Prawda o żydowskiej błyskawicy

(RNS) — Dorastałem w domu i w rodzinie, które były — zezwólcie, że użyję własnego sformułowania — jidyszowo ubogie. Z mojej pamięci dziadkowie nigdy nie mówili po jidishu, ani nie używali jidyszowych zwrotów. Także moi rodzice.

That being said, had they spoken Yiddish, there is a word I know they would have used, one almost no one uses anymore.

Słowo to „shanda”, odnoszące się do czegoś wstydliwego, a w szczególności do czegoś, co przyniosłoby hańbę nie tylko temu, kto to robi, ale całemu narodowi żydowskiemu.

They would not be entirely wrong to worry.

Nie byłoby to całkiem bezpodstawne, by się martwić.

This is a touchy subject, especially in the age we are living through, when Jew-haters are eager to weaponize any myth about Jews, including the ones that are not quite myths at all.

To kontrowersyjny temat, zwłaszcza w czasach, przez które przechodzimy, gdy nienawistnicy wobec Żydów chętnie wykorzystują każdy mit o Żydach jako narzędzie, łącznie z tymi, które wcale nie są mitami.

Rabbi Jeff Marx napisał nową książkę, „Żydowscy podpalacze: podpalenia i antysemityzm od wojny secesyjnej do I wojny światowej”, i robi coś, co prawie nikt wcześniej nie próbował: opowiada historię stojącą za zarzutem, że Żydzi celowo podpalali, by uzyskać odszkodowania — czyli „Żydowska błyskawica”.

W rzeczywistości istnieli prawdziwi żydowscy podpalacze, działający w amerykańskich miastach przez około 60 lat, a Jeff opowiada te historie. Zaczyna od afery z 1867 roku „Żydowskie ryzyko” (Jew risks), gdy duże towarzystwa ubezpieczeniowe od ognia instruowały swoich agentów, by jawnie odmawiali Żydom polis. Śledzi stereotyp przez trzy dekady obsesji w prasie branżowej, w skeczach w vaudeville i w filmach niemych, a także w prawdziwych sieciach przestępczych podpalaczy, rzeczoznawców publicznych i brokerów pożarów.

Tak, były rzeczywiste żydowskie podpalacze. Byli bardzo nieliczni — około dwustu osób. Jednak ich sprawy stały się pierwszymi stronami gazet i były rozpowszechniane w całych Stanach Zjednoczonych.

Ale z drugiej strony istnieli także podpalacze włoscy, greccy i czarni. Fakt, że żydowscy podejrzani byli przedstawiani przez pryzmat etniczny, podczas gdy inni nie, stanowił kluczowe pytanie książki: dlaczego sprawy żydowskich podpaleń stały się podstawą szerszego stereotypu etnicznego?

Na moim podcaście rozmawiam z Jeffem o tym, dlaczego wybrał podpalenia zamiast bardziej znanych historii o żydowskim kontrabandzie alkoholu i hazardzie; o przejściu od karykatur i stereotypów do — co najgroźniejsze — antysemickich narracji, które pojawiają się, gdy Żydzi są przedstawiani jako złośliwi spiskowcy, echo europejskich motywów Żydów planujących krzywdę; i o tym, co znaczyło napisać tę historię, wyobrażając sobie jego własnych, zmarłych rodziców, którzy patrzą na niego zza granicy ze swoimi szeptami — zgadłeś — shanda.

Było kiedyś tak, że my, Amerykańscy Żydzi, wdychaliśmy historie Żydów, którzy napawali nas dumą: Haym Salomon, Jonas Salk i nieodzowna lista żydowskich laureatów Nagrody Nobla, którą każdy Żyd miał w zanadrzu. Jednocześnie byliśmy wyraźnie uczuleni na Żydów, którzy nas zawstydzali i ośmieszali:

  • Ethel i Julius Rosenbergowie, szpiedzy od bomby atomowej.
  • Ich przeciwnik, prawnik Roy Cohn (bohater niedawnego filmu „The Apprentice” o jego związku z młodym Donaldem Trumpem).
  • Zhańbiony finansista i insider trader, Ivan Boesky, który tak doskonale rozumiał, że był shanda, iż poprosił Żydowski Teologiczny Seminarium o zdjęcie jego nazwiska z biblioteki.
  • Bernie Madoff, twórca schematu Ponziego — człowiek, który skierował swoją przestępczość przeciwko swoim współŻydom i organizacjom żydowskim, a jego czyny przyniosły poważne i długotrwałe szkody w ich śladzie.

Potem, jakoś, przeszliśmy nad tym i wyszliśmy poza to. Istniały filmy i książki o żydowskich gangsterach („Once Upon a Time in America”, „Tough Jews”). Zaakceptowaliśmy naszą normalność, która obejmowała prawo do popełniania błędów. Byliśmy w domu w Ameryce. Mogliśmy nawet przetrwać takiego niegodziwca jak Stephen Miller, architekta wielu z najmniej humanistycznych polityk tej administracji.

Ale teraz pojawiają się doniesienia o seksualnym drapieżcy Jeffreyu Epsteinie, i zastanawiamy się, czy nasze dni niepewności wracają — czy powróciliśmy do królestwa shanda.

Jeff Marx twierdzi, że wciąż wszystko jest w porządku — że Amerykańscy Żydzi nadal są wystarczająco bezpieczni, by badać zabarwione tłem aspekty swojej przeszłości, odchodząc od wczesnej historiografii, która podkreślała jedynie korzystny wkład. Przyznaje, że martwi go odpowiedni moment publikacji w klimacie rosnącego antysemityzmu, ale utrzymuje, że transparentność, z kontekstem, jest istotna.

Żydzi, podobnie jak wszyscy ludzie, są mieszanką światła i mroku.

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności