga i innych.”
„Możemy przyjąć postęp technologiczny, który łagodzi cierpienie i otwiera nowe możliwości,” potwierdza Leo, „o ile nie porzucimy samej esencji naszej ludzkiej natury, mianowicie zdolności do relacji i miłości.”
Prawdziwa transcendencja dla ludzi nie pochodzi z ucieczki od rzeczywistości ani z pogardy wobec ich ograniczeń, lecz z ich spełnienia w miłości.
Ale jeśli „władza rośnie, podczas gdy serce słabnie a więzi ludzkie się rozluźniają,” kończy Leo, „wówczas stajemy wobec nowej formy Babeli — konstrukcji wielkiej, lecz zasadniczo odczłowieczającej.”
Papież Leo wierzy, że rewolucja AI będzie równie wpływowa jak rewolucja przemysłowa za czasów jego poprzednika Leona XIII. Papież Leo XIV dostrzega wartość, lecz także niebezpieczeństwa w SI. Uważa, że jej rozwój i zastosowanie powinny być prowadzone z poszanowaniem godności ludzkiej. Powinny służyć dobru całej ludzkości, a nie tylko bogatych i potężnych. Potrzebne są etyczne ograniczenia nie tylko w użytkowaniu, lecz także w samym projektowaniu.
Czy Dolina Silikonowa i Waszyngton posłuchają jego apeli, pozostaje do zobaczenia, ale sformułował on kwestie dla deweloperów, decydentów i opinii publicznej. Miejmy nadzieję i modlitwę, że rozpocznie rozmowę, która poprowadzi rozwój i użycie SI.
