Uwaga: Ten post zawiera odniesienia do przemocy seksualnej.
(RNS) — Siedząc na mojej półce na wysokości wzroku, mam dokładnie na niej najbarziej smutną książkę, jaką znam. „Literatura zniszczenia: żydowskie odpowiedzi na katastrofę,” redagowana przez Davida G. Roskiesa, który wykłada w Jewish Theological Seminary, to 700-stronicowa antologia żydowskiej literackiej reakcji na prześladowania, od biblijnych początków aż po Holokaust.
Książka składa się z tekstów świętych, poezji, prozy, wspomnień i dzieł sztuki. Jej stałym motywem pozostaje pytanie: co oznaczało dla Żydów zapisywanie, pamiętanie i naprawianie choćby częściowego sensu po katastrofach, które spotkały nasz naród?
Ale przez ostatnie dwa dni czytam dokument, który stawia pod znakiem zapytania wpływ tomu Roskiesa. Niedawno opublikowany 300-stronicowy raport izraelskiej komisji badawczej, dotyczący przemocy seksualnej i przemocy ze względu na płeć podczas ataków Hamasu na Izrael 7 października 2023 r. oraz na przetrzymywanych w Gazie zakładników, to nowoczesna Księga Lamentacyjna.
Główne wnioski raportu: czyny Hamasu z przemocą seksualną nie były jedynie odosobnionymi incydentami wywołanymi przez złych aktorów. Wręcz przeciwnie — te działania były systematyczne, powszechne, zamierzone i integralne samym atakiem — skoordynowana taktyka, której celem było zastraszenie ofiar, ich rodzin, społeczności i całego izraelskiego społeczeństwa.
Jak to udokumentować? Za pomocą 10 000 fotografii i klipów wideo; ponad 1 800 godzin materiału wizualnego; ponad 400 zeznań ocalałych, świadków, uwolnionych zakładników i ekspertów; i niezliczonych stron poparcia od władz z całego świata.
Raport pokazuje, że występowało 13 powtarzających się wzorców przemocy seksualnej, w tym gwałt, gwałt zbiorowy, tortury i kaleczenie na tle seksualnym, egzekucje powiązane z przemocą seksualną, napaści seksualne po śmierci oraz napaści dokonywane na oczach członków rodziny, dla których wynaleziono nowe słowo — kinocyd, systematyczne atakowanie, torturowanie i niszczenie rodzin jako jednostek.
Te sadystyczne napaści miały miejsce w domach, na drogach, na festiwalu Nova i na bazach wojskowych. Dotknęły one zakładników w tunelach Gazy. Raport stwierdza, że czyny te stanowią zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i czyny genocydalne zgodnie z prawem międzynarodowym.
To jest tyle, ile mogę powiedzieć, zanim milczenie ponownie obejmie mnie.
Ludzie często mówią, że 7 października to najgorszy dzień w historii Żydów od Holokaustu. Jednak w niektórych jakościowych aspektach — nie ilościowych — był on jeszcze gorszy niż zbrodnie nazistów.
Holokaust zaczynał się od Einsatzgruppen, niemieckich oddziałów śmierci, które gromadziły Żydów w Europie Wschodniej i je rozstrzeliwały. Jednostki Einsatzgruppen i policja pomocnicza często strzelały do kobiet, dzieci i całych społeczności z bliska, czasem przez dni, co często prowadziło do ciężkich zaburzeń psychicznych, załamań, nadmiernego picia i nawet samobójstw wśród samych sprawców.
Ale po koniec konferencji Wannsee, która zaplanowała „ostateczne rozwiązanie”, naziści chcieli usprawnić proces ludobójstwa i uczynić go bardziej wydajnym. Płynne przy użyciu komór gazowych oznaczało, że między zabójcami a ofiarami istniał fizyczny i psychiczny dystans.
7 października było inne. Nie było tu „wydajności”. Zabójstwa były osobiste. Terrorystów Hamasu musiały prowadzić oczami ofiar przed zabiciem. Bardziej przypominały to dzikie czyny Kozaków niż nazistów. To było zabijanie, gwałcenie i kaleczenie dla samego aktu.
Naziści również próbowali ukryć swoje zbrodnie. Hamas tak nie robił: Hamas fotografował, filmował, nagrywał — często na telefonach samych ofiar — i z radością oraz dumą publikował te zbrodnie, sadystycznie pokazując je rodzinom ofiar.
Wielu z was powie: a co z tym, co Izrael zrobił w Gazie i Libanie? Co z Netanjahu, Smotricia i Ben-Gwira?
Wielu Żydów poczuło potrzebę rozpoczęcia rozmowy o Izraelu od stosownego wyznania win państwa żydowskiego. Brzmi to mniej więcej tak: „Oczywiście nie zgadzam się z obecną rządzą, ale … ” Dla niektórych Żydów każdy dzień to Jom Kippur, łącznie ze mną. Nie potrafię policzyć, ile rozmów z przyjaciółmi przebiega właśnie w ten sposób.
Ale mam dość wstępnego rozpaczania poprzez performatywną krytykę własnego narodu, by zdobyć jakąś moralną nagrodę. Nie potępię Izraela jako kartę do potępienia tego, co zrobił Hamas.
Weźmy pod uwagę datę ostatniego felietonu Nicholasa Kristofa w Nowojorskim Timesie, opisującego przemoc seksualną w izraelskich więzieniach. Mogłoby to zadowolić tych, którzy lubią wyciągać palce i mówić: „Wy Żydzi myślicie, że 7 października to przerażenie. Zobaczcie, co Izrael/Zydzi robią.” Ale co powiedzieliby na raport z 7 października?
Kiedy ludzie oskarżają Izrael o ludobójstwo, ignorują oficjalne, prawne definicje ludobójstwa. W najlepszym wypadku wynika to z tego, że pozwolili, by ich uczucia przejęły kontrolę; brakuje im słowa na to, co widzą w Gazie.
Ale w najgorszym razie mówią coś gorszego: „Wy, potomkowie ofiar ludobójstwa — to dokładnie to, co wy robicie. Jesteście tak źli jak my.” W tym kontekście „my” często oznacza Europejczyków, którzy wykorzystują działania Izraela jako sposób na wybielenie win swojego kontynentu (za które nie ponoszą odpowiedzialności anyway).
Każdy student psychologii powie ci, czym to jest: projekcja.
A niektórzy zapytają: „Grajesz kartą ofiary, Jeff?”
Nie. Państwo Izrael zostało utworzone, częściowo po to, by Żydzi mogli trwale rozbić tę kartę. Traumę z 7 października zostawiła w naszej duszy ogromną dziurę. Ta dziura się nie wypełnia — ona pogłębia się. Nie będziemy już ofiarami, ani fizycznej przemocy, ani moralnej przemocy, którą inni zadają nam.
Myślę o studentach Uniwersytetu Kolumbii i innych miejsc, którzy rzekomo skandowali: „Czerwony, czarny, zielony i biały, wspieramy walkę Hamasu!” i „Hamas kochamy cię. Wspieramy też twoje rakiety.” Myślę o członkach tak zwanej klasy intelektualnej i gwiazdach z pierwszej ligi, którzy wątpią w zbrodnie Hamasu i noszą dumnie keffije jako modowy dodatek.
Mam ich dosyć, bo tak zwani wyrafinowani ludzie, a także ci „cool kids”, mogą być również dzikusami.
