Czym jest Grzech?

Czym jest Grzech?

 

Upadek, śmierć, utrata, stracona szansa, rezygnacja… Różne terminy nasuwają się nam na myśl, kiedy rozważamy to zagadnienie: czym jest grzech? Dobrze jest je przemyśleć, ponieważ w Ewangelii według św. Jana czytamy, że jednym z zadań Ducha Świętego jest przekonanie świata o obecności grzechu. Wynika z tego, że grzech jest rzeczywistością ukrytą, która mimo swoich śmiercionośnych skutków, może zostać przeoczona lub uznana za nieistotną. Nie dopuśćmy do tego! Chociaż to dziwnie brzmi, świadomość własnej grzeszności jest wielką łaską. W jaki sposób? Świadomość ta nie pozwala zamieść naszego „duchowego pęknięcia” pod dywan, co spowodowałoby „rozdarcie” życia, które nie wiadomo jak „zszyć” czy naprawić. Jeśli oddaliliśmy się od Boga, powoduje to konkretne skutki. Nie byłoby więc miłe odczuwać ciągłe napięcie i nie wiedzieć, skąd się ono bierze.

Katechizm Kościoła katolickiego mówi, że grzech jest „wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr”. To wytłumaczenie jest bardzo precyzyjne, ale nie trafia w sedno problemu. Brakuje w nim jednej, bardzo ważnej rzeczy. Bóg jest kimś, o kim nie powiemy, że na pewno „oddałby za nas życie”, lecz Tym, kto już to dawno zrobił. On, Wszechmogący Stwórca, znalazł najsubtelniejszy z możliwych sposobów, by pokazać, że jest zakochany w człowieku po uszy. On dokonał serii cudów i precyzyjnie zaplanował historię zbawienia, by uratować nas od duchowej zagłady.

Wydaje się, że zrozumienie kim jest Bóg, to punkt wyjścia do tematu grzechu. Bez uczciwego rozważenia, co zrobił dla mnie Bóg, dalsze rozważania o grzechu nie mają sensu. Nie ujmując rzeczywistości naszej winy w kontekście relacji z kimś, kto jest „wpatrzony w nas jak w obrazek”, katechizmowe rozmyślania prowadzą tylko do rozumowego rozważenia przykazań. Co gorsza, w takiej sytuacji nie są one nawet prawidłowo odczytywane. Kiedy grzech nie jest analizowany w kontekście Osoby Boga, przykazania są automatycznie traktowane jako ograniczenie wolności człowieka. Dopiero, gdy uwierzymy w prawdę, że jesteśmy oczkiem w głowie Wszechmogącego, zaczynamy odkrywać, że przykazania są pomocą. One ułatwiają prawidłowe nakreślenie środowiska duchowego rozwoju i prowadzą do odkrycia tego, że grzech jest największą tragedią człowieka, ponieważ oddala go od kochającego Boga.

Dla zobrazowania, jak bardzo ważne jest odczytywanie grzechu w kontekście miłości Boga, przypatrzmy się przypowieści o nielitościwym dłużniku. Zobaczmy, jak można ją dwojako odczytać.

Gdy nie wchodzimy w uczucia bohaterów, widzimy króla, który rozlicza się ze swoimi dłużnikami, oraz jednego z nieszczęśników, o którym wiemy, że ma do oddania sumę przekraczającą jego możliwości finansowe. Kiedy dowiadujemy się o tym, że mimo beznadziejnej sytuacji, w jakiej się znajdował, z powodu dobroci króla jego dług zostaje mu darowany, odczuwamy, że miał wyjątkowe szczęście. Z kolei gdy czytamy o jego reakcji na prośbę dłużnika (czyli dłużnika zapożyczonego u pierwszego dłużnika), to myślimy, że zaistniałe wydarzenie nie jest aż takie złe. Co najwyżej stwierdzimy, że wypadałoby postąpić inaczej… Ograniczamy to do kwestii kultury i dobrego smaku. Na pewno nie ocenimy człowieka chcącego odebrać swoją własność jako kogoś złego. Nie ważne, że sam przed chwilą otrzymał ogromny prezent… Mówimy: co było, minęło, a teraz trzeba dalej prowadzić swoje interesy. Zupełnie inaczej spojrzymy na surowe potraktowanie tego drugiego dłużnika, gdy ocenimy jego dług z perspektywy fortuny, która została przebaczona temu pierwszemu. Zestawienie obu finansowych zobowiązań powoduje o wiele większy zgrzyt. Natomiast już zupełnie odmiennie odczytamy potraktowanie drugiego wierzyciela, jeśli postaramy się poczuć, jak musiał postrzegać brak litości swojego dłużnika (tego pierwszego) król. Na pewno poczuł się zraniony. On nadwyrężył swój autorytet i stracił mnóstwo pieniędzy dla kogoś, kto nie potrafi przebaczyć komuś drobnej sumy!

Warto popatrzeć na kwestię grzechu właśnie od tej strony. Bóg nie tylko bardzo się napracował, aby uchronić naszą wolność. On uczynił znacznie więcej. Oddał swojego Syna, by nas uwolnić od grzechu. Dlatego, jeśli kolejny raz się zdecydujemy na grzech, to pokażemy, że nie zależy nam na Bogu. To jest właśnie sedno problemu! To wypowiedzenie miłości komuś, kto „staje na boskiej głowie”, by szukać sposobów i metod, aby nie naruszając naszej wolności, ustrzec nas od zła. Jak, wiedząc to wszystko, możemy odkładać nawrócenie?

Gdy rozważamy kwestię grzechu, trzeba zapytać, skąd on się bierze? Święty Augustyn trafnie zauważa, że „grzech jest miłością siebie posuniętą aż do pogardy Boga”. Te słowa dają wiele do myślenia. Odwołują się do przykazania miłości Boga i bliźniego. Jeśli tę mądrość zestawimy z powyższymi przykazaniami, to od razu zauważymy, że osoba, która grzeszy, czyta je od tyłu. Tam miłość własnej osoby jest na końcu, a nie na początku formacyjnego procesu. Najpierw powinniśmy kochać Boga wszystkimi możliwymi sposobami, a potem bliźniego na wzór miłości, jaką mamy względem samych siebie. Okazuje się więc, że grzech jest odwróceniem porządku i postawieniem na szczycie siebie zamiast Pana Boga. W takiej sytuacji nie ma mowy o tym, byśmy zrealizowali podstawowe zadanie, jakie mamy do wypełnienia na ziemi – chwalenie Pana Boga. Grzech jest zatem sprzeniewierzeniem się temu, po co istniejemy.

To z kolei pociąga za sobą kolejne konsekwencje. Jeśli jesteśmy zaślepieni grzechem i twierdzimy, że zamiast rozwijać naszą miłość do Boga, lepiej zainteresować się sobą, wybieramy niewłaściwy kierunek rozwoju. Używając obrazu, można by było powiedzieć, że to tak, jakby widelec chciał zasiąść do stołu na posiłek. Gdyby ktoś ożywił widelec, a ten nie zaakceptowałby tego, że jego miejsce jest w rękach człowieka, który z niego dobrze skorzysta i zje dzięki niemu obiad, pewnie chciałby usiąść na krześle, by zaczekać, aż ktoś poda do stołu. A przecież, po pierwsze, krzesło by było dla niego za duże, po drugie, widelec nie ma żołądka i ust, więc i tak nie skosztowałby żadnej z potraw.

Podobnie jest z człowiekiem. Nawet gdyby ktoś miał boskie aspiracje, nie jest w stanie ich poprawnie zrealizować, ponieważ nie jest Wszechmogący. Co prawda zrobiłby wiele w zakresie swoich dążeń, ale i tak nie potrafiłby uczynić wszystkich rzeczy, które robi Bóg…

No dobrze, ale może paść pytanie: „Skoro ja nie chcę być Bogiem, tylko chcę sobie spokojnie pożyć, według własnego planu – co jest w tym złego?”. Odpowiedź brzmi: nasze prawdziwe szczęście jest ukryte w Bogu. Obojętnie, czy się z tym zgadzamy, czy nie, On nas stworzył i prawdziwy pokój otrzymamy tylko w Nim, a nie poprzez chodzenie własnymi ścieżkami.

„Grzech” to termin ściśle związany z Bogiem. Jeśli nie uznajemy Stwórcy za Tego, komu należy się cześć i chwała, możemy to słowo wyrzucić do „filozoficznego śmietnika”. Bez wiary w kochającego nas Boga, który ma najlepszy pomysł na szczęście, grzech będzie terminem bez pokrycia.

Gdy już mniej więcej wiemy, czym jest grzech, trzeba przejść do głównego podziału grzechów. Katechizm Kościoła katolickiego mówi nam o grzechu śmiertelnym i powszednim. To rozróżnienie ukazuje najważniejszą rzeczywistość między Bogiem a człowiekiem. Jest nią więź miłości. To dzięki niej możliwa jest głębia duchowa człowieka. Dlatego warto wiedzieć, jak grzechy wpływają na to, co się dzieje między nami a Stwórcą. Grzech śmiertelny odwraca nas od Boga. Powoduje, że coś przesłania nam Tego, kogo powinniśmy kochać. Grzech powszechni natomiast nadszarpuje tę więź, chociaż całkowicie jej nie zrywa…

 

Fragment książki pt. „Spowiedź. To naprawdę pomaga! (Wydawnictwo SALWATOR)

Książkę znajdziesz TUTAJ

Autorstwa ks. Piotra Śliżewskiego

Redaktora portalów: DOBRAspowiedz.pl , ewangelizuj.pl , znajdzrekolekcje.pl

Kanał YouTube ks. Piotra

Bóg za kratkami

  Każdy z nas marzy o miłości. Chcemy być kochani, akceptowani, doceniani. To za tym tęskni nasze serce. Tylko to my czasem szukamy zaspokojenia w niewłaściwych miejscach, osobach, rozrywkach. Oczekujemy dowodów miłości i zapewnień o tym, że jesteśmy kochani i...

Świąteczne porządki – spowiedź przedświąteczna

  Jak wynika z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego ¾ Polaków spowiada się przynajmniej raz w roku. Z jednej strony osiągany „wynik” wydaje się być bardzo dobry, zwłaszcza, gdy odczytuje się go na tle państw Europy Zachodniej. Tą coroczną spowiedzią...

Dlaczego cenię sobie spowiedź świętą?

  Spowiedź święta to chyba jeden z najmniej lubianych sakramentów. Rzadko można znaleźć osobę, która mówi o częstym i chętnym przystępowaniu do spowiedzi świętej. Ze mną jest tak samo, wiele wysiłku kosztuje mnie systematyczne korzystanie z tego sakramentu. Ale...

Grzechy powszednie czy spowszedniałe

  Można by powiedzieć: jaki jest grzech ciężki, każdy widzi. Na ogół łatwiej nam jest wskazać grzechy „cięższego kalibru” i jesteśmy bardziej świadomi ich popełnienia. Schody zaczynają się wówczas, kiedy nie mamy na koncie jakichś większych „wykroczeń” i, co gorsza,...

Lęk przed spowiedzią? Można i warto go pokonać!

  Dlaczego boimy się spowiedzi? Czy ten lęk wynika z naszych grzechów i z tego, co pomyśli sobie o nas kapłan i poczujemy się upokorzeni i zawstydzeni ogromem naszych słabości? Konfesjonał nie jest miejscem byśmy się tak czuli. Jak zatem poradzić sobie z...

Spowiedź – czyli dwa w jednym

  Większość z nas, kiedy idzie do spowiedzi, odczuwa wstyd. Choć jest to jak najbardziej naturalne i zdrowe uczucie w tej sytuacji, bywa że przysłania ono nam jeden z najistotniejszych faktów dotyczących sakramentu pokuty. Wstyd, jaki czujemy wynika z tego, że musimy...

Najnowsze artykuły

Jak często się spowiadać, aby spowiadać się dobrze?

  Częstotliwość przystępowania do spowiedzi wyznaczają nam na ogół dwie rzeczywistości: nakaz związany z przykazaniem kościelnym i obietnica, którą przekazała światu św. Małgorzata Maria Alacoque. Czy któraś z nich jest gwarancją dobrej spowiedzi? Drugie przykazanie...

czytaj dalej

Dlaczego cenię sobie spowiedź świętą?

  Spowiedź święta to chyba jeden z najmniej lubianych sakramentów. Rzadko można znaleźć osobę, która mówi o częstym i chętnym przystępowaniu do spowiedzi świętej. Ze mną jest tak samo, wiele wysiłku kosztuje mnie systematyczne korzystanie z tego sakramentu. Ale...

czytaj dalej

Świadectwo księdza: młodzież a spowiedź

  Kiedy miałem piętnaście lat, nie rozumiałem jeszcze, że spowiedź może być naprawdę uwalniająca. Od tamtego czasu wiele się jednak wydarzyło. Zostałem księdzem. Teraz z ogromną radością pokazuję młodym ludziom piękno Bożej miłości i Bożego miłosierdzia, którego mogą...

czytaj dalej

Od konfesjonału do ołtarza

  Eucharystia powinna być centrum życia każdego chrześcijanina. Wydaje się, że często jednak przechodzimy nad nią do porządku dziennego i tak naprawdę nie rozumiemy jej sensu i znaczenia dla naszego życia. Ja sama odkryłam cud Eucharystii mając ponad 25 lat. Wcześniej...

czytaj dalej

Patron dobrej spowiedzi – św. Gerard Majella

  Prawie każdy z nas ma swojego patrona. Święci i błogosławieni, którzy noszą takie imiona, jakie nadali nam nasi rodzice, czują się w obowiązku opiekować się nami i wstawiać się za nami u Boga. Zwłaszcza jeśli sami o nich pamiętamy i zwracamy się do nich w modlitwie....

czytaj dalej

Dlaczego mam znienawidzić zło?

  Bardzo dobre pytanie! Jeśli nie postaramy się na nie odpowiedzieć, to nasze spowiedzi będą tylko sztuką dla sztuki, comiesięcznym lub nawet rzadszym rytuałem, który – według nas – musi być odpukany, ale wcale nie powoduje jakiejkolwiek przemiany… Zło jest...

czytaj dalej

Artykuły

Wróć do strony z artykułami i wybierz co więcej chciałbyś przeczytać. Wielu ludziom te teksty pomogły we właściwym przeżywaniu spowiedzi.

Pin It on Pinterest