Reakcja na komika w kulturze czystości ujawnia lęk przed teologicznym nadzorem

(RNS) — Chrześcijański komik Kevin Fredericks, znany lepiej jako KevOnStage, nie wyglądał na kogoś, kto próbował wywołać kolejną publiczną debatę na temat etyki seksualnej i wierności chrześcijańskiej w swoich komentarzach w podcaście. Niemniej jednak diskurs wybuchł, gdy przypadkowo pojawiło się wideo, stało się wiralem i spotkało się z wyraźną krytyką, według kilku czarnoskórych twórców progresywnych mediów społecznościowych, którzy zabierali głos.

Kiedy w czasie wywiadu w podcaście wrzasnął na mikrofon: „I beat my meat”, tłumaczył, że jego poglądy na masturbację uległy zmianie i że ma strategię, by pozostać wiernym żonie podczas długiego trwania trasy koncertowej. Jednak w sieci czarnoskórzy użytkownicy mediów społecznościowych zaczęli używać nazwiska KevOnStage, by dyskutować o masturbacji i chrześcijaństwie szerzej. To może być częściowo wynik tego, że Fredericks był często omawiany w mediach społecznościowych ze względu na swoją rzekomą publiczną dekonstrukcję, poprzez którą wspiera również włączenie LGBTQ+.

„Ta rozmowa o KevOnStage naprawdę nie chodzi o masturbację. To w gruncie rzeczy coś znacznie większego niż to,” wyjaśnia pastor Kristian A. Smith w reelu na Instagramie. „Kev to zagrożenie dla chrześcijaństwa fundamentalistycznego. Zaczynał jako chrześcijański komik z przeważnie czarnoskórą chrześcijańską publicznością i był stosunkowo konserwatywny społecznie. … Ale teraz myśli krytycznie na głos.”

Smith ma rację.

Najnowsza kontrowersja nie dotyczy wierności. Chodzi o obawę, że skryty, brudny sekret amerykańskiego protestantyzmu może zostać ujawniony: że od pokoleń kłamiło się w Kościele o to, co Jezus nazwałby wierną chrześcijańską praktyką.

Co niedziela protestanci zajmują miejsca w niezliczonych świątyniach i słyszą długotrwale utrzymujące się popularne przekonania, które nie mają oparcia w Pismach chrześcijańskich, głoszą doktryny, których Jezus nigdy nie nauczał, ani jego najstarsze grono uczniów nie mówiło ani nie podążało za nimi.

W przypadku Fredericks’a ta doktryna, o której mowa, to kultura czystości — ruch, który zyskał olbrzymią popularność w latach 90., kładący nacisk na powstrzymanie się od aktywności seksualnej przed małżeństwem (szczególnie wśród kobiet). Zniechęca do luźnego randkowania i łączy moralną wartość człowieka z jego czystością seksualną (np. nie masturbuje).

Gdyby za sto lat archeolodzy natrafili na archiwum artefaktów z tego okresu chrystianizmu, mogliby dojść do wniosku, że seksualna czystość była testem wierności chrześcijańskiej praktyki, biorąc pod uwagę obfitość książek o randkowaniu, takich jak „I Kissed Dating Goodbye” i nagrania VHS z przysięgami i ceremoniami dotyczącymi pierścieni czystości. Całe tomy książek powstały wyłącznie jako polemiki przeciwko samodzielnemu zaspokajaniu. Ci archeolodzy mogliby dojść do wniosku, że kultura czystości była w istocie chrześcijaństwem.

Jako ktoś, kto dorastał w okresie szczytu kultury czystości, praktycznie tak zostałem nauczony. Jako nastolatek i młody dorosły nigdy nie byłem dręczony przez słowa Jezusa dotyczące priorytetów, takich jak nakaz karmienia głodnych, odziania nagich i odwiedzania więźniów i chorych — wszystkich tych, którzy często znajdują się na marginesach społeczeństwa i zapominani. Jednak byłem zmagany z paraliżującym wstydem i utrzymującym się lękiem przed potępieniem z powodu czegoś, czego Jezus nie powiedział: że samodzielna przyjemność jest grzechem.

To rozbieżność jest poważnym problemem. Miliony chrześcijan zostały wytrenowane do punktu, w którym odczuwają nerwowy dyskomfort, unikając kulturowych tabu, jakby były one bosko ustanowione, a mimo to nie odczuwają takiego przekonania w kwestiach, które Jezus uznawał za priorytety.

Chociaż Fredericks nie jest wykształconym teologiem, reakcja na jego publiczną dekonstrukcję przypomina doświadczenia wielu osób, które otrzymały wysokiej jakości wykształcenie teologiczne. Studenci teologii napotykają liczne rozbieżności między tym, czego uczyliśmy się w kościele i w seminarium. Porównujemy opowieści biblijne z naukami nauk ścisłych, porównujemy angielskie tłumaczenia Biblii z tymi samymi fragmentami w ich oryginalnych językach i śledzimy historyczne źródła popularnych doktryn. W tym procesie rozbieżności są wszędzie widoczne. Czasami ten proces jest dezorientujący, rozczarowujący, a nawet bolesny.

Student teologii, zgłębiając ten temat, może dojść do wniosku, że przekonanie o tym, iż masturbacja jest grzechem, wywodzi się z katolickiego nauczania, że aktywność seksualna ma głównie służyć prokreacji. Wydaje się, że utrwaliło się to w liście papieża Leona IX z 1054 roku, który uznał masturbację za grzech śmiertelny, między innymi, co oznacza, że mogła utrudnić wejście duszy do nieba.

To nauczanie nie ma wyraźnego zakazu w Piśmie. I stoi w sprzeczności z całym biblijnym zbiorem „Pieśń nad Pieśniami”, która celebruje seks, który nie prowadzi do potomstwa — milcząca zgoda na seks dla przyjemności jako dopuszczalną aktywność seksualną.

Ale taki student teologii prawdopodobnie wiedziałby lepiej nie podejmować tej walki z kazalnicy, bo mógłby stać się tematem trendu na Threads, a w najgorszym razie stracić pracę. Być może najbardziej bolesne jest odkrycie, że wiedza, którą ciężko zdobyłeś, nie ma wartości ani zainteresowania wśród zgromadzeń, którymi mógłbyś się opiekować po zdobyciu dyplomu. W rzeczywistości dla wielu jest to postrzegane jako zagrożenie.

„Istnieje stare przysłowie w naszym zawodzie: nie da się powiedzieć owcą, co mają robić,” napisał pastor z Los Angeles, Aaron Van Voorhis. „… Jako pasterz mający ponad 20 lat doświadczenia i absolwent seminarium, zdradzę wam sekret: jesteście oszukiwani. … Wyobraź sobie pójście na studia prawnicze lub medyczne i odkrycie, że istnieje wiele faktów o twojej dziedzinie, które, gdyby stały się powszechną wiedzą, poważnie podważyłyby twoją profesję. To kryzys moralny. A mimo to w kościele to somehow akceptowane.”

To, że to jest kryzys moralny, nie jest przesadą. Nasza obecna walka z formą autorytaryzmu, którą nazywamy chrześcijańskim nacjonalizmem, powinna być lekcją o ryzyku dopuszczenia, by chrześcijaństwo stało się niczym innym niż kościelnym strojem dla politycznych agend i projektów społecznych opartych na popularnych, obalonych błędnie interpretacjach Pisma lub po prostu biblijnej fan fiction.

Przeciwnie, Kościół chrześcijański był niezbędny dla ruchów wolnościowych w całej historii. Zapewniał niezbędne zasoby i infrastrukturę, których te ruchy potrzebowały, by utrzymać opór przeciwko systemowej opresji, zgodnie z tym, co Jezus powiedział jako jedno z największych przykazań: miłuj bliźniego swego jak siebie samego.

Kiedy Kościół obsesyjnie skupia się na kodeksach czystości, których Jezus ani Jego uczniowie nie ustanowili, tworzy to wielką rozproszenie z społecznymi i politycznymi konsekwencjami — rozbieżność, którą wielu uczestników debaty Fredericks dostrzega.

Pastor Smith, który nazwał publiczną dekonstrukcję Fredericks zagrożeniem dla fundamentalistów, kontynuował w swoim reel’u na Instagramie, pytając, dlaczego konserwatywni chrześcijańscy komentatorzy martwią się prywatnym zachowaniem komika, a nie tym, że Prezydent Donald Trump musi zapłacić kobietom ponad 5 milionów dolarów, bo został uznany za winnego nadużyć seksualnych.

„Bezdomność osiągnęła rekordowe wartości w ostatnich latach, a wy wściekacie na KevOnStage,” pisze użytkownik Threads Benjamin Faye (@heytherebenji), popularny głos w kwestiach sprawiedliwości społecznej.

„Gdyby czarni chrześcijanie mieli taką samą krytykę wobec struktur białej supremacji i antyczarnoskości, które istnieją w kościele, jak wobec KevOnStage, wszyscy bylibyśmy wolni,” napisała piosenkarka i autorka Jaqueline Constance.

Ta dyskusja ukazuje, że wielu ludzi odczuwa społeczne konsekwencje błędnych priorytetów Kościoła chrześcijańskiego. Odpowiedzią tutaj nie jest jedynie przedstawianie chrześcijaństwa poprzez lewicową politykę, lecz potraktowanie praktyki chrześcijańskiej na poważnie — aby rozróżnić między tym, co może być uznane za prawdziwy odgałęzienie korzeni nauk Jezusa, a tym, co nie może. Jeśli amerykańscy protestanci nie zdołają tego uczynić, ryzykują utratę istotności, a nawet: dalszą instrumentalizację swojej wiary.

Trzeba jednak przyznać, że Jezus miał pewne słowa na temat etyki seksualnej, lecz nigdy nie uczynił tego fundamentem swojego nauczania. Chrześcijanie muszą odnaleźć moralną odwagę, by stawić czoła powszechnie utrzymywanym błędnym przekonaniom, ufając, że prawda ich tradycji przetrwa badania.

Jak mówił mój profesor teologii z Southeastern University na zajęciach: „Wiara, której nie da się przetestować, nie zasługuje na zaufanie.”

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności