W Los Angeles siostra zakonna zapewnia schronienie i miłosierdzie imigrantom skazanym za przestępstwa

LOS ANGELES (RNS) — Siostra Teresa Groth nazywa siebie „odpuszczonym grzesznikiem” — dążącym do bycia „narzędziem miłosierdzia w rękach Boga” — słowa sparafrazowane z konstytucji Zgromadzenia Córek Maryi i Józefa, jej zgromadzenia. Jako dyrektorka wykonawcza Francisco Homes, programu mieszkaniowego w Los Angeles dla mężczyzn, którzy byli wcześniej skazani, twierdzi, że powołanie to prowadzi jej pracę. Od 2009 roku Groth wita mężczyzn, którzy odbyli długie wyroki, i ułatwia ich powrót do normalnego życia.

Groth weszła do życia zakonnego później niż większość. Wdowa w wieku 30 lat z dzieckiem powiedziała, że rzuciła się w wir parafii i, na początku trzydziestki, przeżyła duchowe doświadczenie, które opisuje jako bezpośrednie zwrócenie Boga do jej poczucia winy: „Po prostu odpocznij w mojej miłości. Zaufaj mi.” Po tym, jak jej syn wyjechał na studia, wstąpiła do Zgromadzenia Córek Maryi i Józefa i trafiła do Francisco Homes w drugim roku formacji. „Po pierwsze, musimy uznać, że otrzymaliśmy miłosierdzie. Ja również otrzymałam miłosierdzie,” powiedziała Groth, 70 lat.

Francisco Homes zostało założone w 2007 roku jako rozszerzenie projektu biura sprawiedliwości naprawczej Archidiecezji Los Angeles; domy Francisco Homes mieszczą do 95 mieszkańców w 10 domach w Los Angeles. Oprócz mieszkalnictwa przejściowego i stałego, Francisco Homes zapewnia mieszkańcom także usługi reintegracyjne, takie jak pomoc w zapisywaniu się na pomoc żywieniową i ubezpieczenie zdrowotne oraz uzyskanie telefonu komórkowego. Przewodnicy mieszkańców, czyli opiekunowie ds. przypadków, pomagają mieszkańcom wyznaczać cele osobiste i zawodowe; w placówce działają programy takie jak Anonimowi Alkoholicy i Anonimowi Narkomani oraz grupy do duchowej refleksji. Średni czas wyroków mieszkańców wynosi 28 lat, a pobyt w mieszkaniu trwa 12 miesięcy.

Ale niektórzy imigranci stoją przed możliwością deportacji po zwolnieniu z więzienia lub podczas pobytu w Francisco Homes. W Stanach Zjednoczonych, jeśli cudzoziemiec — nawet posiadający status prawny — zostanie skazany za poważne przestępstwo, rząd uznaje to za naruszenie warunków pobytu, co czyni go deportowalnym. W miarę wzrostu zagrożenia deportacją dla wszystkich imigrantów, biskupi katoliccy oraz adwokaci imigrantów naciskają na ograniczenie deportacji do przypadków skazanych przestępców. To stanowisko pozostawiło Groth niemal samą w prowadzeniu polityki miłosierdzia.

Nawet jej arcybiskup, José Gomez z Los Angeles, argumentował, że deportacje powinny ograniczać się do „violent criminals or those guilty of other serious offenses.” Groth powiedziała, że nie sądzi, aby Gomez miał to na myśli wobec mężczyzn z Francisco Homes. „Nie myślę, że miał to na myśli osobiście kogokolwiek,” powiedziała Groth. „Patrząc na nich prosto w oczy w Francisco Homes, mówiąc: „Tak, myślę, że nie powinniście otrzymywać żadnej pomocy.” Nie sądzę, żeby to było jego zamiarem.”

Groth dodała, że dla większości ludzi, z którymi pracuje, ich przewinienie „nie było czymś, co by sobie wybrali w swoim zdrowym rozsądku. To nie była droga, którą wybrali.”

Idea że imigranci przynoszą przestępczość do USA ma długą historię w amerykańskiej polityce. Była także centralnym tematem retoryki prezydenta Donalda Trumpa od jego pierwszej kampanii prezydenckiej. Jednak liczne badania wielokrotnie wykazują, że imigranci, również ci bez statusu prawnego, popełniają przestępstwa na niższych poziomach niż osoby urodzone w USA.

”(It) was not something that they would have chosen in their right mind. It was not a path they chose.”

Sister Teresa Groth

Siedząc obok Groth w jej małym biurze w jasnym żółtym domu na cienistej ulicy południowego Los Angeles, jeden z mieszkańców, Artie, opowiada swoją historię życia — był ofiarą przemocy ze strony rodziny od najwcześniejszych wspomnień, po raz pierwszy uciekł w wieku 13 lat — co zdaje się podkreślać jej punkt widzenia. „Myślałem, że ucieczka mi pomoże, dołączenie do gangów mi pomoże, bycie w związku mi pomoże. Ale nic z tego nie pomogło. Byłem złamany na każdą możliwą stronę i złamałem życie innych ludzi,” powiedział, nerwowo bawiąc się skórą na gardle i patrząc w dal.

Artie powiedział, że zaczął słyszeć głosy po tym, jak włamał się do samochodu kolegi z gangów i nie był w stanie mu się odwdzięczyć. Uważa, że został odurzony w odwecie. „Obudziłem się przed domem, na ganek, z moimi spodniami spuszczonymi i w bardzo dużym bólu. Sprawdziłem siebie. Krwawiłem,” powiedział.

W końcu został skazany za ujęcie pojazdu i podpalenie, odsiadywał 12 i pół roku w więzieniu, gdzie powiedział, że był gwałcony ponownie w więzieniu.

Urodzony w Meksyku i przywieziony do USA, gdy miał 5 lat, Artie był legalnym rezydentem, kiedy go skazano, i spędził 15 miesięcy w detencji imigracyjnej po zwolnieniu z więzienia. Do Francisco Homes trafił po zwolnieniu za poręczeniem, chociaż nadal grozi mu deportacja. W odróżnieniu od większości deteniowanych, Artie zakwalifikował się do państwowej reprezentacji prawnej ze względu na orzeczenie sądowe nakazujące reprezentację dla deteniowanych z zaburzeniami psychicznymi w Arizonie, Kalifornii i Waszyngtonie. Powiedział, że zdiagnozowano u niego ciężką depresję, zaburzenie schizofektywne i zespół stresu pourazowego (PTSD).

Przybycie do Francisco Homes było dla niego przełomem w życiu. „Kiedy tu przyjechałem, przytulili mnie i powiedzieli mi: ‘Witaj w domu’,” powiedział Artie, który zgodził się na wywiad pod warunkiem użycia jedynie skróconej wersji jego drugiego imienia. Zaczął uczestniczyć w Narcotics Anonymous, Criminals and Gang Members Anonymous, a duchowe refleksje prowadzone przez Groth, które, jak powiedział, „pomagają mi tak bardzo. To błogosławieństwo, że słyszę, jak dzieli.” Teraz, po prawie roku, Artie, 49 lat, ma zezwolenie na pracę i dwa etaty. Rozpoczął także śpiew w kościele. Pracuje nad swoimi relacjami z matką i dwójką spośród piątki swoich dzieci.

Dla większości obcokrajowców składających wnioski do Francisco Homes ich kilkudziesięcioletnie wyroki więzienia nie są ostatnimi konsekwencjami ich czynów. Czai się na nich groźba deportacji; zostali już rozdzieleni od swoich rodzin przez więzienie, a deportacja ponownie by ich rozdzieliła. „Teraz zabronimy ci wejścia do jedynego kraju, który znałeś,” powiedziała Groth.

M. Pérez, który zgodził się na wywiad pod warunkiem identyfikowania jedynie inicjału i jednego nazwiska, był legalnym rezydentem zanim został skazany za prowadzenie pojazdu po pijaku i zabicie dwóch osób.

W języku hiszpańskim powiedział RNS, że zaczął pić alkohol i palić marihuanę, gdy był nastolatkiem, rozżalony tym, że rodzice przenieśli go i rodzinę z powrotem do ich rodzinnego Veracruz w Meksyku. Przybywając do USA w wieku 21 lat, powiedział, że ostatecznie uzależnił się od crystal meth i zaczął słyszeć głosy, które skłaniały go do dwóch prób samobójczych, a potem do wypadku spowodowanego upojeniem.

Pérez spędził 11 dni w śpiączce i doznał złamania nogi, ramienia i nosa, a płuca mu się zapadły. Zaakceptowanie pomocy od innych osadzonych w więzieniu do jedzenia i kąpieli złamało jego dumę, ale było też częścią odrodzenia, powiedział.

„Płakałem z wdzięczności, i myślę, że to wszystko pomogło mi zmienić myślenie i zacząć żyć bardziej prawidłowo,” powiedział Pérez. „Wszystko, co się dzieje, widzę jako rękę Boga.”

On również dostrzega miłosierdzie Boże w cudzie tego, że nie został deportowany po opuszczeniu więzienia, dając mu czas na złączenie się z rodziną. „Wiem, że wszelka zmiana, jaka nastąpi, pochodzi od Boga.” Wyjaśnił swoje myślenie: „Nie myślę o tym, co może się wydarzyć jutro czy pojutrze. To jest — dzisiaj miałem okazję wstać, iść i zacząć ten dzień, i staram się przeżyć go jak najlepiej, w najlepszy sposób.”

Gdy Artie walczy z postępowaniami deportacyjnymi, został certyfikowanym doradcą rówieśniczym ds. uzależnień. „Chcę pomagać ludziom, jak Siostra Teresa,” powiedział. „Jeśli Bóg pozwoli, pewnego dnia mam wizję otwarcia kościoła o nazwie Hunger for the Father.” Groth niedawno zaproponowała Artie staż.

Dla niej Groth dostrzega moc miłosierdzia i zachęca ludzi, zwłaszcza ludzi wierzących, do „obejmowania Bożej miłości takiej, jaka ona jest — to tak wielkie. Kiedy czujemy się kochani, postępujemy inaczej.”

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności