Polityka imigracyjna nas dzieli. Nie powinna nas powstrzymywać od wspierania poszkodowanych.

(RNS) — O trzeciej nad ranem moja córka obudziła mnie. Miała koszmar i potrzebowała przytulenia oraz zapewnień, że jest bezpieczna. Przytulałem ją, dopóki mrok nie przestał być tak przerażający. 

Setki mil dalej, w Springfield w stanie Ohio, pastor Carl Ruby również trzymał kogoś za rękę — nie przestraszone dziecko, lecz żałującego ojca. Syn Pierre Ronala Bela, Pierre Damas Bela, dwudziestoletni student neuronauki, wszedł na ruchliwą jezdnię i zginął 31 sierpnia. Jego rodzina sądzi, że było to samobójstwo, a Pierre Damas Bela stawał się coraz bardziej zniechęcony po tym, jak ICE założyło mu monitor na kostkę. „Wszystko z nim było w porządku przed tym, co się stało,” powiedział jego ojciec The New York Times. 

To nie jedyna tragedia dotykająca haituskie społeczności imigrantów w Ohio. Od czasu, gdy rząd USA wycofał Haitanom tymczasowy status ochronny kilka tygodni temu, ICE zaostrzyło swoje działania. Lokalni rzecznicy wyrażili obawy dotyczące ewentualnych rozdziałów rodzin dla ponad 1 200 dzieci urodzonych w USA, które mają haitycznych rodziców w Springfield. 

Działalność mojej organizacji polega na łączeniu ludzi ponad granicami religijnymi — i w obliczu takiego kryzysu humanitarnego warto zapytać, czy współpraca ponad różnicami jest w ogóle możliwa. 

W Springfield w Ohio setki wolontariuszy pokazują, że to możliwe. Niedawno setki wolontariuszy z różnych wspólnot religijnych — baptystów, Unitarian Universalists, Mennonitów, Kwakerów i innych — zapakowały posiłki dla haityskich mieszkańców, którzy bali się opuścić domy. Do tego lobbowali u przywódców politycznych w sprawie uwolnienia dwóch haituskich pastorów przetrzymywanych przez ICE, a stojąc przed haituskimi domami kultu chronili ich prawo do oddawania czci bez lęku.  

Dla każdego, kto spojrzy, widać, że pluralizm — prosta i zasadnicza amerykańska idea współpracy ponad różnicami dla dobra wspólnego — jest obecny w społecznościach na całym kraju. Sąsiedzi pojawiają się, by wspierać się nawzajem, ofiarować pocieszenie i jedzenie oraz działać na rzecz podstawowych praw i godności człowieka. 

Pluralizm umożliwia prowadzenie konstruktywnych nieporozumień bez konieczności pozwalania, by same różnice definiowały relacje. Ty i ja możemy mieć odmienny pogląd na politykę imigracyjną, jednocześnie uznając, że śmierć Pierre’a Damas Bela to tragedia i odczuwając współczucie dla cierpienia rodziny Pierre’a. Możemy różnić się w kwestiach dotyczących decyzji o tymczasowym ochronnym statusie, a mimo to rozumieć lęki, z jakimi zmagają się społeczności imigrantów w całym kraju. Jeśli skupimy się na tym, co nas łączy, zamiast na tym, co nas dzieli — z czasem być może łatwiej będzie rozwiązywać nasze różnice. 

Rozumiem, że spory wokół obecnego kryzysu migracyjnego mogą wydawać się „długimi mostami” — ogromnymi różnicami do pokonania. Jednak nawet w tych trudnych kwestiach wierzę, że pluralizm może być rozwiązaniem. Pluralizm to po prostu zaproszenie do rozszerzenia gościnności i skoncentrowania się na wspólnym gruncie z rosnącym wachlarzem partnerów. Widzę pluralizm w reakcjach społeczności: kościoły, meczety i synagogi nawiązują nowe relacje, by realizować głęboko wyznawane wartości religijne, mimo innych problemów, które mogą ich głęboko dzielić. 

Moja własna kongregacja w Maryland, we współpracy z innymi grupami religijnymi i społecznymi, organizuje serię klinik prawnych dla lokalnych społeczności imigrantów. Nie chodzi tu o konkretne rezultaty polityczne, lecz o ideę, że nienaruszalna wartość i godność każdej osoby oznaczają, że każdy zasługuje na doskonałe doradztwo prawne dostosowane do swoich indywidualnych potrzeb. Te kliniki połączyły mieszkańców Maryland, którzy wcześniej się nie znali, a wspólnie czują powołanie, by tę wartość realizować z sąsiadami. 

Jako rodzic czuję ból rodziny Pierre’a i cierpienie tylu innych rodzin imigrantów. Widzieliśmy moralne katastrofy, do jakich prowadzi dehumanizacja w całej historii. Tradycja pluralizmu daje nam drogę ku temu, by uczyniać siebie nawzajem bardziej ludzkimi, realizując wspólną wartość godności człowieka, wyrażaną w różnych tradycjach religijnych. To także zaproszenie do spełnienia naszego narodowego dążenia „e pluribus unum”: z wielu — jedno. 

(Mary Ellen Giess jest dyrektorem wykonawczym Interfaith America. Poglądy wyrażone w tej uwadze niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)

 

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności