Poza tolerancją: Potrzebujemy sąsiadów, nie tylko zgody

(RNS) — Gdy Żydzi i muzułmanie właśnie zakończyli święta Szawuot i Eid al-Adha, zająłem się myślami o sąsiadach bardziej niż o teologii.

Te dwa święta upamiętniają bardzo różne momenty. Eid al-Adha przypomina Abrahama — Ibrahim w tradycji islamskiej — i jego gotowość do ofiary syna w posłuszeństwie Bogu. Szawuot nawiązuje do Objawienia na Synaju i otrzymania Tory. Jeden koncentruje się na podporze i ofierze, drugi na prawie i nauczaniu.

Jednak oboje zaczynają od tej samej podstawowej refleksji: że pojedynczy człowiek nie jest centrum świata. Ludzkość stoi przed swoim Stwórcą.

Ta idea stała się trudniejsza do utrzymania w naszych czasach.

Ludzie mówią z pewnością o historiach, których nigdy nie badali, o religiach, których nie spotkali, i o konfliktach, które znają jedynie z fragmentów i sloganów. W ostatnich tygodniach ataki skierowane przeciwko widocznie religijnym ludziom przypominały, jak szybko strach i nienawiść mogą wkraść się do codziennego życia. W całej Europie i poza nią domy kultu zaczynają wymagać poziomów bezpieczeństwa, które dawniej kojarzyły się tylko z ambasadami. Strach zamyka społeczności w sobie i powoli podważa znajomość między sąsiadami.

Szawuot to nie tylko objawienie. To także nauka. Judaizm stał się cywilizacją opartą na tekście, pamięci, sporze i uczeniu się. Nie tylko wiara, lecz także obowiązek. Tradycja islamska rozumie to głęboko. Koran mówi o Ahl al-Kitab, Ludziach Księgi, uznając wspólnoty kształtowane przez Objawienie i naukę, nawet tam, gdzie różnią się między sobą.

To uznanie nigdy nie było teoretyczne. Maimonides napisał swoje wielkie dzieła żydowskiego prawa w Kairze, będąc lekarzem dworu rodziny Saladina. Życie żydowskie w islamskiej cywilizacji było codzienną rzeczywistością przez wieki.

Społeczeństwo nie może przetrwać na tożsamości samej w sobie. Rabini ostrzegali przed staniem się ḥamor noseh sefarim — osłem niosącym księgi. Koran, w Suracie al-Jumu’ah, używa tego samego obrazu. Noszenie świętych tekstów to za mało. Pytanie brzmi, czy kształtują one osobę, która je niesie.

Jednym z nieporozumień współczesnego społeczeństwa jest przekonanie, że ludzie różnych wyznań muszą w końcu rozcieńczyć swoje różnice, by żyć razem w pokoju. Nie muszą. Judaizm i Islam to różne religie. Różnice są realne i mają znaczenie. Poważni wierzący nie powinni udawać inaczej.

Koegzystencja nie wymaga zgody teologicznej. Wymaga powściągliwości. Wymaga umiejętności dzielenia przestrzeni bez domagania się identyczności — uznania, że inna osoba może stać przed Bogiem inaczej niż ty, a mimo to pozostaje twoim sąsiadem.

Najważniejsze nie jest tworzenie mglistiej uniwersalnej religii, ani redukowanie wiary do starannie kierowanych działań public relations, lecz głęboko zakorzenienie w własnej tradycji przy spotkaniu z inną osobą bez lęku lub pogardy. Koncept ta’aruf w Koranie — że ludzkość została stworzona jako narody i plemiona, by się wzajemnie poznawać — nigdy nie chodził o usuwanie różnic. Chodziło o naukę życia z nimi.

Ostatnio odwiedziłem Azerbejdżan w ramach mojej pracy w Sojuszu Rabinów w Państwach Islamskich. Azerbejdżan jest domem dla największej żydowskiej społeczności w świecie muzułmańskim. Ponad 20 000 Żydów tam jawnie i bezpiecznie mieszka. Żydzi gór Kaukazu żyją w regionie od ponad stulecia. Kraj czci Alberta Agarunowa, żydowskiego żołnierza zabitego podczas obrony Azerbejdżanu, jako bohatera narodowego.

Starszy urzędnik Azerbejdżanu powiedział mi coś, co pozostaje ze mną: „Nie lubimy słowa ‘tolerancja’. Tolerancja oznacza, że tolerujesz kogoś. My nie tolerujemy jedni drugich. Jesteśmy obywatelami tego samego kraju.”

Moroko funkcjonuje na podobnym założeniu. W jego konstytucji hebrajski wymienione jest obok arabskiego, Amazigh i andaluzyjskiego jako część marokańskiej tożsamości. W takich społeczeństwach życie żydowskie nie jest tolerowane. Należy do nich.

W zdrowych społeczeństwach tożsamość religijna musi istnieć otwarcie i bez lęku. W Stambule, gdzie mieszkam od ponad dwóch dekad, koegzystencja rzadko bywa abstrakcyjna. Istnieje w blokach mieszkalnych, wspólnych podwórkach i w wymianie życzeń pomiędzy sąsiadami. Podczas Ramadanu i Eid muzułmańscy sąsiedzi przesyłają słodkości i aşure. W Pesach miasta Beşiktaş, Şişli i Beyoğlu stawiają tablice z gratulacjami dla swoich żydowskich sąsiadów. Te gesty nie usuwają różnic ani historii. Tworzą znajomość.

Odkąd wybuchła wojna w Gazie, część tej znajomości osłabła. Cierpienie było głębokie i pogłębiło nieufność między społecznościami znacznie poza samym regionem. Wielu ludzi po obu stronach jest zaniepokojonych erozją zaufania. Nic z tego nie jest abstrakcyjne.

Pytanie nie dotyczy jedynie tego, po której stronie się opowiedzieć. To pytanie jest ostrzejsze: Co dzisiaj zrobiłem, by mój sąsiad czuł się bezpieczniej, by mógł otwarcie żyć według swoich przekonań? To właśnie o to pyta nas koegzystencja — nie na konferencjach, lecz w blokach mieszkalnych, miejscach pracy, szkołach i przy stole.

Na Synaju Izraelici odpowiedzieli „naaseh venishma” — zrobimy to i usłyszymy. Działanie przed pełnym zrozumieniem. Zaangażowanie przed pewnością.

W dniach między Pesach a Szawuot Żydzi liczą Omer dzień po dniu. Liczenie to dyscyplina. Nie można iść naprzód bezpośrednio. Koegzystencja działa w ten sam sposób: powoli, niedoskonałe i poprzez wielokrotne spotkania.

Lubawicz Rebe często uczył, że ostatecznym celem życia religijnego nie jest wycofywanie się ze świata, lecz pomaganie w przekształcaniu go w miejsce lepsze i bardziej boże — to, co żydowska tradycja nazywa tikkun olam, naprawą świata. Jednak taka naprawa nie zaczyna się od rządów ani deklaracji. Zaczyna się od jednego ludzkiego aktu: jednego człowieka, który robi miejsce dla innego, jednego gestu godności, jednej rozmowy, jednego aktu życzliwości. Zaczyna się dzisiaj i zaczyna się od każdego z nas. Teraz.

(Rabbi Mendy Chitrik jest przewodniczącym Alliance of Rabbis in Islamic States i ashkenazyjskim rabinem Turcji. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RNS.)

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności