Potrzebujemy biblijnego spojrzenia na historię Stanów Zjednoczonych

(RNS) — Gdy uczniowie przygotowują się do powrotu do szkoły, rodzice, nauczyciele i politycy spierają się o to, jak uczyć historii Stanów Zjednoczonych.

Z jednej strony znajdują się osoby przekonane, że uczniowie powinni przyswajać wyłącznie pozytywne aspekty naszego kraju. Zwolennicy prezentowania historii w pozytywnym świetle wierzą, że wzmacnia to patriotyzm i miłość do ojczyzny. Uczniowie, którzy czują dumę ze swojego kraju, stają się dobrymi obywatelami, solidnymi pracownikami i dobrymi żołnierzami. Wykreowanie pozytywnego obrazu historii ma sprzyjać harmonii i utrzymaniu obecnego porządku. Ci, którzy poświęcają się dla narodu, są postrzegani jako bohaterowie. Nacisk na negatywy – według tej perspektywy – prowadzi do cynizmu, braku szacunku dla władzy i niepokojów społecznych.

Zwyczajowo eksponowanie pozytywów było wzorcem w historycznych opowieściach narodowych na całym świecie. Zjednoczona opowieść wspólna łączy ludzi o różnym pochodzeniu gospodarczym, społecznym, etnicznym i religijnym. Szkoły publiczne służą nie tylko szerzeniu umiejętności czytania i pisania, lecz także jednoczeniu ludzi wokół wspólnego rozumienia, kim są.

W takim podejściu do nauczania historii każde państwo uważa się za wyjątkowe, za lepsze i za bardziej błogosławione niż inne. Przywódcy przedstawiani są jako ci, którzy zawsze działają w najlepszym interesie kraju. W najgorszym wydaniu takie podejście kreśli inne narody jako wrogów, którzy zagrażają samej egzystencji kraju.

Pozytywne ukierunkowanie historii zostało w nowoczesnych czasach podważone przez naukowe podejście do jej badania, które kładzie nacisk na fakty historyczne zamiast na mity narodowe. Nawet Kościół Katolicki musiał stawić czoła tej rzeczywistości, gdy historycy ujawniali prawdę o papieżach.

Rewolucjoniści również krytykowali tradycyjny sposób opowiadania historii, który wspierał utrzymanie status quo — bogaci pozostawali przy władzy, a lud pracujący był zadowolony i posłuszny. A nacjonalizm promowany przez tradycyjne historie był postrzegany jako wspierający wojny, które wyczerpywały obywateli i napędzały przemysł zbrojeniowy.

W Stanach Zjednoczonych tradycyjne podejście do historii przetrwało aż do II wojny światowej, kiedy kraj był zjednoczony w walce z faszyzmem. Po wojnie naród zjednoczył się przeciwko bezbożnemu komunizmowi.

Mit narodowy został złamany przez Wietnam. Ameryka przestała być przedstawiana jako wszechmocna. Przywódcy nie byli zawsze mądrzy. Żołnierze ginęli i byli ranni w wojnie, którą przegraliśmy. Przywódcy polityczni i wojskowi okłamywali opinię publiczną. Następne wojny w Iraku, Afganistanie i Iranie podążały za tą samą scenariuszem. Do tego doszły skandale Watergate i inne.

Żaden historyk nie mógłby poważnie przedstawić historii Ameryki jako triumfu inteligentnego i dobrego narodu.

Niewolnictwo i era Jim Crow nie mogły już być ignorowane. Ujawniono ludobójstwo popełniane na ludach rdzennej ludności. Korupcja i malwersacje w polityce stały się częścią tej opowieści. Seksizm i rasizm były uznawane za splecione w każdym rozdziale.

Ale jeśli nauczyciele będą przedstawiać historię Ameryki jedynie w negatywnym świetle, wyjściem będą cyniczni uczniowie, którzy opuszczają szkołę bez nadziei i bez ideałów.

Historia powinna także zawierać opowieści o Amerykanach, którzy stawiali opór rasizmowi, seksizmowi i wyzyskowi ekonomicznemu. Nowi bohaterowie mogą być obarczeni błędami, lecz mogliby być podziwiani za walkę o idee, które warto cenić. Takie podejście do historii może ukazać Amerykę jako niedokończony projekt, do którego uczniowie są zaproszeni, by wnosić własny wkład.

Biblia nie jest złą wskazówką w myśleniu o historii Ameryki.

Biblia nie pomija grzechów i słabości żydowskich królów i przywódców. Czcili fałszywych bogów, wykorzystywali ubogich i angażowali się w bezsensowne wojny. Bracia Józefa sprzedali go do niewoli. Dawid kazał zabić jednego ze swoich generałów, bo chciał mieć jego żonę. Nawet Abraham, ze strachu, pozwolił faraonowi na współżycie z żoną Sarą. A Mojżesz tak zawiódł Boga, że nie dopuszczono go do wejścia do Ziemi Obiecanej.

Księgi prorocze Biblii pełne są krytyki społecznej, ataków na przywódców politycznych i religijnych. Nowy Testament nie ukrywa win Piotra i Apostołów.

Biblia uczy nas, by nie stawiać naszych przywódców na piedestale i nie chronić ich przed krytyką. Narodowy nacjonalizm, który ignoruje winy przywódców i ludzi, nie jest biblijny. Tylko Bóg jest doskonały, święty i sprawiedliwy.

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności