(RNS) — Prawosławny patriarcha Jerozolimy, Teofil III, spotkał się w zeszłym tygodniu z prezydentem Donaldem Trumpem w Białym Domu i uhonorował go jednym z najwyższych odznaczeń Kościoła, Wielkim Krzyżem Orderu Świętego Grobu.
W zamian Teofil otrzymał własne wyróżnienie, propozycję zostania mediatoŕem w konflikcie Rosja-Ukraina, podobno popieraną przez Trumpa, jak donosiły izraelskie media.
Wiadomość ta zaskoczyła wielu obserwatorów. W zestawie przywódców Kościoła Prawosławnego Teofil jawi się jako sojusznik Rosji. Patriarcha ma w tym miesiącu w Moskwie spotkać się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
Wojna na Ukrainie i Rosji to największy konflikt, który obecnie dotyka prawosławnych chrześcijan na świecie, gdyż przeważająca część ludności zarówno Rosji, jak i Ukrainy identyfikuje się z Kościołami prawosławnymi.
Konflikt podzielił także szerszy świat prawosławny, po tym jak Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola przyznał autocefalizm Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej, niezależnej od Patriarchatu Moskiewskiego, co skłoniło Moskwę do zerwania komunii z Konstantynopolem i zmusiło wiele Kościołów wschodniego prawosławia do wybrania stron. Skutek to największy rozłam w Kościele od czasu rozłamu z Rzymem w 1054 roku.
Choć Jerozolimski Patriarchat nie uznaje legitymacji ukraińskiej cerkwi, Teofil jest jednym z liderów, którzy — w pewnym sensie — stają na granicy podziału. Jako rodowity Grek utrzymuje więzi z tymi, którzy znajdują się w orbicie Konstantynopola, lecz długa historia pielgrzymek Rosjan do Ziemi Świętej i liczba rosyjskich prawosławnych w Izraelu utrzymują go blisko Moskwy — wyjaśnił Samuel Noble, uczony zajmujący się prawosławiem na Uniwersytecie w Liege w Belgii.
„Posiadanie dobrej woli zarówno wobec świata hellenicznego, jak i Rosji to interesujący manewr dyplomatyczny,” powiedział Noble dla RNS, „ale nie sądzę, że wszystko to przekłada się na dyplomatyczny prestiż wobec państwa ukraińskiego.”
Cyril Hovorun, ukraiński teolog prawosławny i uczony, powiedział RNS, że odbiera te doniesienia jako próbę zastąpienia wcześniejszych wysiłków Białego Domu, które miały wykorzystać Watykan jako mediatora. „Patriarcha Jerozolimy jest znany z bliskich związków z Putinem,” dodał.
„Uważam, że wpisuje się to w politykę administracji Donalda Trumpa polegającą na dystansowaniu się od Ukrainy jako mediatora i przekazaniu tej misji mediacyjnej komuś innemu,” powiedział Hovorun. „Kiedyś Watykan był uważany za takiego mediatora. … Teraz, gdy relacje między Białym Domem a Pałacem Apostolskim — Stolicą Apostolską — znacznie i dramatycznie się pogorszyły, wydaje mi się, że pojawił się pomysł poproszenia kogoś innego, innej postaci religijnej, o prowadzenie mediacji w Białym Domu.”
Ukraina szybko zdementowała pomysł mediacyjny Teofila, wskazując na jego sprzeciw wobec niezależności Cerkwi ukraińskiej.
„Udział patriarchy Teofila w negocjacjach z Ukrainą jest nierealistyczny,” powiedział wysoko postawiony dyplomata ukraińskiej ambasady w Izraelu ukraińskim mediom. „Ukraina nigdy czegoś takiego nie zrobi.”
Ambasada dodała również, że Teofil wcześniej nie odpowiadał na żadne inicjatywy ze strony ambasady, za to brał udział w wydarzeniach dyplomatycznych organizowanych przez Rosję.
Starożytny Patriarchat Jerozolimy, jeden z dziewięciu niezależnych Kościołów zarządzających prawosławiem wschodnim, od dawna postrzega swoją rolę jako ochronę chrześcijańskich wspólnot i miejsc świętych na Ziemi Świętej. Spotkanie miało miejsce w czasie, gdy chrześcijańska ludność Ziemi Świętej, w tym wielu prawosławnych, doświadcza napięć wobec swoich wspólnot, a administracja Trumpa wyrażała chęć współpracy z Izraelem mającej na celu obalenie delikatnego status quo zarządzającego miejscami świętymi w regionie.
„Patriarcha przedstawił Prezydentowi szereg problemów i wyzwań, z którymi mierzą się Kościoły Ziemi Świętej. Najważniejsze z nich to utrzymanie autentycznej obecności chrześcijańskiej, ochrona miejsc świętych, promowanie godności ludzkiej oraz wzmocnienie misji Kościoła w zakresie duszpasterstwa, miłosierdzia i budowania pokoju” — podało patriarchat w oświadczeniu.
Po spotkaniu z Trumpem Teofil spotkał się z greckim premierem, aby z tą samą agendą wspierać chrześcijan i święte miejsca Kościoła.
W ostatnich latach Jerozolima i szerszy region doświadczają fali nękania, przemocy i presji prawnej wobec chrześcijańskich wspólnot na Ziemi Świętej. Według niedawnego raportu Rossing Center for Education and Dialogue, z siedzibą w Jerozolimie, w 2025 roku odnotowano ponad 150 ataków na chrześcijan w Izraelu, wzwyż o 39 w stosunku do 2024 (111) i 61 w porównaniu z 2023 (89). Około 1,9% populacji Izraela to chrześcijanie, a 80% izraelskich chrześcijan to Arabowie.
Jonathan Kuttab, palestyński chrześcijanin i prawnik praw człowieka, zauważył, że mimo wpływu chrześcijańskiego syjonizmu antychrześcijańska atmosfera — jako odrębna od antysemickiej czy antyaraskiej — staje się rosnącym problemem w kilku segmentach izraelskiego społeczeństwa.
„Istnieje bardzo silny, niemal odruchowy antychrześcijański sentyment, który nigdy nie jest otwarcie uznawany, ale w niektórych miejscach i w niektórych przypadkach — jak teraz — wychodzi na powierzchnię,” powiedział Kuttab, podając przykłady ultrarytualistycznych Żydów plujących na zakonnice i księży oraz ataków motywowanych religijnie na chrześcijańskie wsie, cmentarze i kościoły w regionie.
„Istnieje bardzo wyraźny sentyment, który jest prawie nigdy nie adresowany ani nie wyrażany otwarcie, chyba że masz do czynienia z kimś obłąkanym, jak (Bezalel) Smotrych lub (Itamar) Ben-Gwir, którzy mówią to wprost” — dodał, odnosząc się do izraelskich ministrów finansów i bezpieczeństwa narodowego, którzy obaj prowadzą skrajnie prawicowe partie w Knesecie i mają historię broniących ataków sekciarskich.
W kwietniu żołnierz izraelski rozbił młotem posąg Jezusa w południowym Libanie, podczas gdy inny żołnierz sfotografował ten akt, co doprowadziło do zwolnienia ich ze służby bojowej i skłoniło państwo żydowskie do wyznaczenia specjalnego wysłannika do chrześcijańskiego świata. W maju mężczyzna ścigał, szturchał, popychał i kopnął francuską katolicką zakonnicę w Jerozolimie.
„Świadczyliśmy o incydentach nękania, braku szacunku wobec duchowieństwa i symboli religijnych oraz rosnących obawach o zachowanie chrześcijańskiego życia i dziedzictwa w mieście,” powiedział Levon Kalaydjian, aktywista chrześcijański Ormian z Jerozolimy. „To nie są kwestie abstrakcyjne; wpływają one na codzienne poczucie godności, przynależności i bezpieczeństwa wspólnot, które od wieków są zakorzenione w Jerozolimie.”
Rabin Eugene Korn, były dyrektor naukowy Centrum Zrozumienia i Współpracy Żydowsko-Chrześcijańskiej, powiedział, że ta mentalność rośnie w pewnych kręgach, takich jak ultraortodoksja i religijni syjoniści.
„Problemy, które zyskały dużo uwagi — i słusznie — w Jerozolimie, są w pewnym sensie zlokalizowane właśnie tu, ponieważ mamy tych radykałów i wielu z nich jest reprezentowanych w rządzie, a rząd nie podejmuje wobec nich działań,” powiedział Korn.
Wiele instytucji kościelnych w Jerozolimie również napotyka na presje prawne. Urząd miasta Jerozolimy zablokował konta Kościoła Greckokatolickiego w zeszłym lecie w sporze podatkowym, który krytycy uznają za próbę wymuszenia sprzedaży wartościowych nieruchomości. Armeński Patriarchat Jerozolimy również brał udział w długiej batalii sądowej o obronę części Armeńskiej dzielnicy Starego Miasta przed przejęciem przez deweloperów. Dwa patriarchaty i zwłaszcza Kościół Grecki Prawosławny należą do największych posiadaczy ziemskich w Izraelu, kontrolując ogromne obszary ziemi znacznie wykraczające poza historyczne kościoły i instytucje religijne. Jednak Patriarchat Jerozolimski niedawno również sprzedał część swoich nieruchomości — co nie spodobało się lokalnym palestyńskim wiernym.
Podczas gdy ludność Kościoła jest w przeważającej mierze arabskojęzycznymi Palestyńczykami i chrześcijanami jordanie, przywództwo od wieków było — niemal wyłącznie — migrantami z Grecji lub z greckojęzycznych wspólnot.
„Kościół Grecki Prawosławny w Jerozolimie nigdy nie odzwierciedlał nastrojów Palestyńczyków, ludzi z wielchnicy,” skwitował Kuttab.
