(RNS) — Przynajmniej jeden konserwatywny chrześcijanin był wyraźnie nieobecny na wydarzeniu jubileuszowym wspieranym przez Biały Dom w niedzielę (17 maja), które miało ponownie oddać Amerykę Bogu i konserwatywnym chrześcijańskim wartościom: Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dziejach Ostatnich.
Żaden przywódca Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dziejach Ostatnich ani „Mormonów” nie przemawiał ze sceny, aby zwracać się do tysięcy zgromadzonych. Dla mnie ta nieobecność mówi wiele — zwłaszcza że przeważająca większość Świętych w Dziejach Ostatnich w Stanach Zjednoczonych to Republikanie.
To nie tak, że Kościół LDS nie głosił wielu z tych samych ideałów, które były przedstawiane z pulpitu MAGA. Idea, że Ameryka jest narodem szczególnym, wybranym przez Boga do roli w historii zbawienia? My Mormoni od dawna to przyjmujemy. Znajduje się to w Księdze Mormona, jednym z naszych głównych tekstów Pisma Świętego.
A to zostało nauczane przez dawnych prezydentów Kościoła LDS, takich jak Ezra Taft Benson, oraz przez naszego obecnego przywódcę, Dallina Oaksa — byłego prawnika naukowego i sędziego, który uważa Konstytucję USA za dokument natchniony. Idea, że Konstytucja jest wyjątkowa, osadzona jest w innym piśmie Latter-day Scripture, Księdze Nauczania i Przymierzeń (101:77–80).
Więc gdy ewangeliczni przywódcy wspierani przez Trumpa w niedzielę podkreślali święte przeznaczenie Ameryki, przekaz ten z pewnością rezonował wśród wielu Świętych w Dziejach Ostatnich w USA.
Ale nie tylko nieobecność przywódców Świętych w Dziejach Ostatnich na niedzielnym pokazowym wystąpieniu wiary chrześcijańskiej i działania kościoła w ubiegłym roku sygnalizują rosnący rozdźwięk między priorytetami kościoła a tymi drugiej administracji Trumpa.
Nie twierdzę, że Kościół LDS będzie krytykował kontrowersyjnego amerykańskiego prezydenta słowami. Na przykład jego 28 lutego „Oświadczenie w sprawie rozwijającej się sytuacji w Iranie” wyraziło jedynie „głębokie zaniepokojenie i serdeczne współczucie dla wszystkich żyjących w niebezpieczeństwie.” W istocie przekaz kościoła wydaje się być: „wojna jest zła i bardzo nam przykro, mamy nadzieję, że tysiące członków kościoła w okolicy będą bezpieczni. Ale nie będziemy wymieniać państw ani przywódców odpowiedzialnych za ten bezsensowny atak.” Wydawało się, że kościół zbierał rękawicę dla Trumpa.
Ale czyny mówią głośniej niż słowa, a działania Kościoła konsekwentnie ukazują, gdzie leży jego serce.
Podczas gdy Trump prowadził represyjną przemoc wobec takich państw jak Iran i Wenezuela, blokował dostawy paliwa na Kubie i groził aneksją spokojnej Grenlandii, Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dziejach Ostatnich ponownie zobowiązał się do hojnego przekazywania pomocy charytatywnej na całym świecie. Dążył do zastąpienia niektórych kluczowych form pomocy humanitarnej, które wcześniej realizowała amerykańska agencja USAID.
W tym tygodniu kościół ogłosił darowiznę w wysokości 25 milionów dolarów na UNICEF, a środki te mają wesprzeć karmić matki i małe dzieci na całym świecie. W komunikacie prasowym kościoła dotyczącym tego wydarzenia cytowana jest dyrektorka wykonawcza UNICEF, Catherine Russell, która stwierdziła, że hojný wkład „przybywa w kluczowym momencie.”
Oczywiście, że tak. Prawie natychmiast po objęciu urzędu na początku 2025 roku administracja Trumpa nagle zlikwidowała program USAID, odwracając fundusze, które Kongres już zaplanował na żywność, leki i szczepionki. Rezultat był katastrofalny. Według Wydziału Ochrony Zdrowia Publicznego Fielding School of Public Health przy UCLA, nagłe wycofanie pomocy ratującej życie ma doprowadzić do ponad 14 milionów dodatkowych zgonów w ciągu najbliższych czterech lat, z czego ponad 4 miliony to dzieci poniżej 5 roku życia.
To nie jedyny sposób, w jaki Kościół podniósł swoją pomoc humanitarną — w 2025 roku przekazał 1,58 miliarda dolarów na działania pomocowe na całym świecie. A tu, w USA, Kościół obchodzi 250. rocznicę Ameryki, dokonując bezprecedensowego wkładu w zwalczanie głodu i ubóstwa w kraju. Przez cały rok wysyła ogromne ciężarówki z darami do 250 różnych banków żywności od wybrzeża do wybrzeża. W zeszłym tygodniu ciężarówka niosąca 40 000 funtów żywności i zapasów dotarła do jadłodajni w Dallas, co stanowiło 100. z planowanych 250 darowizn. Kościół prosi także poszczególnych członków, by ten 250. rok stał się rokiem rekordowych usług dla społeczności.
Ten wyraźny nacisk na dobroczynność wydaje się być najgrzeczniejszym i jednocześnie najbardziej typowym dla Mormonów „F you” skierowanym do administracji.
Kościół wyznacza przykład — pomaga naszym sąsiadom i cicho pokazuje, że każdy z nas jest naszym sąsiadem. W erze chaotycznego okrucieństwa, gdy publiczne postacie, które nazywają siebie chrześcijanami, twierdzą, że empatia to grzech, Kościół wciąż nawołuje do i praktykuje współczucie.
Kościół również nadal poszerza swoją własną tożsamość globalną.
Przez lata w moich relacjach publicznych narzekałem, że kościół nazywa siebie „globalnym kościołem” podczas gdy zachowuje się jak kościół amerykański z placówkami koloniałymi. Kierowali nim Amerykanie, a polityki kościelne na całym świecie były wciąż wprowadzane wyłącznie jako reakcje na amerykańskie sytuacje i konteksty.
W październiku 2015 roku Kościół miał rzadką okazję mianować trzech nowych apostołów podczas jednej Konferencji Ogólnej, a zamiast rozszerzać globalne przywództwo wybrał trzech białych mężczyzn z Utah. Kilka tygodni później wprowadzono okropną politykę, która odmawiała chrztów i błogosławieństw dzieciom członków będących w związkach jednopłciowych. Ta polityka była bezpośrednią (nad)reakcją na zalegalizowanie małżeństw jednopłciowych w USA wcześniej w 2015 roku. Na szczęście ta szkodliwa polityka została odwrócona kilka lat później.
Chodzi mi o to, że przez długi czas Kościół mówił, że jest globalny, lecz działał bardzo amerykańsko. To wyraźnie się zmienia. Mamy więcej międzynarodowych liderów niż kiedykolwiek wcześniej, a według najnowszych badań Christiana Andersona, które mają się ukazać w Journal of the Mormon Social Science Association, ostatnie Konferencje Ogólne obejmowały więcej mówców urodzonych poza USA. „Jeszcze w 2003 roku nie było konferencji bez jednego mówcy urodzonego za granicą, a w kwietniu 2007 roku ponad 80% referatów było wygłoszonych przez mówców urodzonych w Utah,” pisze Anderson. „Jednak liczby wystąpień mówców urodzonych poza USA wzrosły z 6,6% pod rządami Hinckleya do 19% pod Monsonem i 24% pod Nelsonem,” odnosząc się do dawnych prezydentów LDS. A w kwietniowej konferencji bieżącego roku, Anderson mówi, że 40% devocjonalnych przemówień zostało wygłoszonych przez mówców urodzonych poza USA, co stanowi najwyższą dotychczas międzynarodową reprezentację.
Kościół także kładzie większy nacisk na pracę międzywyznaniową i wyraża miłość i szacunek dla ludzi innych religii. Podczas gdy MAGA głosi podejrzliwość wobec islamu, a kilku republikańskich kongresmenów promuje nienawistne i niedokładne stereotypy, kościół podejmuje wysiłki, aby nawiązać kontakt z muzułmanami i edukować swoich członków o tej religii.
W jednej rozmowie w lutym bieżącego roku, odbytej w meczecie w Kenii, Starszy Christophe G. Giraud-Carrier powiedział muzułmańskiemu liderowi: „Możesz na nas liczyć, aby być emisariuszami dobra Islamu, religii i nauk proroka.” W marcu wielu Świętych w Dziejach Ostatnich w Australii, na Filipinach i w innych miejscach brało udział w kolacjach Ramadanowych i powiązanych wydarzeniach charytatywnych.
To pełne szacunku podejście do muzułmanów nie jest zatwierdzone przez MAGA. Ale nie jest też „przebudzone” w sensie, w jakim niektórzy krytykują. To podstawowa przyzwoitość — coś, co wielu w naszym wieloetnicznym społeczeństwie zapomniało.
Cieszę się, że mój Kościół stara się stać na rozstaju i łączyć ludzi.
