Połowa Gen Z twierdzi, że poparcie dla Trumpa trzyma ich z dala od kościoła

(RNS) — Bez względu na to, ile Amerykanów twierdzi, że nie chce widzieć mieszanki polityki i religii, te dwie siły i tak zderzają się ze sobą w jeden lub inny sposób. Na przykład gdy przeciętny Amerykanin myśli o zwolennikach Donalda Trumpa, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że przywoła obrazy białych ewangelikalistów, którzy w ostatnich trzech wyborczych cyklach głosowali na niego w zdecydowanej większości. To powiązanie nadal wyłania się z danych sondażowych, a coraz większy odsetek politycznie konserwatywnych Amerykanów samookreśla się jako ewangelikalni/nowo narodzeni, nawet jeśli do kościoła nie chodzą zbyt często.

Oczywiście obecny i były prezydent to postać głęboko podzielająca opinie. Choć z pewnością zgromadził bazę dziesiątek milionów Amerykanów dumnie nazywających siebie MAGA, jego osobowość i polityka również wykluczyły z nim setki tysięcy ludzi. Ale czy silny sojusz między chrześcijanami a Donaldem Trumpem rzeczywiście wypchnął niektórych z Kościoła?

Mamy teraz dane, które odpowiadają na to pytanie z dużą precyzją, zwłaszcza w odniesieniu do tej grupy, która może być przyszłością Kościoła: Pokolenie Z. Instytut Badań Centrum Billy’ego Grahama przeprowadził ankietę wśród 2 365 dorosłych przedstawicieli Pokolenia Z (w wieku od 18 do 28 lat) za pośrednictwem panelu AmeriSpeak NORC między 9 sierpnia a 26 września 2024 r. Wysiłek ten był wspierany przez Lilly Endowment, a wiodącym badaczem tego projektu był Rick Richardson z Wheaton College. W zestawie pytań dotyczących czynników demotywujących zaangażowanie w życie kościelne znalazło się stwierdzenie: „Poparcie chrześcijan dla Trumpa sprawiło, że jestem mniej skłonny chodzić do kościoła.”

W całej próbie Pokolenia Z niemal połowa (48%) zgodziła się w taki czy inny sposób z tym stwierdzeniem. Około 1 na 5 młodych dorosłych powiedziało, że „zgadza się silnie” z tym przekonaniem. W zasadzie taki sam odsetek (21%) znajdował się na drugim końcu skali i zdecydowanie nie zgodził, że poparcie Trumpa przez chrześcijan spowodowało, iż mniej prawdopodobne stało się ich chodzenie do kościoła.

Więc można powiedzieć, że młodzi dorośli są dość równomiernie podzieleni w tej kwestii. Jednak wyniki te są skomplikowane przez kilka zmiennych: młodsi dorośli mają tendencję do politycznego lewactwa, a znaczny odsetek Pokolenia Z deklaruje brak wyznania religijnego, co oznacza, że wielu respondentów i tak nie chodziłoby do kościoła zbyt często.

Przyjrzyjmy się wynikom tej kwestii przez dwie perspektywy, zaczynając od przynależności partyjnej respondentów.

Najwyraźniej respondenci-demokraci byli skłonni zgadzać się, że poparcie chrześcijan dla Trumpa utrudnia im uczestnictwo w nabożeństwach. W tej próbie Pokolenia Z dwie trzecie Demokratów zgodziło się, że sojusz Trumpa z chrześcijanami był przeszkodą w chodzeniu do kościoła. Wśród osób o silnej identyfikacji Demokratami odsetek ten był jeszcze wyższy (76%). Dla Republikanów jedynie 25% stwierdziło, że związek między Trumpem a chrześcijaństwem skłonił ich do rzadzenia pojawiania się na nabożeństwach.

Indywidualnie to ciekawy przypadek, bo ich odpowiedzi powinny być mniej obarczone uprzedzeniami politycznymi. W tej grupie 42% powiedziało, że poparcie chrześcijan dla Trumpa sprawia, iż nie chodzą do kościoła — liczba nieco mniejsza niż w całej próbie.

Co z wyznaniem respondentów?

Zgodnie z tymi danymi 72% ateistycznie nastawionych członków Pokolenia Z powiedziało, że poparcie chrześcijan dla Donalda Trumpa sprawiło, iż są mniej skłonni uczęszczać na msze. Dla agnostyk odsetek ten wyniósł 65%. Pośród osób twierdzących, że nie mają nic konkretnego wiarowo, również przeważała zgoda z tym stwierdzeniem. Należy jednak zauważyć, że nie możemy na podstawie tych danych wywnioskować, czy jest to główna (lub jedyna) przeszkoda w pojawianiu się na niedzielnej mszy. Wysokie prawdopodobieństwo jest, że wśród tych trzech grup istnieje wielu respondentów, którzy nie będą chodzić do kościoła z różnych powodów, a związek Trumpa z polityką jest jedynie jednym z wielu czynników lub sposobem na wyjaśnienie ich braku udziału w praktykach religijnych.

Ale nawet wśród chrześcijan pokolenia Z znaczący odsetek stwierdził, że Trump utrudnił im sam udział: 44% spośród identyfikujących się jako ogólnie chrześcijanie, 42% katolików i 30% młodych ludzi wyznających protestantyzm stwierdziło, że zostali zniechęceni do uczestnictwa.

Czy to powiązanie między chrześcijanami a administracją Trumpa ma zatem negatywny wpływ na frekwencję młodych chrześcijan?

Odpowiedź z tych danych jest następująca: nie do końca. A przynajmniej nie ma dowodów na to, że młodzi chrześcijanie, którzy rzadko chodzą do kościoła, odpycha ich związek z polityką Republikanów. Dane wskazują, że 38% młodych chrześcijan, którzy chodzą do kościoła co tydzień, stwierdziło, iż poparcie chrześcijan dla Trumpa stanowi barierę utrudniającą uczęszczanie częściej. W przypadku chrześcijan, którzy nigdy nie chodzą, wynosi to 40%.

Tak więc nieuczciwe byłoby na podstawie tych danych twierdzenie, że młodzi chrześcijanie wrócą do kościoła, jeśli kościół zrezygnowałby z polityki. Z drugiej strony, można to odczytać tak, że około 40% młodych chrześcijan postrzega kościół jako skojarzony z Trumpem i uważają to za przeszkodę w zaangażowaniu się w życie wspólnoty wiary. Według tych wyników większy dystans między kościołem a Partią Republikańską może prowadzić do wzrostu frekwencji wśród młodych chrześcijan na każdym poziomie wskaźnika obecności.

Pytanie brzmi: czy możemy oszacować, jaki odsetek Pokolenia Z mógłby być bardziej skłonny chodzić do kościoła, gdyby związek między Trumpem a chrześcijaństwem osłabł w nadchodzących latach?

Aby ocenić to pytanie, próbka młodych dorosłych została podzielona na trzy kategorie: tych, którzy chodzą do kościoła co tydzień, tych, którzy nie chodzą co tydzień, ale nie z powodu powiązania Trump–chrześcijaństwo, oraz tych, którzy nie chodzą do kościoła zbyt często i wskazali powiązanie z Trumpem jako co najmniej jednym powodem, który powoduje, że rzadziej przychodzą na niedzielne nabożeństwa.

Około 20% Pokolenia Z już regularnie chodzi do kościoła. Pozostałe 80% jest równomiernie podzielone pod względem wpływu poparcia Trumpa na ich praktyki kościelne. Mówiąc najprościej: 40% Pokolenia Z stwierdziło, że polityka powstrzymuje ich przed lokalnym kościołem.

Ponownie trzeba zaznaczyć, że nie możemy powiedzieć, czy to jedyny powód, dla którego członkowie Pokolenia Z unikają domu kultu. Ich nieobecność mogłaby wynikać z różnych obaw związanych z przekonaniami religijnymi, okolicznościami życiowymi i wieloma innymi czynnikami. Jednak dane z tej ankiety wskazują na istotny odsetek Pokolenia Z, który odpycha amerykańskie chrześcijaństwo częściowo z powodu skłonności do GOP-u.

Prawa Newtona trzeciego mówi, że „dla każdej akcji istnieje równa i przeciwnie skierowana reakcja.” Zasada ta odnosi się oczywiście do świata fizyki, ale jest również pouczająca w świecie społecznym. Niewątpliwie rosnący sojusz między chrześcijaństwem a Donaldem Trumpem skupił niektórych bliżej ewangelikalizmu, podczas gdy innych od niego odsunął. Wśród Pokolenia Z znaczny odsetek zgłasza, że stworzył on barierę dla ich regularnego udziału w nabożeństwach.

Zrozumienie, jaki wpływ będzie to miało na przyszłość amerykańskiego chrześcijaństwa, jest koniecznym celem badawczym.

(Ryan Burge jest profesorem praktyki w John C. Danforth Center on Religion and Politics na Uniwersytecie Waszyngtońskim i autorem, ostatnio, książki „The American Religious Landscape: Facts, Trends, and the Future.”  Rick Richardson jest profesorem ewangelizacji i przywództwa, dyrektorem WCBGC Research Institute i dyrektorem Church Evangelism Institute na Wheaton College. Ujęte w niniejszym komentarzu poglądy nie muszą odzwierciedlać poglądów Religion News Service.)

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności