(RNS) — Prawie każdego dnia dziesiątki studentów o różnorodnych orientacjach religijnych — chrześcijańskich, żydowskich, buddyjskich, duchowych, agnostycznych, ateistycznych i innych — przechadzają się po korytarzach Union Theological Seminary, Manhattanzkiej szkoły, którą od prawie dwóch dekad mam zaszczyt prowadzić. Współdzielą akademiki, uczestniczą w zajęciach i wspólnie spożywają posiłki. Angażują się w żywe dyskusje na temat teologii. Organizują pokojowe demonstracje na rzecz bardziej sprawiedliwego świata. A także organizują wydarzenia, by świętować różne tradycje religijne.
Gdy przygotowuję się do ustąpienia z urzędu prezydenta w przyszłym miesiącu, patrzę na tę wspólnotę i widzę plan dla kwitnącej, międzyreligijnej Ameryki. Jednak gdy sięgam po nagłówki, dostrzegam, że nasz naród zmierza ku znacznie bardziej destrukcyjnej wizji.
Prezydent Donald Trump i jego skrajnie prawicowi sojusznicy rozbijają fundamenty naszego pluralistycznego społeczeństwa i celowo sieją niezgodę między ludźmi z różnych tradycji religijnych. Ostatecznie dążą do narzucenia całemu narodowi wąskiej, wykluczającej wersji chrześcijaństwa — takiej, która postrzega różnorodność jako zagrożenie, a nie siłę.
Przykład: Administracja Trumpa i inni przywódcy skrajnej prawicy konsekwentnie wyrażają pragnienie przekształcenia Ameryki w konserwatywne chrześcijańskie państwo — i forsują polityki odzwierciedlające te przekonania. Sypią retoryką, która przedstawia muzułmanów i inne marginalizowane wspólnoty religijne jako wrogów, a nie sąsiadów. A teraz, gdy obchodzimy 250. rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości, administracja organizuje wydarzenia pełne symboliki skrajnie prawicowego chrześcijaństwa.
Mam dla Trumpa wiadomość — tak nie buduje się silnego narodu. Wręcz przeciwnie, gdy tworzysz miejsca, w których różnorodne wspólnoty religijne mogą się spotykać i współpracować, objawia się prawdziwa siła. Wiele razy widziałem to na Union Theological Seminary.
Jedno z moich najważniejszych wspomnień wydarzyło się w 2024 roku, w szczycie protestów pro-palestyńskich. Policjanci z Uniwersytetu Kolumbijskiego po drugiej stronie ulicy wtargnęli na ten kampus i aresztowali demonstrantów-studentów.
Zamiast wykluczać tych studentów, zaprosiliśmy ich na kampus na seder. Uroczystość, prowadzona przez żydowskich studentów z Kolumbii, zgromadziła studentów różnych tradycji religijnych, by podzielić się posiłkiem — posiłkiem pełnym śmiechu, modlitwy i głębokiej refleksji. To był piękny pokaz tego, jak różne wspólnoty religijne mogą zjednoczyć się dla wspólnego momentu zrozumienia i pokoju.
W czasie mojej kadencji na Union, historycznie chrześcijańskim seminarium, rozszerzyliśmy programy poświęcone wielu tradycjom religijnym. Obecnie mamy zajęcia z buddyzmu, islamu i innych. Kontynuujemy także partnerstwo z naszym długoletnim sąsiadem, Jewish Theological Seminary. Dodatkowo wprowadziliśmy wymóg dla studentów, by poznawali tradycje religijne inne niż własne. Kiedy nasi absolwenci wchodzą na świat, nie „tolerują” imama ani buddyjskiego kapłana — pracują z nimi ramię w ramię. W rzeczywistości często sami stają się nimi.
I zapewniliśmy, że przestrzenie kampusu sprzyjają dialogowi międzyreligijnemu. Przekształciliśmy dawne biuro finansowe w wielowyznaniową salę modlitwy i medytacji. Słojowy układ drewna na podłodze wskazuje w stronę Mekki, co gwarantuje każdemu studentowi, że ma miejsce, do którego może się zwrócić. Tymczasem nasz kampus gości szereg wydarzeń organizowanych przez różne wspólnoty religijne.
Wszystkie te momenty i inicjatywy mogą wydawać się drobne w ogromie naszego świata. Ale gdy ludzie mają umiejętności i chęć, by angażować się w dialog z różnymi wspólnotami religijnymi, mogą zmieniać rzeczywistość. W całej historii naszego kraju wspólnoty międzywyznaniowe łączyły siły, by prowadzić pomoc humanitarną, schronienie dla imigrantów, reformy w systemie wymiaru sprawiedliwości i wiele innych.
Na przykład, w każdy poniedziałek członkowie wspólnoty Union spotykają się z innymi grupami wyznaniowymi przy Columbus Circle w Nowym Jorku na Multifaith Mondays — antyfasystyczne publiczne świadectwo, które udowadnia, że wiara jest narzędziem miłości i pokoju, a nie bronią podziału. Zgromadzenia zaczynały się skromnie, lecz od tego czasu rosły. Te demonstracje dały przestrzeń do refleksji, wzmocniły więzi społeczne i zainspirowały ludzi do działania.
Na przykład podczas nalotów Służb Imigracyjnych w Minnesota zaobserwowaliśmy zapierającą dech w piersiach solidarność międzyreligijną. Dzięki tej współpracy wspólnoty religijne — w tym absolwenci Union — były w stanie powstrzymać agentów Immigration and Customs Enforcement i ocalić imigrantów spod ich uścisku.
Nie trzeba mieć wątpliwości: poruszanie się po różnicach religijnych niesie ze sobą tarcie. Ale gdy tarcie towarzyszy wzajemnemu szacunkowi, te nieporozumienia czynią nas bardziej wyrozumiałymi, inkluzywnymi i skutecznymi.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu ogromnej ironii w tej chwili politycznej. Podczas gdy my w Union wzmacniamy infrastrukturę kampusu i budujemy bardziej inkluzywną wspólnotę, Trump z pomocą młota wytacza cios domowi zwane „Domem Ludu”. Prze do zniszczenia podstawowych struktur naszej demokracji, aby wybudować dom pokryty złotem i wykluczeniem.
Jesteśmy dowodem na to, że w Ameryce buduje się inny dom — multireligijną i głęboko zróżnicowaną wspólnotę, która szybko rośnie i nie daje się uciszyć.
W miarę jak zbliża się mój koniec na Union na koniec tego roku akademickiego, mam nadzieję, że nasze seminarium stanie się silnym przykładem mocy zaangażowania międzyreligijnego. Prezydent Trump wierzy, że nasza siła tkwi w jednym, wąskim spojrzeniu religijnym. Ale po prawie dwóch dekadach na Union wiem prawdę: różnorodność religijna i, co równie piękne, wszystkie nasze piękne różnice nie stanowią zagrożeń. One są jedyną siłą, która jest w stanie utrzymać dach nad nami.
Ks. Serene Jones jest prezydentem i profesorem rodziny Johnston ds. Religii i Demokracji na Union Theological Seminary, seminary o światowej renomie i szkole teologii w Manhattanie, gdzie wiara, duchowość i nauka spotykają się, by ponownie wyobrazić sobie pracę na rzecz sprawiedliwości. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)
