Zwycięstwo Abdula El-Sayeda w prawyborach udowadnia, że siła ludzi przeważa nad siłą pieniądza

(RNS) — Osiem lat temu Abdul El-Sayed, epidemiolog i urzędnik służby zdrowia publicznego, ogłosił swoją kandydaturę na gubernatora Michiganu, po eskalacji kryzysu wodnego w Flint i kilka miesięcy po tym, jak prezydent Donald J. Trump ogłosił (w pierwszej kadencji) pierwszy wariant „muzułmańskiego” zakazu podróży.

Przegrał w prawyborach Demokratów — wśród rasistowskich ataków i teorii spiskowych wymierionych w jego stronę — z Gretchen Whitmer, która dziś pełni funkcję gubernatora Michiganu.

Wówczas El-Sayed rozmawiał z Detroit Free Press na temat pytań ze strony przeciwników i krytyków, czy kandydat „trochę młody, trochę brązowy, trochę muzułmanin” mógł wygrać prawybory gubernatorskie.

Jednak jego kandydatura do Senatu Stanów Zjednoczonych to odrębna historia.

Pośród jednych z najbardziej anty-muzułmańskich i niestabilnych prawyborów w ostatniej historii, w czasie drugiej kadencji Trumpa i na tle trwających napięć wokół doniesień o ludobójstwie w Gazie oraz kontynuowanego finansowania USA różnych kampanii wojennych Izraela, El-Sayed zdołał w tym tygodniu odnieść skromne zwycięstwo w prawyborach Demokratów w swojej kampanii senatorskiej przeciwko przedstawiciel Haleyi Stevens.

To zwycięstwo mówi wiele o niezadowoleniu mieszkańców Michiganu — i gniewie związanym z kierunkiem rozwoju stanu — a także o niezwykłej organizacji społeczności, która przetrwała pomimo ogromnego oporu i milionów dolarów wydanych na wysiłki zmierzające do pokonania El-Sayeda. Wskazuje również na wyraźny sygnał dotyczący tego, jak wielu amerykańskich kandydatów muzułmańskiego wyznania decyduje się prowadzić kampanie w drugiej kadencji Trumpa.

El-Sayed stał na stanowisku w wielu progresywnych programach politycznych (zniesienie ICE, Medicare for All, sprzeciw wobec bezwarunkowej pomocy dla rządów zagranicznych takich jak Izrael) i skupił się na budowaniu koalicji, jednocześnie mocniej eksponując swoją muzułmańską i arabską-amerkańską tożsamość. Bezkompromisowa autentyczność, w połączeniu z silnymi postulatami politycznymi ukierunkowanymi na zwalczanie niesprawiedliwości, stanowi kluczową strategię budowania amerykańskiej politycznej siły muzułmanów pośród celowanej nienawiści i jadu.

„Z Abdullu było to bardzo jasne: ‘Pieniądze z kieszeni, pieniądze z polityki, Medicare for all’” — powiedział Mussab Ali, konsultant kampanii El-Sayeda, który kandydował do Kongresu w 8. okręgu kongresowym New Jersey i pełnił funkcję członka Rady Edukacyjnej Jersey City od 2018 do 2022.

„Ten moment, w którym jesteśmy, jest bardzo szczególnym momentem w amerykańskiej polityce. Istotnym jest to, że ludzie odrzucają islamofobię. To, że ludzie kochają inaczej lub praktykują swoją wiarę inaczej, nie czyni ich mniej Amerykanami.”

Ali zauważył także, że nastąpiła znaczna zmiana między pierwszą a drugą kadencją Trumpa w sposobie, w jaki Amerykańscy Muzułmanie ubiegają się o urząd. Według raportu Rady ds. Relacji Amerykańsko-Muzułmańskich (CAIR) i Jetpac, ponad 300 muzułmanów ubiegało się o stanowiska w czasie pierwszej kadencji prezydenta.

W drugiej kadencji stało się jasne, że gdy muzułmanin ubiega się o urząd, stawka jest jeszcze wyższa, ataki islamofobiczne są bardziej bezwzględne, a groźby i akty przemocy znacznie poważniejsze.

Ali, który po raz pierwszy wystąpił o urząd w New Jersey w 2017 roku, mając 19 lat, jako odpowiedź na oskarżenie Trumpa, że muzułmanie wiwatowali nad 9/11 w Jersey City, powiedział, że ten moment jest teraz bardzo odmienny i stanowi walkę o przyszłość tego kraju.

„To, co znaczy być muzułmaninem w tym czasie, to mówić głośno przeciwko niesprawiedliwości. Koran uczy nas, że jeśli następuje niesprawiedliwość, zrób coś ręką, słowem, sercem. Nasz ojczysty kraj nie jest krajem naszych przodków. Dla Abdullaha to nie jest Egipt, dla mnie to nie Pakistan. To Ameryka,” dodał.

El-Sayed, burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani, wicegubernator Wirginii Ghazala Hashmi i inni wspierają ruch muzułmańskich kandydatów ubiegających się o urząd i często odnoszących zwycięstwa. Ich sukces stoi w kontraście do rosnącej antyislamskiej retoryki ze strony prezydenta oraz alarmującej liczby członków Kongresu i senatorów, a także organizacji rzeczniczych i komitetów akcji politycznej.

I coraz częściej te zwycięstwa (i kampanie, takie jak Demokratyczna rywalizacja Salaam Bhatti w okręgu pierwszym Wirginii, która nie doszła do mety, ale wywarła wpływ) świadczą o przesunięciu w kierunku postępu i zwycięstwa, które nie pojawiają się mimo nienawiści i retoryki, lecz na ich bazie budują przyszłość.

„Ludzie widzą prawdę,” powiedział Haris Tarin, wiceprezes ds. polityki i programów w Muslim Public Affairs Council.

„Myślę, że w końcu nastąpiło ujawnienie w kwestii Izrael-Gaza. Tamta tama pękła, a ludzie widzą, przez co prześwituje to, co AIPAC (American Israel Public Affairs Committee) i niektóre korporacje próbują zrobić. I myślę też, że to także z powodu gospodarki — ludzie mają problemy z czynszem, zakupem artykułów spożywczych, rosnącymi cenami paliw.”

Rzeczywiście, przy wydatkach AIPAC sięgających 30 milionów dolarów, a łącznych sumach przekraczających 70 milionów dolarów w połączeniu z powiązanymi PAC-ami i korporacyjnymi PAC-ami w próbach pokonania El-Sayeda w prawyborach, Tarin powiedział, że stało się to bardzo jasne — ludzie dostrzegają pieniądze.

„To nie kupuje autentyczności; nie kupuje także silnego kandydata.”

I te zwycięstwa to więcej niż tylko chwilowe momenty w politycznej sile muzułmanów, dodał.

„To trajektoria, i nie tylko dla amerykańskich muzułmanów (którzy) widzą, jak władza rządowa była używana, by ich atakować, i odgrywają opór,” powiedział. Ludzie nie słuchają już tych samych znudzonych narracji o mniejszościach. „Widzisz to u amerykańskich muzułmanów i innych kandydatów — opowiedzieli swoje własne historie.”

Polityczny strateg i organizator społeczny z Michigan, Machhadie Assi, zgodził się, mówiąc, że wartości, które El-Sayed konsekwentnie promował w swojej kampanii, rezonowały z wyborcami i ostatecznie przebiły się przez intensywną anty-muzułmańską nienawiść.

„Sprawiedliwość, godność i stać po stronie osób wrażliwych — dla muzułmanów te wartości rezonują z naszymi wartościami religijnymi. Ale są one również uniwersalne,” powiedziała. „Nie trzeba wyznawać konkretną religię, by wiedzieć, jak ważne jest przeciwstawianie się niesprawiedliwości i dbanie o godność.”

Assi dodała także, że w Michigan organizacja oddolna „przewyższyła siłę pieniędzy … To tam widzę nadchodzące zwycięstwo.”

Ataki na wiarę El-Sayeda i na muzułmanów ogólnie będą się tylko pogarszać w dniach poprzedzających wybory powszechne. Jednak jego siła tkwi w budowaniu koalicji, w zaangażowaniu się w ruch oddolny i pozostawieniu wiernym swoim zasadom.

„Odnosimy sukcesy dzięki miłości do bycia osobą, która może wprowadzać zmiany, i wierze, że jesteśmy naprawdę Amerykanami i autentycznymi muzułmanami. Obie te tożsamości mogą współistnieć,” powiedziała Assi. „Jeśli nie uwierzymy, że jesteśmy wystarczająco Amerykanami, nie będziemy w stanie naprawdę zmienić polityki. Pomaga nam to uwierzyć w intersekcjonalność tego ruchu — jak mówi Abdul, cegła po cegle.”

(Dilshad D. Ali jest niezależnym dziennikarzem. Poglądy wyrażone w tym komentarzu niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Religion News Service.)

Damian Cisowski
Damian Cisowski
Damian jest autorem artykułów na portalu Dobra Spowiedź, gdzie dzieli się refleksjami na temat wiary, życia duchowego i sakramentu pojednania.

← Wróć do aktualności