(RNS) — W duchowo poruszającej zapowiedzi Dni Pokuty Żydowskich (zwanych także Dniami Najświętszymi) Żydzi aszkenazyjscy — potomkowie europejskich przodków — zgromadzą się w synagogach późnym wieczorem w sobotę (5 września), aby odśpiewać pierwszy Selichot, mozaikę wersetów Tory i hebrajskich, poetyckich błagań do Boga o przebaczenie za przewinienia.
Żydzi sefardyjscy, których korzenie sięgają Afryki Północnej lub Półwyspu Iberyjskiego, rozpoczęli tegoroczne nabożeństwa Selichot w nocy z 13 sierpnia.
Modlitwy będą kontynuowane co noc lub o świcie aż do Rosz ha-Szana (lub, dla sefardyjskich Żydów, Jom Kipur), corocznego okresu żydowskiego boskiego sądu, który zaczyna się o zachodzie słońca 11 września.
Co roku, podczas pierwszego nabożeństwa Selichot, nie mogę oprzeć się wyobrażeniu sobie pierwszej nocy Selichot w Govrowie w Polsce, w 1939 roku. To właśnie tam i wtedy znalazł się mój ojciec, mający 14 lat.
Urodzony w pobliskim miasteczku Ruzhan, planował podróż do jesziwy w Białymstoku. Jednak armia niemiecka wkroczyła do Polski zanim zdążył, i rozpoczęła się II wojna światowa.
Wszyscy mieszkańcy Ruzhanu uciekli przed zbliżającymi się Niemcami. W piątek — dzień przed pierwszą nocą Selichot — dotarli do Govrova, tuż przed przybyciem Niemców.
W krótkim wspomnieniu swojego ojca, „Ogień, Lód, Powietrze”, napisał: „Ja i moja rodzina leżeliśmy na podłodze w domu lokalnej żydowskiej rodziny, gdy usłyszeliśmy głośne trzaski i chrypliwe, ostre słowa, «Raus Jude! Raus Jude!» — co oznacza «Żydzie, wyjdź!»
„Żołnierze SS gonili nas z domów, szturchali bagnetami, abyśmy podnieśli ręce i dołączyli do innych Żydów w mieście — kilku setek ludzi — na środku rynku miasta” — napisał.
Przypominał, jak niektórzy Niemcy odcinali brody żydowskim mężczyznom, by ich upokorzyć: „Jeden człowiek miał przepiękną, długą brodę. Gdy zobaczył, co robią Niemcy, wziął ręcznik, który miał ze sobą, i zawiązał go wokół brody, licząc na to, że jego dręczyciele nie dostrzegą tak kuszącego celu. Oczywiście podeszli do niego, zdjęli ręcznik i ogolili to, co dla niego i dla nas było fizycznym symbolem doświadczenia, mądrości i świętości. Płakał niepohamowanie.”
Jeden z wujów mego ojca, o nazwisku Gelshinsky, próbował uciec wraz z nieżydowskimi Polakami, którym pozwolono opuścić miasto, lecz jeden z nich wydał go Niemcom. Został stracony na miejscu, ku przerażeniu wszystkich.
Odnaleziono także pobliski trup niemieckiego żołnierza, a SS-meni, zakładając, że sprawcą był Żyd, zgromadzili wszystkich Żydów miasta w lokalnej synagodze i zamknęli jej drzwi na zamkach. W pobliskich domach podłożono ognie, a naziści wyraźnie zamierzali doprowadzić płomienie do samej synagogi.
Scena była burzą krzyków i lamentu, a nade wszystko modlitwy. Psalmami, lamentacjami i błaganiami mieszali się wzajemnie, tworząc kakofonię złamanych serc. Wszyscy zdawali sobie sprawę, co ich czeka, i nie było niczego, absolutnie niczego, co mogliby uczynić będąc uwięzieni.
Ale wtedy nastąpił cud.
Przynajmniej tak opisał to mój ojciec — i potwierdziłem jego relację u osób, które były tam obecne.
Przechylili przez okno, część Żydów zobaczyła, jak niemiecki motocykl hamuje przed budynkiem. Oficer niemiecki — najwyraźniej o wysokim stopniu — wysiadł i zaczął rozmawiać z SS- żołnierzami pilnującymi możliwego krematorium. Oficer się zdenerwował, rzucał rozkazy innym nazistom. Po kilku minutach drzwi do synagogi nagle się otworzyły i, nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście, Żydzi zaczęli wychodzić na zewnątrz.
To, co spowodowało, że oficer kazał ich uwolnić, nie zostało ujawnione. Jednak niektórym uratowanym życiem wydawało się, że oficer nie był wcale Niemcem, lecz Eliasz, prorok, który w żydowskiej tradycji często pojawia się w przebraniu.
Synagoga, wraz z zwojami Tory i świętymi księgami zarówno Rużanu, jak i Govrova, spłonęły doszczętnie.
Ocalałe osoby recytowały pierwszą noc Selichot najlepiej, jak potrafiły, z pamięci. I to właśnie ten obraz, świadomie wywoływany lub nie, pojawia się przede mną każdego roku podczas pierwszego nabożeństwa, gdy siedzę w bezpiecznej, komfortowej, klimatyzowanej synagodze.
(Rabbi Avi Shafran pisze szeroko w mediach żydowskich i ogólnych i ma tu Substack. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają poglądy Religion News Service.)
