(RNS) — Właśnie odprowadziłam moich dwóch małych synków, w wieku 6 i 3 lata, do szkoły, gdy w radiu samochodowym dotarła wiadomość: najpierw jeden samolot, potem drugi, uderzył w World Trade Center. Jechałam na punkt widokowy na górze nad moim miastem w New Jersey, skąd widziałam płonące wieże 14 mil na wschód, jeden stopień nad horyzontem: szerokość mojego paznokcia na wyciągniętej dłoni.
W ciągu kilku godzin nad moim domem pojawiły się myśliwce, mosty i tunele prowadzące do miasta zostały zamknięte. Przez resztę tygodnia pracowałam na domowym łączu 56K, które nie rozłączałam przez 150 godzin. Moi synowie nie byli zaniepokojeni, ich małe światy wciąż były zajęte hokejem na kolanach w piwnicy i bajkami na dobranoc. Tego piątkowego wieczoru, zamiast ich zwykłej nagrody po kolacji, zawiozłam ich na górę.
Na punkcie widokowym świeciły świeczki na ogromnym kamiennym półokręgu, który wyglądał jak ołtarz; litery i plakaty przyklejone do skał: żal („Dlaczego?”), gniew („To się nigdy nie powtórzy!”) i nadzieja („Niech zapanuje pokój na ziemi”). Chłopcy pytali: „Dlaczego płoną te świeczki? Co się stało w Nowym Jorku, mamo?”
Powiedziałam im, że „źli ludzie” zdewastowali budynki i że jesteśmy bezpieczni. Nie byłam pewna, czy druga część była prawdziwa.
Pamiętam te szczegóły, ponieważ opublikowałam relację z tego czuwania i reakcje moich synów zaledwie kilka tygodni po 11 września. Przeglądając ją teraz, na 25. rocznicę, widzę, że lata po tej nocy spędziłam na próbach odpowiadania na ich pytania — i na dawaniu świadectwa temu, co nastąpiło później. Czego nie zrozumiałam wtedy, to że tylu Amerykanów będzie traktowanych jak wrogowie w latach, które nastąpiły.
W 2001 roku byłam redaktorką w Beliefnet, serwisie Web 1.0 o religii, polityce i duchowości. W tygodniach po atakach opublikowaliśmy wszystko, co mogliśmy, aby zapewnić kontekst i szerszą perspektywę na islam: „Przebaczcie terrorystom” arcybiskupa Desmonda Tutú, „Co powiedziałbym Osamie bin Ladenowi” buddyjskiego mnicha Thích Nhất Hạnh, oraz oficjalne potępienia ataków ze strony muzułmanów. Z kolei prezydent George W. Bush stanął w meczecie w Waszyngtonie i oświadczył: „Islam to pokój”.
Żadna z tych rzeczy nie powstrzymała antyislamskiej bigoterii.
Były prezes Konferencji Baptystów Południowych opisał Proroka Mahometa jako „pedofila opętanego demonem”. Kierownictwo konwencji kontynuowało popieranie tego, co powiedział. W kilka dni po 11 września komentator Ann Coulter zaproponowała inwazję na muzułmańskie kraje i ich nawrócenie na chrześcijaństwo. Dziesięć miesięcy później w programie „Today” zasugerowała, by muzułmanie zajęli się innym hobby niż zabijanie niewiernych. Ewangelista Franklin Graham opisał islam jako „bardzo złą i nikczemną religię”.
Przywódcy kraju rozliczyli to, co spowodowało ataki. Kongres utworzył niezależną komisję i przebadał nasze przygotowanie oraz natychmiastową odpowiedź. Dziś istnieje narodowy pomnik i muzeum, a co roku we wrześniu odbywają się poważne obchody narodowe.

W ciągu następnych dwóch dekad jednak przemoc wewnątrz kraju stała się częstsza i szersza. Celem zaczęli być początkowo amerykańscy muzułmanie, a ostatecznie także Siki, Żydzi, Latynosi, osoby LGBTQ+ oraz, jak zawsze, Afroamerykanie.

W 2012 roku samozwańczy zwolennik białej supremacji z Oak Creek w stanie Wisconsin zabił sześciu wiernych w gurudwarze sikhów, których wyznawcy bywali myleni z muzułmanami. W 2015 roku kolejny samozwańczy zwolennik białej supremacji uczestniczył w studiowaniu Biblii w kościele Mother Emanuel AME w Charleston w stanie Karolina Południowa i następnie zastrzelił dziewięć osób. Trzy lata później napastnik zabił 11 osób w Synagodze Tree of Life w Pittsburghu — najkrwawszy antysemicki atak w historii USA. Napisał, że żydowska organizacja dla uchodźców sprowadza do kraju inwazję ludzi z Ameryki Środkowej. Jeszcze pod koniec sierpnia 2026 roku nastolatek został oskarżony o morderstwo za koordynację z dwoma innymi nastolatkami, które w maju postrzeliły ochroniarza i dwie inne osoby przed meczetem w San Diego, a następnie popełniły samobójstwo. Ich manifest zawierał nienawiść do muzułmanów, Żydów, czarnoskórych i społeczności LGBTQ+.
Istniały procesy i przesłuchania. W całym kraju kościoły, meczety, świątynie i synagogi zatrudniły ochroniarzy. Społeczności będące celem budowały pomniki, przeważnie ze swoich prywatnych pieniędzy. W Oak Creek zgromadzenie zachowało dziurę od kul w futrynie sali modlitewnej i umieściło poniżej napis: „We Are One, 8–5–12.” W Charleston pomnik Emanuel Nine Memorial za 25 milionów dolarów, finansowany głównie przez darczyńców prywatnych, ma zostać otwarty w październiku. W Pittsburghu Tree of Life zebrało ponad 50 milionów dolarów z datków, grantów stanowych i federalnych oraz fundacji, ale musiało ograniczyć projekt o około 40% z powodu kosztów.
Kraj stanął przed rozliczeniem ataków z 11 września. Zbudowano pomnik i muzeum i wyznaczono dzień żałoby. Jednak Ameryka nie potraktowała jeszcze przestępstw nienawiści, które nastąpiły, jako jedną, ciągłą historię wymagającą narodowej reakcji.

Chronicling these incidents is journalism’s job, and journalists do it, story after story. RNS and many others have reported on the fact that in 2025, the Council on American-Islamic Relations (CAIR) logged 8,683 anti-Muslim complaints, the most in the 30 years of recordkeeping.
And the Anti-Defamation League counted 6,274 antisemitic incidents in 2025, the third-worst year since tracking began in 1979. In New York City, anti-Jewish crimes account for more than half of all confirmed hate crimes through August of 2026.
And hate crimes against Black Americans have been the most common for as long as the FBI has kept count. In 2024, anti-Black incidents made up more than half of all racial and ethnic hate crimes.
Preliminary FBI data put anti-Latino hate crimes at 1,014 in 2025, a record that moved them into the top three most-targeted groups for the first time in 34 years of tracking. ICE agents have arrested people in church parking lots, at preschool pickup and, once, while a pastor preached. In Latino and Haitian immigrant parishes, people stopped coming.
Dwadzieścia pięć lat po 11 września kraj wciąż organizuje czuwania. Dla muzułmanów i Sikhów. Dla czarnoskórych uczestników kościołów, dla Żydów i dla imigrantów latynoskich i haitańskich. Amerykanie wiedzą, jak żałować razem. Udowodniliśmy to po 11 września. Uczciliśmy ofiary ataków z 11 września — ale nie zrobiliśmy jeszcze tego samego dla ofiar dekad nienawiści.
To, co dałam moim chłopcom 25 lat temu, to noc pełna świec na górze i obietnica, że są bezpieczni. Okazało się, że to prawda dla nich. Nie byli postrzegani jako „wróg”. Nienawiść dotknęła dzieci innych ludzi.

W zeszłym miesiącu odwiedziłam to miejsce, gdzie rano oglądałam, jak wieże płoną. Krótka tabliczka upamiętniająca 11 września przez kilka lat była tam, teraz już nie ma. Widok dolnego Manhattanu jest zasłonięty przez drzewa, które, podobnie jak moi synowie, urosły. Przeszłam cały kamienny półokrąg, a w miejscu, gdzie stałam rankiem 11 września 2001 roku, zapaliła się jednolita świeca w votive, już zgasła.

Deborah Caldwell jest wydawcą i dyrektorem generalnym Religion News Service.
